Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bank Światowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bank Światowy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 grudnia 2014

Szwajcarzy odrzucili: Frank nie będzie związany ze złotem!

To refendum mogło dokonać ogromnej rewolucji i sprawić, że zachwiany zostanie cały światowy system finansowy i bankowy. Czy mała Szwajcaria naprawdę mogła tego dokonać?


Wielu zwolenników powrotu do standardu złota robiło sobie dużo nadziei po tym głosowaniu. Przyzwyczajeni do demokracji bezpośredniej i podejmujący większość najważniejszych decyzji za pomocą refendum Szwajcarzy mogli bezpośrednio zająć stanowisko w kwestii, którą w wielu krajach podejmuje się ponad głowami obywateli.

Tym razem jednak również w kraju Helwetów wynik okazał się nieprzychylny dla zwolenników złota, a frank szwajcarski nadal będzie dryfował w kierunku euro i zbliżeń z Europejski Bankiem Centralnym. Jak przyznają inicjatorzy referendum już w przyszłym roku można spodziewać się zwiększonej aktywności drukarek i kolejnego wzrostu cen złota, póki co jednak wartość żółtego metalu jest najniższa od lat i być może dla przynajmniej części głosujących mogło to stanowić dowód świadczący o jego słabości. O tej słabości starał się z resztą świadczyć również Jomas Thordan, prezes Narodowego Banku Szwajcarii, który w dniach poprzedzających refendum był obecny w mediach praktycznie codziennie.

Głosowanie zainicjowała grupa osób związanych ze Szwajcarską Partią Ludową i działających pod szyldem akcji "Ratujmy szwajcarskie złoto" a ich celem jest ochrona wiarygodności franka. Ich postulaty są następujące:
  • bank centralny nie ma prawa więcej wyprzedawać rezerw złota,
  • bank centralny nie może dopuścić do tego by rezerwy stanowiły mniej niż 20%,
  • bank centralny ma dbać o to by rezerwy złota znajdowały się na terytorium Szwajcarii,

W przypadku powodzenia referendum Bank Narodowy Szwajcarii w ciagu 2 lat zobowiązany byłby do sprowadzenia całego złota z powrotem na terytorium kraju, a w ciągu kolejnych 3 lat doprowadzić do 20% pokrycia franka w złocie.


środa, 5 listopada 2014

Czy bank AIIB stanie się przeciwwagą dla zachodnich instytucji finansowych?

Pod koniec października Chiny odebrały Zachodowi kolejny monopol. Tym razem uderzyły w jeden z jego najczulszych punktów, czyli w system bankowy tworząc własny odpowiednik Banku (już nie) Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego czy Azjatyckiego Banku Rozwoju, które zdaniem przedstawicieli nowo powstałej instytucji zdominowane są przez państwa najbogatsze i najlepiej rozwinięte (USA czy Japonia). 
 
fot. Xinhua
 

Asian Infrastructure Investment Bank (AIIB) z siedzibą w Pekinie utworzony został 24 października przez 21 sygnatariuszy. Będzie on dysponował kapitałem w wysokości ponad 100 miliardów dolarów, z których większość pochodzić będzie od rządów Chin oraz Indii. Pomysł utworzenie banku niezależnego od dominujących w świecie finansów sojuszników USA przedstawił w zeszłym roku chiński prezydent Xi Jinping. Głównym celem instytucji ma być finansowanie przedsięwzięć infrastrukturalnych w słabiej rozwiniętych państwach azjatyckich.

Wśród sygnatariuszy oprócz Chin i Indii znalazły się także: Kuwejt, Katar, Mongolia, Kazachstan, Pakistan, Nepal, Oman, Brunei, Kambodża, Myanmar, Laos, Malezja, Filipiny, Singapur, Sri Lanka, Uzbekistan, Tailandia i Wietnam. Zabrakło jednak Indonezji, Korei Południowej oraz Australii, których wycofanie się postrzegane jest jako skutek nacisków ze strony Stanów Zjednoczonych zaniepokojonych powstaniem banku.

Chińscy komentatorzy nie ukrywają, że opór ze strony USA spowodowany jest obawami związanymi z rosnącą rolą Pekinu, który ma ambicje stać się nie tylko wiodącą potęgą w Azji, ale też liczącym się globalnym mocarstwem. Matthew Goodman z Center for Strategic and International Studies skomentował powstanie takich organizacji jak BRICS czy AIIB jako "dowód na pierwsze liczące się instytucjonalne wyzwanie globalnemu porządkowi ekonomicznemu".
źródło: RT

wtorek, 1 lipca 2014

Bank Światowy przestanie obejmować cały świat? Czas na konkurencję z Chin!

Ponad 100 miliardów dolarów ma zostać wydanych na utworzenie nowej międzynarodowej instytucji finansowej, której patronowałyby Chiny. 

fot. stratrisks


Władze Państwa Środka właśnie podjęły kolejny krok w budowie alternatywnego wobec zdominowanego przez Stany Zjednoczone systemu finansowego o globalnym zasięgu. Jak informuje Financial Times przedstawiciele Pekinu odbyły w ostatnim czasie podróż po wielu państwach Azji i Bliskiego Wschodu namawiając do poparcia dla nowej instytucji, która miałaby pełnić funkcję pożyczkodawcy o kapitale przekraczającym 100 miliardów dolarów. Domyślnie ma to być bezpośrednia konkurencja dla istniejącego od II Wojny Światowej Banku Światowego.

Póki co zainteresowanie dołączeniem do systemu wyraziły 22 państwa, magazyn nie podał jednak jakie. Można się jednak domyślać, że są to kraje blisko związane z Chinami bądź nastawione antagonistycznie wobec USA, a więc być może Iran, Syria, Kazachstan, Rosja bądź Wietnam. Za decyzją o powołaniu alternatywnej wobec BŚ instytucji przemawia fakt, że wspólnie z Azjatyckim Bankiem Rozwoju powołane zostały jeszcze w następstwie zakończenia II Wojny Światowej i Zimnej Wojny, kiedy to Stany Zjednoczone zdecydowały się udzielić wsparcia ekonomicznego między innymi Wietnamowi i Korei. Jest to również konsekwencja braku ze zgody ze strony USA na zwiększenie wpływu w BŚ i Międzynarodowym Funduszu Walutowym ze strony przedstawicieli Chin, Rosji i Brazylii. 
 
Pozostający głównym udziałowcem i zachowujący prawo weta Amerykanie  zadeklarowali ustępstwa w tej kwestii, jednak Kongres odrzucił te ustalenia  w głosowaniu co spotkało się z ostrą krytyką przede wszystkim Chińczyków. Nie ma się im z resztą co dziwić, gdyż we wspomnianym już Azjatyckim Banku Rozwoju posiadają oni zaledwie 5,5% udziałów podczas gdy USA wspólnie z posiadającą mniejszą gospodarkę od Chin Japonią mają wspólnie ponad 15%.



środa, 29 stycznia 2014

Czy światowa superwaluta uratuje światowe finanse?

Gruntowna przebudowa światowego systemu finansowego oraz stworzenie jednej waluty, która swoim zasięgiem obejmie cały glob - taki pomysł od wielu lat krąży wśród wielu wpływowych ekonomistów. Jakie jednak mogą być tego skutki?

"Rozwiązaniem (bieżących problemów - VO) jest zastąpienie narodowych walut walutą ogólnoświatową" - to słowa byłego głównego ekonomisty Banku Światowego a obecnie profesora na Uniwersytecie w Pekinie i jednego z głównych doradców chińskiego rządu, Justina Yifu Lina. Jego zdaniem sytuacji nie uratuje ani poszerzenie koszyka walutowego o juana ani też jakiekolwiek inne oparcie się na pieniądzach emitowanych przez poszczególne państwa. 
fot. lusi/sxc.hu

Uważa on, że nowa światowa architektura finansowa powinna zostać zaprojektowana i omówiona w ramach spotkań grupy G20, natomiast jej wdrożeniem powinny zająć się przede wszystkim Stany Zjednoczone i Unia Europejska, podczas gdy Chiny powinny pełnić rolę jedynie wspierającą. Lin nie jest w swoich planach osamotniony, podobne pomysłu wiele lat temu przedstawiali między innymi Joseph Stiglitz czy przewodniczący chińskiego banku centralnego Zhou Xiaochuan, który jeszcze w 2009 roku twierdził, że dolar powinien zostać zastąpiony przez inną walutę rezerwową, najlepiej "nie połączoną z poszczególnymi narodami". 

Skąd tak ważne jest oddzielenie waluty światowej od walut narodowych? Według ekonomistów wiąże się to z ryzykiem wykorzystania przez państwo-emitenta siły swojej waluty do pokrywania kosztów swojej polityki przez inne państwa (głównie za pośrednictwem inflacji), czego przykładem jest finansowanie wydatków zbrojnych USA przez inflacyjną politykę dolara.

Światowa waluta to z jednej strony zapowiedź stabilności i bezpieczeństwa, z drugiej jednak, jeśli uznamy postulaty ekonomistów za słuszne, fundament pod budowę wielkiej instytucji kontrolującej ten system. Instytucja ta miałaby znacznie większe uprawnienia i możliwości niż Bank Światowy czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Kto zatem sprawowałby nad nią kontrolę? I kto by nią rządził?




czwartek, 11 kwietnia 2013

Dlaczego bankowcy każą nam sprzedawać złoto, kiedy każdy z nas chciałby go mieć jak najwięcej?

Duże banki ogłaszają, że "teraz jest najlepszy czas na to, aby sprzedać swoje złoto". Ostrzegają, że rynek złota wszedł właśnie w "bessę", a cena surowca nadal będzie spadać do końca roku. Czy należy wierzyć bankowcom? Cóż, ich ostrzeżenia mogłyby być bardziej wiarygodne, gdyby nie fakt, że banki centralne na całym świecie gromadzą złoto jak szalone. Tylko w 2012 roku amerykański bank centralny skupił największą ilość złota od 50 lat...

fot. goldprice101.files.wordpress.com
Co takiego obecnie w świecie w rzeczywistości się dzieje? Po prawdziwej "powodzi" systemu finansowego z papierowym pieniądzem w roli głównej, możliwym jest, że bankowcy celowo starają się obniżyć ceny zarówno złota jak i srebra. Wydawać się może, że banki szukają pokrycia pieniądza w surowcu... czy wracamy zatem do czasów parytetu złota?

W ostatnich tygodniach prawie każda większa gazeta na świecie próbowała "wmówić" ludziom, że nadszedł czas, aby sprzedać swoje złoto. W niedawnym artykule Wall Street Journal sygnalizował: "Bank Inwestycyjny Goldman Sachs Group Inc. sugeruje, że perspektywa dla złota w ciągu ostatnich lat została zniszczona i zaleca inwestorom sprzedaż złota, które w ciągu ostatnich sześciu miesięcy zanotowało spadek aż o 12%". Większość banków w Europie wydała podobne ostrzeżenia. 

Na co powołują się bankowcy? Istnieją rzekomo dwa główne powody: po pierwsze, dotychczasowa inflacja była niska, jednak inwestorzy zaczynają na szeroką skalę dostrzegać negatywne skutki kryzysu gospodarczego co wpływać ma na zniżkę cen złota. Po drugie, dolar rozpoczął trendy wzrostowe, co także powinno uczynić ceny złota niższymi. 

Co ciekawe, według Agencji Reutersa, Cypr jest obecnie zmuszany do sprzedaży większość swoich rezerw złota, aby "pomóc finansować" program pomocowy swojego państwa ... Wydaje się zatem, że złoto (jak i srebro) będzie doświadczać bardzo intensywnych wahań cen w ciągu najbliższych kilku lat. Niektórzy podkreślają, że mimo sugestii bankowców trend ten będzie zupełnie odwrotny, a więc wzrostowy.

Czy Waszym zdaniem bankowcy mają rację? Jak Waszym zdaniem może zachować się kurs złota w najbliższym czasie?


Źródła: activistpost/grandrapidscity/kitco

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/04/dlaczego-bankowcy-kaza-nam-sprzedawac.html

czwartek, 4 kwietnia 2013

Nie wierzysz, że Twoje oszczędności mogą zniknąć z rachunku bankowego w jednej chwili? Przeczytaj koniecznie ten artykuł!

Wyobraź sobie taki scenariusz: jak co dzień logujesz się na swoje konto bankowe jednak okazuje się, że jego saldo jest zerowe, a ponadto bank nie ma żadnego zapisu, że kiedykolwiek miałeś na nim pieniądze... Czy taka sytuacja jest dziś możliwa, w dobie szeroko promowanej "bezpiecznej bankowości"? Jak najbardziej! Większość z nas nie archiwizuje żadnych papierowych dowodów na gromadzone na rachunku środki, przez co niezmiernie trudno byłoby nam udowodnić ten fakt w banku.

fot. thecontentwrangler.com
Jeżeli uważasz, że Ciebie ten problem nie dotyczy, to jesteś w ogromnym błędzie. Cyberataki przeciw największym europejskim i amerykańskim bankom z każdym tygodniem są coraz bardziej wyrafinowane i skuteczne. Tylko w zeszłym miesiącu, tysiące klientów bankowości elektronicznej w USA zalogowało się na swoje bankowe konta, aby odkryć, że ich bilanse są wyzerowane. 

Każdy, kto będzie miał zamiar spowodować kompletny chaos gospodarczy może osiągnąć go bardzo łatwo - unicestwiając nasze dane kont bankowych. Eksperci podkreślają, że nie można trzymać wszystkich oszczędności w jednym banku. Ponadto należy zachowywać kopie papierowe wyciągów z rachunków bankowych. W pewnym momencie (a jest to wielce prawdopodobne), jeden z ataków cybernetycznych może dosięgnąć naszego banku i trwale uszkodzić jego bazy danych.

Media milczą na temat masowych ataków internetowych na największe banki, jednak za kulisami zarówno politycy, jak i sami bankowcy czują się zaniepokojeni. Ataki są coraz częstsze i coraz trudniejsze do wykrycia. Program, który został ostatnio wyemitowany na antenie CNBC alarmuje, że "główne amerykańskie strony internetowe banków są permanentnie i bezlitośnie atakowane. Niektórzy obwiniają za to chińskich hakerów, inni uważają, że za atakami stoi Iran, jeszcze inni są przekonani, że to dzieło islamskich terrorystów. Naprawdę nie wiemy kto za nimi stoi". 

Ostatnie wydarzenia na Cyprze, ale i kryzys bankowy pokazują, że nasze pieniądze powierzone bankom nie są całkowicie bezpieczne. W każdej chwili rządy poszczególnych krajów mogą zadecydować o ich zamrożeniu lub ograniczeniu w imię "wyższych wartości". Co istotne, miliardy prywatnych oszczędności trzymane w bankach stanowią łakomy kąsek i łatwy sposób "dokapitalizowania" budżetu nie tylko indywidualnego hakera, ale i rządów...

Czy Waszym zdaniem opisane obawy są uzasadnione? A może ktoś z Was już zetknął się z taką sytuacją?


Źródła: activistpost/thedailysheeple/godlikeproductions

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/04/nie-wierzysz-ze-twoje-oszczednosci-moga.html

sobota, 9 marca 2013

Hegemonia dolara dobiega końca? Dowiedz się, komu najbardziej na tym zależy

Ostatnio coraz częściej mówi się, że BRICS Development Bank może złamać hegemonię dolara. BRICS to określenie grupy państw rozwijających się: Brazylii, Rosji, Indii, Chin oraz Republiki Południowej Afryki. Kraje BRICS oficjalnie nie tworzą sojuszu politycznego ani też formalnego stowarzyszenia handlu. Celem tych państw jest (jedynie) stworzenie nowego systemu walutowego... Co wiemy dziś o planach krajów BRICS?

fot. ocioecohistory.files.wordpress.com
Określenie zostało po raz pierwszy użyte przez Jima O'Neill w publikacji pt. "Building Better Economic BRICs" opublikowanej w listopadzie 2001 roku, a następnie rozpowszechnione w 2003, dzięki ogłoszonej przez Goldman Sachs prognozie, że do połowy XXI wieku kraje te będą potęgami światowymi...

RPA ma szansę odegrać istotną rolę dla planowanego utworzenia banku BRICS. Wiele bowiem zależeć będzie od umiejętności negocjacyjnych prezydenta RPA Jacoba Zumy. Południowoafrykański minister Maite Nkoana-Mashabane podkreśla, że "choć RPA widzi ogromny potencjał w organizacji naszego banku, to wszystko zależy teraz od decyzji poszczególnych państw członkowskich grupy BRICS, czyli Brazylii, Rosji, Indii i Chin". 

Republika Południowej Afryki będzie gospodarzem piątego szczytu BRICS, który odbędzie się w Durbanie w dniach 26-27 marca. Na spotkaniu ma zostać podjęta decyzja o powołaniu międzynarodowego banku, który "chce być alternatywą dla współczesnej ekonomii i hegemonii amerykańskiego dolara". Chociaż RPA jest najmniejszą z gospodarek BRICS, to zdaniem specjalistów odegra decydującą rolę dla planowanego banku. Ekonomiści uważają, że w tym kraju funkcjonuje "wybitny sektor usług finansowych".

Dyplomaci i liderzy z krajów BRICS nie ujawniają jeszcze wszystkich szczegółów na temat proponowanego przez nich mechanizmu wymiany walut. Potencjalnie chodzi o działania, które mogłyby zagrozić dominacji dolara, osłabić euro i wpłynąć na wiele innych walut. 

Czy kraje grupy BRICS będą w stanie przełamać hegemonię dolara na świecie?
(fot. csmonitor.com)

Obecnie handel krajów BRICS jest wart więcej niż 300 bilionów dolarów, a docelowo ma wynieść 500 bilionów dolarów do roku 2015. Jest także nadzieja, że bank z kapitałem początkowym 50 miliardów dolarów będzie w stanie rywalizować z Bankiem Światowym i Międzynarodowym Funduszem Walutowym, które zdominowane są dziś przez ugruntowane gospodarki. 

Kraje BRICS zgromadzone zasoby przeznaczać będą na finansowanie projektów rozwojowych przede wszystkim w swoich krajach, ale nie wyklucza to wsparcia kierowanego i dla innych państw. Bank finansuje bowiem również projekty w krajach rozwijających się, które (póki co) są poza ligą BRICS.

Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i RPA - te kraje znane jako BRICS przez najbliższe lata mają rozdawać karty w światowej gospodarce. Jednak tuż za nimi dynamicznie rozwijają się państwa z grupy pod roboczą nazwą "Next 11" (Jedenastu Wspaniałych). W klubie znalazło się jedenaście szybko rozwijających się państw: Bangladesz, Egipt, Indonezja, Iran, Meksyk, Nigeria, Pakistan, Filipiny, Korea Południowa, Turcja i Wietnam. Według ekonomistów, kraje te przejmą niebawem dorobek po grupie G8 i przez najbliższe pół wieku mają nadawać rytm światowej gospodarce (oczywiście razem z Brazylią, Rosją, Indiami, Chinami i RPA, czyli grupą BRICS).

Czy Waszym zdaniem hegemonia dolara zostanie przełamana? Jakie gospodarki w dzisiejszym świecie mają szanse wyznaczać kierunki dla nas wszystkich?


Źródła: stratrisks/telegraph/zerohedge

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/03/hegemonia-dolara-dobiega-konca-dowiedz.html

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf