Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papież. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papież. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 lutego 2018

Kto zmusił do abdykacji Benedykta XVI?

George Soros, Barack Obama i Hillary Clinton zorganizowali zamach stanu w Watykanie, aby obalić konserwatywnego papieża Benedykta w lutym 2013 r., Jak podają e-maile WikiLeaks.


Papież Benedykt stał się pierwszym papieżem, który zrezygnował od czasu papieża Grzegorza XII w 1415 r., A pierwszy z papieża Celestyna V w swojej własnej inicjatywie od 1294 r.


Raporty Gloria.tv :Grupa przywódców katolickich cytuje nowe dowody ujawnione w e-mailach wydanych przez WikiLeaks, informujące, że konserwatywny papież Benedykt nie zrezygnował z własnej inicjatywy, ale został wypchnięty z Watykanu przez zamach stanu, którego grupa badaczy nazywają "katolicką wiosną".

Soros, Obama i Clinton wykorzystali amerykańską machinę dyplomatyczną, siłę polityczną i siłę finansową do wymuszania, przekupywania i szantażowania wielu ważnych osób w Kościele rzymskokatolickim w celu zastąpienia konserwatywnego Benedykta papieżem Franciszkiem - który od tego czasu stał się rzecznikiem dla międzynarodowej lewicy, zaskakując katolików na całym świecie.

Teraz grupa przywódców katolickich wysłała list do prezydenta Trumpa, wzywając go do wszczęcia oficjalnego śledztwa w sprawie działalności George'a Sorosa, Baracka Obamy, Hillary Clinton (i innych), którzy, jak twierdzili, byli zaangażowani w orkiestrację katolickiej wiosny, która doprowadziła do ich celu zmian w Watykanie.

Przywódcy katoliccy powołują się na osiem konkretnych pytań, na które mają odpowiedzieć w związku z podejrzanymi zdarzeniami, które doprowadziły do ​​rezygnacji papieża Benedykta, pierwszej papieskiej abdykacji w ciągu 700 lat.

"Mamy powody sądzić, że" zmiana reżimu w Watykanie "została opracowana przez administrację Obamy" - mówią autorzy petycji w swoim liście z 20 stycznia do prezydenta Trumpa.


"Byliśmy zaniepokojeni odkryciem" - zauważa ich list - "że podczas trzeciego roku pierwszej kadencji administracji Obamy, twój poprzedni przeciwnik, Sekretarz Stanu Hillary Clinton i inni urzędnicy państwowi, z którymi się związała, zaproponowali rewolucję katolicką" "w którym zostanie urzeczywistniony ostateczny upadek tego, co pozostało z Kościoła katolickiego w Ameryce".

List zawiera linki do dokumentów i artykułów informacyjnych podkreślających ich roszczenia. Najpierw zwraca uwagę na osławione e-maile Sorosa-Clintona-Podesta ujawnione w ubiegłym roku przez WikiLeaks, w których Podesta i inni postępowcy dyskutowali o zmianie reżimu, aby usunąć to, co określali mianem "dyktatury średniowiecza" w Kościele katolickim.

Odnosząc się do e-maili Podesta, The New American doniosły w październiku zeszłego roku:

"Podesta, długoletni doradca / powiernik Clintona i wyselekcjonowany czołowy działacz lewicowego fundatora George'a Sorosa, ujawnił w e-mailu z 2011 roku, że on i inni działacze pracowali nad dokonaniem rewolucji" katolickiej wiosny "w Kościele katolickim, oczywiste odniesienie do katastrofalnych przewrotów "arabskiej wiosny" zorganizowanych w tym samym roku przez zespół Obamy-Clintona-Sorosa, które zdestabilizowały Bliski Wschód i doprowadziły radykalne reżimy islamistyczne i grupy terrorystyczne do władzy w regionie. E-mail Podesta jest odpowiedzią na inny fundowany przez Sorosa radykalny Sandy Newman, założyciel "progresywnego" Voices for Progress. Newman napisał do Podesta, szukając porady na temat najlepszego sposobu "zasiania ziarna rewolucji" w Kościele katolickim, który opisał jako "dyktaturę średniowiecza".

W liście do prezydenta Trumpa, grupa przywódców katolików pisze: "Około rok po tej dyskusji e-mailowej, która nigdy nie miała być upubliczniona, okazuje się, że papież Benedykt XVI abdykował w bardzo nietypowych okolicznościach i został zastąpiony przez papieża, którego widoczną misją jest zapewnienie duchowego komponentu radykalnej ideologicznej strategii międzynarodowej lewicy. Pontyfikat papieża Franciszka pod wieloma względami podważył swoją legitymację ".

"Pozostajemy zdziwieni zachowaniem tego ideologicznie oskarżonego Papieża, którego misja wydaje się być jedną z postępujących świeckich agend lewicowych, a nie przewodnictwem Kościoła katolickiego w jej świętej misji", mówią, wyrażając myśli milionów katolików wokół świat oszołomiony lewicową ideologią papieża Franciszka. "Po prostu nie jest właściwą rolą papieża, aby zaangażować się w politykę do tego stopnia, że ​​uważa się go za przywódcę lewicy międzynarodowej".


"Mając to wszystko na uwadze i życząc wszystkiego najlepszego zarówno naszemu krajowi, jak i katolikom na całym świecie, uważamy, że obowiązkiem lojalnych i poinformowanych katolików w Stanach Zjednoczonych jest składanie petycji o upoważnienie do przeprowadzenia dochodzenia w następujących kwestiach:

- Do jakiego końca była Agencja Bezpieczeństwa Narodowego monitorująca konklawe, które wybrało papieża Franciszka? 
- Jakie inne tajne operacje zostały przeprowadzone przez amerykańskich agentów rządowych dotyczące rezygnacji papieża Benedykta lub konklawe, które wybrało papieża Franciszka? 
- Czy amerykański rząd miał kontakt z "Kardynałem Danneels"? 
- Międzynarodowe transakcje pieniężne z Watykanem zostały zawieszone w ciągu ostatnich kilku dni przed rezygnacją papieża Benedykta. Czy były w to zaangażowane agencje rządowe USA? 
- Dlaczego międzynarodowe transakcje pieniężne zostały wznowione 12 lutego 2013 r., Dzień po tym, jak Benedykt XVI ogłosił swoją rezygnację? Czy to czysty zbieg okoliczności?
- Jakie działania, jeśli w ogóle, zostały podjęte przez Johna Podestę, Hillary Clinton i innych związanych z administracją Obamy, którzy byli zaangażowani w dyskusję, proponując podżeganie do "katolickiej wiosny"? 
- Jaki był cel i charakter tajnego spotkania wiceprezydenta Josepha Bidena i papieża Benedykta XVI w Watykanie w dniu 3 czerwca 2011 r. Lub w jego okolicach? 
- Jakie role odgrywał George Soros i inni międzynarodowi finansiści, którzy obecnie mogą mieszkać na terytorium Stanów Zjednoczonych?

Dochodzenie, które grupa przywódców katolickich domaga się od prezydenta Trumpa, powinno być interesujące nie tylko dla katolików. Zdolność George'a Sorosa do kooptowania głównych osobistości politycznych w celu wsparcia jego radykalnych planów dla państw narodowych jest dobrze znana; ale jego zdolność do wymuszania "zmian" w kościele katolickim, instytucji, która wcześniej była nieprzenikniona z zewnątrz, rodzi poważne pytania o jego potencjał globalnego chaosu. Dochodzenie - i kara - powinny rozpocząć się natychmiast."

wtorek, 15 listopada 2016

Zmyślone średniowiecze - hipoteza czasu widmowego.


Hipoteza czasu widmowego na pewno zaciekawi nie jedną osobę, a z pewnością amatorów historii. Jej genezy należy doszukiwać się w problemach z datowaniem dokumentów pochodzących jak wstępnie przypuszczano z okresu wczesnego średniowiecza. W trakcie badań przeprowadzonych nad archiwami odkryto, że wiele z nich powstało znacznie później niż początkowo sądzono, chociaż ich treść bezpośrednio odnosi się do okresu datowanego na 200-300 lat przed spisaniem.

Teoria zakłada, że okres wczesnego średniowiecza został dodany w wyniku błędu w obliczeniach lub celowego działania. Według niej obecnie nie żyjemy w XXI wieku a XVIII.


Począwszy od 1 stycznia 45 roku p.n.e, kalendarz juliański był dominującym kalendarzem, w dużej części świata przez następne 1600 lat. Dopiero Grzegorz XIII ustanowił kalendarz gregoriański w roku 1582. Zmiana kalendarza spowodowana była kilkoma czynnikami:
- Ustalenie konkretnej daty Świąt Wielkanocnych odbywających się zawsze w wiosenną równonoc 
- Papież zwrócił uwagę, że istnieje błąd w obliczeniach dotychczasowego kalendarza o 10 dni. 


Heribert Illig niemiecki historyk urodzony w 1947 roku zauważył intrygującą lukę w kalendarzu wprowadzonym w 1582. Zwrócił on uwagę. że w trakcie reformy kalendarza gregoriańskiego, w której zamiast 13 dni wynikających z obliczeń dodano jedynie 10. Wcześniejszy kalendarz juliański spóźniał się o jeden dzień na 128 lat w stosunku do kalendarza astronomicznego. W rzeczywistości zatem luka dziesięciu dni była liczona nie od 46 roku p.n.e. (wprowadzenie kalendarza juliańskiego) czy 1 roku n.e. (data narodzin Jezusa Chrystusa) a od 325 roku (data I soboru w Nicei w trakcie którego ustalono, że pierwsza niedziela po pierwszej wiosennej pełni Księżyca będzie Niedzielą Wielkanocną). 

Według historyka obecnie nie żyjemy w roku 2016 a 1719.
Brakujące lata spowodowane były albo "przez przypadek, przez błędną interpretację dokumentów lub celowe ich fałszowanie." 


dr Hans-Ulrich Niemitz, cytowany w artykule z roku 1995 podał kilka przykładów dowodzących, że lata od 614 do 917 opisywane w każdej książce historii tak na prawdę nie miały miejsca. Jeden z przykładów podawanych odnosi się do słynnej Kaplicy Aachen oficjalnie datowanej na rok 800, jednak jej styl architektoniczny jest łudząco podobny do tych wybudowanych 200 lat później. Neimitz argumentuje dalej prawdziwość tezy brakiem szerokiej dokumentacji z okresu ekspansji religii islamu w całej Europie i Persji i bierności narodu żydowskiego. 

Jeden z słynniejszych dowodów skupia się wokół cesarza Ottona III i jego pragnienia sprawowania rządów w roku 1000. W tym celu Otton III, musiałby sfałszować dokumenty dotyczące brakującego czasu kreując między innymi fikcyjną postać Karola Wielkiego, którego życie datowane jest na okres 742-814. 

Większość historyków całkowicie odrzuca tą tezę. Zwracając uwagę, że jeżeli nie znaleziono odpowiedniej ilości źródeł archeologicznych to nie oznacza, to że one nie istniały. Jednym z przykładów kontr tezy jest istnienie dynastii Tang w Chinach, której panowanie datowane jest na okres 618-907 r.n.e, pokrywającej się niejako z teorią o nie istnieniu tego okresu. Według Stevena Dutcha, profesora Nauk Przyrodniczych i Stosowanych na Uniwersytecie Wisconsin-Green Bay, aby hipoteza czasu widmowego mogła być prawdziwa "ktoś z średniowiecznej Europy musiałby przekonać Chińczyków do stworzenia fałszywej dynastii wraz i sfałszowania archiwów ". 

Podnoszony argument o ekspansji muzułmańskiej również jest niekompletny. Hipoteza czasu widmowego całkowicie nie obejmuje gwałtownego wzrostu islamu. Rozprzestrzenienie się tej religii w tak szybkim czasie od Atlantyku do Azji Środkowej, zajęcia Persji i Egiptu, Hiszpanii. Ekspansja wyznawców proroka musiałaby się odbyć w nieprawdopodobnie szybkim czasie. 

źródło zdjęcia: i.ytimg.com
źródło: todayifoundout.com




czwartek, 21 maja 2015

Czy Niemiecki Kościół czeka nowa reformacja?

Już jesienią będzie miał miejsce kolejny synod ds. rodziny, podczas którego katoliccy kardynałowie z całego świata obradować będą na temat nauki Kościoła w sprawie małżeństwa, komunii dla rozwodników a także homoseksualistów. Zapowiada się twarda batalia, która może skończyć się nowym pęknięciem w Kościele.
Reinhard Marx (fot. Wikipedia)


Wydaje się być niezwykłym paradoksem historii, że kraj, który wydał poprzedniego papieża dziś znajduje się na prostej drodze do schizmy. Liderem tego ruchu jest metropolita Monachium i Fryzyngi, kard. Reinhard Marx, który na mającej miejsce w lutym konferencji prasowej orzekł, że praktyka pasterska jest odrębną kwestią w stosunku do doktryny Kościoła, stwierdził przy tym, że "pójdą swoją duszparsterską drogą". Punktem zapalnym jest przede wszystkim deklaracja niemieckich hierarchów, którzy stwierdzili, że powinno się, nawet wbrew doktrynie udzielać komuni rozwodnikom żyjącym w powtórnych związkach czy też aktywnych homoseksualistów. Inny duchowny, kardynał Walter Kasper utrzymuje, że za pontyfikatu Franciszka można się spodziewać "nowego otwarcia" i dalszych zmian wewnątrz Kościoła, a przede wszystkim "zmianę mentalności".

Oliwy do ognia dodaje fakt, że nie wszyscy hierarchowie są równie otwarci na propozycje niemieckiego duchowieństwa. Ich przeciwnikami stali się przede wszystkim kardynałowie z Afryki. Przykładowo na początku roku pochodzący z Gwinei kard. Robert Sarah stwierdził, że "Kościół afrykański będzie przeciwstawiał się jakiejkolwiek formie buntu przeciw nauczaniu Chrystusowemu i przeciw Kościołowi" Powoli rysuje się wręcz linia podziału pomiędzy kardynałami: pragnący zmian hierarchowie z Europy Zachodniej oraz sprzeciwiający się tej liberalizacji a nawet mówiący wprost o herezji duchowni z innych państw, przede wszystkim z Afryki.
kard. Walter Kasper (fot. Wikipedia)


Nie wiadomo jak zachowa się w tej kwestii sam papież, z jednej bowiem strony Frnaciszek przedstawiany jest jako liberalny i otwarty na reformy, z drugiej jednak strony nie dokonał on do tej pory żadnej drastycznej zmiany w doktrynie Kościoła. Przeciwnicy reform chcąc pozyskać papieża do swojej sprawy uruchomili nawet wielojęzyczną stronę noszącą tytuł "Synowska Prośba", na której podpisujący się katolicy proszą Franciszka o pozostanie na straży dotychczasowej nauki. Czy jeśli sam papież poprze kardynałów spoza Europy to niemieccy duchowni nie zbuntują się? Już w październiku przekonamy się jaka będzie przyszłość Kościoła katolickiego i w jakim podąży on kierunku.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Fragment powieści "Kod Władzy": Schloss Bellevue, Berlin, Niemcy

Poprzedni rozdział

Za biurkiem w pięknie urządzonym gabinecie siedział elegancko ubrany mężczyzna. Drogi garnitur, odpowiednio dobrany krawat. Mógł mieć około sześćdziesięciu lat. Na jego dłoni widoczny był sygnet z misternie wykonanym wzorem. Mógł to być herb lub inny symbol świadczący o przynależności człowieka, który go nosił, do jakiejś grupy. Na twarzy mężczyzny widoczna była blizna. Jego błękitne oczy wpatrzone były w okno, za którym rysowała się wypielęgnowana zieleń pałacowego otoczenia. Mężczyzna odwrócił głowę na dźwięk otwierających się ogromnych drzwi, w których pojawił się człowiek średniego wzrostu, starannie uczesany. Białe mankiety wystawały z rękawów marynarki.
Mężczyzna podszedł do biurka i zatrzymał się kilka kroków przed nim.
– Pan był uprzejmy mnie wezwać – powiedział, pochylając głowę.
– Tak Hans, prosiłem, abyś do mnie przyszedł. Mamy pewien kłopot. I musimy go rozwiązać.
– Słucham szanownego pana.
– Wczoraj w nocy zadzwonił do mnie mój przyjaciel z Langley, przekazując mi niepokojącą informację.
– Jestem do pańskiej dyspozycji – stojący mężczyzna ponownie pochylił głowę w uprzejmym geście.
– Mój przyjaciel powiedział mi, że pewien człowiek z bliskiego otoczenia papieża wykazuje zainteresowanie naszymi sprawami.
Mój przyjaciel – podkreślił ponownie – wie, że ten mężczyzna otrzymał informację o wyznaniach zmarłego niedawno człowieka, który, jak zapewne pamiętasz, był wysoce niedyskretny. Myślę, że dla naszego bezpieczeństwa ten wścibski człowiek powinien dołączyć do swojego kolegi kardynała.
Mężczyzna spojrzał w oczy stojącego naprzeciwko.
– Czy dobrze mnie zrozumiałeś? – zapytał.
– Bardzo dobrze – odpowiedział zapytany. – A jak nazywa się ten człowiek?
– Dowiesz się, kontaktując się z naszym agentem w Watykanie.
– Oczywiście. Rozumiem, że mogę skorzystać z usług osoby, która nie zawiodła nas poprzednio?
W odpowiedzi mężczyzna skinął głową.
– Czy w czymś jeszcze mogę być pomocny? – zapytał Hans.
– Tak… Myślę, że powinienem zwołać posiedzenie – odpowiedział.
– Przygotuj wszystko i wezwij gości na piątek.
– Gdzie odbędzie się spotkanie?
– Jak zawsze. Na zamku Wewelsburg.
– Tak jest, wszystko przygotuję.
– Informuj mnie o tym, co się dzieje, na bieżąco. Idź już.
Mężczyzna stojący przed biurkiem ukłonił się ponownie i opuścił gabinet.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Fragment powieści "Kod Władzy": Rozdział 9 Watykan

Poprzedni rozdział

Telefon w prywatnym mieszkaniu Poula zadzwonił krótko przed północą. Poul zamknął czytaną książkę i odłożył ją na stolik. Sięgnął po słuchawkę.
– Tak, słucham.
– Dobry wieczór, tu Steven. Nie obudziłem cię? – głos po drugiej stronie wywołał uśmiech na twarzy Poula.
– Ależ skądże, nie spałem jeszcze. Dzwonisz z domu?
– Nie, mam dyżur w szpitalu. Wiesz, dla lekarza każda pora jest dobra, aby choć na chwilę oderwać się od nie zawsze miłych obowiązków. Nie mogę się przyzwyczaić do śmierci swoich pacjentów.
Mieliśmy dziś nie najlepszy dzień – odparł Irving.
– Życie czasem nie jest łatwe. Czy coś się stało? – zaniepokoił się Poul.
– Nic takiego, co mogłoby cię zaniepokoić… ale chciałbym na chwilę wrócić do naszej rozmowy. Nie wiem, czy mogę jednak uczynić to przez telefon.
– Obawiam się, że dziś wszystkich ktoś podsłuchuje – zaśmiał się Poul. – Pomimo zapewnień o tak zwanych bezpiecznych liniach telefonicznych nie jestem ich tak bardzo pewien. Zaryzykujmy jednak. Co się stało?
– Posłuchaj, Poul, chyba wiesz, że pacjent, o którym rozmawialiśmy, został skażony radioaktywną substancją. Pisała o tym prasa. Za chwilę może umrzeć jego żona i przynajmniej jeszcze kilka osób, które się z nim kontaktowały przed śmiercią.
– Tak, czytałem o tym. Próbujemy dociec, dlaczego ilość izotopu polonu była tak duża. Pierwsza partia pierwiastka dotarła do Wielkiej Brytanii gdzieś w drugiej połowie października. Nie wiemy, dlaczego ktoś zaryzykował jeszcze dwa kolejne transporty, skoro już pierwsza dawka wystarczyłaby do uśmiercenia jednej osoby.
– Mnie również to zastanawia – stwierdził Irving.
– Podobno jedna z firm z amerykańskiego stanu Nowy Meksyk sprzedaje legalnie dawki polonu. Izotop oferuje w Internecie. Na jednorazowe dawki polonu 210 w cenie 69 dolarów ma najwyżej kilka zamówień z USA, średnio co dwa, trzy miesiące. Aby kogoś uśmiercić, potrzebne jest około 15 tysięcy takich porcji polonu. Nie sądzę, aby tak duże zamówienie przeszło bez echa.
– Mówi się u nas, że użycie tak dużej ilości izotopu mogło być wskazówką dla brytyjskich śledczych, mającą na celu ułatwienie wykrycia sprawców, a może było po prostu oznaką nieudolności morderców. Takie są informacje oficjalne. Ale mam też dla ciebie coś, o czym nie wiedzą, póki co, śledczy i zaangażowani agenci.
– Tak? – zainteresował się Poul. – Wiesz coś, czego nikt nie wie?
– Owszem, ale to garść różnych dziwnych informacji.
– Słucham cię z wielkim zainteresowaniem – Poul nie ukrywał zaciekawienia.
– Zanim umarł ów człowiek, powiedział o kilku pozornie niezwiązanych ze sobą sprawach lekarzowi, który się nim opiekował. Ten lekarz to mój pracownik. Właśnie dziś wieczorem rozmawiałem z nim i dlatego dzwonię do ciebie. Może wiadomości te przydadzą ci się do wyjaśnienia całej sprawy.
– Będę ci ogromnie wdzięczny.
– Zaraz do tego przejdę, ale nie wydaje ci się, że to dziwne, by truć w taki sposób agenta, o którym wywiad Rosji opowiada, że nie miał żadnych ważnych informacji i podobno nie był nigdy włączony w jakieś istotne sprawy?
– Masz rację, to nieracjonalne. Mam wrażenie, że to morderstwo miało posłużyć jako odstraszający przykład dla innych. To tak jakby rzucić bombę atomową na jednego żołnierza. Może robić wrażenie.
– Właśnie – odparł Irving. – Zastanawiające jest, że ten człowiek przed śmiercią mówił o jakimś spisku.
– To ciekawe, podobnie sugerował kardynał przed śmiercią.
Również napomknął o spisku. Czy myślisz, że to może mieć związek z terrorystami?
– Nie – odparł Irving. – On mówił coś o klinikach Lebensbornu.
– A cóż to takiego? – zdziwił się Poul.
– Dzieci Lebensbornu był to ogromny program SS mający za zadanie faworyzować rasę aryjską. To dawne czasy. Zapewne sam się zorientujesz, że to bardzo tajemnicza historia.
– Czy powiedział coś jeszcze? – zapytał coraz bardziej zaciekawiony Poul.
– Tak, mówił coś o tym, że osoby związane z tamtym programem tworzą jakąś grupę, że mają doprowadzić „coś” do zwycięstwa. Bredził o jakimś ośrodku pod ziemią, o nowym ładzie w Europie. Wiesz, trudno to zrozumieć. Wspominał też o jakichś ogromnych ukrytych wiele lat temu pieniądzach czy skarbach, które mają sfinansować całe to przedsięwzięcie. I o wielu ważnych osobach w to zamieszanych.
– Zaskakujące!
– Mówił o sobie jako o ofierze organizacji, której tajemnicę chciał ujawnić – ciągnął Irving. Poul usiadł w fotelu. Relacja przyjaciela bardzo go zaskoczyła.
– Na kilka godzin przed śmiercią zapytał mojego lekarza, czy przyjechał do niego jakiś Polak, jakiś naukowiec. Umierający miał właśnie jemu przekazać swoje informacje dotyczące tajemnicy Lebensbornu.
Miał przylecieć z Warszawy. Bardzo się niepokoił, czy ów człowiek zdąży do niego dotrzeć.
– Zdążył z nim porozmawiać? – zapytał Poul.
– Nie.
– A czy wiemy o tym tajemniczym nieznajomym coś więcej?
– Tak, ale tylko tyle, że ma na imię Kajetan – odparł Irving.
– I jeszcze coś, co zaskoczy cię pewnie najbardziej. Powiedział też, że miał się wcześniej z tym Polakiem spotkać w Watykanie.
– W Watykanie?! – krzyknął Poul. – Jak to w Watykanie?!
– Mieli się spotkać w Watykanie. Ale na przeszkodzie stanęły wydarzenia, które zaszły w Londynie. Chciałoby się powiedzieć, o jedną herbatę za dużo. Został otruty w kawiarni herbatą. Niedobrze świadczy to o naszym angielskim obyczaju – zażartował Irving. – Niestety, pewnie cię rozczaruję, ale nic już nie dodam. Chyba że mój kolega sobie coś jeszcze przypomni. Dam ci wówczas niezwłocznie znać.
– Już tyle mi powiedziałeś, że pewnie nie zasnę do rana. Nie bardzo rozumiem, jakie związki mieli były agent i jakiś polski naukowiec z Watykanem.
– Na związki Polaków z Watykanem chyba nie mogliście narzekać w ostatnich dwudziestu kilku latach? – zaśmiał się Irving.
– Tak, oczywiście – odpowiedział Poul. – Być może nie powinno mnie to dziwić. Będę czekać z niecierpliwością na wieści od ciebie.
– Dobrej nocy, Poul.
– Dziękuję ci za wszystko. Dobranoc.
Poul nie mógł zasnąć po rozmowie z Irvingiem. Przewracał się z boku na bok. Kilka razy wstawał, przechadzał się po pokoju i kładł się z powrotem do łóżka. Nie mógł doczekać się rana. Zerwał się wcześnie i pobiegł do kardynała Carrasoniego. Kardynał nadzorował system bezpieczeństwa Watykanu. Zaskoczony wysłuchał historii opowiedzianej przez Poula.
– Rozumiem, że chodzi ci o sprawdzenie ewentualnych kontaktów i wizyt u nas naukowca z Polski o imieniu Kajetan?
– Myślę, że powinienem się z nim spotkać.
– Dobrze, sprawdzę wszystko i dostaniesz odpowiedź. Mam nadzieję, że znajdziemy twojego poszukiwanego.
– To mało prawdopodobne, ale może i ów agent bywał w Watykanie?
– Nie sądzę – odparł pryncypialnie kardynał. – Nie mamy kontaktów z takimi ludźmi.
– Będę czekał na odpowiedź – Poul skłonił się kardynałowi opuszczając jego gabinet. Zaczął rozmyślać o tym, co powinien teraz zrobić. Zegar na korytarzu wybijał godzinę dziewiątą.

poniedziałek, 7 października 2013

Fragment powieści "Kod Władzy": Watykan cz.III

Dzisiaj czas na zakończenie pierwszego rozdziału powieści "Kod Władzy". Poprzednie części tego rozdziału "Watykan" można przeczytać pod poniższymi linkami:


Fragment powieści "Kod Władzy": Watykan 

Fragment powieści "Kod Władzy": Watykan cz.II




–  Czy ktoś jeszcze wie o wynikach twoich przemyśleń? – zapytał
ojciec święty .
–  Tak,  swoje  wątpliwości  konsultowałem  z…  –  kardynał  zawahał  się  –  z  przyjacielem . Kiedy  zaczęliśmy  łączyć  fakty,  coraz
dokładniej poznawać relacje pomiędzy poszczególnymi wydarzeniami i ludźmi, doszedłem do wniosku, że mamy do czynienia ze
spiskiem na skalę światową .Również z udziałem osób, których nazwiska nie schodzą z pierwszych stron gazet .
Papież wstał ze swojego fotela i podszedł do kardynała .Złapał go
oburącz za przedramiona .
–  Muszę poznać całą prawdę – zwrócił się gwałtownie do kardynała .
–  Ależ oczywiście – odparł podekscytowany kardynał .– Chcia-łem przeprosić, że zwlekałem, ale moje śledztwo doprowadziło mnie
również do Watykanu – usprawiedliwiał się .– Wśród najbardziej
zaufanych ludzi waszej eminencji jest osoba będąca uczestnikiem
zaplanowanych wydarzeń, o których przyszedłem opowiedzieć .
–  Kogo masz na myśli? – przerwał zaintrygowany papież .Spojrzał w oczy rozmówcy .
–  To…
W tym momencie słowa kardynała zagłuszył dźwięk rozbijanej
szyby .
Na białej sutannie pojawiła się krew .Kardynał przytrzymywany
przez ojca świętego za ręce osunął się na kolana .Chwilę potem jego
ciało upadło bezwładnie na podłogę .

poniedziałek, 30 września 2013

Fragment powieści "Kod Władzy": Watykan cz.II

 Dziś, jak co poniedziałek, dalszy ciąg powieści "Kod Władzy", pierwszy rozdział można było przeczytać we wpisie opublikowanym tydzień temu.
– Muszę przekazać coś… – kardynał zawahał się .– Chciałem jeszcze poczekać, ale dowiedziałem się, że w londyńskiej klinice umiera człowiek otruty przez agentów rosyjskiego wywiadu. Wprowadzono mu do organizmu pierwiastek radioaktywny. Jestem przekonany, że chciał ujawnić fakty, które mogą spowodować lawinę zdarzeń, nad którymi nikt nie zapanuje .Od lat objęte szczególną tajemnicą.
– Czy chcesz mi powiedzieć coś, czego bym nie wiedział?! – zdumiał się papież.– Wyjaśnij to – zmarszczył brwi.
Kardynał zmieszał się .
Powoli podniósł do ust filiżankę z kawą, zastanawiając się, w jaki sposób, jednocześnie delikatny i niepozostawiający wątpliwości, może naświetlić papieżowi całą sprawę.
– Problem w tym, że sprawa ta dotyczy przede wszystkim stosunków pomiędzy Niemcami i Polską . Ojczyznami poprzedniego i obecnego zwierzchnika Kościoła. Nie chcieliśmy wywoływać niepotrzebnej paniki… Jednakże problem wciąż narasta. Konflikt może mocno skomplikować przyszłe losy Europy – kardynał starał się umiejętnie dobierać słowa.
Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że w żadnym wypadku nie może pozwolić sobie na utratę zaufania papieża. Zwłaszcza teraz, gdy przekonał się, że jego wcześniejsze podejrzenia zaczynały
się sprawdzać i pomoc papieża będzie konieczna.
W pokoju zapanowała pełna napięcia cisza.
Wzrok siedzących naprzeciw siebie mężczyzn spotkał się. Kardynał czuł się wyjątkowo niekomfortowo, zaskoczył papieża. Zarzucał sobie, że tak ważnej sprawy nie przedstawiono ojcu świętemu, gdy obejmował swoje stanowisko.W jego oczach dostrzegł niemy wyrzut.
– Ile osób wiedziało o tym wcześniej? – zapytał papież .
– Trzy. Poprzedni papież, ja i kardynał, który został odesłany ostatnio do Polski – odparł .
– Rozumiem – teraz papież przełknął łyk kawy.
– Problem ten dotyczy także Rosji… – kontynuował ostrożnie kardynał .
Wstrzymał na chwilę oddech, wyraźnie czekając na kolejne zachęcające pytanie .
– Mów, proszę – papież uśmiechnął się do swojego rozmówcy chcąc rozładować napiętą atmosferę .
Kardynał zawahał się na moment.
Poruszył się w fotelu, biorąc głębszy oddech. Czuł się winny, że nie poinformował papieża wcześniej. Miał nadzieję, że sprawy pójdą w inną stronę. Teraz nie miał już żadnego wyboru. Robiło się coraz bardziej niebezpiecznie. Zaczęli ginąć ludzie. Otruto osobę, która mogła ujawnić ważne informacje. Ktoś za wszelką cenę chciał utrzymać wszystko w tajemnicy. Politycy zgrabnie tuszowali pominięcie Polski w polityce energetycznej Europy.
– Jak waszej eminencji wiadomo, negocjacje Unii Europejskiej z Rosją utknęły w martwym punkcie. I to właściwie za sprawą Polski i wysuwanego przez nią żądania zniesienia embarga na eksport mięsa do tego kraju. Rozmawialiśmy już na ten temat. Problem w tym, że zaistniała sytuacja nie jest taka, jak przedstawiają ją politycy.To zafałszowany obraz. Z jednej i drugiej strony wschodniej granicy Unii narasta poważny konflikt, ale proszę mi wierzyć, że to tylko wierzchołek góry lodowej.
Kardynał wstał z fotela i począł przechadzać się po pokoju.
– Zacząłem szczegółowo studiować ten problem, odkrywając coraz więcej łączących się ze sobą elementów. Na tle zachodzących wydarzeń przybierają wyraźny kształt misternie ułożonej intrygi,
wpływającej na obecny układ polityczny naszego kontynentu.
– Intrygi? – zapytał papież .– Nie bardzo cię rozumiem… Czy na poparcie tej tezy masz jakieś konkretne dowody?
– Postaram się wyjaśnić – ożywił się kardynał.– Analizując sytuację podczas wspólnych dyskusji, zastanawialiśmy się, skąd biorą się aż tak złe stosunki kraju, z którego wywodził się poprzedni papież, z Rosją. Spektakularny, narastający kryzys.Wzajemna niechęć i agresja.
Co najdziwniejsze, można by jeszcze zrozumieć tę sytuację w chwili, kiedy Polska rządzona była przez doświadczonych w komunizmie ludzi, zrozumieć ich zadawnioną niechęć do symboli poprzedniego systemu. Ale jak wytłumaczyć ostatnie dziesięć lat?
Dziesięć lat prezydentury człowieka, który był przyjacielem Kremla. Jak wytłumaczyć fakt, że właśnie podczas tej prezydentury relacje między obydwoma krajami z roku na rok stawały się coraz bardziej trudne i napięte?
Kardynał zamilkł.
W apartamencie panowała cisza przerywana jedynie głośnym oddechem papieża.
– Wspomniałeś coś o roli mojej ojczyzny… – odezwał się papież .
– Tak, chciałbym w tym miejscu przypomnieć, że to właśnie przy jej udziale w Rosji powstała ostatnia koncepcja ominięcia Polski w dostawach surowców energetycznych do Niemiec i innych krajów Europy Zachodniej.
Poza tym, wasza świątobliwość, proszę się zastanowić: jak czę-sto zdarza się, by szef rządu jednego kraju został członkiem kierownictwa ogromnego światowego koncernu w innym państwie?
I to poprzedni szef rządu kraju tak odmiennego politycznie. Czy to normalna biznesowa procedura?

– To rzeczywiście przypadek dosyć szczególny… Co dalej? – papież wydawał się być coraz bardziej zaciekawiony .

– Jestem przekonany, że kolejnym krokiem będzie ominięcie Polski w tranzycie kolejowym z Rosji do Niemiec za pośrednictwem morskich promów towarowych… Wobec tego nasuwa się pytanie, czy niechęć prezydentów obu sąsiadujących państw może mieć aż tak ogromne skutki ekonomiczne . Czy możemy mieć pewność, że przypadkowo wskazany analityk polityczny lub ekonomiczny zechce zrozumieć, że miliardy euro zostają wydane, by opłacić ambicje prezydenta największego kraju świata? Co takiego stało się przyczyną tej sytuacji? Komu i dlaczego naprawdę na tym zależało? Czyżby odżyły tradycje przedwojennych pomysłów na pakty w stylu Ribbentrop-Mołotow? Chęć osłabienia znaczenia kraju będącego jednym z fundamentów Kościoła w Europie? Jaką rolę w eskalowaniu tego konfliktu odegrały inne rządy – na przykład Stanów Zjednoczonych?Kardynał przechadzał się po pokoju . Jego podekscytowanie rosło.
– Śledziłem tę sytuację coraz bardziej zaintrygowany… starałem się odpowiedzieć na nasuwające się pytania i wątpliwości… Doszedłem do zatrważających wniosków.
Kardynał zatrzymał się na chwilę przy oknie . Zamilkł na moment, starając się pozbierać myśli. Chciał jak najbardziej rzeczowo i wiarygodnie przekazać wynik swojej analizy .
Odwrócił się do papieża.

poniedziałek, 23 września 2013

Fragment powieści "Kod Władzy": Watykan

Kilka tygodni temu na prośbę Czytelników bloga zdecydowałem się na publikację we fragmentach mojej debiutanckiej powieści "Kod Władzy". Po namyśle doszedłem do wniosku, że zamiast różnych części stworzę na blogu miniserial co tydzień w poniedziałek o godzinie 12.00 dodając chronologicznie dalsze fragmenty książki. Stolica Apostolska skrywa przed nami niezliczone tajemnice, które czekają na swoje odkrycie i wyjaśnienie... Zachęcam gorąco do lektury!



W apartamentach papieża panowała niczym niezmącona cisza .Częściowo przysłonięte okna wpuszczały do pokojów ostatnie promienie znikającego słońca .Na stylowym biurku, tym samym, przy którym zwykle zasiadał papież, leżało kilka nadzwyczaj starannie ułożonych książek i niedokończony list. Już pobieżny rzut oka na niego sprawiał, iż można było się domyślać, że autor, pisząc ostatnie zdanie, na moment zawahał się. Wyglądało na to, że to, co zamierzał przelać na papier, wymagało jeszcze przemyślenia lub większego doprecyzowania. Pod zwyczajowymi, grzecznościowymi zwrotami i nazwiskiem adresata widniała nazwa miasta, do którego miała dotrzeć korespondencja – Kraków.

Przy biurku ktoś siedział w wygodnym, ogromnym fotelu. Nie był to jednak papież .Od wejścia do apartamentu można było tylko zauważyć wspartą na oparciu fotela rękę. Ręka w purpurowym rękawie drgnęła na dźwięk otwieranych szeroko drzwi. Siedzący w fotelu kardynał podniósł się gwałtownie, odwracając się w kierunku wchodzących osób. Wyglądał na zasępionego i bardzo spiętego, a opalenizna wyraźnie dodawała mu lat. Na widok papieża w otoczeniu sióstr zakonnych uśmiechnął się i odetchnął z prawdziwą ulgą.


Pierwsza myśl, jaka przyszła mu w tamtym momencie do głowy, sprawiła, że naprawdę się ucieszył.Nareszcie będzie mógł opowiedzieć o tym, co dręczyło go od kilku miesięcy. Było to jak drzazga pod skórą, której nie mógł usunąć.W końcu powie zaufanej osobie o lawinie pozornie niepowiązanych ze sobą wydarzeń, która ma prowadzić do zburzenia istniejącego porządku. Od wielu dni zastanawiał się czy i jak można jeszcze temu jakoś zaradzić, zatrzymać ten proces.


– Wasza świątobliwość, jakże się cieszę. Czekałem z niecierpliwością na powrót waszej świątobliwości – przywitał Ojca  Świętego.
Wchodzący papież w odpowiedzi również się uśmiechnął, rozkładając przyjaźnie ramiona .Podszedł do kardynała.
– Miło cię widzieć .Myślałem, że spotkamy się dopiero jutro .
Obaj mężczyźni uścisnęli się serdecznie.
– Nie mogłem już dłużej czekać .Muszę waszej świątobliwości niezwłocznie zdać relację ze spraw, które budzą mój głęboki niepokój – kardynał ściszył głos, spoglądając w kierunku towarzyszących
papieżowi zakonnic.
Ten wyprostował się i spojrzał na kardynała z zaciekawieniem .

– Skoro zwracasz się z tym do mnie, wierzę, że sprawa jest naprawdę poważna .Pozwól więc, że się odświeżę i zaraz porozmawiamy. Dzisiejsza podróż z Castel Gandolfo w tym upale była trochę
męcząca. Usiądź i poczekaj na mnie – papież udał się do sąsiadującej z apartamentem łazienki .
Kardynał Romanazzi podszedł do okna.

Był jednym z najbliższych współpracowników poprzedniego papieża. Włochem, którego zaakceptował papież-Polak . Był również osobą o ogromnym wpływie na politykę zagraniczną Stolicy Apostolskiej. W Watykanie od lat miał ugruntowaną, mocną pozycję. To właśnie jego opinie miały wpływ na działania podejmowane przez głowę Kościoła. Jego rozsądek i intuicja niejednokrotnie pomagały w rozwiązywaniu najtrudniejszych międzynarodowych konfliktów. Był przy papieżu, gdy narodziła się "Solidarność", gdy runął mur berliński, był i wówczas, gdy Unia Europejska rozszerzyła się na wschód. Zajmując się sprawami ogromnej wagi, sam był człowiekiem
niezwykle skromnym, unikającym kamer i fleszy fotoreporterów. Nigdy nie komentował wydarzeń, w które się angażował. Nie miał osobistych aspiracji, pomimo iż miejsce, które zajmował w kościelnej hierarchii, wywoływało zazdrość u wielu prominentnych watykańskich urzędników.
W życiu Stolicy Apostolskiej walka o zaszczyty i pozycje była równie silna jak gorliwe manifestowanie związków z Bogiem. W tej walce kardynał zajmował bardzo specyficzne miejsce . Wyznawał w życiu zasadę niemówienia o nikim źle i chyba właśnie to wyniosło go na same szczyty władzy tego osobliwego, konserwatywnego państwa.

Stojący przy oknie kardynał zamyślił się .Wspominał poprzedniego lokatora pokoju, w którym się znajdował.Setki godzin spędzonych wspólnie na politycznych rozważaniach, których efekt zdumiewał cały świat .Upadały polityczne systemy, przetaczały się bezkrwawe rewolucje .
 
Nawet w najbliższym otoczeniu niewiele osób zdawało sobie sprawę z faktu, że Romanazzi należał do grona kilkudziesięciu osób zajmujących się konstruowaniem politycznych strategii.Ludzie ci, rozrzuceni po całym świecie, zawsze potrafili się odnaleźć, gdy tylko wymagała tego sytuacja . Odszukać właściwy numer telefonu, zadzwonić w najbardziej odpowiednim momencie .Czasem kilkuminutowy telefoniczny kontakt potrafił zmienić bieg historii na róż-nych szerokościach geograficznych, przestawiając ją na inne tory.Romanazzi od lat perfekcyjnie wypełniał swoje zadania.To do niego odzywał się telefon, gdy wyczerpywały się pomysły na zatrzymanie pędzącej lawiny zdawałoby się nieuchronnych zdarzeń. Skrzypienie otwieranych drzwi przerwało rozmyślania kardynała .W drzwiach pojawił się Papież.Wszedł wolnym krokiem wszedł do apartamentu .Obecne w pokoju zakonnice zaczęły rozkładać srebrną zastawę do kawy. Ojciec święty zaczekał, aż ciemny, aromatyczny napój wypełni secesyjne filiżanki .Zakonnice dyskretnie, niemal bezszelestnie opuściły pokój. Mężczyźni usiedli naprzeciw siebie na wyściełanych atłasem, osiemnastowiecznych fotelach.W powietrzu unosiła się atmosfera oczekiwania .
– Proszę, opowiadaj, jakie to sprawy aż tak cię poruszyły – poprosił życzliwie papież .

czwartek, 12 września 2013

Bank Watykański czeka reforma

Komisja ds. „banku watykańskiego” to kolejna reforma papieża Franciszka. Do tych działań skłoniły Ojca Świętego sugestie ze strony Benedykta XVI, kardynałów i biskupów. Jakie czekają Watykan reformy?

fot. static.guim.co.uk
Franciszek ustanowił Papieską Komisję ds. Instytutu Dzieł Religijnych IOR, pełniącego funkcję banku watykańskiego. Komisja ma lepiej zharmonizować działania banku z misją Stolicy Apostolskiej. „Zasady Ewangelii powinny bowiem przeniknąć również do działalności o charakterze ekonomicznym i finansowym”, podkreśla Franciszek. Działalność komisji wpisuje się w reformy, których wymagają instytucje wspomagające Stolicę Apostolską.

Komisji przewodzi kard. Raffaele Farina, który wcześniej kierował biblioteką watykańską. Jej członkowie to kard. Jean-Louis Tauran, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego i prof. Mary Ann Glendon, wieloletnia prezes Papieskiej Akademii Nauk Społecznych i była amerykańska ambasador przy Watykanie. Funkcję koordynatora pełni natomiast bp Juan Ignacio Arrieta Ochoa de Chincheturu, sekretarz Papieskiej Rady ds. Tekstów Prawnych, zaś sekretarzem jest prał. Peter Bryan Wells z Sekretariatu Stanu.

Członkowie nowej Komisji mają pełną swobodę w dostępie do dokumentów, danych i informacji. Ma ona na bieżąco informować Papieża o swych dokonaniach. Do reformy IOR zabierał się już Jan Paweł II, a do powołania Komisji Franciszka skłoniły sugestie ze strony kardynałów i biskupów i działania Benedykta XVI.

Czy Waszym zdaniem reforma proponowana przez Franciszka jest konieczna?


Źródła: niezalezna

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

sobota, 16 marca 2013

Pierwszy jezuita na Tronie Piotrowym. Co to oznacza?

Jezuici to męski zakon apostolski Kościoła katolickiego, zatwierdzony przez papieża Pawła III jeszcze w 1540 roku. Założony został w głównej mierze do walki z reformacją, ale także, aby rozszerzać wiarę oraz naukę Kościoła katolickiego na całym świecie. Zakon ten ma tyle samo zwolenników, co przeciwników. Nie bez powodu mówi się, że jezuitom zależy "na byciu tam, gdzie ważą się losy świata"...

fot. saintsprojectdemo.files.wordpress.com
Jorge Mario Bergoglio od 1998 roku służył jako arcybiskup Buenos Aires, trzy lata później został powołany na funkcję kardynała przez Jana Pawła II. Od 13 marca 2013 r. został wybrany przez konklawe na pierwszego papieża - jezuitę. Co warto wiedzieć o tym zakonie?

Jezuita to członek największego katolickiego zakonu dla mężczyzn na świecie (inne znane, choć nie tak liczne i wpływowe to grupy franciszkanów, dominikanów, benedyktynów i salezjanów). Oznacza to, że podobnie jak inne zakony jezuici zawierają śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa oraz życia we wspólnocie razem. 

W przeciwieństwie do księży diecezjalnych ich praca nie skupia się wyłącznie na życiu parafii. Jezuici oprócz pracy w szeroko rozumianej edukacji (w szkołach średnich oraz na uniwersytetach), pracują także jako kapelani szpitalni i więzienni, geolodzy, astronomowie, działacze społeczni, lekarze oraz pisarze. 

Jorge Bergoglio nie jest "zwykłym" jezuitą, którzy złożył tylko śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa. Po święceniach Bergoglio pracował jako dyrektor jezuickiego nowicjatu w Argentynie, będąc odpowiedzialnym za duchowe szkolenie młodych jezuitów i nowicjuszy. 

Niewiele później, obecny papież został wybrany przez swojego ówczesnego przełożonego w Rzymie na prowincjała jezuitów, czyli regionalnego przełożonego wszystkich jezuitów w okolicy. Oznaczało to, że nie tylko był odpowiedzialny za przypisywanie ludzi do poszczególnych ministerstw, ale także za "troskę o ludzi jako jednostki". 

Jorge Mario Bergoglio. Pierwszy jezuita, który został papieżem.
(fot. sconews.co.uk)

Puste kościoły w Europie potrzebują prawdziwej armii "żołnierzy" święcie przekonanych o słuszności rzymskokatolicyzmu. Przywództwo wielkiego papieża-jezuity stanowi na pewno szansę na większe zjednoczenie się katolików w obronie swej wiary... Jednak czy to jedyny a zarazem najważniejszy argument?

Nieukrywaną taktyką Towarzystwa Jezusowego, w którym wyrastał kardynał Jorge Bergoglio jest "bycie wszędzie tam, gdzie ważą się losy naszego świata". Jezuici od zawsze dbali o dostęp do elit społecznych i politycznych, aby mieć wpływ na sprawowanie władzy świeckiej. Nie przez przypadek najlepsze uczelnie w Georgetown oraz w Bostonie prowadzone są przez jezuitów (ich filie niebawem mają zostać otwarte w Katarze na Półwyspie Arabskim!). 

Po latach przywództwa skupionego na sprawach doktrynalnych kardynała Ratzingera, kościołowi katolickiemu pilnie potrzebny jest papież, który zadba o wpływy polityczne i odzyska je na nowo. Czy Waszym zdaniem papież Franciszek właśnie w tym celu został wybrany na głowę kościoła katolickiego?


Źródła: time/washingtonpost/alternet

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/03/pierwszy-jezuita-na-tronie-piotrowym-co.html

czwartek, 14 marca 2013

Konklawe kompromisu

Cóż takiego się stało, że Benedykt XVI zrezygnował uwalniając piotrowy tron przybyszowi z dalekiej Argentyny? Czy można dać wiarę zmęczeniu starszego człowieka, który niczym zwykły pracownik przechodzi na zasłużoną emeryturę? Chyba jednak warto postawić kilka kontrowersyjnych tez, zwłaszcza po wczorajszym, dosyć chłodno przyjętym przez świat wyborem. 

Franciszek, nowy papież z Argentyny.
(firstpost.com)
Załóżmy, że abdykacja Benedykta XVI nie była przypadkowa a była wynikiem tajnej umowy, której efektem było nie tylko ułaskawienie papieskiego kamerdynera, ale (co szokujące) rezygnacja samego papieża. Proces kamerdynera był najlepszym miejscem do ujawniania tajemnic, które mogły uderzyć w kościół katolicki pod przewodnictwem Benedykta XVI a tym samym w papieża. Zeznania „uciekiniera" byłyby znakomitym elementem ewentualnego szantażu. Na procesie bowiem można powiedzieć wszystko i to w taki sposób by swoimi zeznaniami moderować zakładane z góry skutki. Poddany presji papież, widząc ograniczoną perspektywę czasową swoich rządów, zgodził się na własne odejście w interesie - jak to pojmował - kościoła. Czy mógł zachować się inaczej? 

W każdej sytuacji są na ogół dwa wyjścia, jednak zważywszy na przygotowane argumenty o nie transparentnych interesach w obszarze Watykanu, konflikt w najbliższym otoczeniu papieża i perspektywę koniecznego radykalnego zaangażowania, wymagającą kolosalnego wysiłku wykraczającego poza możliwości zdrowotne, Benedykt XVI zachował się tak jak się zachował. Sprawa seksualnych dewiacji duchownych miała przy tym odwracać uwagę od wagi innych argumentów, które legły u źródeł jego rezygnacji. 

Wpływowy politycznie i mający swoje zalety dla światowej finansjery Watykan jest jak atomowa elektrownia. Nie da się jej nagle wyłączyć, bez względu na to kto nią w danej chwili kieruje. Da się nią jednak skutecznie kierować zza pleców wystawionego na widok publiczny przywódcy, do czasu kiedy zaczyna się on przeciwstawiać obowiązującym regułom. Na prawdziwe wyniki konklawe trzeba będzie długo czekać, a sama osoba papieża jest tylko jednym z elementów skomplikowanej układanki, składającej się na współczesna wersję dziesięciu przykazań. Tym bardziej kiedy wybiera się "przybysza z daleka", który za nim się zorientuje co, jak i gdzie, jego prochy dawno wrócą do matki ziemi. 

Przywołując spiskowe teorie dziejów można powiedzieć, iż wczorajszy wybór umocni grono tych, którzy mieli i chcą mieć decydujący wpływ na to co dzieje się w Stolicy Piotrowej. Co do samego Papieża: do jego raju wiedzie długa droga przez czyściec, by nie powiedzieć piekło, usłana interesami osób i grup, od lat zabiegających o zwiększanie swoich wpływów, którym nie w głowie zamiana gronostajów na franciszkański habit. 

Bez wątpienia Benedykt XVI stał się ofiarą własnego wyboru, zarówno gdy obejmował papieski tron jak i wówczas gdy zmuszony był go opuścić. Szkoda by było, a żeby kolejną ofiarą stał się Papież-Franciszek skupiony na ewangelicznym świadectwie swojej misji. Misji, której sens wielu watykańskich „ministrantów” dawno przestało pojmować. Wszak zawsze na łożu śmierci będą się mogli wyspowiadać.


Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

wtorek, 12 marca 2013

Konklawe rozpoczyna naradę. Czy jeszcze dzisiaj poznamy nowego papieża?

115 kardynałów rozpoczyna dziś wybór nowego duchowego przywódcy dla 1,2 miliarda katolików na całym świecie. Jedyną wskazówką dla tego co dzieje się wewnątrz, będą od tej pory kłęby dymu wylatujące z komina zainstalowanego w ostatni weekend w Kaplicy Sykstyńskiej. Jakie są szanse, że jeszcze dzisiaj zobaczymy biały dym zwiastujący wybór nowego papieża?

fot. cdn.breitbart.com
"Kardynałowie będą prawdopodobnie głosować po raz pierwszy we wtorek, ale nie muszą", podkreśla rzecznik Watykanu Federico Lombardi. "Jeśli jednak tak się stanie, to pierwszy dym będziemy mogli zobaczyć około godziny 20.00", dodaje. 

Kardynałowie podczas konklawe będą całkowicie odcięci od świata i nie będą mogli się z nim komunikować w żaden sposób. Każdy elektor otrzyma jedynie pióro, czerwoną podkładkę i kartę. Najdłuższe konklawe od XX wieku trwało pięć dni. Ile potrwa te rozpoczynające się dzisiaj? Zdania są podzielone. Niektórzy podkreślają, że wybór nowego papieża potrwa nawet tydzień, inni, że decyzja może zapaść jeszcze dzisiaj.

W ostatnich dniach w mediach jako faworyci podawani byli arcybiskup Mediolanu, Włoch Angelo Scola oraz arcybiskup Sao Paulo, Brazyliczyk Odilo Scherer. Jak podkreślałem już wcześniej, wydaje się, że nie tylko w mediach, ale i przez osoby duchowne szczególnie lansowane są dwie tezy. Jedna mówi o tym, że przychodzi czas na papieża spoza Europy, druga, że będzie on Włochem. Niektóre radykalne głosy mówią nawet o konieczności wprowadzenia kadencyjności piastowania funkcji przez kolejnych papieży (np. 5 lat).

Od jutra kardynałowie będą głosować aż cztery razy dziennie - dwa razy rano i dwa razy w godzinach popołudniowych, do czasu wyboru nowego przywódcy Kościoła rzymskokatolickiego. Jeśli nikt nie zostanie wybrany do piątku, w sobotę odbędzie się dzień modlitwy i refleksji, a następnie głosowanie zostanie wznowione.

Czy Waszym zdaniem papież zostanie wybrany już dzisiaj? Jakie największe dylematy będą towarzyszyć kardynałom?


Źródła: cnn/huffingtonpost/reuters

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/03/konklawe-rozpoczyna-narade-czy-jeszcze.html

czwartek, 28 lutego 2013

Oczy całego świata zwrócone na Watykan. Co dalej?

Od godz. 20:00 ponad miliard katolików na całym świecie pozostanie bez swojego papieża. Dzisiaj jest ostatni dzień pełnienia przez Benedykta XVI funkcji głowy Kościoła katolickiego, jednak na kolejne słowa "Habemus Papam" przyjdzie nam najprawdopodobniej długo poczekać. Wymuszona w tym tygodniu rezygnacja szkockiego kardynała Keitha O'Briena pokazuje intensywność wydarzeń, przez które Kościół katolicki ostatnio przechodzi. Kolegium Kardynałów mające wkrótce się zebrać czeka trudne zadanie.

Unikalny piorun uderzył w bazylikę św. Piotra
kilka godzin po ogłoszeniu przez Benedykta XVI
zaskakującej decyzji o abdykacji. (fot. nowtheendbegins.com)
Papież Benedykt XVI ostatni dzień spędzi na spotkaniach z kardynałami oraz pracownikami w Watykanie, później uda się na wypoczynek do Castel Gandolfo. Wiemy już, że dotychczasowy papież będzie tytułowany jako "emerytowany papież" i nosić będzie skromną białą sutannę. Będzie można także używać względem niego zwrotu "Wasza Świętobliwość". Następca abdykującego papieża (sytuacja ma miejsce po raz pierwszy od 598 lat!) zostanie przez kardynałów wybrany najprawdopodobniej pod koniec przyszłego miesiąca.

Decyzję Benedykta XVI otwarcie skrytykował kardynał George Pell, katolicki "guru" w Australii. Kardynał podważając umiejętności przywódcze papieża stwierdził, że "kościół został oblężony przez skandale oraz głośną sprawę wycieku poufnych dokumentów ujawniających wewnętrzną korupcję i kłótnie. Potrzebujemy teraz kogoś, kto będzie w stanie uporać się z tym wszystkim i prowadzić nas dalej". Komentatorzy dodają, że następca abdykującego papieża musi skoncentrować się na reformowaniu biurokracji Watykanu, który jest dziś za słaby aby reagować na różne sytuacje kryzysowe.

Eksperci podkreślają, że jedną z charakterystycznych cech kończącego się pontyfikatu, będzie trudny do utrzymania tzw. "dogmat o nieomylności papieża". Sobór Watykański z 1870 r. określił to w następujący sposób: "papież opętany jest nieomylnością w zakresie doktryny wiary i moralności, które wiążą cały Kościół ". Rezygnacja papieża, niespotykana w dzisiejszych czasach, czyni pojęcie nieomylności trudne do utrzymania. Czy oznacza to, że Benedykt XVI jest "opętany nieomylnością" dzisiaj, ale jutro, gdy zaczyna swoją emeryturę już nie?

Najtrudniejsze jednak pytanie, które dzisiaj wszyscy zadają to pytanie o kolejnego papieża. Jak pokazuje historia, nazwiska kandydatów pojawiające się przed konklawe w mediach bardzo rzadko się sprawdzają. Wydaje się, że nie tylko w mediach, ale i przez osoby duchowne szczególnie lansowane są dwie tezy. Jedna mówi o tym, że przychodzi czas na papieża spoza Europy, druga, że będzie on Włochem. Bez wątpienia Watykan czekają trudne dni i ważne decyzje, które zaważyć mogą na przyszłości nas wszystkich.

Kto Waszym zdaniem zostanie następcą Benedykta XVI? Jak oceniacie pontyfikat abdykującego papieża?


Źródła: independent/bbc/washingtonpost

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/02/oczy-caego-swiata-zwrocone-na-watykan.html

wtorek, 12 lutego 2013

PILNE: Papież Benedykt XVI abdykuje. Czy sprawdzi się przepowiednia Malachiasza?

Papież Benedykt XVI zadziwił wczoraj cały świat, kiedy ogłosił zamiar przeprowadzenia swojej dymisji (ostatnia miała miejsce niemal 600 lat temu!). Decyzja ta wywołała szok nawet pośród jego najbliższych powierników, bo choć o planach abdykacji się mówiło, to nikt ich nie brał na poważnie... Wielu osobom w tej sytuacji na myśl przychodzi przepowiednia Malachiasza z XVI wieku, która mówi, że może oznaczać to rychły koniec kościoła lub nawet świata...

fot. businessweek.com
W przemówieniu odczytanym w języku łacińskim przed grupą kardynałów w Pałacu Apostolskim, 85-letni papież zadecydował wczoraj, iż ze względu na jego "zaawansowany wiek" i "pogarszający się stan zdrowia" ustępuje jako głowa Kościoła wraz z dniem 28 lutego o godz. 20.00. Benedykt XVI podkreślił, że podjął decyzję o rezygnacji "w pełnej wolności" i "świadomie co do powagi tego aktu".

Tymczasem istnieje przepowiedni Malachiasza odkryta w XVI wieku, która mówi, że ilość papieży w historii świata jest policzona. Wizja w krótkich mottach opisuje 112 papieży, gdzie pierwszym z nich jest wybrany w 1143 roku Celestyn II. Zgodnie z kolejnością, lista powoli dobiega dziś końca...

Jan Paweł II to De labore Solis (co po łacinie oznacza "z pracy Słońca"). Jak możemy wyjaśnić ten przydomek? Karol Wojtyła urodził się w dniu zaćmienia słońca i co ciekawe, jego pogrzeb również odbył się w dniu zaćmienia. Przedostatni na liście był Gloria Olivae (łac. chwała oliwki) co wiązane jest z osobą papieża Benedykta XVI (Joseph Ratzinger był członkiem zakonu benedyktynów, który w herbie zawiera gałązkę oliwną). 

Ostatni z papieży na liście Malachiasza opisany jest najdłuższą sentencją: "W czasie najgorszego prześladowania Świętego Kościoła Rzymskiego, na tronie zasiądzie Piotr Rzymianin, który będzie paść owce podczas wielu cierpień, po czym miasto siedmiu wzgórz zostanie zniszczone i straszny Sędzia osądzi swój lud. Koniec". 

Przepowiednia budzi jednak sporo kontrowersji. Święty Malachiasz był duchownym i jasnowidzem żyjącym w XI wieku. Lista 112 papieży, w przeciwieństwie do jego innych proroctw, została znaleziona dopiero w XVI wieku (rodzi to wątpliwości o jej autentyczność). Ponadto historycy dodają, iż lista powstała, aby skłonić konklawe do wyboru odpowiedniego kandydata. 

Czy Waszym zdaniem przepowiednia Malachiasza jest wiarygodna? Pomimo poddawaniu jej w wątpliwość, dlaczego jest tak precyzyjna w odniesieniu do kolejnych sylwetek papieży?


Źródła: freerepublic/crystalinks/guardian

czwartek, 27 grudnia 2012

Sprawa kamerdynera-szpiega doczekała się zakończenia!

Temat kamerdynera-szpiega na blogu przedstawiany był od samego początku. Dziś, po wielu burzliwych komentarzach i szeregu zaskakujących wydarzeń sprawa wydaje się być zakończona. Papież Benedykt XVI ułaskawił swojego byłego kamerdynera Paolo Gabriele (!), który za kradzież tajnych dokumentów został oficjalnie skazany na karę pozbawienia wolności. 

fot. blogspot.com
Papież osobiście poinformował kamerdynera o swojej decyzji i przebaczeniu, odwiedził go w koszarach żandarmerii watykańskiej. "Był to ojcowski gest wobec osoby, z którą papież dzielił przez kilka lat codzienną zażyłość" - podkreśla Stolica Apostolska w opublikowanym komunikacie. Zgodnie z wolą Benedykta XVI, Paolo Gabriele został chwilę później zwolniony do swojego watykańskiego mieszkania.

Majordomus został skazany na początku października na 18 miesięcy więzienia, jednak dodatkowymi konsekwencjami będą teraz także zakaz pracy w Stolicy Apostolskiej oraz pozbawienie mieszkania na terenie Watykanu. Sekretariat stanu podkreślił, że co prawda kamerdyner nie może już mieszkać na terenie Watykanu, ale jemu i jego rodzinie zostanie zapewniona pomoc.

Do pracy powrócił już także drugi skazany w aferze Vatileaks, Claudio Sciarpelletti, informatyk z Sekretariatu Stanu, który pomagał niewiernemu majordomusowi. Także względem niego Papież postanowił zastosować akt łaski. 

Przypomnę jeszcze, że Paolo Gabriele został uznany winnym kradzieży zastrzeżonych dokumentów z apartamentów Benedykta XVI. Większość materiałów przekazał prasie, dyskredytując tym samym osobę Papieża i jego najbliższych współpracowników. Z kolei Claudia Sciarpellettiego, informatyka i prywatnie przyjaciela Gabriele, uznano winnym mataczenia i utrudniania śledztwa.

Czy Waszym zdaniem Papież nie miał innego wyjścia i musiał skorzystać z aktu łaski?



czwartek, 25 października 2012

Czy Papież ułaskawi kamerdynera-szpiega? Sprawa nabiera rozpędu!

Ułaskawienia skazanego kamerdynera można spodziewać się dopiero przed Bożym Narodzeniem, a nie jak zakładano po synodzie biskupów w Watykanie, tak przynajmniej donoszą włoskie media.

fot. latimes.com
Kamerdyner Paolo Gabriele został skazany przez watykański sąd na 1,5 roku więzienia za kradzież tajnych dokumentów, które przekazał włoskiemu dziennikarzowi Gianluigiemu Nuzziemu. Dzięki temu dziennikarz opublikował w swojej książce mnóstwo poufnych listów do papieża i jego współpracowników, a także dokumenty dyplomacji watykańskiej. Obecnie skazany czeka na decyzję watykańskiego prokuratora w sprawie ewentualnego odwołania od wyroku skazującego. Jeśli apelacja ta nie zostanie złożona, wyrok uprawomocni się. 

Jednak skazany majordomus na jeszcze jedną szansę na uniknięcie kary. Może on został ułaskawiony przez papieża. O możliwości ułaskawienia Paolo Gabriele informował rzecznik Watykanu zaraz po procesie. Jednak oczekiwanie na akt łaski przedłuża się i nie ma absolutnej pewności co do decyzji papieża. Powołując się na słowa rzecznika, póki co Benedykt XVI nie śledził postępowania przed sądem i dopiero studiuje dokumentację procesu. 

Według włoskiej agencji prasowej Ansa, aby mogło dojść do ułaskawienia kamerdynera, który został skazany 6 października, najpierw musi zakończyć się postępowanie sądowe w sprawie masowego wycieku dokumentów . W ramach tego postępowania ma odbyć się jeszcze proces oskarżonego informatyka Claudio Sciarpellettiego, który ponoć pomagał kamerdynerowi. Rozprawa planowana jest dopiero na początek listopada i co ciekawe, skazany majordomus będzie brał w niej udział jedynie w roli świadka. 

Były kamerdyner od połowy lipca przebywa w areszcie domowym w Watykanie i oczekuje na decyzję ułaskawienia. Jeśli decyzja nie zapadnie, będzie musiał odbyć karę więzienia. Według początkowych ustaleń miało to odbywać się we włoskim więzieniu, bowiem Watykan nie dysponuje wymaganą strukturą.  Powołując się jednak na najnowsze doniesienia rzecznika Watykanu, miejscem odbywania kary ma być Watykan, ponieważ nie poczyniono odpowiednich ustaleń z władzami włoskimi. 

Obecnie do rozstrzygnięcia pozostaje jeszcze kwestia pensji, jaką Gabriele otrzymuje od 5 miesięcy mimo zatrzymania i wyroku. Jednak jak podaje rzecznik Watykanu należy wziąć pod uwagę sytuację jego rodziny. Nie wiadomo także, czy Gabriele po ewentualnym ułaskawieniu nadal będzie mógł pracować w Watykanie. Po utracie pracy w stolicy apostolskiej Gabriele automatycznie straci obywatelstwo watykańskie. Dlatego możliwe jest, że Gabriele będzie pracować na dużo niższym stanowisku niż dotychczas. W ten sposób podobno Watykan chce zagwarantować sobie milczenie ze strony majordomusa.

Jak Waszym zdaniem mogą potoczyć się dalsze losy kamerdynera?


Źródła: dailymail/change/wral

wtorek, 7 sierpnia 2012

Czy kamerdyner-szpieg stanie przed Trybunałem Stanu Watykan? Decyzja już w czwartek

Sprawie przyglądamy się na blogu od samego początku. Majordomus papieża Benedykta XVI, który podejrzewany jest o kradzież tajnych dokumentów z Watykanu, stanie najprawdopodobniej przed watykańskim Trybunałem Stanu. Decyzja może zapaść już w najbliższy czwartek. 

fot. se.pl
Paolo Gabriele został aresztowany 23 maja po odnalezieniu pilnie strzeżonych dokumentów papieża w jego mieszkaniu w Watykanie. Bezprecedensowy przeciek (nazywany "Vatileaks") poufnych listów i dokumentów z apartamentu Benedykta XVI wywołał ogromne poruszenie w mediach jak i w samym Watykanie. Co ciekawe, przypuszcza się, że Gabriele nie działał sam, jednak jak dotąd jest on jedynym oficjalnym podejrzanym. 

Sprawa nabiera obecnie rozpędu. Były kamerdyner papieża Paolo Gabriele, przebywający aktualnie w areszcie domowym w swoim mieszkaniu w Watykanie czeka na zakończenie śledztwa, które albo uwolni go od zarzutów, albo doprowadzi do postawienia przed sądem. Mecenas Carlo Fusco, jeden z kilku adwokatów Gabrielego, spodziewa się jednak decyzji o rozpoczęciu procesu.

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf