Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edward Snowden. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edward Snowden. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 czerwca 2017

Twój telefon może być na podsłuchu pomimo, że go wyłączyłeś

Edward Snowden znowu szokuje. Demaskator, odpowiedzialny za największy wyciek danych w historii NSA tym razem opowiada o Wielkiej Brytanii i szokujących technologiach.


W wywiadzie dla BBC, który został wyemitowany w Wielkiej Brytanii w zeszłym tygodniu Edward Snowden mówił szczegółowo o możliwościach szpiegowskich brytyjskiej agencji wywiadowczej GCHQ. Ujawnił on, że szpiedzy rządowi mogą legalnie włamać się do telefonu każdego obywatela, aby słuchać, co dzieje się w pokoju, przeglądać pliki, wiadomości i zdjęcia, wskazać dokładnie, gdzie dana osoba jest (na znacznie wyższym poziomie niż w normalnym systemem GPS), oraz monitorować każdy ruch właściciela telefonu i każdą rozmowę, nawet wtedy, gdy telefon jest wyłączony. 
Technologie te są nazwane "Smerfy", tak samo jak niebiescy mali bohaterzy bajki dla dzieci. Pomimo uroczej nazwy, technologia jest bardzo niepokojąca; 

Każdy z elementów "Smerfów"  jest zbudowany do szpiegowania w inny sposób:


„Nosy Smurf” : pozwala włączyć mikrofon i podsłuchiwać użytkowników, nawet jeśli sam telefon jest wyłączony
„Tracker Smurf” : narzędzie geo-lokalizacyjne, które pozwala [GCHQ] śledzić cię z większą precyzją niż można byłoby uzyskać od typowych telefonów komórkowych.
„Paranoid Smurf”: uniemożliwia wykrycie "przejęcia kontroli" nad telefonem.

Informacje przedstawione przez Edwarda Snowdena powinny martwić każdego, kto zdaje sobie sprawę, że przy dużym zagrożeniu terrorystycznym w kraju, rząd znajduje uzasadnienia do łamania praw i wolności obywateli. Jednocześnie ilość ataków, wzrasta co powoduje ogólną panikę i strach wśród obywateli Wielkiej Brytanii. 
Wszelkie zmiany w prawie dotyczące inwigilacji pod pretekstem zapobiegania ataków terrorystycznych zostaną wprowadzone i na pewno nie zostaną zniesione po zażegnaniu zagrożenia. 



czwartek, 30 lipca 2015

Biały Dom odpowiedział na petycję dot. ułaskawienia Edwarda Snowdena. Zajęło im to 2 lata

Ponad 2 lata internauci musieli czekać na odpowiedź ze strony Białego Domu na petycję w sprawie ułaskawienia Edwarda Snowdena.


Edward Snowden fot. Wikipedia

W ramach promowania nowych technologii a także poprawienia komunikacji z obywatelami administra cja Baracka Obamy jesienią 2011 roku uruchomiła serwis "We the People" w ramach którego obywatele mogą składać swoje petycje z prośbą aby Biały Dom zajął stanowisko we wskazanych przez nich sprawach. Warunkiem jest aby dana petycja w ciągu 30 dni zebrała co najmniej 100 tysięcy podpisów złożonych online. Do tej pory udało się to kilkunastu wnioskom dotyczących takich tematów jak choćby uznanie Bractwa Muzułmańskiego czy Westboro Babtist Church za organizacje promujące nienawiść (w przypadku kontrowersyjnego kościoła) lub terroryzm (w przypadku bractwa). Szczególnie głośna była historia petycji zobowiązującej administrację Obamy do rozpoczęcia budowy Gwiazdy Śmierci przez rokiem 2016. Na każdą z tych petycji Biały Dom zobowiązany był udzielić odpowiedzi i odpowiednio się do niej ustosunkować. W większości przypadków odpowiedzi były jednak wymijające lub negatywne.

Podobnie skończyła się sprawa petycji o wszystko mówiącym tytule "Pardon Edward Snowden", czyli "Ułaskawić Edwarda Snowdena", która zebrała łącznie ponad 167 tysięcy podpisów. Pomimo deklaracji zajęcia się tematem petycja pozostawała bez odpowiedzi przez ponad 2 lata. W momencie kiedy wszyscy już stracili nadzieję, że Biały Dom w jakikolwiek sposób ustosunkuje się do tej petycji, nagle ukazała się odpowiedź.

Administracja Obamy pisze w niej, że ujawnienie przez Snowdena zastrzeżonych informacji było działaniem naruszającym bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych a także, jeśli Snowden faktycznie chciał się sprzeciwić działaniom rządu, powinien on działać bardziej na zasadzie obywatelskiego nieposłuszeństwa a nie przekazać tajne dokumenty mediom a następnie uciec z kraju chowając się pod protekcją autorytarnych reżimów.

Biały Dom podsumował sprawę w ten sposób, że jeśli obywatele USA chcą by Edward Snowden miał szansę na uniewinnienie to najpierw powinien wrócić do Stanów Zjednoczonych i stanąć przed sądem.

wtorek, 12 maja 2015

Pamiętacie Terminatora? NSA realizuje prawdziwy program SKYNET!

Po raz kolejny mamy do czynienia z sytuacją kiedy to mroczna przyszłość opisywana na stronicach powieści science-fiction bądź w filmach niezbezpiecznie staje się rzeczywistością. Po raz kolejny też ta mroczna przyszłość ma związek z nowymi technologiami testowanymi gdzieś w podziemiach rządowych agencji. Tym razem niezbezpiecznym projektem jest system, który nosi nazwę Skynet.



Jak podaje serwis śledczy 'Intercept' agencja NSA dysponuje programem o takiej samej nazwie.Zamiast jednak kontrolować rakiety balistyczne pracujący dla NSA Skynet analizuje metadane pochodzące z rozmów telefonicznych, wiadomości email a także miejsc, w których dana osoba się znajduje.

Ofiarą Skynet stał się pochodzący z Syrii dziennikarz Al-Jazeery Ahmad Muaffaq Zaidan, którego system uznał za członka Al-Kaidy i umieścił na amerykańskiej liście terrorystów. Powodem były lokalizacje w jakich Zaidan przebywał, miały się one bowiem pokrywać z trasami jakie pokonywali kurierzy Al-Kaidy. Dzieje się tak ponieważ komputer analizując dany problem zadaje pytanie np. kto pokonywał daną trasę w danym okresie - w przypadku dziennikarza, który pracuje jako korespondent wojenny niejednokrotnie takie sytuacje się zdarzały, stąd Skynet zakwalifikował go na liście terrorystów.


Zaidan stanowczo zaprzeczył podobnym teoriom, jego wiarygodnośc potwierdzają także inni dziennikarze. Informacje o umieszczeniu go na liście pochodzą z dokumentów, które ujawnił Edward Snowden, co istotne, według informacji z wywiadu USA, osoby umieszczane na listach terrorystów były zwyczajnie zabijane.  Pracownicy NSA odmówili komentarza w sprawie domniemanej współpracy dziennikarza z Al-Kaidą.



środa, 21 stycznia 2015

Snowden: Brytyjskie służby miały na podsłuchu czołowych dziennikarzy

Jak podają ujawnione kilka dni temu dokumenty brytyjska agencja rządowa zakwalifikowała dziennikarzy do tej samej grupy co hackerzy i terroryści. 

siedziba GCHQ (fot. wikipedia)


Kolejna odsłona informacji od Edwarda Snowdena, tym razem ujawnił on brytyjskie dokumenty, z których wynika, że tamtejsze służby prowadziły inwigilację poczty email dzienikarzy pracujących dla międzynarodowych agencji informacyjnych takich jak BBC, Reuters, Guardian, New York Times, Le Monde, Sun, NBC oraz Washington Post. Według podanych informacji agencja GCHQ umieściła dziennikarzy śledczych na wspólnej liście rankingowej wraz z terrorystami i hackerami jako "wpływowe źródła zagrożenia". Lista zawierała matrycę oceniającą dziennikarzy pod względem "zdolności" (2/5) i "priorytetu" (3/5), ponadto określono ich jako osoby o "niskim zagrożeniu dla bezpieczeństwa informacji". Terroryści w tych samych kategoriach uzyskali wyższą ocenę pod względem "zdolności" (4/5), ale niższy priorytet, tylko 2/5.
Osoby odpowiedzialne za inwigilację swoją decyzję uzasadniają tym, że "wszystkie grupy dziennikarzy mogą próbować, zarówno w sposób formalny jak i nieformalny, uzyskać dostęp do informacji rządowych, do których nie mają uprawnień".

Agencja poza włamywaniem się na konta dziennikarzy i kopiowaniem ich maili śledziła także ich położenie za pośrednictwem używanych przez nich smartfonów. Emaile były wykorzystywane przez agencję między innymi w celach szkoleniowych.

Ostatnie dokumenty od Snowdena opublikował kilka dni temu Der Spiegel, reakcja środowisk dziennikarskich była bardzo szybka, blisko 100 dziennikarzy podpisało w proteście petycję do premiera Camerona.



sobota, 27 grudnia 2014

NSA miała ambicje globalne - poznajcie niedawno ujawniony projekt: AURORAGOLD

Temat NSA wraca jak bumerang. Kiedy myślimy, że wiemy już na ten temat wszystko nagle media ujawniają kolejną szokującą wiadomość na temat skali inwigilacji jaką prowadziła (a może, prowadzi?) amerykańska agencja.


Jakkolwiek niezwykle by to nie brzmiało, portal Intelnews podaje, że NSA miała szpiegować praktycznie każdego producenta telefonów oraz sieć komórkową na świecie. Wszystko po to by znaleźć wszelkie możliwe słabości, które mogłyby zostać wykorzystane do inwigilowania ich użytkowników. Dokumenty na ten temat zostały na początku grudnia przekazane przez Edwarda Snowdena, wynika z nich między innymi, że od 2010 roku NSA prowadziła projekt o kryptonimie AURORAGOLD.

Projekt ten obejmował zasięgiem praktycznie każdy kraj na świecie a zajmowały się nim dwie oddzielne komórki agencji, o których istnienia nikt do tej pory nie wiedział: Wireless Portfolio Management Office odpowiedzialna za inwigilację systemów bezprzewodowych oraz the Target Technology Trends Center, do której zadań było śledzenie rozwoju branży telekomunikacyjnej i nowych trendów technologicznych, które mogłyby utrudnić prowadzoną przez NSA inwigilację. Do 2012 roku agencji udało się zebrać szczegółowe informacje na temat blisko 70% sieci komórkowych świata.

Zdaniem ekspertów zajmujących się cyberbezpieczeństwem informacje zgromadzone przez projekt AURORAGOLD mogą być niebezpieczne nie tylko z tego powodu, że może je wykorzystać amerykański wywiad. Tego typu wiedza jeśli by dostała się w niepowołane ręce, np. grup przestępczych mogłaby zostać przez nie wykorzystana do kradzieży na niespotykaną do tej pory skalę. 
 



środa, 27 sierpnia 2014

Niemcy: regulować technologicznych gigantów!

Władze Niemiec podjęły się niezwykle ambitnego zadania, chcą one doprowadzić do uregulowania największych internetowych gigantów z Google na czele. Wszystko dzięki nowemu prawu antykartelowemu, które firmy z sektora IT traktować może jako takich samych monopolistów jak dostawców wody czy elektryczności. 
źródło: Wikipedia


Niemieckie Federalne Biuro Karteli ( Bundeskartellamt) już wkrótce może zyskać uprawnienia, które umożliwią mu wpływ na działalność liderów internetowego biznesu, a więc między innymi Google czy Facebooka. Jeśli biuro uzna, że koncerny są zbyt duże i ich udział w rynku przekracza dopuszczalne normy, wówczas uruchomione mogą zostać mechanizmy prowadzące do zmiany istniejącej sytuacji.

Na tą chwilę nie jest znany zakres uprawnień biura, będą one podane do wiadomości publicznej wraz z publikacją liczącej 30 stron ustawy sankcjonującej jego działalność.

Ustawa antymonopolowa to jedno, ale nie można wykluczyć, że to jedynie pretekst mający na celu znaczne ograniczenie wpływów Google i innych amerykańskich przedsiębiorstw na to, co dzieje się w sieci. Dziś może próbować najsilniejszy gracz w Europie czyli Niemcy, ale kto wie czy już za chwilę za ich przykładem nie pójdą inni? Wielokrotnie na tym blogu wskazywano na związki między Google i NSA, która ma przecież na koncie szpiegowanie m.in. Angeli Merkel. Czyżby więc Niemcy wykonywali kolejny krok na drodze ku niezależności od USA?


źródło: TheInquirer

wtorek, 19 sierpnia 2014

Amerykańsko-Niemiecka afera szpiegowska: Berlin także ma coś na sumieniu!

Od czasu ujawnienia przez Edwarda Snowdena informacji o podsłuchiwaniu przez NSA prominentnych niemieckich polityków, do opinii publicznej przedostają się kolejne doniesienia na temat wzajemnego szpiegowania się obu teoretycznie bliskich sojuszników.

fot. Idea go/FreeDigitalPhotos.net

Do tej pory wiadomości o prowadzonych operacjach szpiegowskich były dość jednostronne, dowiadywaliśmy się jedynie o ujawnieniu kolejnych agentów szpiegujących na rzecz Stanów Zjednoczonych. Jak podają niemieckie media w strukturach federalnych takich jak Ministerstwo Obrony, Finansów, Spraw Wewnętrznych, może działać ponad 20 ukrytych osób gromadzących poufne informacje. Jak podaje Bild am Sonntag osoby te są obywatelami RFN zatrudnionymi równocześnie przez różnorakie amerykańskie instytucje i organizacje i pobierające od nich wynagrodzenie. Co więcej, jak podaje gazeta nie ustają próby rekrutacji kolejnych agentów a próby te dokonywane są nie tylko w samych Niemczech, ale też w stolicach okolicznych państw, przede wszystkim w Warszawie i w Pradze.

Sytuację zaostrza fakt, że informacje na ten temat przedostają się do wiadomości publicznej, jednak już odpowiedzi ze strony Stanów Zjednoczonych kierowane są do Berlina ścieżkami dyplomatycznymi, nie są więc jawne. Może to powodować zmianę nastrojów wśród niemieckiej opinii publicznej a tym samym nacisk na władze by odpowiednio zabezpieczyły się przed zagranicznymi agentami. Jest to o tyle interesujące, że kilka lat temu podobny ruch wykonano w Rosji, gdzie rząd poszedł jeszcze dalej i uznał jako obcych agentów z definicji osoby pobierające pieniądze od zagranicznych organizacji pozarządowych. Zarządano od nich ujawnienia tych przychodów, a tym samym odbiło się to na ich wpływach i wizerunkowi wśród pozostałych Rosjan. Czy podobny scenariusz mógłby zostać zrealizowany również w Niemczech? Nie jest to niemożliwe, zważywszy, że państwo to stara się prowadzić co raz bardziej niezależną od Waszyngtonu politykę. Póki co z resztą Berlin zarządał od obcych ambsad ujawnienia pracowników, którzy zajmują się w nich działalnością szpiegowską. To, że takie osoby przebywają w prawie każdej ambasadzie jest dość oczywiste i jest powszechną praktyką od wielu lat, jednak tego typu rządanie ze strony Berlina to niezwykle istotny precedens.

Dodajmy przy tym, że w tym przypadku Niemcy nie pozostają niewinni, jak bowiem ujawnił Süddeutsche Zeitung również BND podsłuchiwała dwóch amerykańskich sekretarzy stanu, Hilary Clinton i Johna Kerry'ego a także najprawdopodobniej, tureckiego ministra spraw zagranicznych.

To, że agencje wywiadowcze wzajemnie się szpiegują i podsłuchują chyba nie powinno dziwić, nawet wśród sojuszników, gdyż taka jest ich natura. Ale czy ujawnianie informacji na ten temat i donoszenie o kolejnych "wyciekach" nie ma przypadkiem ukrytego celu?




środa, 6 sierpnia 2014

Jest nowy Edward Snowden

W NSA jest więcej szpiegów i informatorów, za pośrednictwem których "wyciekają" doniesienia na temat szpiegujących służb. 

Edward Snowden, fot. Wikipedia
Zatrzymanie się Edwarda Snowdena w Moskwie nie kończy wcale afery jaką udało mu się wywołać. Za jego przykładem idą kolejne osoby, które również decydują się na ujawnienie kulisów podsłuchiwania internautów i polityków przez amerykańskie służby. Potwierdzają to przedstawiciele władz, które za pośrednictwem stacji CNN poinformowały, że pojawił się kolejny, odpowiedzialny za przecieki informator. 


Od co najmniej kilku miesięcy spekulowano na temat jego istnienia, między innymi z uwagi na fakt, że publikujący do tej pory pochodzące od Snowdena materiały dziennikarz Glenn Greenwald w ostatnim czasie ujawnił kolejne doniesienia, które jednak pochodziły z zupełnie innych, anonimowych źródeł. Jego portal w ostatnim opracowaniu poświęconym bazom danych osób podejrzewanych o działalność terrorystyczną opiera się na danych pochodzących z Narodowego Centrum Przeciwdziałania Terroryzmowi (National Counterterrorism Center), które powstały mniej więcej w sierpniu 2013 roku, a więc już po opuszczeniu Stanów Zjednoczonych przez Snowdena. Greenwald na Twitterze przyznaje z resztą, że istnieje ktoś jeszcze. 


Sprawa Snowdena to najgłośniejsza afera szpiegowska ostatnich lat. Za jego pośrednictwem świat dowiedział się wiele na temat skali na jaką amerykańska National Security Agency prowadziła działania inwigilujące internautów na całym świecie, jak również podsłuchiwała rozmowy czołowych światowych polityków, w tym prezydentów Francji czy kanclerz Niemiec. Jak zwraca przy tym uwagę portal Pro Publica, Barack Obama jest prezydentem, za którego kadencji skazano za szpiegostwo i ujawnianie poufnych informacji więcej ludzi niż za kadencji wszystkich poprzednich prezydentów USA. 





środa, 23 lipca 2014

Niemcy inwestują w wywiad, będą też monitorować social media

Niemiecka BND wkrótce złoży w Bundestagu projekt, w ramach którego blisko 300 milionów euro ma zostać zainwestowanych w nowe działania wywiadowcze. Wśród nich pokaźne środki mają być przeznaczone na monitoring mediów społecznościowych.

fot. http://www.techpolicydaily.com/

Niemieckie służby wywiadowcze pomimo wielokrotnych zmian ustroju politycznego cechują się niezwykłą wręcz trwałością. Po upadku III Rzeszy nie zrezygnowano wcale z usług pracujących wcześniej dla nazistów szpiegów, ani też nie zmarnowano informacji jakie posiadała likwidowana w 1989 roku wschodnioniemiecka STASI. Zamiast tego Federalna Służba Bezpieczeństwa (BND) gromadziła ludzi, wiedzę, doświadczenie i przede wszystkim informacje. Zapewne też dlatego to właśnie oni są we współczesnej Europie niekwestionowanym liderem, zarówno gospodarczym jak i politycznym. Zapewne to również dlatego Niemcy byli w stanie poradzić sobie z amerykańskimi podsłuchami i wykorzystać wynikłą z tego aferę na swoją korzyść.

Co ciekawe, jak zwraca uwagę portal Deutsche Welle, w Niemczech rzadko nazywa się rzeczy po imieniu. Zamiast więc wywiadu i szpiegostwa, z ust tamtejszych przedstawicieli ministerstwa obrony możemy usłyszeć określenia bardziej neutralne, takie jak: kontrwywiad czy ochrona. Ani słowa o działaniach wyprzedzających i ofensywnych.

Pokłosiem ostatniego skandalu i ujawnienia przez Edwarda Snowdena podsłuchów prowadzonych przez NSA, czołowi niemieccy politycy zażądali zwiększenia środków przeznaczanych na wywiad. Stworzony przez BND projekt "Strategicznej Inicjatywy Technologicznej" kosztować będzie ponad 300 milionów euro i wymagać będzie zatwierdzenia przez Bundestag. Projekt przewiduje między innymi zainwestowanie poważnych środków finansowych w monitoring mediów społecznościowych. 

Być może istotę myślenia niemieckich służb najtrafniej podsumowuje emerytowany pracownik wywiadu, 75-letni Bernd Schmidbauer, mówiąc: "Tu nie chodzi o podział na przyjaciół i na wrogów, lecz o kwestie narodowych interesów".Nie oszukujmy się zatem, w Niemczech od lat dba się o narodowy interes, nawet jeśli politycy i media mówią coś zupełnie innego.




wtorek, 8 lipca 2014

Jak zwrócić na siebie uwagę NSA i wywiadu? Korzystaj z TORa!

Upadł kolejny mit na temat bezpieczeństwa w internecie, popularna sieć umożliwia ukrywanie tożsamości okazała się być pod kontrolą amerykańskich służb wywiadowczych. 
 


Brzmi to dziwnie, zważywszy na fakt, że sieć TOR postrzegana jest właśnie jako główne narzędzie mające sprzyjać zachowywaniu anonimowości w sieci. Tak się jednak składa, że podobnie jak miało to miejsce w przypadku internetu, sieć TOR powstała dzięki wojsku i również wojsko opracowało metody obchodzenia jej zabezpieczeń a następnie lokalizowania pragnących ukryć swoją tożsamość internautów.

TOR powstała na początku lat 90-tych w U.S. Naval Research Laboratory w celu umożliwienia pracownikom rządowym ukrywania miejsca, w którym aktualnie przebywają oraz kim są w rzeczywistości. Wkrótce jednak technologia ta stała się dostępna również dla cywili zyskując duża popularność szczególnie w środowiskach internetowych piratów i osób pragnących zachować swoją tożsamość w tajemnicy. To, czego do niedawna nie wiedzieliśmy to fakt, że NSA dysponuje technologią zwaną XKeyscore.

Została ona wykryta przez niemieckich sympatyków sieci TOR, którzy opublikowali swoje odkrycie na łamach magazynu Taggeschau. Okazało się, że podczas przeglądania kodu źródłowego znaleźli oni dwa serwery będące pod ciągłą obserwacja National Security Agency. Według informacji zawartych w kodzie dane zawarte w emailach i zapytaniach podlegały dokładnej inspekcji a następnie były najprawdopodobniej magazynowane przez NSA. Logowanie się do sieci TOR spoza pięciu krajów będących współpracownikami NSA (m.in. USA, Kanada) było automatycznie rejestrowane i archiwizowane przez wspomniane serwery.

źródło: DefenseOne

czwartek, 8 maja 2014

Al Jazeera: Amerykańska NSA współpracowała z firmami Doliny Krzemowej!

Zamieszanie koncernu Google we współpracę z National Security Agency było wielokrotnie przywoływane jako przykład nadużyć i naruszania prywatności użytkowników sieci. Jak się okazuje w tej sprawie wciąż pojawiają się nowe dowody i doniesienia.



Jak ujawniła Al Jazeera dyrektor NSA gen. Keith Alexander oraz Siergiej Brin i Eric Schmidt z Google byli ze sobą w nieustannym kontakcie mailowym na długo zanim Edward Snowden podał do wiadomości publicznej informacje o szpiegowaniu obywateli przez agencję. Przykładowo rankiem 28 czerwca 2012 roku Alexander zaprosił Schmidta na trwające cztery godziny "tajne spotkanie odnośnie zagrożeń", które miało się odbyć w pobliżu lotniska w San Jose. Z maila wynika, że nie było to pierwsze spotkanie w tym miesiącu. Schmidt i grupa kilku najważniejszych postaci Doliny Krzemowej spotykali się już z przedstawicielami NSA, ale Alexander naciskał na kolejne gdyż potrzebował pomocy firm działających w Dolinie. Spotkanie miało dotyczyć zabezpieczenia urządzeń mobilnych przed możliwymi zagrożeniami, a według Alexandra pomoc Google'a będzie w tej kwestii niezbędna (wcześniej udało mu się uzyskać zgodę na udzielenie pomocy przez Apple i Microsoft).

W komentarzu do tych rewelacji dyrektor NSA wyjaśnił, że w 2009 roku doszło do stworzenia specjalnej grupy skupiającej pracowników Departamentu Obrony USA, Homeland Security i grupy 18 amerykańskich prezesów, a mającej na celu koordynację działań rządowych i branżowych w istotnych (ale tajnych) kwestiach związanych z bezpieczeństwem. Inicjatywa zyskała kryptonim ESF od Enduring Security Framework. Z formy wiadomości można wnioskować, że relacje między dyrektorem NSA a członkami grupy były dobre i daleko im do sztucznych formalizmów.

Co ciekawe jednak po ujawnieniu przez Snowdena informacji o podsłuchach wielu członków branży, w tym również Schmidt wyraźnie skrytykowało projekt śledzenia internautów. Czy była to tylko zasłona dymna?



Więcej na ten temat oraz treść korespondencji można przeczytać na stronie Al Jazeera America

wtorek, 1 kwietnia 2014

Spiegel: NSA tworzyła szczegółowe profile 122 światowych przywódców

Według danych opublikowanych przez Edwarda Snowdena National Security Agency stworzyło listę ponad 100 osób, których śledzenie miało mieć najwyższy priorytet a specjalnie stworzony system miał przygotować ich dokładny profil.

fot. Andreqc/sxc.hu

Po swojej ucieczce ze Stanów Zjednoczonych Edward Snowden były specjalista komputerowy pracujący dla NSA i CIA nie zakończył wcale swojej działalności i co jakiś czas ujawnia kolejne szokujące informacje dotyczące skali prowadzonej inwigilacji. Według doniesień, które niedawno trafiły do wiadomości publicznej (opublikował je między innymi niemiecki Der Spiegel) w 2009 w NSA stworzona została lista osób o "wysokim priorytecie". Dzięki programowi o kryptonimie NYMROD agencja mogła analizować miliony danych z podsłuchiwanych telefonów, faxów, emaili i selekcjonować z nich informacje dotyczące tych najważniejszych postaci światowej polityki. Na tej podstawie tworzony miał być indywidualny profil każdej z tych osób.

Dokładna lista ma liczyć w sumie 122 nazwiska, wśród nich znajdują się między innymi kanclerz Niemiec Angela Merkel, prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas, prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko czy była premier Ukrainy Julia Tymoszenko:

źródło: Spiegel.de
źródło: Spiegel

Informacja na temat udostępnionej listy kolportowana jest w tej chwili po całej sieci, wiele z nich linkuje do źródła Der Spiegel, ale proszę zwrócić uwagę, że plik pdf zamiast 122 nazwisk zawiera tylko kilka z samego początku listy plus nazwisko Julii Tymoszenko, co może mieć związek z wydarzeniami na Ukrainie. Co z pozostałymi nazwiskami? Skoro Spiegel pisze o 122 to czemu publikuje tylko pierwszą stronę?
Z dokumentu wynika również, że informacje zgromadzone za pośrednictwem programu NYMROD były następnie udostępniane zaprzyjaźnionym agencjom wywiadowczym innych krajów anglosaskich: Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Australii i Nowej Zelandii.


źródło: Spiegel/Intelnews/RT

wtorek, 11 marca 2014

Jak zachować anonimowość w sieci?

fot. cybewarzone
Kilka prostych rad pozwoli nieco lepiej zabezpieczyć naszą tożsamość i informacje o nas samych podczas surfowania po sieci.

Jakakolwiek aktywność w sieci pozostawia po sobie ślad, który wprawne instytucje są w stanie pozyskać i w razie potrzeby wykorzystać - wbrew pozorom nie muszą to być dane kompromitujące ani też numery i hasła do naszych kont bankowych. Historia wyszukiwań, przeglądanych stron dają ogromną wiedzę o zainteresowaniach, preferencjach, znajomościach oraz o miejscach, w których dany użytkownik się pojawia. To pozwala nakreślić dokładny profil osobowy takiego człowieka i w razie potrzeby wykorzystać tą wiedzę przeciwko niemu.

Doskonałym przykładem tego typu inwigilacji jest afera związana z ujawnieniem przez Edwarda Snowdena faktów na temat szeroko zakrojonej inwigilacji prowadzonej przez National Security Agency (NSA). Jak się bowiem okazuje NSA do swoich działań wykorzystywała również usługi oferowane przez prywatne firmy, które dawały jej dostęp do kodu źródłowego swoich aplikacji. Poniżej kilka rad przygotowanych przez autora bloga "How to Vanish":

Zmień przeglądarkę

Nie każda przeglądarka internetowa ma podobne parametry. Nie każda też jest bezpieczna. Przeglądarka domyślnie zapisuje historię przeglądania użytkownika, rejestruje odwiedziny i zapisuje pliki 'cookies'. Pod tym względem przeglądarki oparte na otwartym kodzie źródłowym (open source) zawsze będą bezpieczniejsze i pewniejsze - każdy znający się na tym programista może bowiem wejrzeć do tego kodu i sprawdzić czy w programie nie umieszczono przypadkiem dodatkowych "funkcji", które mogą zbierać więcej informacji niż byśmy sobie życzyli. Wystrzegać należy przede wszystkim komercyjnych produktów wydawanych przez wielkie korporacje, doświadczenie pokazało, że gotowe są one na współpracę z NSA.

Ukryj swoje IP

Numer IP pozwala z łatwością namierzyć lokalizację danego internauty, stąd użycie sieci Tor - ma on co prawda pewne wady, gdyż może być dość powolny, aleza to zapewnia w miarę wysoki poziom bezpieczeństwa i anonimowości podczas surfowania po sieci. Tor to nic innego jak system przekierowywania sygnału pomiędzy połączonymi komputerami, które znacznie utrudnia zlokalizowanie gdzie w rzeczywistości znajduje się nadawca.

Czy na pewno używasz bezpiecznej wyszukiwarki?

Według "How to Vanish" korporacyjne wyszukiwarki takie jak Bing czy Yahoo! to najmniej bezpieczne narzędzia w sieci. Gromadzą ogromne ilości danych o użytkownikach, teoretycznie w celach reklamowych, ale w rzeczywistości udostępniają je również NSA, stąd warto zainteresować się przeglądarkami alternatywnymi takimi jak: Startpage i  DuckDuckGo obie nie zapisują danych wyszukiwania, nie gromadzą zatem wiedzy o tym co nas interesuje.
Płać w Bitcoinach

Zaletą Bitcoinów jest to, że portfele są anonimowe i dane zarówno zleceniodawcy jak i odbiorcy pozostaną anonimowe.

Wkrótce postaram się opublikować kilka innych porad, być może również czytelnicy bloga mają jakieś praktyczne porady?

sobota, 15 lutego 2014

Wysokiej rozdzielczości zdjęcia tajnych amerykańskich budynków rządowych

Portal Intercept został stworzony w celu publikacji materiałów dostarczanych przez Edwarda Snowdena, wśród nich niedawno pojawiły się zdjęcia siedzib najtajniejszych instytucji Stanów Zjednoczonych. Autorem zdjęć jest fotograf, Trevor Paglen, który na podstawie listy Snowdena ze śmigłowca sfotografował wymienione tam budynki.

Logiką organizacyjną aparatu śledzenia naszego narodu jest niewidzialność i sekretność, jego operacje mają jednak miejsce w realnym świecie. Programy cyfrowej obserwacji potrzebują swoich centrów informacyjnych, instytucje monitorujące znajdują się w istniejących fizycznie budynkach, systemach śledzenia bazujących na  technologia, osobach i szerokiej sieci niezbędnych materiałów, w które one się zaopatrują. Patrzymy tutaj na konkretne miejsce, dzięki czemu możemy sobie uzmysłowić wielkość infrastuktury szpiegowskiego Stanów Zjednoczonych" - powiedział Paglen
fot. Paglen/Intercept


fot. Paglen/Intercept


fot. Paglen/Intercept

El fotógrafo Trevor Paglen arrendó un helicóptero y sacó imágenes aéreas de las sedes de los tres mayores servicios de inteligencia del país. Según explica en su publicación en The Intercept, a pesar de que desde las primeras revelaciones de Snowden han pasado ya ocho meses, casi no hay material visual al respecto.

Texto completo en: http://actualidad.rt.com/actualidad/view/119593-fotos-sedes-servicios-secretos-eeuu

wtorek, 21 stycznia 2014

Snowden donosi: USA rządzą kosmici

truthcontrol.com
W zeszłym tygodniu pisaliśmy o byłym kanadyjskim ministrze obrony, który twierdzi, że ludzkość pozostaje w ciągłym kontakcie z istotami pozaziemskimi, a do tego mamy do czynienia nie z jedną a z wieloma rasami obcych. Niezwykle w tym kontekście wygląda kolejne doniesienie, które ukazało się tydzień temu na stronach irańskiej agencji informacyjnej Fars. Według tych doniesień amerykański dysydent, Edward Snowden ujawnił niedawno, że Stanami Zjednoczonymi rządzą "tajemniczy reżim" będący pod kontrolą istot pozaziemskich.

Według tych informacji, to obcy w latach 30-tych XX wieku stali za niezwykłym wzrostem potęgi III Rzeszy Adolfa Hitlera. Dzięki ich pomocy Niemcy były choćby w stanie zbudować flotę zaawansowanych technologicznie łodzi podwodnych (patrz: Adolf Hitler umarł na Antarktydzie). Pomimo wsparcia obcej rasy i pozaziemskiej technologii III Rzeszy nie udało się pokonać siłom aliantów dysponującym jedynie "ludzką" techniką. Wkrótce jednak obcy znaleźli kolejne imperium, z którym zdecydowali się nawiązać kontakt. Wybór padł na Stany Zjednoczone. Jak podaje raport w 1954 doszło do pierwsze roboczego spotkania, podczas którego ówczesny prezydent USA, Dwight D. Eisenhower poznał rasę wysokich białych obcych, przypominających tzw. Nordyków z różnorakich doniesień o UFO.

Nordycy odnieśli najwyraźniej sukces podczas tego spotkania bo dziś wg doniesień Fars Stanami Zjednoczonymi rządzi niepodzielnie tajna organizacja, która pozostaje pod ścisłą kontrolą owej obcej rasy. Obecnie ich celem jest stworzenie ogólnoświatowego systemu kontroli, która pozwoli ukryć istnienie kosmitów i zachować wpływy na Ziemi.

Jak to się dzieje, że poważna, państwowa agencja prasowa powołuje się na tak niepewne źródła? Oficjalnie informacje mają pochodzić od Edwarda Snowdena, ale autorzy publikacji przyznają, że te sensacyjne wieści pojawiły się po raz pierwszy na stronie należącej do Sorcha Faal, o których już kiedyś pisałem przy okazji Encyklopedii Spisku. Czy Waszym zdaniem powinniśmy dać wiarę tym wiadomościom?


czwartek, 7 listopada 2013

Jak irańskie władze szpiegują swoich internautów?

Teheran prowadzi szeroko zakrojoną inwigilację aktywności swoich obywateli w sieci. Nie ogranicza się jednak do stron irańskich.
 
fot. IsaacMao/Flickr
Szpiegostwo w sieci to wdzięczny temat, o którym regularnie pisuję na tym blogu. Niedawno w artykule "Trzy główne narzędzia inwigilacji" opisywałem program PRISM, którego działanie zostało ujawnione przez Edwarda Snowdena. Upraszczając, PRISM monitoruje i magazynuje zapisy z kont użytkowników korzystających z serwisów społecznościowych takich jak Facebook czy Twitter. Skandal związany z ujawnieniem tych informacji wiązał się przede wszystkim z faktem, że władze USA szpiegują nie tylko swoich obywateli, nie dziwi jednak informacja, że podobne praktyki stosują również inne państwa, w tym Iran.

Irański PRISM pozwala bowiem śledzić wszelką działalność użytkowników korzystających ze stron zarejestrowanych na irańskich domenach (.ir), może monitorować połączenia internetowe, telefoniczne czy wiadomości tekstowe przesyłane za pośrednictwem telefonów komórkowych. Aplikacja najszersze zastosowanie znalazła jednak podczas tegorocznych wyborów prezydenckich, kiedy ponad 600 zagranicznych dziennikarzy musiało zdać test sprawdzający czy nie są oni syjonistycznymi szpiegami (a aktywność w sieci z pewnością mogła to udowodnić).

Przy okazji wyborów wyszło z resztą na jaw, że nie tylko irańskie domeny leżą w kręgu zainteresowania irańskich hackerów. W czerwcu 2013 roku Google doniósł, że udaremnił kilkadziesiąt prób włamania na konta Irańczyków w serwisie gmail.
 
Podobnie jak we wcześniejszych przypadkach (Syria i Libia) aplikacje potrzebne do monitoringu były zakupione za granicą, między innymi w Wielkiej Brytanii.
 
 
 
źródło: cybewarzone.com



środa, 30 października 2013

Rządy na podsłuchu - echa skandalu NSA

gen. Keith Alexander/fot NSA
Kontynuujemy wątek podsłuchiwania i dwuznacznej postawy jaką prezentuje wiele rządów, które padły ofiarą działań NSA. Jak wskazywałem w poprzednim wpisie oburzone podsłuchami Niemcy same swego czasu miały na sumieniu szpiegowanie własnych obywateli. Czy na tym koniec?

Niemcy i Francja skandal z podsłuchami doskonale wykorzystują dyplomatycznie - chcą między innymi wymusić na USA stworzenie i przestrzeganie "kodeksu", który zobowiązywał będzie Waszyngton do ograniczenia praktyk podsłuchowych. Co więcej wspólnie z Brazylią chcą one na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych ustanowić rezolucję, która skutecznie usankcjonuje i tym samym ureguluje podobne działania szpiegowskie.

W związku z wagą tych oskarżeń do kontrataku przeszła sama NSA, która za pośrednictwem jej szefa, generała Keitha Alexandra podważyła wiarygodność publikowanych w ostatnim czasie doniesień. Twierdzi on bowiem, że rewelacje pochodzą od ściganego w USA za szpiegostwo Edwarda Snowdena i zostały one sfałszowane w celu podważenia pozycji Stanów Zjednoczonych wśród swoich sojuszników. Jak podaje Financial Times według Alexandra powyższe dane gromadzone były w celach obronnych mających na celu ochronę obywateli USA i Europy, jednak to co opublikowały media nie ma nic wspólnego z gromadzonymi informacjami.

Nawet jednak informacje te faktycznie okażą się fałszywe to jednak pozostanie wyraźne napięcie między USA a krajami Unii Europejskiej. Znacznie też poważniej media będą podchodzić do kolejnych doniesień dotyczących podsłuchów, szczególnie, że wkrótce po wybuchu skandalu były francuski minister spraw zagranicznych Bernard Kouchner przyznał, że podsłuchiwanie się to naturalna rzecz w dyplomacji i jego kraj również się tym zajmował. Dodał przy tym, że wśród europejskich elit wiedziano, że USA ich podsłuchują, nie zdawano sobie jednak sprawy na jaką skalę.

Czy Waszym zdaniem ten skandal skutecznie osłabi dobre dotychczas relacje między Ameryką a Europą?

źródło: financialtimes/aljazeera/freep/ctvnews

wtorek, 29 października 2013

Kto tak naprawdę jest ofiarą "afery podsłuchowej"?

Podsłuchiwanie zawsze było jedną z ulubionych metod działania służb wywiadowczych, ujawnienie działań Stanów Zjednoczonych, którym udało się dotrzeć do rozmów najważniejszych światowych polityków nie jest w tym przypadku niczym nowym. Jedynym błędem wywiadu USA było to, że dali się złapać, jednak w rzeczywistości również ich "ofiary" nie są zupełnie niewinne.
fot. Lawrence Jackson

Podanie do wiadomości publicznej informacji o podsłuchach założonych na liniach telefonicznych najważniejszych światowych przywódców wywołało skandal, którego skutki będziemy zapewne odczuwać w najbliższych miesiącach. Dotychczas śledzeni politycy będą w przyszłości znacznie bardziej ostrożni, a Stany Zjednoczone utracą tym samym istotne źródło informacji, które z czasem spowoduje, że ich przewaga informacyjna może nieco słabnąć. Rewelacje ujawnione między innymi przez Edwarda Snowdena jasno pokazują działanie mechanizmu, który niejednokrotnie był przedstawiany na tym blogu.

Przede wszystkim wyraźnie widać współpracę służb wywiadowczych i prywatnych firm technologicznych, które zgadzały się na wykorzystanie ich infrastruktury w celach szpiegowskich. Tak jak opisywałem to niejednokrotnie, tego typu sytuacje miały miejsce już wcześniej i wyszły one na jaw między innymi przy okazji konfliktów zbrojnych w Libii czy w Syrii. Tym razem jednak wielki skandal z podsłuchami ma znacznie większą skalę. Przede wszystkim tym razem nie mamy do czynienia z podejrzanym dyktatorem, który chce sprawować jeszcze większą kontrolę nad swoimi poddanymi. Wręcz przeciwnie, w tym przypadku skandal dotyczy światowego imperium, które interesuje się rozmowami i pocztą obywateli suwerennych państw. Do tego dochodzi aspekt nie tylko polityczny, ale i gospodarczy, gdyż wśród śledzonych były również między innymi czołowe francuskie i brazylijskie przedsiębiorstwa.

Oprócz nich z ujawnionych dokumentów wynika, że NSA interesowała się przede wszystkim pocztą i rozmowami czołowych polityków niemieckich, wysokich urzędników unijnych, otoczeniem prezydenta Meksyku Felipe Calderona czy pracowników stacji telewizyjnej Al-Jazeera. Oprócz tego skontrolowano także miliony wiadomości email obywateli Brazylii, śledzono również aktywność na portalach społecznościowych.

Koniec zaufania

Oburzenie jakie to wywołało jest naturalną reakcją pozwalającą wykorzystać skandal w celach propagandowych. Już sam fakt, że wiele tych informacji pochodzi od ukrywającego się w Rosji Edwarda Snowdena, który w ten sposób chce zapewne przedłużyć sobie możliwość bezpiecznego azylu w Moskwie. Nie bez powodu również ujawniono przede wszystkim, że wśród podłuchiwanych znaleźli się czołowi niemieccy politycy, w tym kanclerz Angela Merkel. Jak zwracają uwagę dziennikarze The New York Timesa może to skutkować rozbiciem budowanego przez dekady transatlantyckiego zaufania pomiędzy państwami należącymi do NATO. Tym samym będzie to skutkować zbliżeniem się Unii Europejskiej do Rosji.

Niemcy wcale nie takie niewinne

Same Niemcy nie są przy tym niewinne - równo dwa lata temu grupa berlińskich hackerów z Chaos Computer Club ujawniła, że BND opracowała specjalny rodzaj trojana służącego do inwigilacji swoich obywateli. Aplikacja była zdolna między innymi do robienia screenshotów z pulpitu zainfekowanego komputera, pobierania haseł, nagrywania rozmów na Skypie jak również przejmować kontrolę nad podłączonymi kamerami i mikrofonami. W ten sposób władze były w stanie nie tylko zgromadzić ogromną ilość danych na temat aktywności użytkownika w sieci, ale nawet monitorować to, co dzieje się w pomieszczeniu, w którym przebywa. Niemieckie władze przyznały się do stawianych im zarzutów, ale pomimo, że projekt poważnie naruszał federalne prawo, nikt ważny nie poniósł konsekwencji, nie było też tak poważnego skandalu jak ten, który mamy obecnie.

Czyżby więc działały tutaj podwójne standardy? 


czwartek, 26 września 2013

Trzy główne narzędzia inwigilacji - lepiej poznać je już teraz!

PRISM, FinFisher i BlueCoat to trzy najbardziej znane rządowe aplikacje służące do inwigilacji obywateli. Ten pierwszy stał się bliżej znany szerszej grupie odbiorców dzięki rewelacjom opublikowanym przez Edwarda Snowdena. Co wiemy o dwóch pozostałych?

Ujawnienie przez Snowdena faktów na temat PRISMu wywołało międzynarodowy skandal, którego echo nie ustało do dnia dzisiejszego. Aplikacja miała bowiem zbierać i archiwizować informacje na temat wszelkiej aktywności w sieci i miała dostęp do najważniejszych sieciowych aplikacji takich jak Google, Skype, Twitter czy Facebook. Jego cechą charakterystyczną jest to, że dane mają być pobierane bezpośrednio z serwerów dostawców poszczególnych usług, dlatego też istnieje ryzyko, że każdy kto korzystał z usług amerykańskich firm internetowych może się znajdować w bazie National Security Agency (NSA).
Istnienie PRISM-u zostało publicznie potwierdzone, nie oznacza to jednak, że mamy do czynienia tylko z tą jedną aplikacją.

Inne narzędzie nosi nazwę FinFisher (lub FinSpy) i zostało stworzone przez firmę Gamma International, która ma swoje oddziały między innymi w Wielkiej Brytanii i w Niemczech, jednak oficjalnie spółka zarejestrowana jest na Wyspach Dziewiczych. Ich aplikacja jest niczym innym jak rodzajem trojana, który pobiera dane na temat użytkownika a następnie przesyła je na zewnętrzne serwery. Dane te są z kolei sprzedawane klientom firmy Gamma. Według raportu Citizen Lab wśród podmiotów zainteresowanych tymi informacjami mogą znajdować się również rządy niektórych państw.

Trzecia aplikacja to Blue Coat - została ona wykryta jeszcze w 2011 na logach z serwerów wykorzystywanych przez syryjski rząd. Podobnie jak poprzednie dwie aplikacje i jak większość programów szpiegowskich pochodzi ona z USA i oprócz syryjskiego była również wykorzystywana przez reżim w Birmie. Po ujawnieniu tych informacji firma Blue Coat opublikowała oświadczenie, w którym odcięła się od sprzedaży swojego programu do Syrii, twierdząc, że został on kupiony legalnie a dopiero potem potajemnie i bez ich wiedzy przekazany bliskowschodnim władzom.


Tego typu sytuacje nie są wcale pierwszymi tego typu przypadkami, jeszcze w czasie trwania wojny w Libii informowałem o wykorzystywaniu przez tamtejszy rząd systemów informatycznych opracowanych w Niemczech a służących do inwigilacji obywateli. Dzięki informacjom ujawnionym przez Edwarda Snowdena wiemy, że inwigilacja sieci przez rządy (a przynajmniej przez rząd USA, który dzięki Internetowi i popularności amerykańskich aplikacji społecznościowych ma możliwość śledzenia na skalę globalną) nie jest wcale teorią spiskową, lecz rzeczywistym działaniem stosowanym przez demokratyczne i powołujące się na prawa obywatelskie rządy.


piątek, 2 sierpnia 2013

PILNE: Rosja udziela Snowdenowi rocznego azylu!

W dniu 23 czerwca były amerykański agent Edward Snowden przybył do Moskwy. W krótkim czasie został zatrzymany w strefie tranzytowej lotniska Szeremietiewo, a jego wniosek o azyl pozostał bez odpowiedzi. W dniu dzisiejszym rosyjska agencja ITAR-TASS pisze: "Edward Snowden dostanie azyl i opuszcza Szeremietiewo. Formalnie jest na terytorium Rosji". Czy to początek silnego kryzysu na linii Rosja-USA?

fot. media.heavy.com
Rosyjscy celnicy otrzymali dziś wszystkie wymagane dokumenty od Federalnej Służby Migracyjnej, tym samym dając Snowdenowi prawo legalnego pobytu w Rosji. Agencja ITAR-TASS podkreśla, że "Snowden nie może być deportowany do Stanów Zjednoczonych, pomimo faktu, że kraj ten wysuwa taki oficjalny wniosek. Na chwilę obecną to najbardziej poszukiwany człowiek na Ziemi, a Rosja nie pozwoli na piętnowanie osób, które ujawniły przestępcze działania USA". 

Przyznanie rocznego azylu chroni Snowdena przed deportacją do USA, ponieważ zgodnie z prawem osoba, która uzyskała nawet tymczasowy azyl, nie może wrócić wbrew jej woli do kraju, którego jest obywatelem i który stanowi jej miejsce zamieszkania. Przedstawiciel ustawowy Edwarda Snowdena na terytorium Rosji - Anatolij Kucherena powiedział, że "właśnie widziałem się z panem Snowdenem. Wyjechał do bezpiecznej lokalizacji. Bezpieczeństwo to w tej chwili dla nas najważniejsza kwestia". 

Tymczasowy azyl Snowdena potrwa co najmniej do 31 lipca 2014 roku. Jak podkreślają jednak eksperci, były agent może przedłużać go corocznie na wniosek. Takie postępowanie pozwoli mu zatrzymać się w Rosji w zasadzie na stałe. "Waszyngton ma wgląd wszędzie. CIA będzie go szukać do skutku, będą monitorować każdy jego ruch. Póki co mogą podglądać, ale nie dotykać", dodaje przedstawiciel Snowdena. 

Jak sytuacja wpływa na stosunki Rosja-USA widać gołym okiem. Prawdopodobnie relacje te będą ulegały dalszemu pogorszeniu. Już dzisiaj, amerykański senator Charles Schumer wezwał prezydenta Baracka Obamę do przeniesienia wrześniowego szczytu G20 poza Rosję. Wtedy też prezydenci USA i Rosji mieli się spotkać...

Czy Waszym zdaniem Snowden już na dobre zadomowi się w Rosji?



Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf