wtorek, 2 września 2014

Rakiety zdolne uderzyć w dowolrny punkt na globie w ciągu godziny! Nowy wyścig zbrojeń trwa w najlepsze!

Współczesny wyścig zbrojeń odbywa się między dwoma nowymi rywalami: USA i Chinami. Państwo Środka skutecznie stara się nadrobić braki w uzbrojeniu jakie posiadało wcześniej. Jednym z obszarów, na których rywalizacja przebiega szczególnie zażarcie, jest program budowy nowych, ponaddźwiękowych rakiet.

www.army-technology.com




Amerykanie mają swoje AWH, czyli Advanced Hypersonic Weapon, natomiast Chińczycy pracują nad bronią znaną pod nazwą WU-14. Oba są pociskami typu "boost-glide", co oznacza, że zostają one wystrzelone za pomocą specjalnych rakiet a następnie opadają one po relatywnie płaskiej trajektorii prosto do celu. Ma to czynić je niewykrywalnymi dla współczesnych radarów, ale też wyjątkowo trudnymi do zbudowania.



Najbardziej zaawansowane badania prowadzą Amerykanie, ale to właśnie im zdarzył się niedawno wypadek na poligonie na Alasce. W wyniku błędu przy starcie naukowcy podjęli decyzję o uruchomieniu procedury samozniszczenia pozwalając uniknąć tym samym większych strat. Zdaniem Jamesa Actona, eksperta w dziedzinie uzbrojeń, prace Chińczyków są również zaawansowane, ale ich projekt jest mniej ambitny, przypuszcza on, że obok dwóch światowych potęg prace nad rakietami boost-glide prowadzą także Rosjanie.



Rakieta typu boost-glide porusza się w prędkością 10-krotnie przekraczającą barierę dźwięku, w przypadku pomyślnego zakończenia badań będzie ona w stanie uderzyć w dowolny cel na powierzchni Ziemi w ciągu zaledwie godziny.



poniedziałek, 1 września 2014

Fragment powieści "Kod Władzy": Rozdział 48 Książ, Polska

fot. blog.e-knapczyk.pl
Zachód słońca oglądany z  odległości kilku kilometrów od zamku wyglądał imponująco.
Marc zatrzymał samochód.
–  Spójrz w prawo – powiedział do Monik. – Cały czas skupiasz swój wzrok na mnie. – Uśmiechnął się. – Zobacz, jakie cuda.
Monik odwróciła głowę i zaparło jej dech.
–  Jestem oczarowana... co za widok!
–  Zgadzam się. To niesamowite.
Purpurowe niebo rozpościerało się nad zamkiem. Stali wpatrzeni w panoramę miejsca, które, jak się okazało, fascynowało nie tylko swoją historią.

 Marc?
– Tak?
–  Dzwoniłeś do Czochy?
–  Tak, dzwoniłem.
–  I co? Nie ma ich?
– Nie. Zamilkli oboje. Marc zastanawiał się, jak  ją pocieszyć. Nic nie przychodziło mu do głowy.
– Posłuchaj, poszukiwacze skarbów czasem zapadają się niespodziewanie pod ziemię. Historia złota nie tylko zapełnia zakurzone księgi niejednej biblioteki, ale miesza się ze współczesnością. Znasz historię złota z Fortu Knox? –  próbował ją zaciekawić.
–  Nie, a przynajmniej nic pasjonującego nie przychodzi mi do głowy. Możesz mi opowiedzieć? –  zaciekawiła się.
–  Wobec tego posłuchaj. –  Marc ucieszył się zainteresowaniem Monik. –  Kiedy hiszpańscy konkwistadorzy wyruszali za Atlantyk w poszukiwaniu legendarnych miast ze złota, wiedzieli doskonale, że jeśli im się uda, staną się nie tylko sławni z  powodu swojego odkrycia, ale  również czeka ich ogromne bogactwo. Dziś złote miasta również istnieją. Głęboko pod ziemią, w  bunkrach o  ścianach grubości jednego metra znajdują się hale o  powierzchni większej niż kilka połączonych ze sobą boisk do piłki nożnej. Wewnątrz, na grubych szpaltach, aż  po  sam sufit, ułożone są jedna na  drugiej sztaby złota. Te złote miasta znaleźć można w kilku miejscach na Ziemi. Położenie niektórych z nich jest jawne, o istnieniu innych wie jedynie grupa wybranych osób. Gdy dociekliwy badacz przyjrzy się bliżej tematyce złota, zauważy, że chociaż upłynęło blisko pół milenium od czasów, gdy  konkwistadorzy przemierzali amazońską dżunglę, o ten cenny kruszec wciąż prowadzi się wojny, kłamie, oskarża i  zabija. Walka ta jest poważną grą, w  której udział biorą rządy najpotężniejszych państw świata, ich służby specjalne, media, banki i korporacje. A także ukryte przed światem grupy wpływu.
Monik zamyśliła się. Dotąd była pewna, że  poszukiwacze
skarbów to jedynie wymysł filmowców, ewentualnie zajęcie lu-
dzi z innych epok.
–  Pocieszyłeś mnie trochę. Mam nadzieję, że  naszej parze
rzeczywiście nic się nie stało i szukają teraz kolejnych niezwykłych miejsc, może nawet zaginionego złota. – Zamilkła na moment. – Marc, powiedz mi, co robimy dalej? Masz jakiś plan?
Zastanowił się przez chwilę.
–  Nie będziemy tam wracać. Tutaj również nie zostaniemy.
Jestem trochę zmęczony i ty pewnie też. Przez tydzień nic tu nie załatwimy. Nie będziemy wracać do  redakcji. Rozmawiałem z naczelnym. Docenia naszą pracę, na szczęście. – Uśmiechnął się. – Mamy polecenie odpocząć i, jak nam się uda, drążyć temat dalej. Wracamy na Mazury. Nie dokończyliśmy tam naszej misji, dla której tu przyjechaliśmy. Jedziemy do chaty Kajetana. Poul też tam przyjedzie, a może nawet już tam jest.
Monik poprawiła opadające na czoło włosy.
–  Masz rację, a  pomysł bardzo mi się podoba. Wracajmy.
Przenocujemy gdzieś po drodze. Bardzo mi tylko żal, że nasi znajomi tropiciele skarbów gdzieś zaginęli, wiesz?
–  Wiem, mnie również żal.
Marc pocałował ją. Samochód ruszył. Skierowali się na drogę do Wrocławia. Nie zdołali jednak do niego dotrzeć. Miejsce jakie wybrali na nocleg okazało się niezwykłe. Biała fasada pałacu w Kraskowie, opleciona roślinnością i przepiękny park, tworzyły atmosferę przepychu, ale  równocześnie odczuwalnej gościnności, która zachęcała, by wejść do środka. Nocowanie w zwyczajnych hotelach wydało im się nudne, zwłaszcza po urokach ostatnio odwiedzanych zamków. Zapragnęli pozostać w  atmosferze historycznej tajemniczości. Równie miłe zaskoczenie czekało Marca i Monik po otworzeniu drzwi do apartamentu. Złożony z  ogromnego salonu i  mniejszej sypialni, zaskakiwał pięknie urządzonym wnętrzem, pełnym gustownych mebli. Uwagę przykuwał fortepian, który, jak się później okazało, służył nie tylko ozdobie. Klimat tego miejsca był starannie przemyślany –  drewniane drzwi do  łazienki przywiezione z  dalekiej Balii,
ozdobione były złotem...
Ta atmosfera sielanki, elegancji i gościnności była dla nich jak  antidotum na  wydarzenia ostatnich dni. Chłonęli piękno wnętrza. Spłynął na  nich spokój i  poczucie bezpieczeństwa – mieli czas tylko dla siebie.
Kiedy obudzili się rano, dobiegł ich dźwięk fortepianu – ktoś grał w apartamencie obok.
–  To chyba Chopin – zauważyła Monik.
–  Chyba tak – odparł Marc. – Będzie mi żal stąd odjeżdżać.
– Spojrzał na Monik. – Mam wrażenie, że tobie również.
Uśmiechnęła się do niego.

piątek, 29 sierpnia 2014

Przypominamy: Antony Sutton

Wnikliwy badacz najnowszej historii i powiązań świata finansjery z totalitarnymi reżimami Rosji i Niemiec. Dla wszystkich, którzy go nie znają, serdecznie polecam zapoznać się z biografią Antony'ego Suttona.



Wiele się mówi o teoriach spiskowych, niewiele zaś o ich twórcach. Wydaje mi się, że jednym z podstawowych błędów, jakie popełniają najprzeróżniejsi badacze tajemnic, jest to, że często powielają je bez najmniejszej refleksji. Co więcej, Internet umożliwił proste przeklejanie tekstów często bez podawania źródła. Z czasem zaś zanika już zupełnie co, kto i gdzie coś napisał. Łatwo takie tezy obalić albo po prostu zbagatelizować jako nieudokumentowane. W związku z tym postanowiłem przygotować coś, co może w przyszłości rozrośnie się do postaci roboczo przeze mnie nazwanej „Encyklopedii spisku”. Będę się w jej ramach starać przybliżać czytelnikom sylwetki najprzeróżniejszych badaczy tak zwanych „teorii spiskowych”.


Zaczniemy od prawdziwego klasyka, z którym zresztą wywiad swego czasu przetłumaczyłem i umieściłem na moim kanale YouTube (wkrótce, jak czas pozwoli przygotuję tłumaczenie kolejnego), czyli prof. Antony'ego Suttona.
 



czwartek, 28 sierpnia 2014

Dziwny jest ten świat... teraz Iran i Stany Zjednoczone mają wspólnego wroga

Jeszcze niedawno mówiło się o mającej wkrótce wybuchnąć wojnie między USA i Iranem. Obie strony deklarowały otwartą wrogość i gotowość do konfliktu. Nagle jednak okazało się, że na Bliskim Wschodzie wyrósł nowy, znacznie groźniejszy przeciwnik, który zdaje się odsunął dotychczasowe różnice na dalszy plan. 
 
fot. DagosNavy / wikipedia


Powstanie Państwa Islamskiego otwarcie rzucającego wyzwanie nie tylko Izraelowi, Europie i Stanom Zjednoczonym, ale też układowi sił na Bliskim Wschodzie sprawił, że doszło do paradoksalnej sytuacji. Nagle w jednym obozie przeciwników ISIS znaleźli się zarówno Amerykanie jak i Irańczycy i Syria Baszara Al-Assada.

Głośna sprawa egzekucji dziennikarza Jamesa Foleya będąca równocześnie wyzwaniem rzuconym Stanom Zjednoczonym zwróciła na ISIS uwagę opinii publicznej całego świata. Niewiele pojawiło się natomiast informacji na temat aktywności dotychczasowego wroga USA, Syrii, której lotnictwo uderzyło na szereg znajdujących się na terenie Iraku pozycji ISIS. W ataku zginęło co najmniej 50 osób pozwiązanych z organizacją.


Wkrótce po tym pojawiły się doniesienia o przekroczeniu przez irańskie wojska pancerne granicy z Irakiem i ataku na pozycje państwa islamskiego. W tym samym czasie przestrzeń powietrzną przemierzają amerykańskie drony. Między obiema siłami nie ma jednak jakiejkolwiek komunikacji.

Czy USA mogą się sprzymierzyć z Syrią i Iranem aby wspólnie walczyć z ISIS i ich "kalifatem"? A może mamy do czynienia z konfliktem, gdzie kilka stron zupełnie się ignoruje licząc na fakty dokonane?



środa, 27 sierpnia 2014

Niemcy: regulować technologicznych gigantów!

Władze Niemiec podjęły się niezwykle ambitnego zadania, chcą one doprowadzić do uregulowania największych internetowych gigantów z Google na czele. Wszystko dzięki nowemu prawu antykartelowemu, które firmy z sektora IT traktować może jako takich samych monopolistów jak dostawców wody czy elektryczności. 
źródło: Wikipedia


Niemieckie Federalne Biuro Karteli ( Bundeskartellamt) już wkrótce może zyskać uprawnienia, które umożliwią mu wpływ na działalność liderów internetowego biznesu, a więc między innymi Google czy Facebooka. Jeśli biuro uzna, że koncerny są zbyt duże i ich udział w rynku przekracza dopuszczalne normy, wówczas uruchomione mogą zostać mechanizmy prowadzące do zmiany istniejącej sytuacji.

Na tą chwilę nie jest znany zakres uprawnień biura, będą one podane do wiadomości publicznej wraz z publikacją liczącej 30 stron ustawy sankcjonującej jego działalność.

Ustawa antymonopolowa to jedno, ale nie można wykluczyć, że to jedynie pretekst mający na celu znaczne ograniczenie wpływów Google i innych amerykańskich przedsiębiorstw na to, co dzieje się w sieci. Dziś może próbować najsilniejszy gracz w Europie czyli Niemcy, ale kto wie czy już za chwilę za ich przykładem nie pójdą inni? Wielokrotnie na tym blogu wskazywano na związki między Google i NSA, która ma przecież na koncie szpiegowanie m.in. Angeli Merkel. Czyżby więc Niemcy wykonywali kolejny krok na drodze ku niezależności od USA?


źródło: TheInquirer

wtorek, 26 sierpnia 2014

W Wenezueli chcą skanować linie papilarne podczas zakupów... chleba.

Najnowszy pomysł prezydenta Wenezueli z pewnością zainteresuje innych rządzących mających ambitne pomysły by kontrolować i sterować każdym aspektem życia obywateli. Niedawno zaproponował on by w sklepach spożywczych umieścić skanery linii papilarnych rejestrujących zakupy pieczywa.

prez. Maduro (po prawej) z portretem Hugo Chaveza /Wikipedia

Niedostatki towarów w sklepach, w tym chleba doprowadzają do skrajności dla nas niewyobrażalnych. Jak podaje bowiem Associated Press prezydent Wenezueli Nicholas Maduro w celu walki z niedostatkami w sklepach wprowadził obowiązek skanowania odcisków palców przy zakupie pieczywa.

Swój nowy pomysł ogłosił w środę podczas audycji na antenie rządowej stacji telewizyjnej, zapowiedział on, że póki co nie wiadomo kiedy nowe prawo wejdzie w życie, jednak jego celem jest zwiększenie kontroli przez państwo nad procesem dystrybucji chleba jak również powstrzymanie różnej maści "spekulatorów" kupujących więcej pieczywa niż w rzeczywistości potrzebują.

Władze Wenezueli zmagają się z brakami podstawowych produktów spożywczych od ponad roku, trudnodostępne są między innymi olej czy mąka. Zdaniem władz powodem niedostatków są spekulacje prowadzone przez firmy oraz przemyt uprawiany przez mieszkańców wywożących żywność z kraju.Wcześniej podobne braki pojawiały się między innymi w dostawach papieru toaletowego. 
 
 

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Fragment powieści "Kod Władzy": Rozdział Rozdział 47 Watykan



Kardynał Carrasoni otworzył drzwi do pokoju swojego sekretarza. We wnętrzu panował półmrok. Na łóżku leżał młody mężczyzna. Poranne słońce przedostawało się przez przysłonięte grubymi storami okno.
– Wstań Claudio – powiedział kardynał do śpiącego mężczyzny. – Wstań, jesteś mi potrzebny.
Zbudzony poderwał się z łóżka. Spojrzał na zegarek. Dochodziła piąta.
– Już, już wstaję. Włożę tylko szlafrok. Czy może mam się ubrać?
– Nie Claudio, nałóż coś na siebie i przyjdź do mnie.
– Dobrze, już idę.
Kardynał wyszedł z pokoju. Chłopak ubrał szlafrok, pantofle i wszedł na chwilę do łazienki. Przemył twarz i wytarł ją ręcznikiem. Szybko przemierzył odległość dzielącą go od gabinetu kardynała. Zastał go za biurkiem.
– Jestem. Co mam zrobić?
– Połącz mnie z Poulem – odezwał się kardynał. – Powinien mieć przy sobie telefon. Szukałem jego numeru, ale na próżno.
– Jest dosyć wcześnie. Mam nadzieję, że będzie uchwytny.
Chłopak wyszedł z pokoju.
Po chwili na biurku kardynała zadzwonił telefon.
– Łączę z Poulem. Na szczęście odebrał, jest na linii – oznajmił Claudio.
– Dziękuję ci.
W słuchawce zapanowała krótka cisza.
– Poul? Jesteś tam? – zapytał kardynał.
– Jestem, Wasza Eminencjo.
– Gdzie konkretnie jesteś?
– W Polsce, na drodze ze Szczecina do Gdańska, w przydrożnym hotelu. Wracam do przyjaciela kardynała Romanazziego. Powinienem dojechać dzisiaj po południu na miejsce.
Czy coś się stało?
– Powiedz mi, czy coś wykryłeś? – zapytał krótko kardynał.
– Musiałbym dużo opowiadać, ale jestem pewien, że dzieje się coś złego. Istnieje grupa osób, być może są ich dziesiątki, która wpływa na zdarzenia polityczne.
– Czy wiadomo dlaczego? – przerwał mu kardynał.
– Myślę, że ich głównym celem jest stworzenie systemu wpływu politycznego i gospodarczego. I coś jeszcze...
– Co?
– Ta ich działalność ma również, a może przede wszystkim, za zadanie zniszczenie, a przynajmniej osłabienie pozycji Kościoła. Mam wrażenie, że to, co dzieje się w polskim Kościele, jest elementem tej gry.
– Tak... – zadumał się kardynał.
– Muszę jeszcze dodać, że znalazłem też bardzo silne związki z wydarzeniami, jakie kierowały Europą w czasie drugiej wojny światowej. To wszystko jest dziwne, ale bardzo logiczne. Kardynał przerwał rozmowę. Zamyślił się znowu.
– Halo... – usłyszał w słuchawce.
– Jestem – odpowiedział. – Zaczyna pojawiać się coraz więcej problemów. Myślę, że są ludzie, którzy właśnie teraz się uaktywnili. W Watykanie toczy się walka pomiędzy poszczególnymi frakcjami, a wielu hierarchów usiłuje wpłynąć na postępowanie papieża. On sam chciałby, aby Kościół skupił się na głoszeniu ewangelicznego orędzia i został pozbawiony zbyt wielu struktur, co spotyka się z dużym oporem ze strony hierarchów. Podam ci kilka przykładów: między innymi sprzeciw francuskich biskupów wobec powrotu przedsoborowej liturgii po łacinie, powstrzymanie reorganizacji Kurii Rzymskiej w celu zmniejszenia liczby urzędów i ograniczenia wydatków, zablokowanie wymiany nuncjuszy apostolskich w najważniejszych stolicach, zepchnięcie na margines przedstawicieli Opus Dei. To wszystko bardzo mnie niepokoi dlatego, że łączy się w całość. Wspominam ci o tym, bo chcę, byś wiedział, na jakie powiązania zwrócić szczególną uwagę. Wszak ktoś z zewnątrz może inspirować całe to zamieszanie.
– Rozumiem. Co mogę zrobić
– Postaraj się rozsądnie kontynuować twoje zadanie. I uwa-
żaj na siebie. Niech cię Bóg prowadzi.
– Bóg zapłać.
Kardynał odłożył słuchawkę.

piątek, 22 sierpnia 2014

Nowe mapy Bliskiego Wschodu: Regimestan, Extremistan, Sunnistan i inne

Oficjalnie wciąż istnieją, ale realnie Irak i Syria są już podzielone na kilka odrębnych państw, o wciąż płynnych granicach. To, jaki kształt przybiorą one ostatecznie, ile z tych tworów się utrzyma a ile ulegnie rozpadowi - tego nie wiemy. Na terytorium tych państw w tej chwili wyróżnić można co najmniej 5 podmiotów. 
 
źródło: Polgeonow.com
 
Magazyn Foreign Policy ponazywał nieco prześmiewczo poszeczególne państewka oddając wydaje się ich prawdziwą naturę. Mamy zatem takie państwa jak:

  • Na zachodzie, u wybrzeży Morza Śródziemnego istnieje kontrolowany przez Bashara Al-Assada "Regimestan", czyli dawna Syria z jej alawicką elitą i dominującą wciąż partią BAAS.
  • Po drugiej stronie u wylotu Eufratu i Tygrysu, nad Zatoką Perską leży z kolei "Shiastan", państwo szyitów, które przejęło sporo z dotychczasowych instytucji i organizacji demokratycznego Iraku.
  • Na północy dawnego Iraku, w pobliżu granicy z Iranem leży z kolei Kurdystan - ta nazwa jest już znana, to co raz bardziej niezależne i państwo irackich Kurdów.
  • Między tymi trzema tworami znajdują się tereny sunnickie, przez FP określane jako "Sunnistan", który jednak pozostaje najmniej określony terytorialnie, między innymi dlatego, że to właśnie na tam najsilniej działa ostatni, najpoważniejszy i najmniej przewidywalny dzisiaj organizm, mianowicie "Extremistan", czyli Islamskie Państwo znane również pod takimi nazwami jak ISIS i od niedawna, kalifat. 
źródło: Foreign Policy

czwartek, 21 sierpnia 2014

Dlaczego Amerykanie przechowują sprzęt w norweskich jaskiniach?

Jeszcze do niedawna były plany ich zamknięcia, teraz jednak podziemne bunkry służące Amerykanom za magazyny są znów pełne i czekają w razie wybuchu ewentualnego konfliktu.

fot. Wikipedia


Daleko na norweskiej prowincji istnieje sieć jaskiń od początku lat 80. wykorzystywanych przez amerykańskich marines. Stworzono ją by oszczędzić czas podczas mobilizacji w przypadku ewentualnego konfliktu zbrojnego z Układem Warszawskim.

Jeszcze kilka lat temu magazyny były powoli opróżniane, znaleźć można w nich było jedynie wyposażone w karabiny maszynowe i rakiety hummery. Powodem był fakt, że uwaga Stanów Zjednoczonych zwrócona była na Bliski Wschód i na co raz silniejsze Chiny. Bunkry miały być ze względów oszczędnościowych i planowanej redukcji baz wojskowych w Europie powoli opróżniane aż do ich prawdopodobnego całkowitego zamknięcia. Tymczasem tylko w ciągu ostatnich miesięcy do Norwegii przybyły czołgi M-1A1 Abrams, pojazdy opancerzone służące do niszczenia pól minowych a także cały zestaw innego sprzętu. Całość ma być gotowa do końca miesiąca.

Ponowne wykorzystanie ukrytych w górach magazynów wiąże się z zaostrzeniem stosunków z Rosją a także ostatnimi wydarzeniami na Ukrainie. Według zapewnień Waszyngtonu, siły europejskie mają być znacznie zwiększone a wojska NATO przygotowane na ewentualne zaostrzenie się konfliktu.

Główną amerykańską bazą w Norwegii pozostaje ta mieszcząca się w "stolicy ropy", czyli Stavanger.


środa, 20 sierpnia 2014

Kto wspiera Islamskie Państwo Syrii i Lewantu?

Tuż po ścięciu głowy amerykańskiego dziennikarza przedstawiciel kalifatu kieruje wiadomość do prezydenta Baracka Obamy - "od ciebie zależy życie kolejnego amerykańskiego obywatela". Szokujące wideo prezentujące egzekucję reportera trafić ma do zbiorowej wyobraźni Amerykanów, pokazać, że ISIS nie żartuje i że będzie zabijać kolejnych ludzi. Jak to się stało, że po zaledwie kilku miesiącach ISIS stało się wrogiem numer jeden, sprawiając, że wszyscy zupełnie zapomnieli o Al-Kaidzie?

 

W opublikowanym niedawno video felietonie Mariusz Max Kolonko sugeruje, że jedną z głównych sił wspierających dziś nowo powstały kalifat są wahabiccy Saudowie i osoby z nimi powiązane.


ISIS była jedną z dwóch głównych frakcji tworzących Armię Wolnej Syrii (FSA), a swój sukces zawdzięczają pomocy innych państw, w tym Arabii Saudyjskiej, Kataru oraz Turcji. Portal DefenseOne cytuje wypowiedź jednego z wysoko postawionych katarskich oficjeli, który twierdzi, że "ISIS było projektem saudyjskim". Oskarżani o to między innymi przez premiera Iraku, Nouriego Al-Maliki Saudyjczycy stanowczo zaprzeczają, nie ma przy tym żadnych dowodów jednoznacznie wskazujących poparcie Rijadu dla kalifatu. To jednak nie oznacza, że nikt tych pieniędzy nie wysyła. Potwierdza to Instytut Waszyngtona wskazując, że od czasu wybuchu wojny domowej z Syrii od poddanych saudyjskiej dynastii oraz mieszkańców innych państw Zatoki Perskiej wpływały pokaźne sumy wspierające tym samym działalność islamskich przeciwników reżimu Bashara Al-Assada.

Zdaniem Güntera Meyera, dyrektora Centrum Badań nad Światem Arabskim na Uniwersytecie w Moguncji kraje Zatoki takie jak Arabia Saudyjska, Katar, Kuwejt czy Zjednoczone Emiraty Arabskie są bez wątpienia głównym źródłem finansowania ISIS".

Nawet jeśli mieszkańcy tych państw a nawet ich władze wspierały po cichu syryjskich powstańców a przy okazji również ISIS, to mimo wszystko dziś środki wpływające z zewnątrz stanowią jedynie drobny ułamek majątku jakim dysponuje kalifat. Potwierdza to New York Times powołujący się na opracowania Rand Corporation. Wynika z nich, że ISIS pozostaje organizacją zupełnie niezależną od zewnętrznych źródeł finansowania i utrzymuje się głównie dzięki już pozyskanym pieniądzom. Pochodzić mają one ze sprzedaży ropy naftowej, której złoża na wschodzie Syrii kontrolują od 2012 roku, z rabunku banków i majątków chrześcijan oraz innych grup wyznaniowych (szacuje się, że tylko w wyniku zajęcia banku centralnego w Mosulu mudżahedini wzbogacili się o 420 milionów dolarów), do tego dochodzą podatki nakładane na mieszkańców zajętych przez nich terytoriów.

Bez względu na konkretne źródła pieniędzy ISIS jest dziś najprawdopodobniej najbogatszą organizacją terrorystyczną na świecie z dziennym dochodem wynoszącym ponad milion dolarów.

Atak na źródła finansowania ISIS może się okazać jednym ze skuteczniejszych sposobów walki z kalifatem - głównymi celami powinny stać się należące do nich pola naftowe, rezerwy finansowe a także osoby zajmujące się zarządzaniem tym całym majątkiem. 
 
 
 


- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf