Pokazywanie postów oznaczonych etykietą demokracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą demokracja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 lipca 2015

Biały Dom odpowiedział na petycję dot. ułaskawienia Edwarda Snowdena. Zajęło im to 2 lata

Ponad 2 lata internauci musieli czekać na odpowiedź ze strony Białego Domu na petycję w sprawie ułaskawienia Edwarda Snowdena.


Edward Snowden fot. Wikipedia

W ramach promowania nowych technologii a także poprawienia komunikacji z obywatelami administra cja Baracka Obamy jesienią 2011 roku uruchomiła serwis "We the People" w ramach którego obywatele mogą składać swoje petycje z prośbą aby Biały Dom zajął stanowisko we wskazanych przez nich sprawach. Warunkiem jest aby dana petycja w ciągu 30 dni zebrała co najmniej 100 tysięcy podpisów złożonych online. Do tej pory udało się to kilkunastu wnioskom dotyczących takich tematów jak choćby uznanie Bractwa Muzułmańskiego czy Westboro Babtist Church za organizacje promujące nienawiść (w przypadku kontrowersyjnego kościoła) lub terroryzm (w przypadku bractwa). Szczególnie głośna była historia petycji zobowiązującej administrację Obamy do rozpoczęcia budowy Gwiazdy Śmierci przez rokiem 2016. Na każdą z tych petycji Biały Dom zobowiązany był udzielić odpowiedzi i odpowiednio się do niej ustosunkować. W większości przypadków odpowiedzi były jednak wymijające lub negatywne.

Podobnie skończyła się sprawa petycji o wszystko mówiącym tytule "Pardon Edward Snowden", czyli "Ułaskawić Edwarda Snowdena", która zebrała łącznie ponad 167 tysięcy podpisów. Pomimo deklaracji zajęcia się tematem petycja pozostawała bez odpowiedzi przez ponad 2 lata. W momencie kiedy wszyscy już stracili nadzieję, że Biały Dom w jakikolwiek sposób ustosunkuje się do tej petycji, nagle ukazała się odpowiedź.

Administracja Obamy pisze w niej, że ujawnienie przez Snowdena zastrzeżonych informacji było działaniem naruszającym bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych a także, jeśli Snowden faktycznie chciał się sprzeciwić działaniom rządu, powinien on działać bardziej na zasadzie obywatelskiego nieposłuszeństwa a nie przekazać tajne dokumenty mediom a następnie uciec z kraju chowając się pod protekcją autorytarnych reżimów.

Biały Dom podsumował sprawę w ten sposób, że jeśli obywatele USA chcą by Edward Snowden miał szansę na uniewinnienie to najpierw powinien wrócić do Stanów Zjednoczonych i stanąć przed sądem.

wtorek, 24 września 2013

Niewolnictwo powinno wrócić? Rasizm w USA wciąż żywy!

Na południu Stanów Zjednoczonych wciąż silne są nastroje rasistowskie, a jak pokazują ostatnie badania znacznie bardziej nietolerancyjni mieszkańcy żyją w rejonach gdzie kiedyś kwitło niewolnictwo.

źródło: rochester.edu
Raport opublikowany przez pracowników Uniwersytetu w Rochester pokazuje, że na obszarze południowych stanów USA, które kiedyś tworzyły Skonfederowane Stany Ameryki istnieje wyraźny odsetek obywateli o mocno zachowawczych poglądach wyraźnie kontrastujący z terenami, gdzie niewolnictwo nie było fundamentem gospodarki. Jak zwracają uwagę autorzy pomimo faktu, że Wojna Secesyjna skończyła się ponad 150 lat temu pewne pozostałości po okresie niewolnictwa widać po dziś dzień. Jest to związane z faktem, że nawet po wyzwoleniu czarnych niewolników gospodarka Południa wciąż opierała się na wielkich majątkach ziemskich i taniej pracy najemnej niezbędnej do produkcji bawełny. Z tego też powodu tamtejsze elity były szczególnie zainteresowane ciągłym upośledzeniem czarnej populacji, co utrzymywało się co najmniej do lat 30-tych XX wieku. 

Owa zachowawczość mieszkańców tak zwanego "bawełnianego półksiężyca", który dostrzec można również na zamieszczonej wyżej mapie była przez autorów uznawana w związku ze znacznie większym poparciem dla partii Republikańskiej niż ma to miejsce w innych regionach. Czy Waszym zdaniem jest to wystarczający wyróżnik? 

Na deser do obejrzenia pewne klasyczne przemówienie, którego nie można nie znać: 




poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Poznaj trzy nowe państwa, które mogą powstać do 2025 roku!

fot. policymic.com
Obecnie mają miejsce masowe ruchy powstańcze oraz narodowo-wyzwoleńcze (nie brakuje secesyjnych roszczeń chociażby w Rosji czy Chinach). Z falą referendów na horyzoncie w kilku rozwiniętych demokracjach, coraz głośniej swoje secesyjne żądania podkreślają także obywatele krajów mniej stabilnych politycznie. Zwłaszcza te ostatnie w najbliższym czasie czekać może "załamanie" społeczno-gospodarcze... Poniżej przedstawiam listę potencjalnych pretendentów do stania się "najmłodszym dzieckiem" na arenie międzynarodowej.



1. Szkocja

Dzięki Szkockiej Partii Narodowej, największej partii politycznej w kraju, udało się "wywalczyć" przeprowadzenie referendum niepodległościowego. Jego data zaplanowana jest na 18 września 2014 roku. Premier Wielkiej Brytanii David Cameron oraz premier Szkocji Alex Salmond jeszcze ostatniej jesieni określili prawne ramy referendum oraz najbliższej współpracy. Nie ulega jednak wątpliwości, że po sukcesie w referendum, wiele pytań pozostanie bez odpowiedzi. Czy szkocka gospodarka może być samowystarczalna? Jaka będzie niezależna Szkocja w relacjach względem Wielkiej Brytanii oraz UE? Co stanie się w sprawach wojskowych i zagranicznych?

2. Katalonia

Hiszpańska gospodarka coraz bardziej pogrąża się w kryzysie. Nie dziwi więc nawoływanie do niepodległości "zaradnej gospodarczo" Katalonii. Katalonia zmierza dziś konsekwentnie w kierunku kontrowersyjnego referendum niepodległościowego planowanego na 2014 rok (przypomnę tylko, że hiszpańska konstytucja oficjalnie zakazuje secesji). Niezależna Katalonia będzie krajem wielkości Belgii, posiadającym eksport na poziomie jednej czwartej eksportu całej Hiszpanii. Sekretarz generalny ONZ Ban Ki-Moon oraz premier UK David Cameron zaoferowali już "pełne wsparcie dla katalońskiego samostanowienia". Czy Hiszpańska gospodarka może pozwolić sobie na taką stratę?

3. Quebec

Quebec (prowincja dzisiejszej Kanady) z niecierpliwością obserwować będzie wyniki przyszłorocznego szkockiego oraz katalońskiego referendum niepodległościowego. Jeśli referenda powiodą się, to stanowić będą ramy dla dalszych działań francuskojęzycznej prowincji Kanady na drodze do samostanowienia. Już wcześniej udzielono prowincji Quebec dużej autonomii w relacjach wewnętrznych (w zakresie polityki imigracyjnej, opieki zdrowotnej i edukacji). Polityka monetarna i zagraniczna pozostają jednak nadal w Ottawie.

Czy Waszym zdaniem wskazane wcześniej przypadki mają szansę powodzenia? Kogo warto dopisać do tej listy?



Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

środa, 6 kwietnia 2011

Bliskowschodni poker

fot. pzado/sxc.hu
Wspaniałomyślne i zupełnie bezinteresowne władze Stanów Zjednoczonych i krajów Europy Zachodniej postanowiły pomóc libijskim rebeliantom.


Gdyby nie ta interwencja prawdopodobnie Muammar Kaddafi utrzymałby się na stołku, gdyż po kontrofensywie wojsk rządowych powstańcy bliscy byli klęski. Co więcej zadłużone po uszy państwa Zachodu nie tylko gotowe były wydać kolejne miliardy angażując się w następny konflikt zbrojny, ale też znowu potrząsnęły tykającą bombą zegarową jaką jest cały bliskowschodni region. Vivat democracy!

No i doczekaliśmy się - miliony imigrantów u naszych skromnych europejskich bram! Rozpoczyna się prawdziwy exodus imigrantów z północnej Afryki przybywających do Włoch w coraz większej liczbie. Ludzie ci, wcale z resztą nie planują pokornie i grzecznie czekać aż lokalne władze wymyślą co z nimi zrobić, lecz gwałtownie domagają się możliwości opuszczenia obozów dla uchodźców. Na domiar złego wybuch konfliktu w Libii jeszcze bardziej podbił wysokie już ceny ropy. Najzabawniejsze jest przy tym to, że owe „ruchy demokratyczne” okazują się być niczym innym jak tylko wyszkolonymi i finansowanymi przez USA marionetkami, o których już w 2007 roku mówił były głównodowodzący siłami NATO w Europie, Wesley Clark (polecam posłuchać jego przemówienia):



Kto więc na tym korzysta? Przecież nawet Izrael potrzebuje ropy naftowej z krajów arabskich! Otóż to już nieaktualne, gdyż jak się okazuje w Izraelu znajdują się ogromne ilości ropy naftowej występującej w łupkach skalnych i dziwnym trafem właśnie teraz opracowano, albo raczej ujawniono, technologię jej wydobywania. Cóż za interesujący zbieg okoliczności, czyżby fortuna okazała się po raz kolejny łaskawa dla narodu wybranego?


poniedziałek, 7 lutego 2011

Egipt cz.1

Oddolna rewolucja, jaka ma miejsce obecnie w Egipcie może sprawić, że Bliski Wschód zmieni się nie do poznania.

Na Bliskim Wschodzie jak w popularnej grze w Lotto. Wszyscy obstawiają. Nie wiadomo, kto wygra. Co więcej niektórzy obgryzają nerwowo paznokcie a jeszcze inni siedzą na walizkach zastanawiając się nad wyborem nowego miejsca do przeżywania życia. Są i tacy, którzy nie mogą mieć pewności czy przeżyją. Jedno jest pewne; nastąpił Armagedon a może i Sąd Ostateczny. Pytanie tylko, kto w tym całym bałaganie odgrywa rolę Stwórcy, który będzie sądził a kto Noego, który wskaże, kto przeżyje, co więcej, kto będzie rządził. Dyplomaci z różnych krajów lądują po kolei w Kairze i każdy ciągnie w swoją stronę. Udają mężów opatrznościowych, tak naprawdę nie mając nic do zaproponowania.


Egipt, który jest kluczowy dla Bliskiego Wschodu może stać się kompletnie innym państwem, oddolna rewolucja jaka obecnie ma miejsce na ulicach egipskich miast, może doprowadzić do wprowadzenia w tym kraju “demokratycznego porządku”, ale istnieje też ryzyko, że porządek ten zostanie zniesiony przez środowiska, które dojdą za jego pomocą do władzy. Wiele mówi się o wpływowym w tym kraju Bractwie Muzułmańskim, które cieszy się dużym poparciem wśród Egipcjan, jednak pozostaje w opozycji do reżimu prezydenta Hosni Mubaraka. W świecie ukrytych gier i interesów, możemy być pewni, że to czym karmią nas media, to tylko fasada. Gdy zaistniała taka potrzeba, Stany Zjednoczone pozbawiły Saddama Husajna stołka i zrobiły z niego zbrodniarza. Nie żeby nie mieli podstaw, ale jakoś im ten zbrodniarz nie przeszkadzał, kiedy w latach 80-tych USA przez wiele lat udzielały Husajnowi wsparcia. Podobnie ma się sprawa z Mubarakiem, który pozostawał w dobrych stosunkach ze wszystkimi ostatnimi prezydentami USA, bez względu na to z jaką partią byli oni związani.


Przejęcie władzy przez środowiska takie jak Bractwo Muzułmańskie, to przede wszystkim wzmocnienie środowisk przeciwnych Izraelowi i jeszcze poważniejsze zaostrzenie sytuacji w regionie. Uzyskując wsparcie Egiptu takie kraje jak Iran są w stanie poważnie zagrozić Izraelowi, ale też wspomóc ruchy islamskie w innych krajach. Do tej pory rząd w Egipcie był, często wbrew woli swoich obywateli, w dobrym relacjach z Izraelem, co można było zauważyć choćby na podstawie ostatnich kilku lat, kiedy to Egipt podpisał wyjątkowo niekorzystną dla siebie umowę na wieloletnie dostarczanie gazu ziemnego do Izraela. Co ciekawe w wyniku protestów opozycji w czerwcu 2009 roku rząd egipski renegocjował umowę, jednak cena dostarczanego gazu wciąż była niższa niż ceny rynkowe. Jak zauważył egipski blogger, Mohamed Al-Rahhal, wiarygodność firmy, która odpowiada za realizację kontraktu budzi wiele wątpliwośći, a co więcej, osoby z nią związane nie tylko blisko współpracują z egipskim rządem, ale też, uwaga tutaj niespodzianka, mają powiązania z izraelskimi służbami wywiadowczymi!



- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf