Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wirusy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wirusy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 kwietnia 2020

To nie jest zwykła grypa - czyli dlaczego Covid19 jest tak niebezpieczny

Dlaczego koronawirus jest tak bardzo niebezpieczny dla organizmu człowieka? Pandemia nowego wirusa minie, większość osób przeżyje. Lekarze zadają sobie jednak bardzo poważne pytanie "W jakim stanie będą pacjenci, którzy pokonali wirusa?"

Wątroba

W badaniu opublikowanym w tym tygodniu naukowcy z Chin przedstawili wyniki badania krwi 34 pacjentów z COVID-19 podczas hospitalizacji. U tych, którzy przeżyli łagodną i ciężką chorobę, naukowcy odkryli, że w organizmie doszło do wielu zmian. Najważniejsze wśród niepokojących wyników testu były odczyty sugerujące, że ci najwyraźniej wyleczeni pacjenci nadal mają upośledzoną czynność wątroby. Badania przeprowadzone były u pacjentów, którzy zostali wypisani ze szpitala.

Serce

Jednocześnie kardiolodzy alarmują, jak bardzo wirus wpływa na serce pacjentów i jakich szkód może dokonać. We wczesnym badaniu pacjentów z COVID-19 w Chinach niewydolność serca obserwowano u prawie 12% tych, którzy przeżyli, w tym u niektórych, którzy nie wykazywali żadnych oznak niewydolności oddechowej.
Kiedy płuca źle dostarczają tlen do organizmu, serce może podlegać silnemu stresowi i słabnąć. Jest to wystarczająco niepokojące w przypadku choroby, która zwykle powoduje problemy z oddychaniem. Ale nawet jeśli osoby bez zaburzeń oddechowych doznają urazu serca, lekarze muszą się zastanawiać, czy nie docenili zdolności COVID-19?
Brak badań dotyczący osób, które wyzdrowiały wynika z bardzo prostej przyczyny. Lekarze nie mają czasu zajmować się ozdrowieńcami. Muszą na codzień walczyć o życie pacjentów w ciężkim stanie.


Płuca

Biorąc pod uwagę podobieństwo SARS-CoV-2 do tkanki płucnej, lekarze szybko zaczęli  podejrzewać, że niektórzy pacjenci  którzy wyzdrowieją z COVID-19 doznają trwałego uszkodzenia płuc. W zakażeniach z udziałem koronawirusa, które powodują ciężki ostry zespół oddechowy (SARS) , około jedna trzecia pacjentów miała zaburzenia płuc po trzech latach, ale objawy te ustąpiły w znacznym stopniu 15 lat później. A naukowcy odkryli, że jedna trzecia pacjentów, którzy cierpieli na zespół oddechowy na Bliskim Wschodzie (MERS), miała bliznowacenie płuc - zwłóknienie - które prawdopodobnie było trwałe.
Dr Owen Tsang Tak-yin , dyrektor chorób zakaźnych w szpitalu księżniczki Margaret w Hongkongu, powiedział dziennikarzom, że niektórzy pacjenci „mogą mieć około 20-30% spadek czynności płuc” po wyzdrowieniu.

Czy możemy zachorować ponownie?

Pozostaje jeszcze jeden wymiar zachorowania na wirusa. Czy wirus SARS-CoV-2, który powoduje COVID-19, może być uśpiony w ciele przez lata i powracać później w innej formie?
To nie byłby pierwszy wirus, który zachowuje się w ten sposób. Na przykład po zakażeniu ospą wietrzną wirus opryszczki, który powoduje chorobę, ukrywa się cicho przez dziesięciolecia i często pojawia się. Wirus, który powoduje zapalenie wątroby typu B, może siać nasiona raka wątroby wiele lat później. A w kilka miesięcy po ustąpieniu epidemii eboli w Afryce Zachodniej w 2016 r. Stwierdzono , że wirus odpowiedzialny za tę chorobę pozostał w ciele szklistym oczu niektórych ofiar, powodując ślepotę lub zaburzenia widzenia u 40% dotkniętych nią osób .


środa, 12 grudnia 2018

Na świat przyszła pierwsza modyfikowana genetycznie para bliźniąt

Chiński naukowiec twierdzi, że udało mu się "stworzyć" pierwsze na świecie dzieci z modyfikowanym kodem genetycznym, w efekcie mają być one odporne na wirusa HIV.



Badacz, He Jiankui z Południowego Uniwersytetu Technologicznej w Shenzen utrzymuje, że zmodyfikował on embriony u siedmiu par w trakcie gdy leczył je na bezpłodność, póki co zaowocowało jedną ciążą. Jak twierdzi He jego celem było zmodyfikowanie genotypu tak, by były one naturalnie odporne na przyszłe infekcje wirusa HIV i tym samym nie mogły zapaść AIDS. 

Wyniki badań budzą duże kontrowersje, nie wszyscy naukowcy wierzą by podobny eksperyment faktycznie miał miejsce, co więcej, niektórzy potraktowali je jako eksperymenty na ludziach, co może zostać uznane za przestępstwo. 

Krytycy oprócz aspektu etycznego zwracają także uwagę na fakt, że modyfikacja genów może mieć także inne, nieprzewidziane skutki, takie jak choćby zmniejszona odporność na wirusy innego typu, również te popularne jak choćby wirus grypy. 

Modyfikowanie ludzkiego DNA jest zabronione wielu krajach, wiele osób uważa, że prowadzenie podobnych badań jest po prostu zbyt ryzykowne i jest naruszanie ludzkiej godności. Mimo to, nie we wszystkich państwach przepisy są równie restrykcyjne, trudno też założyć, że nikt po cichu nie próbuje prowadzić podobnych eksperymentów. 








czwartek, 4 października 2018

Iran śledził zwolenników ISIS przy pomocy smartfonów

Władze w Teheranie mają swoje własne problemy z lokalnymi zwolennikami Państwa Islamskiego. Chcąc zachować nad nimi względną kontrolę, Irańczycy przygotowali specjalną aplikację, która kusząc treściami bliskimi poglądom ISIS stanowią tak naprawdę narzędzie do monitorowania jego zwolenników. 

Pismo DABIQ jest jednym ze sztandarowych narzędzi propagandy ISIS


Sunnici stanowią około 10% populacji szyickiego Iranu. Mówiący językiem perskim muzułmanie z tego odłamu stanowią naturalną wręcz grupę docelową dla działań propagandowych radykalnych ruchów islamskich z Państwem Islamskim na czele. Szyizm jest w oczach ISIS wynaturzeniem, herezją, którą trzeba zdecydowanie zwalczać, stąd mówiący w języku perskim i mieszkający na terenie Iranu sunnici stanowić mogą atrakcyjną bazę do budowy swojego nowego zaplecza w tym kraju. 

Z tego też powodu, jak ujawnia izraelska firma Check Point Software Technologies, władze w Teheranie opracowały specjalne aplikacje mobilne, które pozwalały pobrać na telefon m.in. tapety związane tematycznie z ISIS. Jednocześnie jednak aplikacja zawierała złośliwe oprogramowanie śledzące przesyłane wiadomości, historię przeglądanych stron internetowych, podsłuchująca rozmowy telefoniczne, używała kamer i mikrofonu a także podawała dokładną lokalizację urządzenia. Jak podaje CPST większość śledzonych telefonów należała do mówiących w języku perskim przedstawicieli mniejszości etnicznych, przede wszystkim Kurdów i Turkmenów. 

O ile sama firma nie jest w stanie ze 100% pewnością zdefiniować kto dokładnie stał za powstaniem tej aplikacji, to jednak z uwagi na tematykę oraz grupę docelową, najprawdopodobniej przedsięwzięcie było finansowane przez rząd Iranu. Jeśli to prawda, to jest to kolejny dowód na istnienie pracującej dla Iranu komórki specjalizującej się w cyberszpiegostwie. Jej działalność wiąże się z grupą "Leafminer", która przeprowadziła ataki na ponad 800 agencji i organizacji w Izraelu, Egipcie, Bahrainie, Katarze, Kuwejcie, ZEA, Afganistanie i Azerbejdżanie. 


środa, 7 września 2016

Wirusy, które zbierają żniwo na całym świecie.

Co raz głośno komentowane są nowe szczepy wirusów, które zagrażają ludziom. Ostatnim takim wirusem był H1N1 nazywany "świńską grypą". Dlaczego wirus wywołał tak ogólną panikę?


80% osób, która zmarła w wyniku zakażonego wirusem organizmu lub powikłań była przed 65 rokiem życia. Co więcej tylko w roku 2009 na całym świecie zmarło pomiędzy 160-580 tysiącami osób. Wirus rozprzestrzeniał się z bardzo dużą szybkością i atakował zarówno ludzi jak i zwierzęta. W szczególności był to szczep H1N1, który został wykryty w populacji świń na kilka lat przed jego pojawieniem się u ludzi, powodując objawy tylko sub-klinicznych.
Pandemia wirusa H1N1 składała się z segmentów genowych pochodzących od ptaków, świń i ludzkich szczepów wirusa. Świnia działała w tym przypadku jako inkubator dla wirusa zmieniający jego formę genetyczną. 

Obecnie pojawiają się doniesienia o tym, że wirusem zakażają się od ludzi populacje świń. Takie zjawisko przekazywania z ludzi na zwierzęta hodowlane wirusa zostało udokumentowane w USA, Kanadzie, niektórych częściej Europy (Wielka Brytania, Norwegia). 

Obecnie naukowcy zastanawiają się w jaki sposób nie doprowadzić do dalszego rozprzestrzeniania się wirusa. Jedną z propozycji jest obowiązkowe szczepienie pracowników farm zwierząt hodowlanych. Niektórzy jednak genetycy podnoszą, że nie wiadomo jak mógłby zareagować sam wirus, tak mocno podatny na zmiany genomu. Obecnie w największych farmach USA pracownicy są zobligowani do noszenia odzieży ochronnej. Aby nie dopuścić do zakażenia wirusem zwierząt i odwrotnie. Na farmach zwierzęta są wyrywkowo badane w kierunku ewentualnego zagrożenia.


piątek, 19 sierpnia 2016

Genetycznie zmodyfikowane komary na Florydzie?

FDA zezwoliło na wypuszczenie genetycznie zmodyfikowanych komarów na teren Florydy. "Ulepszone" komary mają pomóc w walce z tymi, które roznoszą niebezpieczny wirus ZIKA. Mieszkańcy pełni obaw zorganizowali protesty, ponieważ mają wiele wątpliwości co do nowatorskiej metody walki z narastającym problemem. 


Zanim podjęto decyzję o wypuszczeniu insektów przeprowadzono szereg testów mających sprawdzić wpływ owadów na środowisko. Według FDA nie będzie on w ogóle zauważalny. Innego zdania są mieszkańcy, którzy uważają, że FDA traktuje ich jak króliki doświadczalne stwarzając niepotrzebne dodatkowe zagrożenie. Brak aprobaty zmusił władze małej miejscowości Key Haven do opracowania referendum, w którym mieszkańcy będą mogli zagłosować i wyrazić swoją opinię w tej sprawie. Warto dodać, że komary genetycznie zmodyfikowane zostały wypuszczone na terenie Brazylii. Jak testy pokazują genetycznie zmodyfikowane owady zabijają komary przenoszące niebezpieczny dla zdrowia wirusy.

źródło: abcnews.go.com
źródło zdjęcia: wikimedia.org

poniedziałek, 2 maja 2016

Niemiecka elektrownia jądrowa została zaatakowana przez hakerów.

Komputery elektrowni jądrowej w południowych Niemczech zostały zainfekowane przez wirus. Jego zadaniem był transfer plików umożliwiających zdalne sterowanie elektrownią. 




Elektrownia, znany jako Gundremmingen znajduje się około 100 kilometrów od Monachium. Obiekt zarządzany jest przez RWE AG. Firma jest drugim co do wielkości producentem energii elektrycznej w Niemczech. Firma zaopatruje w energię ponad 30 milionów klientów.

Komputery zostały zainfekowane najprawdopodobniej przez samych pracowników. Przedstawiciel RWE AG wspomniał, że zainstalowane oprogramowania zostały przeniesione na nośnikach pamięci i podłączone do komputerów.

Wirusy pozwalały na zdalne sterowanie prętami jądrowymi w elektrowni. Zdalne sterowanie elektrownią mogłoby doprowadzić do jej uszkodzenia, które w najlepszym wypadku wiązałoby się z wstrzymanymi dostawami prądu.

źródło: intelnews.org

czwartek, 10 września 2015

Czy naukowcom uda się przywrócić syberyjskiego wirusa-zombie?

Ocieplający się klimat to nie tylko podnoszenie się poziomu mórz, tornada i susze. To także zupełnie nowe terytoria, które do tej pory były skute lodem, to także nowe tereny pod uprawę i lepsze warunki do uprawy roślin. To również nowe zagrożenia, na przykład powrót starych, zdawałoby się wytępionych już chorób, a także prehistorycznych wirusów, których działania nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Z tego też powodu francuski zespół badaczy przygotowuje się do rozmrożenia jednego z zamarzniętych mikrobów. Odnaleziony w wiecznej zmarzlinie wirus sprzed 30 tysięcy lat może już wkrótce zostać przywrócony do życia. 

źródło: Phys.org


Prehistoryczny wirus Mollivirus sibericum został odnaleziony przez francuskich biologów w północno-wschodniej Rosji, jak podaje naukowy magazyn PNAS mierzy on 0,6 mikrona i jest jednym z czterech odkrytych w tym miejscu od 2003 roku. 

Ocieplenie klimatu stawia przed naukowcami zupełnie nowe pytania, przede wszystkim dotyczące tego jakie jeszcze wirusy i bakterie ulegną rozmrożeniu po tym jak stopnieją lody w strefie polarnej. W wyniku roztopienia wiecznej zmarzliny przed ludźmi otwierają się nowe perspektywy, ogromne połacie terenu staną się przyjazne do życia i zapewne powoli zaczną powstawać tam ludzkie osiedla a później także miasta. Z tego też powodu ma zostać przeprowadzony omawiany eksperyment - zanim wirus zostanie rozmrożony biolodzy upewnią się, że mikrob nie będzie źródłem chorób dla ludzi i zwierząt. W rozmowie z agencją AFP członek zespołu, Jean-Michel Claverie podkreśla, że nawet nieduża tkanka zwierzęca ( w tym przypadku ameba) powinna wystarczyć do zbadania zagrożenia jakie może stanowić wirus. 

"Jeśli nie będziemy ostrożni i dokonamy uprzemysłowienia tych terenów bez ustawienia odpowiednich zabezpieczeń może dojść do sytuacji gdy pewnego dnia obudzimy wirusy podobne do wirusa ospy, który jak nam się wcześniej wydawało zupełnie już wyginął." - dodaje Claverie.



sobota, 11 października 2014

Epidemia wirusa ebola - najważniejsze mapy i statystyki



Poniżej prezentuję szereg najważniejszych informacji i materiałów graficznych poświęconych kolejnym wybuchom epidemii wirusa ebola od czasu jego wykrycia w latach 70. aż do ostatnich zanotowanych przypadków. Mam nadzieję, że przydadzą się one czytelnikom "Kodu Władzy" do lepszego zrozumienia skali problemu oraz ewentualnego rozwoju epidemii na świecie.




 



środa, 3 września 2014

Czy można wyśledzić człowieka przy pomocy bakterii jakie zostawia po sobie?

Kiedy pojawiamy się w nowym miejscu, bakterie żyjące na naszym ciele w błyskawicznym tempie rozchodzą się po naszym bezpośrednim otoczeniu. Po 24 godzinach nowo zamieszkały dom ma już taką florę jak poprzedni.

fot. singularityhub.com

Mikrobiolodzy z Home Microbiome Project pracują obecnie nad stworzeniem metody pozwalającej określić nasz bakteriologiczny ślad, analogiczny do tego jaki dziś zostawiamy podczas surfowania w sieci (digital footprint). Dzięki niej naukowcy będą w stanie po samej florze bakteryjnej w danym miejscu określić czy dana osoba przebywała tam w ostatnim czasie. 

Jak mówi członek zespołu Jack Gilbert, współcześnie ludzie spędzają znaczne ilości czasu wewnątrz budynków co ma też wpływ na obecność określonych grup mikrobów w pomieszczeniach, celem projektu jest bliższe przyjrzenie się tym subtelnym relacjom jakie zachodzą między ludźmi a mikroorganizmami, które żyją wewnątrz naszych ciał, na ich powierzchni oraz w naszym otoczeniu. 

Podczas trwających sześć tygodni badań analizowano obecność bakterii w pomieszczeniach, do których wprowadziły się badane osoby. Codziennie dokonywano wymazu z ich rąk, stóp i nosów, jak również pobierano próbki z takich miejsc jak włączniki świateł, blaty i podłogi a następnie poddawano analizie. Z badań wynikało, że najbardziej podobna flora występuje u ludzi na dłoniach, podczas gdy w nosach bakterie u każdego były zupełnie inne, jak można się domyślać im większa zażyłość między badanymi osobami, tym bardziej bakterie żyjące na ich ciałach były do siebie podobne. 

Jaką wiedzę mogą dać wyniki takich badań? 

W pierwszej kolejności jest to przede wszystkim wiedza na temat rozprzestrzeniania się bakterii w miejscach gdzie przebywa człowiek, z pewnością pozwoli to również dokładniej określić jakie drobnoustroje wywołują pewne choroby. Są jednak także inne konsekwencje. Jak przyznaje Gilbert nasze mikrobiomy (ogół mikroorganizmów występujących w naszym ciele) są na tyle unikalne, że przy odpowiedniej technologi może być możliwym całkiem precyzyjne określenie czy i kiedy dana osoba mieszkała pod danym adresem.


źródło: SingularityHub

czwartek, 26 czerwca 2014

Ukryte oprogramowanie szpiegowskie w chińskich smartfonach

Firma G Data odkryła, że w popularnych smartfonach chiński producent umieścił złośliwe oprogramowanie służące do szpiegowania użytkowników.

fot. http://www.rockefeller-news.com


Jak podaje niemiecka firma zajmująca się bezpieczeństwem danych popularna marka smartfonów produkowanych w Chinach była zaopatrzona w specjalnie ukryte oprogramowanie do śledzenia ich użytkowników. Podejrzane aplikacje miały się znajdować w telefonach Star N9500 będących tańszym zamiennikiem Samsunga Galaxy S4. Na ich ślad trafiono dzięki użytkownikom, którzy wielokrotnie zgłaszali fakt, że po podłączeniu smartfona do komputera ich system operacyjny wykrywał jakiegoś rodzaju złośliwe oprogramowanie. W końcu po zakupieniu kilku modeli N9500 pracownicy firmy G Data stwierdzili, że w urządzeniach ukryte są aplikacje umożliwiające podmiotom trzecim ściąganie danych osobistych z telefonu, zlokalizować miejsce, w którym w danym momencie przebywa jego właściciel oraz wykorzystywać bez jego wiedzy wbudowane kamery i mikrofon. Dane następnie były przesyłane na serwer, który mieści się w Chinach.

Pomimo kilkukrotnych prób, pracownikom G Data oraz dziennikarzom Associated Press nie udało się znaleźć producenta telefonów.

Przypomnijmy, że w październiku ubiegłego roku Niemcy trafili na inny przypadek złośliwego oprogramowania wbudowanego w produkowane w Chinach urządzenie elektroniczne. Wówczas była to karta pamięci, która sprzedawana była przez firmę E-Plus. Po jej podłączeniu do telefonu lub komputera instalowało się oprogramowanie, które umożliwiało zdalne łączenie się ze sprzętem posiadacza. Również w tym przypadku nie udało się znaleźć osób ani firm odpowiedzialnych za umieszczanie szpiegowskiego oprogramowania.

Najważniejsze pytanie jakie powinniśmy sobie zadać to czy za masowym "skażeniem" elektronicznego sprzętu stały jedynie osoby prywatne lub organizacje przestępcze czy też znacznie poważniejszy gracz, na przykład chiński wywiad? Wykorzystując nieznajomość lokalnych stosunków a także ogromną ilość producentów elektroniki władze Państwa Środka mogą prowadzić podsłuch obywateli innych państw na skalę o jakiej nie marzyło się nawet NSA.


źródło: Intelnews

czwartek, 3 kwietnia 2014

Wirus ebola atakuje po raz kolejny!

Jeden z najbardziej śmiercionośnych wirusów w historii po raz kolejny daje o sobie znać. Na terenie Afryki zabił on w tym roku co najmniej kilkadziesiąt. osób. 
fot. http://www.islamicinvitationturkey.com
Pod koniec kwietnia do przychodni w pobliżu Dinguiraye w środkowej części Gwinei Równikowej zgłosił się stary mężczyzna z objawami wysokiej gorączki. Wkrótce zmarł a niedługo po pogrzebie podobne objawy zaobserwowano u jego czterech braci. Wszystkich mężczyzn przetestowano na obecność wirusa ebola, u każdego z nich wynik był ten sam - pozytywny.

Wirus ebola należy do najbardziej śmiercionośnych dla ludzi. Od czasu jego odkrycia w 1976 na terytorium Demokratycznej Republiki Kongo zabił on 1500 osób, z czego w Gwinei w ostatnim czasie zmarło już 63 a według WHO około 153 są chore. Wśród osób, które zachorowały z reguły umiera blisko 60%, do tej pory nie odkryto żadnego lekarstwa ani szczepionki mogącej uodpornić na niego ludzi.

Głównym obszarem występowania wirusa jest Afryka Środkowa i Zachodnia, w tej chwili główne obawy wiążą się z dotarciem ogniska epidemii do Konakry, liczącej 2 miliony mieszkańców stolicy Gwinei. W tej chwili zarządzono kwarantannę i chociaż sąsiednie państwa wprowadziły ograniczenia w ruchu granicznym to pojawiły się już pierwsze zachorowania w Liberii i Sierra Leone. Wirus stanowi zagrożenie głównie dla ludzi i innych naczelnych, ale może być również przenoszony przez psy i świnie.

Istnieje wiele teorii dotyczących powstania wirusa ebola, nie brakuje również takich, które przyjmują, że podobnie jak wirus HIV mógł on powstać w sztucznych warunkach i dopiero później (nie wiadomo czy przypadkiem czy celowo) dostał się na wolność. Teraz największym zagrożeniem jest możliwość przedostania się wirusa do największych ośrodków miejskich. Ludzkość żyje dziś w wielkich aglomeracjach a różne kraje są ze sobą skomunikowane na poziomie nieznanym w przeszłości. Wybuch wielkiej epidemii zdolnej zdziesiątkować ludzkość jest dziś łatwiejszy niż kiedyś. Czy Waszym zdaniem jest się czego obawiać?



Źródło: Health24/NYTimes/RT

czwartek, 9 stycznia 2014

Polski rząd rusza na (cyber)wojnę

Polski MON wyda blisko 7 milionów złotych na stworzenie oprogramowania broniącego rządowe komputery przed atakami hackerskimi.

Polska rzadko pojawia się w doniesieniach na temat kolejnych odsłon wojny w cyberprzestrzenii. Widać to choćby po ilości newsów poświęconych naszemu krajowi na specjalistycznych portalach. Mimo wszystko jednak również nasze ministerstwo obrony podjęło decyzję, że najwyższy czas włączyć się do wirtualnego wyścigu zbrojeń.

Jak poinformował w listopadzie 2013 roku portal Niebezpiczenik Ministerstwo Obrony Narodowej wspólnie z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR) zamówiło “oprogramowanie i sprzęt elektroniczny do prowadzenia walki informacyjnej” - celem projektu ma być stworzenie zabezpieczeń i własnych zamkniętych sieci uniemożliwiających ataki z zewnątrz. Wartość projektu przewidziana jest na 6,6 miliona złotych do wydania w ciągu najbliższych 3 lat, jak podejrzewa portal Defence24 o realizacje poproszone będą najprawdopodobniej podmioty komercyjne, gdyż środowiska akademickie i wojskowe do tej pory nie były zdolne opracować odpowiedniego oprogramowania. Autorzy zwracają przy tym uwagę, że chociaż najprawdopodobniej oferty rozpatrywane są w trybie tajnym to jednak samego faktu wprowadzania tego typu rozwiązań nie zostało odpowiednio ukryte i zostało opublikowane nawet na stronach rządowych.

Interesującym faktem jest to, że jeśli wierzyć, że mamy do czynienia z aktualnie jedynym "cyberprojektem" MON-u to polskie władze w ogóle nie są zainteresowane inwestowaniem w aplikacje ofensywne a interesuje je jedynie ochrona tego co już posiadają. Niewykluczone jednak, że poza oficjalnym obiegiem mogą również istnieć projekty, które będą zajmować się tworzeniem złośliwego oprogramowania rodzimej produkcji.

czwartek, 8 sierpnia 2013

Naukowcy ostrzegają o grożącej nam pandemii: wirus H7N9 zmutował i przenosi się między ludźmi!

British Medical Journal donosi, że 32-letnia kobieta została zarażona wirusem ptasiej grypy podczas opieki nad chorym ojcem. Oboje zmarli. Jest to pierwszy potwierdzony przypadek przenoszenia się wirusa z człowieka na człowieka. Jak może wyglądać dalszy scenariusz i co nam grozi?

fot. scmp.com
Do tej pory sądzono, że wirusem H7N9 można zarazić się jedynie w konsekwencji kontaktu z chorymi ptakami. Ostatnie wydarzenia zmieniają dotychczasowe poglądy medycyny i wymagają pilnych badań. Testy wykazały, że szczep wirusa wykryty u córki pochodzi od ojca (genetycznie były niemal identyczne), a rodzina potwierdziła, że ​​kobieta nie miała żadnego kontaktu z drobiem w ciągu sześciu tygodni przed zachorowaniem. 

James Rudge z Londyńskiej Szkoły Higieny i Medycyny Tropikalnej powiedział, że "to dla nas niezmiernie niepokojące, jeżeli jedna osoba będzie zarażać kogoś innego, a ta z kolei zainfekuje więcej ludzi. Jeśli każdy zainfekowany będzie w stanie zarazić średnio jedną osobę, to będzie to mocny znak ostrzegawczy, że mamy do czynienia z początkową fazą epidemii". 

Jak dotąd wirus nie pojawił poza Chinami, jednak są znaczne szanse, że niebawem tak się stanie. Wydaje się, że wirus ptasiej grypy nieustannie mutuje. Eksperci podkreślają, że "jego głównym celem jest przetrwanie i dlatego tak łatwo się zmienia i dostosowuje do nowych warunków". Według British Medical Journal wirus H7N9 może być w naszym organizmie nawet kilka dni przed pojawieniem się pierwszych objawów. 

Czy Waszym zdaniem zagrożenie jest naprawdę poważne? 



Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

wtorek, 16 lipca 2013

Poznaj najbardziej "wyrachowanego" wirusa komputerowego w historii

Naukowcy z firmy Kaspersky Lab poinformowali, że odkryli "najbardziej zaawansowaną i wyrachowaną cyber-broń, która kiedykolwiek została uwolniona". Komputerowy wirus, tzw. Płomień (Flame) to bardzo złożony i szkodliwy program o ogromnych możliwościach szpiegowskich. Czego możemy spodziewać się ze strony groźnego intruza?

fot. colourbox.com
"Wirus Flame możemy łatwo określić jako jedno z najbardziej złożonych zagrożeń w Internecie", napisał na blogu opisującym cyber-broń Alexander Gostev, szef Kaspersky Lab. "Mając na uwadze możliwości wirusa oraz konsekwencje jego działania, musimy zredefiniować znane nam dotąd pojęcie cyberwojny", dodaje ekspert. Badacze z Kaspersky Lab podkreślają, że Flame łączy w sobie funkcję trojana oraz mniejszych internetowych robaków, które pozwalają na replikację wirusa w sieci lokalnej oraz na wymiennych nośnikach danych. 

Po wdrożeniu, wirus rozpoczyna "kompleksowy zestaw działań": gromadzi dowolne dane z komputera, uzyskuje screeny obrazu, nagrywa rozmowy, zdalnie zmienia wszelkie ustawienia sieci i sprzętu, a także przechwytuje urządzenia peryferyjne (klawiaturę, myszkę komputerową itp.). Jak podkreślają jednak informatycy z Kaspersky Lab, wirusa stać na wiele więcej (!). To co zaskoczyło znawców tematu to także fakt, że zwykle tego typu wirusy zajmują niewiele miejsca (przez co łatwo da się je ukryć). Nowa praktyka wirusa Flame pokazuje, że skutecznie można ukryć także rozległe ilości kodu w plikach. 

Eksperci twierdzą, że robak jest 20 razy silniejszy niż jakikolwiek inny program tego typu (chociażby Stuxnet, który zaatakował irańskie systemy jądrowe w 2010 r.). Rosyjska firma internetowa powiedziała, że program "wydaje się być stworzony pięć lat temu, a już zainfekował liczne komputery w Iranie, Izraelu, Sudanie, Syrii, Libanie, Arabii Saudyjskiej oraz Egipcie". Co istotne, wirus infekuje maszyny z systemem Microsoft Windows i posiada pięć algorytmów zaawansowanego szyfrowania. 

Kto Waszym zdaniem może stać za stworzeniem tak potężnego wirusa?



Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

środa, 27 lutego 2013

Stuxnet: jakie kraje stoją za powstaniem tego potężnego komputerowego wirusa?

Nowe dowody wskazują na to, że potężny internetowy trojan znany jako Stuxnet miał być opracowywany już od 2005 roku, a więc pięć lat przed jego pierwszym "wpuszczeniem" do sieci. Nieoficjalnie twierdzi się, że trojan ten został zlecony przez władze Izraela i USA celem ataku na nuklearne plany Iranu. Najwcześniejsze wersje wirusa miały być używane do wysadzania irańskich obiektów jądrowych. 

fot. blogs-images.forbes.com
Nowy raport firmy Symantec stwierdza, że twórcą cybernetycznej broni - trojana Stuxnet - musiały być zawodowe i wynajęte przez zewnętrzne organizacje zespoły specjalistów. Do tej pory przypuszczano, że za ataki odpowiada banda hakerów, działająca z powodu bliżej nieokreślonej zemsty. 

Wirus Stuxnet był tak wyrafinowany, że zespół Symantec potrzebował kilku miesięcy na analizę i zrozumienie jego potencjalnego zagrożenia. "Nie możemy wskazać jakie konkretne osoby stoją za powstaniem tego trojana, ale jedno jest pewne - nie jest on dziełem tylko kilku hakerów lub kogoś działającego z powodu zemsty", wyjaśnia Eric Chien, dyrektor techniczny zespołu Symantec Security Response. 

Do tej pory najwcześniejsza znana wersja wirusa była datowana na rok 2009. Symantec długo szukał "brakującego ogniwa" Stuxnetu i stwierdził, że pochodzi ono jeszcze z 2005 roku. Gdy Stuxnet zaatakował w 2010 roku, był to jeden z pierwszych przykładów ataku cybernetycznego, który potrafił zaatakować "właściwości fizyczne obiektu". Wirus spowodował nadmierne rozpędzenie wirówek do wzbogacania uranu w zakładzie w Natanz (Iran) powodując ich uszkodzenie.

Wirus Stuxnet stał się podwaliną dla wielu innych narzędzi hakerskich oraz kolejnych wirusów. W lipcu 2012 roku za pomocą następcy Stuxnetu zatrzymano pracę w zakładach w Natanz i Fordo, dodatkowo odtwarzając na tamtejszych głośnikach komputerowych maksymalnie głośno utwór Thunderstruck zespołu AC/DC.

Czy Waszym zdaniem za potężnym trojanem faktycznie stoją izraelskie oraz amerykańskie władze? Czy wirusy tego rodzaju naprawdę będą w stanie wysadzać budynki?


Źródła: reuters/bbc/redorbit

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/02/stuxnet-jakie-kraje-stoja-za-powstaniem.html

wtorek, 29 stycznia 2013

Tajemnica Plum Island: co wiemy o dzisiejszym bioterroryzmie?

Prowadząc rozmaite rozmowy o terroryzmie, należy zatrzymać się i zastanowić, co dzieje się dziś w sprawie bioterroryzmu i broni biologicznej. Na uwagę zasługuje Plum Island Animal Disease Center w Nowym Jorku, którego faktyczna działalność nie od dziś wzbudza wiele kontrowersji. Niewielka wyspa z kompleksem ośrodków badawczych leży w sąsiedztwie Nowego Jorku, jednak większość mieszkańców miasta nie ma nawet pojęcia o jej istnieniu...

fot. toonaripost.com
Plum Island swoje korzenie i początek działalności wiąże z postacią nazistowskiego naukowca Erica Trauba, który w laboratoriach wojny biologicznej pracował m.in. dla Heinricha Himmlera, jednego z najbardziej wpływowych ludzi w hitlerowskich Niemczech. Traub został przywieziony do USA w ramach Operacji Spinacz i bardzo szybko zasłynął jako "ojciec chrzestny Plum Island." Specjalnością Trauba było infekowanie (i docelowe mutowanie) komarów oraz kleszczy! Niektórzy ludzie wierzą, że borelioza przy jego udziale powstała właśnie na Plum Island. 

Na wyspie znajdują się liczne laboratoria doświadczalne, gdzie przeprowadza się rozmaite doświadczenia z udziałem najbardziej śmiercionośnych bakterii i wirusów znanych na Ziemi. To z tego powodu wyspa jest odcięta od świata a zbliżanie się do jej brzegów jest surowo zakazane. O tym co dzieje się na wyspie wiadomo niewiele, a mówi się jeszcze mniej – czasami jednak nieliczne informacje trafiają do lokalnej prasy i z niewiadomych przyczyn bardzo szybko zostają "wyciszane" lub wycofywane z publicznego obiegu.

Obecnie rozważane jest przeniesienie siedziby Plum Island na obszary tzw. "tornado valley". To centralna część USA najczęściej nawiedzana przez tornada, co rodzi uzasadnione obawy o bezpieczeństwie ośrodków badawczych i możliwym ryzyku przedostania się badanych wirusów do atmosfery (czy może jednak komuś na tym właśnie zależy?). 

Obecna siedziba laboratoriów, bliska dla mieszkańców Nowego Jorku, rodzi coraz większe kontrowersje. Jakiś czas temu New York Post pisał o topielcu, którego wyłowiła straż na wyspie. Nie potrafiono określić przyczyny śmierci tego człowieka. Był to wysoki, czarnoskóry, mocno zbudowany mężczyzna o nieprawdopodobnie długich palcach…

Co Waszym zdaniem może naprawdę dziać się na wyspie? Czy mamy czego się obawiać?


Źródła: activistpost/zazenlife/huffingtonpost

środa, 9 stycznia 2013

Top 5 największych cyberataków w 2012 roku!

Warto zrobić podsumowanie ubiegłego roku w przedmiocie największych cyberataków. Ataki te były szeroko relacjonowane i komentowane w mediach, dały nam także kilka lekcji, których tak szybko nie zapomnimy.     

fot. intellectualtakeout.org
1) Zeus wyłudza poufne informacje wojskowe.

Niektóre instalacje militarne zostały zaatakowane przez agresywną kampanię Zeus typu phishing, która w sposób niezauważalny "wynosiła" informacje z wojskowych serwerów. Zainfekowane e-maile były wysyłane jako pochodzące od USAA, spółki świadczącej usługi dla weteranów wojennych i członków ich rodzin.

2) Atak na holenderską firmę telekomunikacyjną KPN.

Jedna  z największych w Holandii spółek telekomunikacyjnych została zmuszona zamknąć swoje usługi e-mail po atakach hakerów, którzy wykradli nazwy użytkowników, hasła, numery telefonów oraz adresy od ponad 500 klientów. Firma po konsultacji z rządem holenderskim oraz organami ścigania przez dłuższy czas nie ujawniała informacji o cyberataku.

3) Luka Hotmail i wyciek danych.


Sophos, firma specjalizująca się w oprogramowaniu antywirusowym wykryła poważną lukę w usłudze Hotmail, która pozwoliła hakerom na dostęp do ponad 13 milionów (!) kont użytkowników. W tym samym okresie usługi Yahoo i AOL zostały dotknięte podobnym rodzajem cyberataku.


4) Wirus "Shamoon" atakuje sektor prywatny.


W Arabii Saudyjskiej hakerzy zaatakowali ​​Oil Company Saudi Aramco, cyberatak zablokował 30 000 stanowisk pracy. Wirus Shamoon jest w stanie rozprzestrzeniać się na inne komputery w sieci dzięki wykorzystywaniu udostępnionych dysków twardych. Gdy system jest zainfekowany, wirus tworzy listę plików z określonych lokalizacji i następnie wysyła informacje na temat tych plików z powrotem do atakującego. Wreszcie, wirus nadpisuje plik rozruchowy systemu, aby uniemożliwić jego uruchomienie.

5) Chińscy hakerzy atakują Biały Dom.

Hakerzy związani z rządem chińskim przeniknęli do sieci komputerowej Białego Domu, uzyskując tym samym dostęp do najbardziej istotnych informacji Waszyngtonu. Amerykańskie służby bezpieczeństwa nadal badają incydent w celu ustalenia konkretnego poziomu szkód. Niektórzy urzędnicy mają jednak obawy, że napastnikom udało się dotrzeć do najbardziej cennych informacji niejawnych. Jeśli mają rację, Chiny mogą wykorzystać wykradzione dane w przyszłych potencjalnych konfliktach z USA.

Jakie cyberataki Waszym zdaniem należy dopisać do powyższej listy? Które z nich Waszym zdaniem należą do najbardziej groźnych?   

Czerwone kropki oznaczają docelowe miejsca ataków, żółte kropki to tzw. "honeypot", czyli systemy służące wykrywaniu przychodzących ataków cybernetycznych (fot. worldcrunch.com)

środa, 12 września 2012

Wirus, który zabija raka czeka w zamrażarce. Kto ma w tym interes?

Co jakiś czas w mediach pojawiają się doniesienia o wynalezieniu skutecznego leku na nowotwory. Jednak słuch po tych informacjach szybko ginie, podczas gdy chorzy czekają na naprawdę skuteczne leczenie. Czy wybawieniem dla nich okaże się nowe odkrycie szwedzkich naukowców, którzy wynaleźli wirus zabijający komórki nowotworowe?

fot. pbworks.com
Nowego odkrycia dokonał prof. Magnus Essand z Uniwersytetu w Uppsali. Wraz z grupa naukowców wyprodukował wirus o złożonej nazwie Ad5[CgA-E1A-miR122]PTD, który „zjada” komórki rakowe. Wirus ten rozprzestrzenia się w organizmie w sposób niekontrolowany i doprowadza do rozpadu chorych komórek. A wszystko to przy minimalnych skutkach ubocznych, bowiem wirus ten wywołuje objawy podobne do objawów wywołanych grypą. Kolejną zaletą tego sposobu leczenia jest niski koszt wyhodowania wirusa.

Jednak pomimo niezwykłej skuteczności lek ten nie może być stosowany w leczeniu ludzi. Wyniki dotyczące skuteczności tego wirusa w walce z nowotworem są jedynie wynikami laboratoryjnymi. Od 2010 roku wynaleziony wirus czeka więc w lodówce na dopuszczenie do badań na ludziach. Obecnie nie jest to możliwe ze względu na brak funduszy, które miałyby pokryć nie produkcję wirusa, lecz papierkową robotę związaną z rozpoczęciem testowania leku.

Na rozpoczęcie badań potrzeba ok. 1 miliona funtów. W branży farmaceutycznej to śmieszna suma, która pozwoliłaby pokryć dwie z trzech faz badań nad lekiem. Przy pomyślnych wynikach koncerny farmaceutyczne byłyby w stanie wyłożyć brakujące pieniądze na finalizację badań.

Rozpoczęcie badań na ludziach jednak nie nastąpi szybko. Naukowcy opublikowali już opis swoich eksperymentów w pismach branżowych, przez co lek nie może zostać opatentowany. A bez patentu, który gwarantuje zyski, mało kto jest zainteresowany inwestycją w badania...

Czy Waszym zdaniem komuś może zależeć na tym, aby takie lekarstwa nie zostały nigdy dopuszczone do obiegu? Czy koncerny farmaceutyczne straciłyby zbyt wiele?



środa, 1 sierpnia 2012

Śmiercionośne drony wielkości komara

Pełzające robociki przypominające karaluchy lub pająki, chmary dronów latających niczym pszczoły. Technologia miniaturyzacji w przypadku dronów idzie coraz bardziej do przodu. 

fot. biology-forum.com
Drony robią się coraz popularniejsze. Kontrowersje związane z tymi urządzeniami wiążą się między innymi z faktem, że nie tylko umożliwiają one przeprowadzenie szybkich operacji na terenie wroga bez narażania życia własnych żołnierzy, ale również z tym, że coraz częściej są one wykorzystywane do przeprowadzania tajnych działań szpiegowskich nie tylko pomiędzy wrogimi sobie krajami, ale też na własnym terytorium przeciwko własnym obywatelom. Niepokojące są również kwestie wielkości dronów, pierwsze urządzenia były względnie duże i łatwe do wypatrzenia gołym okiem. Ostatnio jednak coraz więcej mówi się o ich miniaturyzacji aż do rozmiarów... komara. 

Jak to często w nauce bywa przy opracowaniu podobnych technologii naukowcy wzorują się na rozwiązaniach jakie stosuje przyroda. W przypadku miniaturowych dronów punktem odniesienia są przede wszystkim owady. Przykładowo przypominający komara robocik nie tylko posiądzie umiejętność latania jak ten owad, ale też zostanie wyposażony w specjalny mechanizm pobierania próbek DNA z ciała ofiary. Wystarczy, że podleci i przy użyciu igły wyssie nieco ludzkiej krwi. Tak samo jak komar.

poniedziałek, 23 lipca 2012

Nowy wirus atakuje na Bliskim Wschodzie

Madi lub Mahdi - tak nazywa się trojan, który w ostatnim czasie był wykorzystywany do ogromnej liczby działań szpiegowskich na Bliskim Wschodzie. Wisząca na włosku wojna w regionie i potencjalny atak na Iran mogą być jednym ze źródeł wzmożonej aktywności szpiegowskiej na tamtym terenie. 

Złośliwe oprogramowanie służy wykradaniu danych z komputerów, głównymi celami ataków były przede wszystkim firmy i ich pracownicy z branż budowlanej i finansowej oraz ambasad funkcjonujących w rejonie Bliskiego Wschodu. Do tej pory nie udało się jednoznacznie określić kto go stworzył. W przypadku poprzednich, Flame i Stuxnet okazało się, że stały za tym służby wywiadowcze USA i Izraela.

Trojana rozsyłano ukrytego w plikach tekstowych bądź prezentacjach, po pobraniu których wirus samodzielnie instalował się na dysku a następnie łączył jednym z zewnętrznych serwerów.

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf