Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dolar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dolar. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 marca 2016

Złoty dinar - odpowiedź Państwa Islamskiego na światowy system dolara

Monopol dolara - to dziś jeden z fundamentów Nowego Porządku Świata, czy oparta na złocie waluta rozwiąże ten problem?

 

Panujący w dzisiejszym świecie system finansowy, w którym dolar odgrywa kluczową dla wymiany handlowej rolę, atakowany jest ze wszystkich możliwych stron. Z jednej bowiem powstaje zainicjowany przez Chiny międzynarodowy bank mający być odpowiedzią na wspierany przez USA Bank Światowy i MFW, z drugiej zaś wróg no.1 zachodniej opinii publicznej, Państwo Islamskie, które próbuje przekonać do stworzonej przez siebie złotej waluty - złotego dinara.

W zrealizowanym przez Al-Hayat Media Center - propagandowe ramię Państwa Islamskiego materiale wideo mamy do czynienia ze świetnym przykładem tego jak na świecie postrzegany jest stworzony przez Stany Zjednoczone system finansowy. Propagandyści ISIS nie mają wątpliwości, dzisiejszy system pieniądza fiducjarnego to nic innego jak narzędzie Szatana, które stworzyć ma fundament do powstania Nowego Światowego Porządku i zniewolenia ludzkości. Intrygujące, jeśli zestawimy to z codziennymi materiałami na temat życia na terenie kalifatu.

Propagowany przez ISIS złoty dinar ma być odpowiedzią na panujący na świecie zdominowany przez dolara system, jest on z resztą odpowiedzią na już wcześniejsze postulaty m.in. Muammara Kaddafiego, formą alternatywnego wobec Zachodu sposobu rozliczania się z za granicą, ale też swoistym wyznaniem wiary muzułmanów.




wtorek, 18 listopada 2014

Czeka nas kolejny kryzys! Gospodarka może upaść w każdym momencie!

Świat finansów stoi na krawędzi kolejnego kryzysu - twierdzi Bank Rozrachunków Międzynarodowych.


Zdaniem tego najstarszego, założonego jeszcze w latach 30. ponadnarodowego banku ostatni rok był okresem poważnych wahań, które wskazywać mogą na problemy z płynnością wielu inwestorów. W przypadku pojawienia się ryzyka nagłych wyprzedaży pozbawione rezerw instytucje finansowe nie będą w stanie utrzymać kursu akcji i indeksy giełdowe mogą spaść na łeb na szyję.

Jak twierdzi Guy Debelle z BIS globalni inwestorzy dokonywali zakupów w przekonaniu o nieistniejącej płynności, stąd możliwa wyprzedaż może doprowadzić do jeszcze większego zaognienia sytuacji.Sprawę pogarsza fakt, że już teraz w większości uprzemysłowionych krajów świata poziom stóp procentowych jest bardzo bliski zeru, co pozbawia banki centralne ewentualnych narzędzi do walki z kolejnym kryzysem.

W tym kontekście niepewna sytuacja polityczna i gospodarcza stanowią niezwykle niebezpieczne czynniki pogarszające całą sytuację: wciąż poważna jest sytuacja na Bliskim Wschodzie, w Europie Wschodniej, pod znakiem zapytania stoją także kolejne kroki w polityce amerykańskiej oraz pogarszająca się sytuacja gospodarcza w Chinach.



czwartek, 9 października 2014

Wenezuela: bitcoin ratunkiem przed dysfunkcjonalną gospodarką?

Centralnie sterowana gospodarka Wenezueli przeżywa ciężkie chwile. Co raz do wiadomości publicznej dostają się doniesienia o kolejnych brakach w zaopatrzeniu i problemach organizacyjnych, z którymi bohatersko stara się walczyć administracja prezydenta Nicolasa Maduro. Jednym ze sposobów walki z kryzysem oraz rosnącym w kraju czarnym rynkiem ma być ścisła kontrola nad obcymi walutami i ich reglamentacja. Nigdy jednak nie zajęły stanowiska w sprawie kryptowalut.



Z drugiej jednak strony sami Wenezuelczycy starają się obejść te regulacje popularyzując wśród obywateli bitcoina. Jak przyznaje w rozmowie z agencja Reutera mieszkający w Caracas 32-letni software developer John Villiar "bitcoin to metoda buntu przeciwko systemowi" i tylko dzięki temu systemowi rozliczeń był on w stanie dokonać zakupów niezbędnych częsci do telefonu w sklepie Amazon.

Z kolei żyjący obecnie w Nowym Jorku Wenezuelczycy: Kevin i Victor Charles pracują właśnie nad otwarciem "SurBitcoin" giełdy, która powstała z myślą o ich rodakach w kraju. Ma być ona miejscem kontaktu i wymiany towarów przy użyciu systemu bitcoin. Nie odstraszają ich nawet wahania ceny btc, "to wciąż bezpieczniejsze niż narodowa waluta" mówi Kevin Charles.

Co najciekawsze Wenezuelczycy mogą mieć pewną przewagę w bitcoinowym biznesie. Kryptowalutę można uzyskać drogą handlu a więc wymieniając istniejące towary lub waluty, których nie mają w nadmiarze albo poprzez "kopanie" wykorzystując przy tym komputery wykonujące operacje kryptograficzne. Proces ten jest bardzo energochłonny a co za tym idzie kosztowny, osoba wydobywająca bitcoina musi się zatem liczyć z wysokimi rachunkami za prąd co przy skaczącym kursie bitcoin nie zawsze jest opłacalne. Co innego jednak w przypadku Wenezueli gdzie dotowany i faworyzowany przez państwo sektor energetyczny utrzymuje znacznie niższe ceny prądu niż w innych krajach świata a co za tym idzie sprawia, że koszt wydobycia znacząco maleje.

Jak twierdzi Reuters, już wkrótce możemy się w związku z tym spodziewać nowej, wenezuelskiej gorączki bitcoinowego złota.


środa, 29 stycznia 2014

Czy światowa superwaluta uratuje światowe finanse?

Gruntowna przebudowa światowego systemu finansowego oraz stworzenie jednej waluty, która swoim zasięgiem obejmie cały glob - taki pomysł od wielu lat krąży wśród wielu wpływowych ekonomistów. Jakie jednak mogą być tego skutki?

"Rozwiązaniem (bieżących problemów - VO) jest zastąpienie narodowych walut walutą ogólnoświatową" - to słowa byłego głównego ekonomisty Banku Światowego a obecnie profesora na Uniwersytecie w Pekinie i jednego z głównych doradców chińskiego rządu, Justina Yifu Lina. Jego zdaniem sytuacji nie uratuje ani poszerzenie koszyka walutowego o juana ani też jakiekolwiek inne oparcie się na pieniądzach emitowanych przez poszczególne państwa. 
fot. lusi/sxc.hu

Uważa on, że nowa światowa architektura finansowa powinna zostać zaprojektowana i omówiona w ramach spotkań grupy G20, natomiast jej wdrożeniem powinny zająć się przede wszystkim Stany Zjednoczone i Unia Europejska, podczas gdy Chiny powinny pełnić rolę jedynie wspierającą. Lin nie jest w swoich planach osamotniony, podobne pomysłu wiele lat temu przedstawiali między innymi Joseph Stiglitz czy przewodniczący chińskiego banku centralnego Zhou Xiaochuan, który jeszcze w 2009 roku twierdził, że dolar powinien zostać zastąpiony przez inną walutę rezerwową, najlepiej "nie połączoną z poszczególnymi narodami". 

Skąd tak ważne jest oddzielenie waluty światowej od walut narodowych? Według ekonomistów wiąże się to z ryzykiem wykorzystania przez państwo-emitenta siły swojej waluty do pokrywania kosztów swojej polityki przez inne państwa (głównie za pośrednictwem inflacji), czego przykładem jest finansowanie wydatków zbrojnych USA przez inflacyjną politykę dolara.

Światowa waluta to z jednej strony zapowiedź stabilności i bezpieczeństwa, z drugiej jednak, jeśli uznamy postulaty ekonomistów za słuszne, fundament pod budowę wielkiej instytucji kontrolującej ten system. Instytucja ta miałaby znacznie większe uprawnienia i możliwości niż Bank Światowy czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Kto zatem sprawowałby nad nią kontrolę? I kto by nią rządził?




wtorek, 23 lipca 2013

PILNE: Detroit ogłosiło bankructwo! Czy to koniec amerykańskiego snu?

Detroit, symbol amerykańskiej potęgi gospodarczej i przemysłowej, ogłosiło bankructwo. Konsekwencje tej decyzji pozostają trudne do przewidzenia, jednak już teraz możemy być pewni cięć w zakresie świadczeń dla pracowników miejskich i emerytów, a także spadku wartości miejskich obligacji do zaledwie kilku centów za każdego zainwestowanego dolara... Czy podobny scenariusz niebawem dotknie kolejne amerykańskie metropolie?

fot. i.huffpost.com
Gubernator stanu Michigan Rick Snyder w miniony czwartek ogłosił upadłość miasta Detroit. Snyder podkreślił, że "sytuacja finansowa miasta nie pozostawiła mu żadnego wyboru". "Policja naszego miasta potrzebuje prawie godzinę, aby odpowiedzieć na wezwanie, w porównaniu do średniej krajowej wynoszącej 11 minut. Dodatkowo 40% oświetlenia ulicznego w mieście nie działa. Musimy podjąć radykalne kroki", dodaje gubernator.

Na chwilę obecną Detroit ma ogromne problemy z zabezpieczeniem podstawowych środków na budowę mostów, szkół i innych elementów infrastruktury. Miejscowe obligacje komunalne osiągnęły praktycznie zerową wartość, a emeryci otrzymać mają średnio tylko 17% tego, co im się formalnie należy. Konkretne plany cięć nie są jeszcze znane, ale już teraz ich perspektywa wywołuje zaogniające się lokalne protesty. Skala problemu jest ogromna, mając na uwadze 20 mld dolarów długu miasta Detroit. 

Zdaniem ekspertów poza problemami ekonomicznymi do upadku miasta przyczyniła się także znacząca nieudolność władz. Rządzący w latach 2002-2008 burmistrz Qwame KilPatric przebywa obecnie w więzieniu, skazany za oszustwa finansowe i korupcję. Opustoszałe fabryki i domy przyczyniły się do wzrostu przestępczości i agresji wśród nieletnich. Detroit przoduję ponadto w amerykańskich statystykach pod względem liczby zabójstw, rozbojów i kradzieży, a blisko połowa mieszkańców miasta żyje w ubóstwie...

Czy Waszym zdaniem Detroit poradzi sobie z tak znaczącą zapaścią społeczno-gospodarczą i odzyska swój dawny blask?


Źródła: bbc/cnn/nytimes

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

sobota, 11 maja 2013

Dlaczego rządy "okradają" banki?

Czy słyszałeś o narodach tak zadłużonych, że zajmowane są aktywa na rachunkach bankowych osób prywatnych? W wielu zakątkach świata to współczesna tragedia, która wydaje się nie mieć rozwiązania (warto wspomnieć chociażby o Cyprze). To szczególnie aktualny problem kiedy uświadomimy sobie, że Amerykanie zmagają się z rządem, który pożycza 46 centów z każdego ich dolara...

fot. wreporter.com
Jak podkreślają eksperci, w pewnym momencie ta "wędrówka pieniądza" musi się skończyć. I nie będzie to problem, który spowoduje załamanie się gospodarki na Cyprze, ale dotknie z ogromną mocą największe światowe mocarstwa. 

Tylko w ostatnich dniach, System Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych zapowiedział, że "planuje utrzymanie polityki taniego długu", co oznacza kontynuowanie "stymulacyjnych" planów, które jedynie maskują stagnację gospodarki. Kłopotliwym elementem takiej polityki jest także fakt, że amerykańscy podatnicy posiadają coraz to większy udział we wszystkich papierach wartościowych, które niegdyś stanowiły atut rządu.

Gdy Cypr tonął w długach i szukał tratwy ratunkowej, urzędnicy postanowili sięgnąć do majątku osobistego swoich obywateli. Finanse dwóch największych banków zostały zamrożone, a rząd podjął bezprecedensowy krok celem pobrania "lwiej części" środków zgromadzonych na prywatnych rachunkach bankowych.

Strefa euro walczy o przetrwanie, a Cypr stał się pierwszym krajem, który sięgnął do depozytów obywateli celem sfinansowania swojego długu. Mimo to, problem nie dotyczy wyłącznie rządu Cypru, tego typu "mentalność działania" dotyka rządów kolejnych państw i dokonuje ogromnego spustoszenia gospodarczego. 

Podkreśla się, że podobna sytuacja ma już miejsce w USA. W przeciwieństwie jednak do Stanów Zjednoczonych, Cypr związany jest granicami Unii Europejskiej, co powoduje, że euro bez zgody UE nie może zostać "dodrukowane". Wielu polityków i urzędników polega dziś na zdolności USA do "manipulowania podażą pieniądza". Problem ogromnego długu publicznego jednak w żaden sposób się nie zmniejsza...

Humorystyczna grafika wydaje się najlepiej obrazować współczesną pozycję
trzech największych podmiotów: systemu bankowego, rządu oraz zwykłych obywateli
(fot. stratrisks.com)
Warto przypomnieć słynny cytat burmistrza Nowego Jorku Michaela R. Bloomberga, który stwierdził, że "Ameryka posiada nieskończoną ilość pieniędzy". Słowa te brzmią dziś jak szaleństwo, ponieważ skończona liczba podatników nie jest w stanie finansować nieskończonej ilości długu (!). 

Jak więc możemy chronić swoje pieniądze? Przede wszystkim nigdy nie należy wkładać pieniędzy do banków znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej. Ponadto należy zawsze rozważać wszystkie inne dostępne opcje inwestycyjne. 

Dziś prawie każdy rząd musi nauczyć się "żyć w granicach swoich kompetencji", trzymając się z dala od oszczędności swoich obywateli, które stanowią "łatwy łup". W przeciwnym razie niejedne państwo niebawem staniem się kolejnym Cyprem...

Czy Waszym zdaniem rządy chcą czy muszą podejmować tego typu działania?



Źródła: stratrisks/washingtontimes/whatreallyhappened

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/05/dlaczego-rzady-okradaja-banki.html

sobota, 9 marca 2013

Hegemonia dolara dobiega końca? Dowiedz się, komu najbardziej na tym zależy

Ostatnio coraz częściej mówi się, że BRICS Development Bank może złamać hegemonię dolara. BRICS to określenie grupy państw rozwijających się: Brazylii, Rosji, Indii, Chin oraz Republiki Południowej Afryki. Kraje BRICS oficjalnie nie tworzą sojuszu politycznego ani też formalnego stowarzyszenia handlu. Celem tych państw jest (jedynie) stworzenie nowego systemu walutowego... Co wiemy dziś o planach krajów BRICS?

fot. ocioecohistory.files.wordpress.com
Określenie zostało po raz pierwszy użyte przez Jima O'Neill w publikacji pt. "Building Better Economic BRICs" opublikowanej w listopadzie 2001 roku, a następnie rozpowszechnione w 2003, dzięki ogłoszonej przez Goldman Sachs prognozie, że do połowy XXI wieku kraje te będą potęgami światowymi...

RPA ma szansę odegrać istotną rolę dla planowanego utworzenia banku BRICS. Wiele bowiem zależeć będzie od umiejętności negocjacyjnych prezydenta RPA Jacoba Zumy. Południowoafrykański minister Maite Nkoana-Mashabane podkreśla, że "choć RPA widzi ogromny potencjał w organizacji naszego banku, to wszystko zależy teraz od decyzji poszczególnych państw członkowskich grupy BRICS, czyli Brazylii, Rosji, Indii i Chin". 

Republika Południowej Afryki będzie gospodarzem piątego szczytu BRICS, który odbędzie się w Durbanie w dniach 26-27 marca. Na spotkaniu ma zostać podjęta decyzja o powołaniu międzynarodowego banku, który "chce być alternatywą dla współczesnej ekonomii i hegemonii amerykańskiego dolara". Chociaż RPA jest najmniejszą z gospodarek BRICS, to zdaniem specjalistów odegra decydującą rolę dla planowanego banku. Ekonomiści uważają, że w tym kraju funkcjonuje "wybitny sektor usług finansowych".

Dyplomaci i liderzy z krajów BRICS nie ujawniają jeszcze wszystkich szczegółów na temat proponowanego przez nich mechanizmu wymiany walut. Potencjalnie chodzi o działania, które mogłyby zagrozić dominacji dolara, osłabić euro i wpłynąć na wiele innych walut. 

Czy kraje grupy BRICS będą w stanie przełamać hegemonię dolara na świecie?
(fot. csmonitor.com)

Obecnie handel krajów BRICS jest wart więcej niż 300 bilionów dolarów, a docelowo ma wynieść 500 bilionów dolarów do roku 2015. Jest także nadzieja, że bank z kapitałem początkowym 50 miliardów dolarów będzie w stanie rywalizować z Bankiem Światowym i Międzynarodowym Funduszem Walutowym, które zdominowane są dziś przez ugruntowane gospodarki. 

Kraje BRICS zgromadzone zasoby przeznaczać będą na finansowanie projektów rozwojowych przede wszystkim w swoich krajach, ale nie wyklucza to wsparcia kierowanego i dla innych państw. Bank finansuje bowiem również projekty w krajach rozwijających się, które (póki co) są poza ligą BRICS.

Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i RPA - te kraje znane jako BRICS przez najbliższe lata mają rozdawać karty w światowej gospodarce. Jednak tuż za nimi dynamicznie rozwijają się państwa z grupy pod roboczą nazwą "Next 11" (Jedenastu Wspaniałych). W klubie znalazło się jedenaście szybko rozwijających się państw: Bangladesz, Egipt, Indonezja, Iran, Meksyk, Nigeria, Pakistan, Filipiny, Korea Południowa, Turcja i Wietnam. Według ekonomistów, kraje te przejmą niebawem dorobek po grupie G8 i przez najbliższe pół wieku mają nadawać rytm światowej gospodarce (oczywiście razem z Brazylią, Rosją, Indiami, Chinami i RPA, czyli grupą BRICS).

Czy Waszym zdaniem hegemonia dolara zostanie przełamana? Jakie gospodarki w dzisiejszym świecie mają szanse wyznaczać kierunki dla nas wszystkich?


Źródła: stratrisks/telegraph/zerohedge

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/03/hegemonia-dolara-dobiega-konca-dowiedz.html

piątek, 3 lutego 2012

Nowe Bretton Woods?

Ogłoszony niedawno początek chińskiego roku smoka może faktycznie oznaczać początek przełomowego dla Chin okresu w ich historii.

Chiny ukształtują nowy finansowy ład - to opinia komentatora The Economist, Philipa Coggana, który twierdzi, że jeśli trendy się utrzymają Państwo Środka do 2020 roku będzie miało najsilniejszą gospodarkę na świecie.

Ten wzrost potęgi Chin widać rzecz jasna już dzisiaj i chociaż nie doprowadzi on w nadchodzących latach do ustanowienia juana jako największej światowej waluty to jednak spowoduje znaczne zmiany w światowym ładzie finansowym. Jednym z najbardziej prawdopodobnych scenariuszy jest powołanie nowego porozumienia analogicznego do tego jakie zawarto w 1944 roku w Bretton Woods, jeszcze w trakcie trwania II Wojny Światowej. W wyniku tych ustaleń powstał światowy ład finansowy, który trwał przez kolejne dziesięciolecia.

Na czym opierać miałby się ten nowy ład? Coggan przytacza wypowiedź Roberta Zoellicka z Banku Światowego, który w listopadzie 2010 roku stwierdził, że nowy system "powinien rozważyć wykorzystanie złota jako światowy punkt odniesienia wobec oczekiwań rynków wobec inflacji, deflacji i przyszłych wartości walut".

Można co prawda wątpić czy amerykański rząd zgodziłby się na rezygnację z uprzywilejowanej pozycji jaką ma obecnie dolar, jednak zdaniem autora artykułu w tej kwestii może zadecydować czynnik, na który Amerykanie nie mają w tej chwili wpływu - ich dług publiczny, który w dużej mierze należy do Chińczyków.

Nowy ład finansowy, który opierałby się przede wszystkim na Chinach i zapewne powstałby również z inicjatywy Pekinu to realizacja tego o czym od pewnego czasu zapowiada Benjamin Fulford. Z tą różnicą, że zdaniem Fulforda wprowadzenie reform to dość nieodległa kwestia, być może nawet pierwsze propozycje pojawią się już w tym roku. Jeśli tak, to skąd ta rozbieżność? 2012 a 2020 rok dzieli dystans 8 lat, w tym czasie świat może się zmienić nie do poznania.

wtorek, 18 października 2011

Orwellsky przestrzega – świat zmierza w złym kierunku

George Orwell publikując swoje prorocze myśli naraził się wielu środowiskom politycznym. Krytykując świat mu współczesny ostrzegał przed czymś znacznie gorszym. Światem, który nastąpi. 

Jego sprawdzające się proroctwo, to totalna inwigilacja, ubezwłasnowolnienie jednostki, a w końcu jego przemiana w podporządkowanego „człowieka bez duszy”. Człowieka, któremu wolno tylko tyle, na ile zachłanna władza mu pozwoli. Koniec cywilizacji jest okresem masowej kontroli myśli, miejsca przebywania obywateli, korespondencji, stanu konta bankowego, wyznawanych poglądów. Wizje pisarza snute w "Roku 1984" traktowane były jako metafora rzeczywistości, dziś urzeczywistniają się w pełni. 

Victor Orwellsky odwołujący się do Orwella publikuje inspirując czytelnika do zrozumienia świata, w którym jasne fakty i ich właściwe nazwanie uważa się za polityczną niepoprawność lub spiskową teorię dziejów. Te są bowiem niczym więcej jak wypracowanym sposobem ośmieszania zdrowego rozsądku. Wiele z pojawiających się informacji i tematów tylko pozornie ze sobą niepowiązanych, w rzeczywistości, jeśli im się dobrze przyjrzy, tworzy logiczną całość zdarzeń, determinującą rozwój cywilizacji. Cywilizacji coraz bardziej złamanych zasad etycznych, w której do bogactwa i wpływów dochodzi się nie dźwigając na plecach worki w dokach lub realizując swoje marzenia ślęcząc godzinami w garażu, ale coraz częściej spekulując, oszukując i naciągając kupujących bez zważania na konsekwencje. Cywilizacji, w której szlachetne oddawanie majątków na cele charytatywne jest niezrozumiałą ekstrawagancją i kroplą w morzu potrzeb istniejących w źle zarządzanym świecie. W pogoni za majątkiem zatracają się nie tylko galopujący do niego „biznesmeni”, ale co gorsza także winni ich kontrolować w imieniu społeczeństw politycy, nierzadko od tych pierwszych uzależnieni. 

- Włochy to gó... kraj, znikam stąd za kilka miesięcy - powiedział premier Włoch Silvio Berlusconi w jednym z ujawnionych nagrań pochodzących z podsłuchów. Ten symboliczny przykład syntezy biznesu i polityki wskazuje tylko jeden z możliwych scenariuszy: „bierzmy nogi za pas – narozrabialiśmy, niech posprzątają inni”. Czy istnieje jednak miejsce, w którym można się schować przed poirytowanym światem? Czy bankrutujące społeczeństwo zachowa się jak 13 milionów osób dotkniętych największą klęską głodu w krajach Rogu Afryki? Pochyli głowę i zacznie w pokorze umierać? 

W wywiadzie dla gazety "Le Parisien" Jose Manuel Barroso zapowiedział, że wkrótce przedstawi propozycję sankcji mających doprowadzić do poprawy sytuacji. Czy problem upadku finansowego rozwiąże wygłaszanie deklaracji spowolniałych polityków budzących się z dobrobytu własnych karier i rozglądających się dookoła z zaskoczeniem? Jakże niepokojące wydają się być po trzech latach od rozpoczęcia światowego kryzysu, odruchy kreatorów politycznych. 

Doskonałym przykładem jest reakcja Szefa Komisji Europejskiej, który przyznał, że na rynkach finansowych dochodzi do spekulacji, będących jedną z przyczyn obecnego kryzysu. Zapowiedział wprowadzenie regulacji ograniczających takie praktyki. Ci, którzy je złamią, będą podlegać odpowiedzialności karnej. Barroso zaapelował też do przywódców politycznych o wspieranie a nie krytykowanie mających na celu walkę z kryzysem zadłużenia w strefie euro działań Brukseli. Zaapelował w momencie, kiedy w 950 miastach świata rozpoczyna się reakcja łańcuchowa. 

A może właściwa jest reakcja Watykanu, którego przedstawiciel arcybiskup Mediolanu kardynał Angelo Scola powiedział w niedzielę podczas mszy w tamtejszej katedrze: "Głęboko znieważa nas, jako chrześcijan zniszczenie figury Matki Bożej oraz krzyża (podczas aktów protestu w Rzymie - przyp. autora)"? Władza i Kościół wydają się przyglądać, dawać wyraz swojego zaniepokojenia i subtelnie prosić o niekrytykowanie swoich inicjatyw. Przyglądać się, ale czy odpowiedzialnie działać? Jedni i drudzy? Zawiesić trwająca od 2000 lat walkę o rząd dusz? A może nie wyczuwają powagi sytuacji? 

Sięgnijmy do najnowszego komunikatu najbardziej kompetentnego grona światowego „Aniołów Stróżów” pozostając w chrześcijańskiej retoryce: Na zakończenie dwudniowego spotkania ministrów finansów krajów grupy G20 w Paryżu jego przewodniczący Francois Baroin powiedział, że znaczenie rozstrzygające dla walki ze światowym kryzysem gospodarczym będą miały wyniki szczytu strefy euro 23 października. Szczyt ten da "jasne odpowiedzi" - powiedział francuski minister finansów podkreślając, że banki centralne "będą nadal zapewniać płynność bankom komercyjnym”. Zebrani w Paryżu ministrowie zwrócili w sobotę uwagę na konieczność zapewnienia bankom "odpowiedniej kapitalizacji i wystarczającego dostępu do funduszy". "Banki centralne podjęły niedawno stanowcze kroki w tym kierunku i pozostaną w gotowości, aby w razie potrzeby zapewniać bankom płynność" - głosi komunikat zatwierdzony przez ministrów finansów i szefów banków centralnych G20. 

„Zwrócili uwagę”, czy na tym ma polegać polityczny interwencjonizm w przypadku, gdy wymaga tego sytuacja? A może zdecydowane działania w końcu nastąpią zanim budząca się rewolucja zmieni panujący od czasu zakończenia drugiej Wojny Światowej porządek? Nie zapowiada tego oświadczenie (według BBC), iż ministrowie finansów z wiodących gospodarczo krajów świata wyrazili wolę udzielenia pomocy eurolandowi, ale pod warunkiem, że najpierw kraje strefy euro same przyjdą sobie z pomocą, tworząc plan odpowiadający prawdziwym rozmiarom kryzysu. A któż wbrew narastającym protestom społecznym opracuje, a co ważniejsze wdroży, taki plan? A może modlitwa do „Boga cudów” jest tylko tyle warta, co zachowanie amerykańskiego ministra skarbu finansów Timothy’ego Geithnera, który powiedział, że usłyszał „zachęcające rzeczy od swoich europejskich kolegów w Paryżu, o nowym planie radzenia sobie z kryzysem na kontynencie"

Powiedział to człowiek, będący „wzorem” absurdalnego rozwiązywania problemów ekonomicznych i monitorowania uczciwości banków. Wywodzący się z kraju, który stał się pierwszym elementem przewracającego się domina. Jaka jest przyczyna zachowań światowej finansjery? Jak bowiem leczyć bez poznania przyczyny? 

Gdyby rzecz całą uprościć, czy odpowiedź zastąpi komentarz Tadeusza Pieronka, byłego biskupa pomocniczego sosnowieckiego oraz byłego sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Polski? Biskup zapytany przez Jacka Nizinkiewicza: - “Przed nami kryzys ekonomiczny, który pewnie również dotknie Polaków. Jak przejść przez ten kryzys, żeby nie popaść również w kryzys duchowy? I czy politycy są przygotowani do tego, żeby nas godnie przez ten kryzys przeprowadzić?”, odpowiedział: „Żeby wyjść z kryzysu i go pokonać trzeba przestać kraść i zacząć żyć uczciwie. Innej metody nie ma”

Paradoksalnie, dwa kluczowe determinanty rozwoju cywilizacji: politykę i religię łączy subiektywnie rozumiana uczciwość. Jak rozumiana? Sięgnijmy dla bezpieczeństwa, do przykładu historycznej uczciwości, z którym nie można polemizować, wskazując na Henryka VI. Króla, który wykreował jakże odmienną od watykańskiej rzeczywistość wyłącznie w imię własnych interesów. Wielokrotnie zresztą zmienianą i to w kraju modelowej demokracji. Podobno. 

I wówczas, i dzisiaj zarówno dla prostego poddanego, a dziś obywatela żyjącego w demokracji, zbędne jest dostrzeganie wzajemnego dyscyplinowania dwóch fundamentów kreowania rzeczywistości. Jakże różne jest wskazywanie przyczyn i winnych, zwłaszcza w momencie, kiedy idzie się na gilotynę albo dokonuje, pod wpływem ekonomicznej determinacji, aktu samospalenia. 

Dziś „Oburzeni” zaczynają, podobnie zresztą jak w pewnym sensie Ruch Palikota, wbijać klin w dotychczasowy porządek rzeczy, pragmatycznie apelować o natychmiastową zmianę zachowań. W imię instynktu samozachowawczego i zrozumienia, co może się wydarzyć, proponują w miejsce purpury i szkarłatów, czarnych limuzyn i odpoczynku w luksusowych hotelach, natychmiastowe otrzeźwienie. 

Nie trzeba być geniuszem by zauważyć, że kryzysu ekonomicznego i rodzącego się społecznego niezadowolenia nie da się „załatwić” wygłoszeniem trafnego kazania z najbardziej spektakularnej brukselskiej, czy waszyngtońskiej ambony. Apelowaniem do wiernych w wierze, a co gorsza wezwaniem do postu samemu udając się na „polityczne probostwo” by zjeść obfity obiad. „Przestać kraść i zacząć żyć uczciwie”- twierdzi T. Pieronek. Kiedy Adam i Ewa kradli, Pan Bóg zareagował. Jak jednak rozwiązać problem, idąc za myślą księdza Biskupa, kiedy kradnie sam „Pan Bóg” - wszechwładni politycy i biznesmeni? Dlaczego za ich grzechy mają odpowiadać, dawno już wygnani z raju obywatele? 

- Mam przed sobą okropny weekend: sobota rano papież w Kwirynale, potem Sarkozy, Merkel i Brown w Paryżu, w niedzielę jeszcze zjazd Ligi Północnej w Mediolanie, nie wiem, kiedy znajdę czas na telefon do Francesci - skarży się Berlusconi. 

Kiedyś pewien rosyjski car nie zdążył nawet się poskarżyć, zanim dokonał żywota z całą swoją rodziną. Nie dostrzegł wcześniej tego, co od lat działo się wokół niego. I bliżej niego i dalej. A już z pewnością nie był tak pomysłowy jak włoski premier by ochronić swoją skórę: - Wyprowadźmy miliony ludzi na ulice, rozwalmy sąd w Mediolanie - te słowa premiera Włoch Silvio Berlusconiego z 2009 r. z podsłuchanej rozmowy telefonicznej ujawniła w poniedziałek "La Repubblica". To zapis rozmowy szefa rządu z poszukiwanym szantażystą. 

Prawdziwej społecznej determinacji w poczuciu niesprawiedliwości i biedy nie zahamują wszczepiane czipy, latające drony i inwigilowana poczta internetowa. Zawsze znajdzie się jednak ktoś, kto poprowadzi do rewolucji. W czyim interesie? Berlusconiego? Starych – nowych polityków? Biednych czy bogatych bankierów? Miejmy nadzieję, że w społecznym.

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf