Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BND. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BND. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 sierpnia 2014

Amerykańsko-Niemiecka afera szpiegowska: Berlin także ma coś na sumieniu!

Od czasu ujawnienia przez Edwarda Snowdena informacji o podsłuchiwaniu przez NSA prominentnych niemieckich polityków, do opinii publicznej przedostają się kolejne doniesienia na temat wzajemnego szpiegowania się obu teoretycznie bliskich sojuszników.

fot. Idea go/FreeDigitalPhotos.net

Do tej pory wiadomości o prowadzonych operacjach szpiegowskich były dość jednostronne, dowiadywaliśmy się jedynie o ujawnieniu kolejnych agentów szpiegujących na rzecz Stanów Zjednoczonych. Jak podają niemieckie media w strukturach federalnych takich jak Ministerstwo Obrony, Finansów, Spraw Wewnętrznych, może działać ponad 20 ukrytych osób gromadzących poufne informacje. Jak podaje Bild am Sonntag osoby te są obywatelami RFN zatrudnionymi równocześnie przez różnorakie amerykańskie instytucje i organizacje i pobierające od nich wynagrodzenie. Co więcej, jak podaje gazeta nie ustają próby rekrutacji kolejnych agentów a próby te dokonywane są nie tylko w samych Niemczech, ale też w stolicach okolicznych państw, przede wszystkim w Warszawie i w Pradze.

Sytuację zaostrza fakt, że informacje na ten temat przedostają się do wiadomości publicznej, jednak już odpowiedzi ze strony Stanów Zjednoczonych kierowane są do Berlina ścieżkami dyplomatycznymi, nie są więc jawne. Może to powodować zmianę nastrojów wśród niemieckiej opinii publicznej a tym samym nacisk na władze by odpowiednio zabezpieczyły się przed zagranicznymi agentami. Jest to o tyle interesujące, że kilka lat temu podobny ruch wykonano w Rosji, gdzie rząd poszedł jeszcze dalej i uznał jako obcych agentów z definicji osoby pobierające pieniądze od zagranicznych organizacji pozarządowych. Zarządano od nich ujawnienia tych przychodów, a tym samym odbiło się to na ich wpływach i wizerunkowi wśród pozostałych Rosjan. Czy podobny scenariusz mógłby zostać zrealizowany również w Niemczech? Nie jest to niemożliwe, zważywszy, że państwo to stara się prowadzić co raz bardziej niezależną od Waszyngtonu politykę. Póki co z resztą Berlin zarządał od obcych ambsad ujawnienia pracowników, którzy zajmują się w nich działalnością szpiegowską. To, że takie osoby przebywają w prawie każdej ambasadzie jest dość oczywiste i jest powszechną praktyką od wielu lat, jednak tego typu rządanie ze strony Berlina to niezwykle istotny precedens.

Dodajmy przy tym, że w tym przypadku Niemcy nie pozostają niewinni, jak bowiem ujawnił Süddeutsche Zeitung również BND podsłuchiwała dwóch amerykańskich sekretarzy stanu, Hilary Clinton i Johna Kerry'ego a także najprawdopodobniej, tureckiego ministra spraw zagranicznych.

To, że agencje wywiadowcze wzajemnie się szpiegują i podsłuchują chyba nie powinno dziwić, nawet wśród sojuszników, gdyż taka jest ich natura. Ale czy ujawnianie informacji na ten temat i donoszenie o kolejnych "wyciekach" nie ma przypadkiem ukrytego celu?




środa, 23 lipca 2014

Niemcy inwestują w wywiad, będą też monitorować social media

Niemiecka BND wkrótce złoży w Bundestagu projekt, w ramach którego blisko 300 milionów euro ma zostać zainwestowanych w nowe działania wywiadowcze. Wśród nich pokaźne środki mają być przeznaczone na monitoring mediów społecznościowych.

fot. http://www.techpolicydaily.com/

Niemieckie służby wywiadowcze pomimo wielokrotnych zmian ustroju politycznego cechują się niezwykłą wręcz trwałością. Po upadku III Rzeszy nie zrezygnowano wcale z usług pracujących wcześniej dla nazistów szpiegów, ani też nie zmarnowano informacji jakie posiadała likwidowana w 1989 roku wschodnioniemiecka STASI. Zamiast tego Federalna Służba Bezpieczeństwa (BND) gromadziła ludzi, wiedzę, doświadczenie i przede wszystkim informacje. Zapewne też dlatego to właśnie oni są we współczesnej Europie niekwestionowanym liderem, zarówno gospodarczym jak i politycznym. Zapewne to również dlatego Niemcy byli w stanie poradzić sobie z amerykańskimi podsłuchami i wykorzystać wynikłą z tego aferę na swoją korzyść.

Co ciekawe, jak zwraca uwagę portal Deutsche Welle, w Niemczech rzadko nazywa się rzeczy po imieniu. Zamiast więc wywiadu i szpiegostwa, z ust tamtejszych przedstawicieli ministerstwa obrony możemy usłyszeć określenia bardziej neutralne, takie jak: kontrwywiad czy ochrona. Ani słowa o działaniach wyprzedzających i ofensywnych.

Pokłosiem ostatniego skandalu i ujawnienia przez Edwarda Snowdena podsłuchów prowadzonych przez NSA, czołowi niemieccy politycy zażądali zwiększenia środków przeznaczanych na wywiad. Stworzony przez BND projekt "Strategicznej Inicjatywy Technologicznej" kosztować będzie ponad 300 milionów euro i wymagać będzie zatwierdzenia przez Bundestag. Projekt przewiduje między innymi zainwestowanie poważnych środków finansowych w monitoring mediów społecznościowych. 

Być może istotę myślenia niemieckich służb najtrafniej podsumowuje emerytowany pracownik wywiadu, 75-letni Bernd Schmidbauer, mówiąc: "Tu nie chodzi o podział na przyjaciół i na wrogów, lecz o kwestie narodowych interesów".Nie oszukujmy się zatem, w Niemczech od lat dba się o narodowy interes, nawet jeśli politycy i media mówią coś zupełnie innego.




- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf