Pokazywanie postów oznaczonych etykietą finanse. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą finanse. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 stycznia 2019

Czy protest "żółtych kamizelek" we Francji sięgnie po bitcoina?

Do upadku rządów nie trzeba wiele. Wystarczy zatamować ich krwioobieg - sektor finansowy. Do tak radykalnych kroków powoli szykują się protestujący Francuzi. 

fot. Wikipedia


‘Gilets Jaunes’, czyli "żółte kamizelki" nieustannie protestują we Francji co raz bardziej zdecydowanie żądając ustąpienia urzędującego prezydenta Marcona i odbudowy politycznej niezależności kraju. Oprócz prezydenta jednym z głównych wrogów protestujących są przede wszystkim banki i sektor finansowy, które mają bezpośrednio wspierać aktualną władzę. Jednym ze sposobów ich osłabienia ma być propozycja przejścia na kryptowaluty.

Zaproponowana przez Nicolle Maxime'a ucieczka od systemu bankowego miała być skoordynowana nie tylko na Francję, ale także na sporą część Europy akcją, która mogłaby mieć tragiczne z punktu widzenia sektora finansów skutki. 

Pomysł podchwycił z resztą orędownik kryptowalut i osobowość medialna Max Keiser, który zauważył, że wystarczyłoby by w krótkim czasie Francuzi zamienili 20% swoich bankowych oszczędności na bitcoina. To praktycznie kompletnie wywróciłoby system finansowy w tym kraju. Czy jednak protestujący zdobędą się na tak drastyczny ruch? Emocje we Francji nie stygną a konflikt wydaje się tylko narastać, być może więc już wkrótce doczekamy się nowej rewolucji, tym razem cyfrowej. 






niedziela, 18 listopada 2018

USA: Audyt Pentagonu zakończony porażką

Amerykański Pentagon nie przeszedł audytu przeprowadzonego przez 1200 specjalistów od finansów i księgowości. Analizie poddano systemu zbrojeniowe, wydatki kadrowe i nieruchomości. Cały proces uznano za porażkę i agencja go finalnie nie przeszła. 



Budżet Pentagonu wynosi 2,7 biliona dolarów. Ta agencja-moloch posiada ogromną liczbę odgałęzień i departamentów zajmujących się wojskowością, zbrojeniami i bezpieczeństwem, ale mająca także ogromną ilość zobowiązań strukturalnych - wydatki na wynagrodzenia, infrastrukturę, nieruchomości i domy dla pracowników mieszkających w bazach wojskowych. Do tego dochodzą złożone systemy informatyczne i konieczność ich zabezpieczenia przed atakami. Potężne wydatki oznaczają konieczność bieżącej weryfikacji na co były one przeznaczone. W takiej sytuacji zaskakiwać może fakt, że po raz pierwszy w historii dokonano w Pentagonie audytu. 

Według amerykańskiego prawa obowiązującego od 1990 roku wszystkie agencie mają obowiązek przeprowadzać regularne audyty w celu wykrywania nieprawidłowości i wszelkich nieprawidłowości przy wydawaniu pieniędzy. Chociaż prawo dotyczyło wszystkich, przez blisko 30 lat w Pentagonie nikt się tego nie podjął. 

Zdaniem ekspertów mogą minąć lata zanim agencja będzie w stanie poprawnie przejść wszystkie procedury.

czwartek, 19 stycznia 2017

5 rzeczy, które wpływają na cenę bitcoina

Najpopularniejsza kryptowaluta świata, choć wieszczono jej już kilkakrotnie upadek, wciąż ma się dobrze. Nawet ostatni, niezwykły dynamiczny skok wartości połączony z równie dynamicznym upadkiem nie sprawił, że bitcoin się skończył. Co jednak tak naprawdę wpływa na jego cenę? Poniżej zestawienie 5 głównych czynników, które wpływają na wartość BTC.




Popyt i podaż

Nie uwzględnienie tego czynnika byłoby intelektualną nieuczciwością - bitcoin, podobnie z resztą jak "zwykłe" waluty również podlega wahaniom rynku a jego cenę kształtują popyt i podaż. Rosnące zainteresowanie inwestorów sprawi, że cena kryptowaluty wzrośnie, jeśli z kolei jakiś większy podmiot zdecyduje się na wyprzedaż swoich rezerw BTC, wówczas cena spadnie. Proste. To co odróżnia bictoina od walut typu dolar, euro czy złotówka to fakt, że jego przyrost jest przewidywalny i zależny głównie od mocy obliczeniowych całej sieci, co więcej istnieje pewność, że w pewnym momencie wykopany zostanie ostatni bitcoin i kryptowaluta nie będzie inflacjogenna. 

Szum informacyjny

Anglojęzyczni analitycy używają terminu "media & news coverage", ale termin związany z szumem jest znacznie bardziej trafny - wskazuje on bowiem na dużą ilość informacji i zdarzeń pozbawionych większego znaczenia, lecz wpływających na nastroje osób zainteresowanych tematem. To sprawia, że ulegają oni emocjom pochopnie sprzedając lub kupując bitcoiny na rynku. 

Regulacje rządowe 

Skończyły się czasy gdy bitcoin był jedynie ciekawostką, zabawką dla komputerowych maniaków i antyrządowych libertarian. Dziś w sprawie bitcoina stanowisko zajmują co raz to kolejne rządy i ministrowie, pojawiają się pomysły na regulację rynku BTC a także propozycje opodatkowania transakcji za ich pośrednictwem. Można dyskutować co do sensowności tych rozwiązań, lecz finalnie widać wyraźnie, że bitcoin opuścił swoją niszę. Kiedy więc kolejne rządy publikują swoje raporty lub też deklarują wprowadzenie odpowiednich regulacji, rynek reaguje a cena się zmienia. 

Duzi inwestorzy

W tym przypadku, podobnie jak w poprzednich sytuacjach trudno uznać ów czynnik za jednoznacznie pozytywny lub negatywny. Z jednej bowiem strony bitcoinem zainteresowały się duże fundusze inwestycyjne, przedsiębiorstwa zarządzające miliardami dolarów, które liczą na korzystny zwrot z poniesionych inwestycji, z drugiej tzw. 'big business' pozostaje sceptyczny wobec rynku kryptowalut i znacznie więcej środków inwestuje na rynku tradycyjnym. 

Rozwój technologii

Najważniejsze to moc obliczeniowa - jej dynamika jest mocno skorelowana z szybkością sieci bitcoina i innych kryptowalut, wpływa też na ilość i częstotliwość wykopanych bloków oraz szybkość transakcji, które ostatnimi czasy znacznie się spowolniły, co może zniechęcać wielu nowych użytkowników. 

W kwestii technologii ważną rolę odegrać może także blockchain, czyli technologia będąca osnową bitcoin. Jej popularyzacja wpływa pośrednio także na cenę i wiarygodność najpopularniejszych kryptowalut. 

Sytuacja międzynarodowa

Chiny, Brexit, kryzys w strefie euro, konflikty zbrojne - wszystko to sprawia, że cena bitcoina ulega wahnięciom. Jak jednak pokazało dotychczasowe doświadczenie, są to wahnięcia korzystne, wydaje się bowiem, że tam gdzie rządy mają problem, kryptowaluta zyskuje na zaufaniu. 


czwartek, 16 czerwca 2016

Oznaki wielkiego kryzysu w USA cz.1

Jak wygląda realna sytuacja w USA? Czy światowe mocarstwo pomimo ogromnej przewagi militarnej ma siły wewnętrzne by ją utrzymać? A może sytuacja jest gorsza niż myślimy a władze w Waszyngtonie próbują to ukryć?

 

W przeciągu ostatnich lat powstała ogromna wręcz liczba artykułów wieszczących rychły upadek gospodarki Stanów Zjednoczonych, jak i wręcz przeciwnie, zapowiadających ich wyjście z gospodarczego impasu. Jak jest naprawdę? Przy tak podzielonych stanowiskach nawet wśród ekspertów nam pozostaje jedynie informować i liczyć, że wiedza pochodząca z obu środowisk pozwoli nam zbudować kompletny obraz całej sytuacji. Oto zestaw 7 znaków, że Stany Zjednoczone bliskie są gospodarczego upadku: 

Oznaka #1: Rząd ukrywa statystyki

Według rządu USA poziom inflacji wynosił w roku 2015 zaledwie 0,6%, parametry te nie uwzględniają jednak kluczowych dla kosztów życia cen energii i żywności.Interesująco w tym zestawieniu prezentują się wówczas dane z innych miejsc, np. The Chapwood Index, który uwzględnia ceny ponad 500 przedmiotów, które zazwyczaj kupują Amerykanie w 50 największych miastach np. Advil, kawa w Starbucksie, ubezpieczenie, benzyna, opłaty za autostrady, restauracje fast food, pasta do zębów, myjnie samochodowe, opłaty za kablówkę i Internet, naprawy domów, lekcje fortepianu czy ceny za magazyn "People". Jak zatem kształtuje się CPI? W 2014 wzrósł on tylko o 0,8% w całych USA, ale już w większych miastach np. Nowym Jorku, Los Angeles, Chicago, San Diego czy Bostonie inflacja przekroczyła 10%. 


Oznaka #2: Przeciętne wynagrodzenie spada.

Nic tak nie pokazuje stanu gospodarki jak informacje o konsumpcji. To w końcu 70% wewnętrznej konsumpcji stanowi kluczową część PKB. A jak to wygląda? Odsetek tzw. 'underemployments' czyli osób pracujących na część etatu, ale już nie poszukujących pracy to ok. 10%, a co więcej większość Amerykanów nie zanotowała w zeszłym roku wzrostu wynagrodzeń,  zważywszy zaś poziom inflacji, zarobki de facto spadły.  Kluczowa dla wzrostu gospodarczego grupa konsumentów nie jest zatem w stanie kupować więcej, wręcz przeciwnie, kupuje mniej bo na mniej ich stać a to sprawia, że gospodarka dalej nie będzie się w stanie podnieść.

czwartek, 12 maja 2016

Złoto wraca do łask – kto stoi za rosnącym popytem?

Po raz kolejny przekonujemy się, że wieszczony dekadę temu koniec popularności złota to mit, którego zwolennicy w swojej masie żałują podejmowanych wówczas decyzji. Wystarczy spojrzeć na wykresy i na ruchy pewnego mocarstwa. 



Zainteresowanie złotem ponownie rośnie – informuje World Gold Council, największa na świecie organizacja zrzeszająca producentów i dystrybutorów żółtego metalu. Według niedawno opublikowanego raportu w stosunku do pierwszego kwartału roku 2015 w tym roku popyt na złoto wzrósł aż o 21% i to pomimo faktu, że znacząco spadło zainteresowanie wyrobami jubilerskimi w Indiach, jak również spadło zapotrzebowanie w przemyśle. Ten ogromny skok wywołało nagłe zainteresowanie inwestorów, którzy dostrzegli w złocie doskonałą okazję do ulokowania części kapitału. 

Wbrew pozorom nie jest to jedynie reakcja rynku, za nagłym wzrostem popytu stoją bowiem przemyślane decyzje chińskiego rządu, który dzięki zastosowaniu kilku operacji na juanie jeszcze bardziej zachęcił mieszkańców ChRL do gromadzenia oszczędności w tym kruszcu. W skrócie mówiąc mechanizm polega na dwukrotnym, dziennym ustalaniu kursu złota do juana ustalanym na podstawie kilkuminutowej sesji. Obowiązująca na giełdzie w Szanghaju cena ma z kolei obwiązywać u 18 głównych partnerów handlowych operujących na tym rynku, w tym także czterech państwowych bankach, największym pośredniku w handlu biżuterią firmie Chow Tai Fook oraz dwóch wiodących chińskich wydobywców. 

Zdaniem ekspertów rynku złota jest to sygnał świadczący o dalszej stymulacji władz chińskich do jak najpowszechniejszego gromadzenia cennego metalu, ale też świadczy o tym, że powoli środek ciężkości przenosi się z Zachodu na Wschód. Nie tylko z resztą dotyczy to złota. 

sobota, 2 kwietnia 2016

Sądowe problemy założyciela Blackwater

Eric Knight, twórca słynnego (lub niesławnego) Blackwater - największej prywatnej agencji ochroniarskiej ma kłopoty. Zasłynął jako założyciel firmy, która zdobyła ogromne wpływy i środki pieniężne na kontraktach zawieranych z rządem USA w Iraku, teraz jednak zainteresowało się nim bowiem FBI, które bada nielegalne transakcje jakich dopuścić się miał Knight.
 
 
 
 





środa, 27 stycznia 2016

Jak Ameryką rządzą tylko 4 banki?

Wielka czwórka albo inaczej "The Big Four" to cztery ogromne banki, które faktycznie są właścicielami większości tego sektora w Stanach Zjednoczonych. Zobacz jak do tego doszło. 




W przygotowanej przez Visual Capitalist infografice zawarto chronologiczne podsumowanie procesu tworzenia się specyficznego oligopolu jaki powstał w ostatnim czasie w Stanach Zjednoczonych. "Wielka Czwórka" łącznie posiada 45% wszystkich depozytów konsumpcyjnych w USA a ich łączna wartość wynosi 4,6 tryliona dolarów. Do konsolidacji dochodziło stopniowo i trwała ona od początku lat 90. XX wieku wieku. Początkowo było to 37 niezależnych banków, z czasem jednak łączyły się lub były przejmowane powoli tworząc grupę jaką mamy dzisiaj, czyli: JP Morgan Chase, Bank of America, Wells Fargo i Citigroup.

Jak wskazują analitycy VC wybuch kryzysu finansowego w 2008 roku jedynie przyspieszył ten proces i pozwolił bankom, które zachowały wystarczające rezerwy do przejęcia swoich konkurentów, szczególnie tych, którzy szczególnie dużo stracili na kredytach subprime (wśród nich były: Washington Mutual, Bear Stearns, Countrywide Financial, Merrill Lynch i Wachovia).  Na horyzoncie nie widać także jakiejkolwiek konkurencji, liczba nowych banków powstałych w 2014 roku spadła do zera a okresie 2009-2013 uformowano ich jedynie 7. 

Powyższa sytuacja rodzi wiele, niekiedy dwuznacznych interpretacji. Z jednej bowiem strony widać wyraźnie, że na kryzysie ucierpiało wiele banków, jednak z punktu widzenia całego sektora nie tylko utrudniona została konkurencja pomiędzy instytucjami, ale też brak jest możliwości zmiany stanu rzeczy. Czyżbyśmy zatem weszli w okres trwałego oligopolu bankowego? Jak szybko podobny układ przeniesie się także na inne państwa?





środa, 13 stycznia 2016

2015: Rok cichych sukcesów Bitcoina

Kiedy 2 lata temu pisano na temat bitcoin, internet i media pełne były scenariuszy na zmianę huraoptymistycznych i niezwykle wręcz sceptycznych. Jak to często bywa w przypadku tak podzielonych opinii, żadna ze stron nie miała finalnie racji. Mylili się rewolucjoniści, którzy zapowiadali błyskawiczną karierę BTC i odejście od obecnych walut, nie mieli też racji przeciwnicy, którzy traktowali kryptowaluty jako przejściową modę. 

licencja Creative Commons

Dlaczego rok 2015 określiłem mianem roku cichych sukcesów Bitcoina? Wbrew pozorom wokół BTC działo się bardzo dużo.Przede wszystkim w żaden sposób nie potwierdziły się tezy sceptyków, że to tylko chwilowa moda. Wystarczy przytoczyć kwoty jakie zainwestowały firmy i fundusze w technologię Blockchain - China's IDG Capital zainwestowała ponad 70 milionów dolarów, Khosla Ventures posiada w swoim portfelu spółki o łącznej wartości 400 milionów - to tylko dwie z wielu innych firm, które dostrzegają w tych technologiach potencjał, w który warto inwestować. 

Nawet takie instytucje jak banki, w które wydawałoby się, blockchain będzie uderzał szczególnie boleśnie, stwierdziły, że z tą technologią nie ma co walczyć i zamiast tego zaadoptują ją na swoje własne potrzeby. Tak uczynił chociażby JP Morgan, Wells Fargo, State Street i Barclay's. Potencjał bitcoinów wzięły też pod uwagę giganty informatyczne w tym IBM, Cisco i Intel. 

Najlepsze jednak dopiero przed nami - najwięcej bowiem mówią same statystyki. Pomimo, że bitcoin wciąż nie osiągnął poziomu wartości sprzed dwóch lat, to jednak w roku 2015 został uznany za najbardziej rosnącą walutę na świecie. Najtrafniej zobrazował to serwis Visual Capitalist:

Courtesy of: The Money Project

wtorek, 16 grudnia 2014

George Orwell o świecie. Pomimo upływu czasu tych 10 sentencji nie straciło na aktualności!

Osoba George'a Orwella pozostaje dla mnie od lat wzorem i źródłem inspiracji, nie bez powodu swoim pseudonimem postanowiłem nawiązać właśnie do niego. Poniżej prezentuję garść niezwykle ciekawych sentencji tego wielkiego pisarza i publicysty komentujących współczesny mu świat. Czy tylko współczesny? Spójrzmy na tych 10 zdań i zastanówmy się jak niezwykle uniwersalne okazały się spostrzeżenia Orwella.


1) "W naszych czasach nie ma czegoś takiego jak trzymanie się z dala od polityki. Każda rzecz ma podłoże polityczne, a polityka sama w sobie jest zbiorem kłamstw, uników, głupoty, nienawiści i schizofrenii"

2) "Cała ta wojenna propaganda, cały ten krzyk, kłamstwa i nienawiść biorą się z obojętności ludzi, którzy nie podejmują walki"

3) "Wojna przeciwko obcemu państwu zdarza się wyłącznie wtedy klasy bogate myślą, że będą czerpać z niej zysk"

4) Koncepcja prawdy obiektywnej w naszych czasach powoli zanika ze świata. Kłamstwa zaczną wkraczać do historii."

5) W czasach oszustw mówienie prawdy jest aktem rewolucyjnym"

6) Dziennikarstwo jest drukowaniem tego, czego ktoś inny nie chce by zostało wydrukowane: wszystko poza tym jest public relations.

7) W prawdziwym życiu to kowadło rozbija młot.

8) Nacjonalista nie tylko nie potępia zbrodni popełnionych po jego stronie, ale posiada też niezwykłą zdolność do nie słuchania o nich

9) Zagrożenia dla wolności słowa, pisma i działania, mimo że często śmieszne w odizolowaniu od innych, kumulują się i jeśli nie sprawdzane prowadzą do zupełnego braku poszanowania dla praw obywatela.

10) Jeśli chcecie obrazka z przyszłości to wyobraźcie sobie bucior depczący po ludzkiej twarzy - na zawsze.

wtorek, 2 grudnia 2014

Szwajcarzy odrzucili: Frank nie będzie związany ze złotem!

To refendum mogło dokonać ogromnej rewolucji i sprawić, że zachwiany zostanie cały światowy system finansowy i bankowy. Czy mała Szwajcaria naprawdę mogła tego dokonać?


Wielu zwolenników powrotu do standardu złota robiło sobie dużo nadziei po tym głosowaniu. Przyzwyczajeni do demokracji bezpośredniej i podejmujący większość najważniejszych decyzji za pomocą refendum Szwajcarzy mogli bezpośrednio zająć stanowisko w kwestii, którą w wielu krajach podejmuje się ponad głowami obywateli.

Tym razem jednak również w kraju Helwetów wynik okazał się nieprzychylny dla zwolenników złota, a frank szwajcarski nadal będzie dryfował w kierunku euro i zbliżeń z Europejski Bankiem Centralnym. Jak przyznają inicjatorzy referendum już w przyszłym roku można spodziewać się zwiększonej aktywności drukarek i kolejnego wzrostu cen złota, póki co jednak wartość żółtego metalu jest najniższa od lat i być może dla przynajmniej części głosujących mogło to stanowić dowód świadczący o jego słabości. O tej słabości starał się z resztą świadczyć również Jomas Thordan, prezes Narodowego Banku Szwajcarii, który w dniach poprzedzających refendum był obecny w mediach praktycznie codziennie.

Głosowanie zainicjowała grupa osób związanych ze Szwajcarską Partią Ludową i działających pod szyldem akcji "Ratujmy szwajcarskie złoto" a ich celem jest ochrona wiarygodności franka. Ich postulaty są następujące:
  • bank centralny nie ma prawa więcej wyprzedawać rezerw złota,
  • bank centralny nie może dopuścić do tego by rezerwy stanowiły mniej niż 20%,
  • bank centralny ma dbać o to by rezerwy złota znajdowały się na terytorium Szwajcarii,

W przypadku powodzenia referendum Bank Narodowy Szwajcarii w ciagu 2 lat zobowiązany byłby do sprowadzenia całego złota z powrotem na terytorium kraju, a w ciągu kolejnych 3 lat doprowadzić do 20% pokrycia franka w złocie.


wtorek, 18 listopada 2014

Czeka nas kolejny kryzys! Gospodarka może upaść w każdym momencie!

Świat finansów stoi na krawędzi kolejnego kryzysu - twierdzi Bank Rozrachunków Międzynarodowych.


Zdaniem tego najstarszego, założonego jeszcze w latach 30. ponadnarodowego banku ostatni rok był okresem poważnych wahań, które wskazywać mogą na problemy z płynnością wielu inwestorów. W przypadku pojawienia się ryzyka nagłych wyprzedaży pozbawione rezerw instytucje finansowe nie będą w stanie utrzymać kursu akcji i indeksy giełdowe mogą spaść na łeb na szyję.

Jak twierdzi Guy Debelle z BIS globalni inwestorzy dokonywali zakupów w przekonaniu o nieistniejącej płynności, stąd możliwa wyprzedaż może doprowadzić do jeszcze większego zaognienia sytuacji.Sprawę pogarsza fakt, że już teraz w większości uprzemysłowionych krajów świata poziom stóp procentowych jest bardzo bliski zeru, co pozbawia banki centralne ewentualnych narzędzi do walki z kolejnym kryzysem.

W tym kontekście niepewna sytuacja polityczna i gospodarcza stanowią niezwykle niebezpieczne czynniki pogarszające całą sytuację: wciąż poważna jest sytuacja na Bliskim Wschodzie, w Europie Wschodniej, pod znakiem zapytania stoją także kolejne kroki w polityce amerykańskiej oraz pogarszająca się sytuacja gospodarcza w Chinach.



wtorek, 4 listopada 2014

Długi sprzed 100 lat? Zobacz, które państwa wciąż spłacają pożyczki z czasów I Wojny Światowej

W tym roku obchodzimy stulecie wybuchu I wojny światowej, która zabrała ze sobą krwawe żniwo w postaci kilkudziesięciu milionów Europejczyków, którzy zginęli w wyniku trwających przez cztery lata walk. Skutki tej wojny odczuwamy do dziś, jednak co ciekawe kilka państw do tej pory jeszcze w swoich księgach rachunkowych ma zapisane spłaty zobowiązań zaciągniętych podczas trwania konfliktu.


Długi zaciągnięte w tym okresie wciąż spłacają: Wielka Brytania, Niemcy i Stany Zjednoczone. Samo Zjednoczone Królestwo ogłosiło w zeszłym tygodniu, że dokona spłaty 218 milionów z 2 miliardów funtów obligacji jakie państwo zaciągnęło względem obywateli w 1917 roku by sfinansować kolejne zbrojenia. Obligacje były oprocentowane w wysokości od 3 do 5%.

Szacuje się, że udział w I Wojnie Światowej kosztował Wielką Brytanię około 3,25 miliarda funtów.

Kolejnym dłużnikiem są jak można się domyślać Niemcy. Reparacje wojenne nałożone na to państwo w wyniku Traktatu Wersalskiego wyniosły w sumie około 269 miliardów marek co równa się 96 tysiącom ton złota. Tą ogromną kwotę spadkobierca Cesarstwa Niemieckiego - RFN spłaciła początkiem października 2010 roku. Jeszcze w 1953 władze zachodnioniemieckie zgodziły się na spłacenie zobowiązań zaciągniętych przed II wojną światową, aczkolwiek w umowe zawarto również, że kwotę w wysokości ok. 125 mln euro zapłacą dopiero po zjednoczeniu, spłatę rozpoczęto zatem dopiero po roku 1990.

A co ze Stanami Zjednoczonymi?


Okazuje się, że władze USA aby sfinansować wojnę również wypuściły obligacje, które podniosły poziom zadłużenia do niespotykanego dotychczas poziomu 33% PKB (ok. 25 miliardów $). Część zadłużenia stanowiły pieniądze pożyczone europejskim mocarstwom: Francji i Wielkiej Brytanii, które jednak w wyniku kryzysu i hiperinflacji w Niemczech nie były w stanie spłacić tej pożyczki (pieniądze na spłatę miały pochodzić z reparacji wojennych). Z tego też powodu władze USA w 1924 zdecydowały się pożyczyć pieniądze ... Niemcom, które dzięki temu mogły oddac pieniądze swoim wierzycielom.


źródło: DefenseOne

środa, 20 sierpnia 2014

Kto wspiera Islamskie Państwo Syrii i Lewantu?

Tuż po ścięciu głowy amerykańskiego dziennikarza przedstawiciel kalifatu kieruje wiadomość do prezydenta Baracka Obamy - "od ciebie zależy życie kolejnego amerykańskiego obywatela". Szokujące wideo prezentujące egzekucję reportera trafić ma do zbiorowej wyobraźni Amerykanów, pokazać, że ISIS nie żartuje i że będzie zabijać kolejnych ludzi. Jak to się stało, że po zaledwie kilku miesiącach ISIS stało się wrogiem numer jeden, sprawiając, że wszyscy zupełnie zapomnieli o Al-Kaidzie?

 

W opublikowanym niedawno video felietonie Mariusz Max Kolonko sugeruje, że jedną z głównych sił wspierających dziś nowo powstały kalifat są wahabiccy Saudowie i osoby z nimi powiązane.


ISIS była jedną z dwóch głównych frakcji tworzących Armię Wolnej Syrii (FSA), a swój sukces zawdzięczają pomocy innych państw, w tym Arabii Saudyjskiej, Kataru oraz Turcji. Portal DefenseOne cytuje wypowiedź jednego z wysoko postawionych katarskich oficjeli, który twierdzi, że "ISIS było projektem saudyjskim". Oskarżani o to między innymi przez premiera Iraku, Nouriego Al-Maliki Saudyjczycy stanowczo zaprzeczają, nie ma przy tym żadnych dowodów jednoznacznie wskazujących poparcie Rijadu dla kalifatu. To jednak nie oznacza, że nikt tych pieniędzy nie wysyła. Potwierdza to Instytut Waszyngtona wskazując, że od czasu wybuchu wojny domowej z Syrii od poddanych saudyjskiej dynastii oraz mieszkańców innych państw Zatoki Perskiej wpływały pokaźne sumy wspierające tym samym działalność islamskich przeciwników reżimu Bashara Al-Assada.

Zdaniem Güntera Meyera, dyrektora Centrum Badań nad Światem Arabskim na Uniwersytecie w Moguncji kraje Zatoki takie jak Arabia Saudyjska, Katar, Kuwejt czy Zjednoczone Emiraty Arabskie są bez wątpienia głównym źródłem finansowania ISIS".

Nawet jeśli mieszkańcy tych państw a nawet ich władze wspierały po cichu syryjskich powstańców a przy okazji również ISIS, to mimo wszystko dziś środki wpływające z zewnątrz stanowią jedynie drobny ułamek majątku jakim dysponuje kalifat. Potwierdza to New York Times powołujący się na opracowania Rand Corporation. Wynika z nich, że ISIS pozostaje organizacją zupełnie niezależną od zewnętrznych źródeł finansowania i utrzymuje się głównie dzięki już pozyskanym pieniądzom. Pochodzić mają one ze sprzedaży ropy naftowej, której złoża na wschodzie Syrii kontrolują od 2012 roku, z rabunku banków i majątków chrześcijan oraz innych grup wyznaniowych (szacuje się, że tylko w wyniku zajęcia banku centralnego w Mosulu mudżahedini wzbogacili się o 420 milionów dolarów), do tego dochodzą podatki nakładane na mieszkańców zajętych przez nich terytoriów.

Bez względu na konkretne źródła pieniędzy ISIS jest dziś najprawdopodobniej najbogatszą organizacją terrorystyczną na świecie z dziennym dochodem wynoszącym ponad milion dolarów.

Atak na źródła finansowania ISIS może się okazać jednym ze skuteczniejszych sposobów walki z kalifatem - głównymi celami powinny stać się należące do nich pola naftowe, rezerwy finansowe a także osoby zajmujące się zarządzaniem tym całym majątkiem. 
 
 
 


piątek, 18 kwietnia 2014

Przypominamy: Sierpem i młotem czy głową i portfelem? – rosyjska ekspansja

Rosja jest dziś na językach całego świata. W związku z wydarzeniami na Ukrainie: aneksją Krymu i wciąż niepewną sytuacją na wschodzie tego państwa pojawiają się nawet głosy, że Rosja ponownie staje się mocarstwem a jej imperialne ambicje nie skończą się na linii Dniepru. Tak czy inaczej, przypominam dziś stary już tekst poświęcony temu nietuzinkowemu państwu, przez jednych kochanemu, przez innych nienawidzonemu.

crackhouse/sxc.hu


Dwie dekady minęły od upadku Związku Radzieckiego. W jego miejsce powstało kilka niepodległych państw. Ich niezależności budzi ambiwalentne odczucia politycznych obserwatorów i kreujących teraźniejszość polityków. Ile w dzisiejszej rzeczywistości Rosji jest tradycji ZSRR? Czy jej politykę zagraniczną manifestuje dziś wymachiwanie rakietami z głowicami atomowymi? Czy faktycznie Rosja wciąż jest krajem, którego siła opiera się jedynie na potędze żelaznego buta, gotowego zdeptać wszelkie głosy niezależności?

Z pewnością Rosja to wciąż kraj o ogromnym potencjale militarnym wywodzącym się z przerdzewiałych pocisków czy z kosmicznej technologii. Przy czym wiele dekad forsownych zbrojeń sprawiły, że sporo militarnych rozwiązań technicznych do dziś cieszy się zainteresowaniem odbiorców na całym świecie. Co więcej Rosja wciąż jest w stanie zabezpieczać własne interesy, zwłaszcza w swoim najbliższym otoczeniu. Sąsiedzi Rosji nie stanowią jednakże wyłącznego jej zainteresowania. Warto się przyjrzeć innym działaniom dawnego mocarstwa a dziś kraju o ambicjach wyrastających z przeszłości, które wbrew pozorom nie jest krajem stosującym wyłącznie siłę militarną jako jedyną metodę prowadzenia skutecznej ekspansji. 

Czytaj dalej:


http://orwellsky.blogspot.com/2011/11/sierpem-i-motem-czy-gowa-i-portfelem.html

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf