czwartek, 14 sierpnia 2014

Z Ameryką, Chinami a może z Rosją? Z kim sprzymierzy się Grecja?

Mająca poważne problemy gospodarcze i polityczne Grecja dla największych światowych potęg pozostaje wciąż ważnym krajem o strategicznym położeniu, które szczególnie w obliczu sytuacji na Ukrainie i Bliskim Wschodzie może mieć kluczowe znaczenie. Zapewne to właśnie z tego powodu Grecją a szczególnie Kretą interesują się zarówno Chińczycy jak i Amerykanie.

Sztuka grecka na wystawie w Szanghaju/ fot. Υπουργείο Εξωτερικών/wikipedia

Zaledwie dwa tygodnie temu na blogu "Kod Władzy" pisałem o planach stworzenia na tej wyspie bazy dla amerykańskich dronów, mających w ten sposób łatwy dostęp do basenu Morza Śródziemnego i takich państw jak Syria, Jordania, Izrael, Egipt czy Turcja. Sprawa wciąż jest jednak niezbyt oczywista, gdyż wobec tego projektu pozostają sceptyczni grecki wiceprezydent i minister obrony.

Być może na ich postawę wpływają oferty ze strony Chińczyków, którzy również wiążą plany z Kretą. To właśnie tą wyspę odwiedził podczas 3-dniowej wizyty w Grecji chiński premier Li Keqiang spotykając się między innymi z jej gubernatorem Stavrosem Arnaoutakisem. Wkrótce po tym grecki ambsadador w Pekinie udzielił portalowi peopledaily.com.cn wywiadu, w którym podkreślał potrzebę zacieśnienia dotychczasowej współpracy między obydwoma państwami, w tym co kilkakrotnie powtórzono na płaszczyźnie wymiany doświadczeń w dziedzinie marynarki. Zapewne posiadająca dużą morską flotę handlową Grecja to dla wciąż inwestujących w swoją flotę Chin istotny sojusznik i szansa na pozyskanie kolejnego po Białorusi i Ukrainie ważnego przyczułku w swojej ekspanski na europejskie rynki. 
Obok USA i Chin jest jednak jeszcze jeden ważny gracz, który również stara się utrzymywać jak najlepsze relacje z Grecją. Chodzi rzecz jasna o Rosję, która tradycyjnie pozostaje w bardzo dobrych stosunkach z Atenami. Przykładowo w 2012 roku jeden z okrętów floty czarnomorskiej uczestniczył nawet w uroczystościach wojskowych w Tesalonikach i Lemnos, a współpracę wojskową oba państwa prowadziły nawet w czasach istnienia ZSRS i członkostwa Grecji w stukturach NATO. Tego typu przyjaźń, tradycyjnie z resztą antyturecką z pewnością Moskwa postara się wykorzystać. 





środa, 13 sierpnia 2014

Po azjatyckich tygrysach czas na afrykańskiego lwa. Czy Etiopia to wschodząca afrykańska potęga?

Etiopia kojarzy się polskiemu czytelnikowi przede wszystkim jako biedny kraj pełen głodujących ludzi i nieustannych wojen. Obraz ten nie bardzo jednak odpowiada rzeczywistości, gdyż od pewnego czasu to afrykańskie państwo niespodziewanie wyrasta na afrykańskiego lidera, który być może już wkrótce będzie w stanie rzucić wyzwanie takiej potędze jak Egipt.


Obrazy głodującej Etiopii pochodzą jeszcze z lat 80. XX wieku, od tego czasu kraj ten poczynił znaczne postępy a poziom życia, choć wciąż niezbyt wysoki (PKB na głowę mieszkańca wynosi 470 dolarów, podczas gdy w Egipicie 3 187$ a RPA 7 508$) to jednak regularnie rośnie. Tylko w ciągu ostatnich sześciu lat gospodarka Etiopii urosła aż o 93% a liczba milionerów się podwoiła.  Czy to jednak świadczyć ma o rosnącej potędze tego kraju? W Etiopii prężnie rozwija się przemysł wydobywczy, rolnictwo, rośnie też produkcja, a władze co raz poważniej myślą o ekspansji.

Symboliczne znaczenie ma tu przede wszystkim budowa wielkiej tamy na Nilu o wiele mówiącej nazwie: Tama Wielkiego Odrodzenia Etiopii (Grand Ethiopian Renaissance Dam - GERD). Szef tego projektu, Zadig Abraha przyznaje, że jego kraj skończył z syndromem podległości i chcą "odbudować dawną chwałę". Sama tama o przewidywanej mocy 6 000 MW będzie po zakończeniu budowy (przewidywany termin to 2017 rok) największą elektrownią wodną w Afryce. Dzięki tamie Etiopia zyska dostęp do ogromnych ilości energii, które wzmocnią rozwój całego kraju. 

Jest też druga strona medalu, z sąsiadujących krajów Sudan popiera projekt i liczy na korzyści związane z elektrownią o wielkiej mocy w swoim bezpośrednim sąsiedztwie, podczas gdy Egipt nieustannie krytykuje budowę powołując się na porozumienia zawarte w roku 1929 oraz 1959, które gwarantować mają temu państwu dostęp do 2/3 wód Nilu a także prawo do zawetowania jakiegokolwiek projektu budowlanego w górnym nurcie rzeki. W przypadku etiopskiej tamy Egipt nie miał nawet szansy skorzystać z tego prawa, gdyż władze w Addid Adebie zupełnie zignorowały taką możliwość. 

Sama Etiopia pozostaje teoretycznie państwem demokratycznym, jednakże w samym parlamencie zasiada tylko jeden opozycyjny poseł.
 
 

wtorek, 12 sierpnia 2014

UE się zbroi przeciwko własnym obywatelom

Specjalna jednostka w Unii Europejskiej działa na pograniczu kompetencji wojska i policji, Europejskie Siły Żandarmeryjne to względnie nowa organizacja, którą w razie potrzeby UE może wykorzystać do tłumienia zamieszek w różnych krajach. Również w Polsce.
fot. http://pravda-tv.com


Dawno już na całym świecie nie mówiono tak poważnie o nieuniknionym nadejściu wielkiej wojny: Stany Zjednoczone pozostają zaangażowane w wiele konfliktów na całym świecie, na Bliskim Wschodzie zamęt sieje nowa siła: ISIL, z powodu wydarzeń na Ukrainie Rosja ma najgorsze stosunki z Zachodem od czasów rozpadu ZSRS, Japonia i Chiny się zbroją. A co robi Europa? W tym samym czasie przeżywająca poważny kryzys gospodarczy Unia Europejska postanawia zwiększyć swoje siły mające walczyć z niepokojami społecznymi i zapewniać bezpieczeństwo publiczne.

Europejskie Siły Żandarmeryjne (EUROGENDFOR), to struktura względnie nowa, powstała w 2006 jako ponadnarodowe jednostki wojskowej policji mające być w razie potrzeby siłami mogacymi interweniować w sytuacjach kryzysowych. Umowę o ich utworzeniu podpisało 5 państw: Francja, Włochy, Portugalia, Hiszpania i Holandia, później dołączyły do nich również Rumunia i Polska.

Do tej pory siły te zostały użyte czterokrotnie: w Afganistanie, w Bośni i Hercegowinie, na Haiti oraz obecnie w Republice Środkowoafrykańskiej, jak jednak wskazuje Andrej Hunko z GlobalResearch istnieje obawa, że mogą one zostać wykorzystane również w innych państwach Unii Europejskiej, nawet tych które nie pozostają formalnie sygnatariuszami umowy powołującej tą organizację. Wszystko z powodu "klauzuli solidarności" mówiącej o pomocy państw członkowskich UE podczas kryzysów politycznych i ataków terrorystycznych. Na jej podstawie Unia zobowiązuje się do wykorzystania wszystkich możliwych środków do w celu neutralizacji zaistniałego kryzysu. Oznaczać to może, że w razie potrzeby państwa członkowskie udzielić będą mogły pomocy, również tej militarnej "zagrożonemu" sąsiadowi. W tym przypadku właśnie EUROGENDFOR wskazuje się jako siły, które zostałyby wysłane do pomocy jako pierwsze. 
 



poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Fragment powieści "Kod Władzy": Rozdział 45 Zamek Książ, Polska



Monik i Marc dotarli na zamkowy parking przed czternastą. Stało na nim kilka autobusów i kilkadziesiąt prywatnych aut. Postawili samochód w cieniu olbrzymiego kasztana. Rozejrzeli się dookoła. Na zamek prowadziła droga wznosząca się lekko w górę. Ruszyli w tym kierunku. Po chwili podeszli do otoczonej niskimi budynkami wąskiej drogi biegnącej do zagospodarowanego piękną zielenią wnętrza. Zamek Książ, nazywany po niemiecku: Fürstenstein, Vorstinburg, Vorstenberech, Wistenberch, powstał w latach 1288-1292, a wybudował go książę świdnicko-jaworski Bolek I Surowy. W czasie drugiej wojny zamek został zdewastowany. Stało się to między innymi za sprawą działań prowadzonych przez Organizację Todt, której powierzono przekształcenie obiektu w kwaterę sztabu – skuto sztukaterię, a całość została przemalowana na jeden kolor.
Marc i Monik zatrzymali się przed restauracją.
– Monik, odpocznij pod parasolem. Ja zorientuję się, jak można dostać się na zamek. Przyniosę ci coś do picia. Na co masz ochotę?
Monik spojrzała na niego z wdzięcznością. Rzeczywiście była trochę zmęczona.
– Coś orzeźwiającego. Może wodę z cytryną. 
Marc wszedł do chłodnego wnętrza i podszedł do baru. Wskazał kelnerowi miejsce, w którym siedziała Monik i poprosił o podanie jej wody z cytryną i lodem, a dla siebie zamówił zimne piwo. Wyszedł do holu. Po jego drugiej stronie znajdowała się informacja turystyczna. Podszedł do okienka. Kilka minut rozmawiał z siedzącą tam sympatyczną dziewczyną. Była studentką zarabiającą na swoje wakacje. Miła pogawędka stała się kluczem do uzyskania informacji. Wiedział już, kiedy otwierają i zamykają zamek. Ile kosztuje i jak długo trwa zwiedzanie. Co warto zobaczyć, a co szczególnie zapamiętać. A co najważniejsze – dowiedział się o istnieniu pana Jana, starego przewodnika, który za dodatkową opłatą pokazuje to, co dla przeciętnego turysty jest niedostępne.
Wrócił do Monik.
– I jak tam? – zapytała.
Uśmiechnął się do niej i skłonił dworskim gestem.
– Zabieram moją księżniczkę na niedostępną dla turystów wieżę. Będziesz jak żona Jana Henryka XV, słynna angielka Maria Teresa Olivia Cornwallis West, zwana w salonach Europy Księżną Daisy. Jesteś równie fascynująca jak była gospodyni tego miejsca.
– Ależ ty mądry jesteś, a jaki szarmancki. Zapytam tylko
nieśmiało, z jakiej to skarbnicy wiedzy czerpiesz te komplementy? – Uśmiechnęła się zadowolona.
– Z wrodzonej grzeczności i pałacowego informatora – ro-
ześmiał się. – A mój osobisty urok spowodował, że wpuszczą nas na wieżę.
– Niezły jesteś – pochwaliła go, ale zaraz zmarszczyła brwi.
– A na kogóż to działałeś z takim skutkiem swoim urokiem?
– No... – zmieszał się trochę – na pewną blond Wenus rodem z miejscowej informacji turystycznej.-
– No, no – powtórzyła po nim – proszę. Podobno każdy pan
zamku biegał od dekoltu do dekoltu.
– Może i biegał, ale rzucał się na kolana jedynie przed swą wybranką.
Wykonał zapowiedziany gest. Monik wystraszyła się.
– Ależ siadaj, przecież żartuję.
– Jesteś pewna? – zapytał głośno, rozglądając się dokoła.
Marc usiadł koło niej. Czekali na przewodnika.

piątek, 8 sierpnia 2014

Afera z Edwardem Snowdenem w infografikach

Minęło już nieco czasu od skandalu jaki wywołało ujawnienie przez Edwarda Snowdena tajnych informacji na temat działań szpiegowskich prowadzonych przez National Security Agency. W ostatnim czasie pojawiły się z resztą informacje, że obok Snowdena w strukturach amerykańskiego wywiadu działają także inni informatorzy, którzy przekazują wiadomości na ten temat mediom. Zobaczmy jednak na infografikach jak wyglądała sprawa afery z NSA i systemem PRISM.









czwartek, 7 sierpnia 2014

Cudownie ocaleni - historia zakonników, którzy przeżyli wybuch bomby atomowej w Nagasaki

W 1597 roku w mieście Nagasaki ukrzyżowano franciszkańskiego mnicha. Kanonizowany w 1862 roku pochodzący z Meksyku św. Filip od Jezusa umierając powiedział podobno, że pewnego dnia Nagasaki zostanie zniszczone przez spadającą z nieba kulę ognia.

Zniszczony kościół jezuitów w Hiroszimie
348 lat później, 9 sierpnia 1945 roku na miasto spadł "Tłuścioch" ("Fat boy") druga bomba atomowa zrzucona przez Amerykanów na Japonię niszcząc przy tym miasto o największej populacji katolików w kraju. Trzy dni wcześniej 6 sierpnia 1945 o godzinie 8:15 na Hiroszimę spadł "Little Boy", bomba atomowa o sile 22 kiloton. Wybuchowi towarzyszył oślepiający błysk, po czym gigantyczna kula ognia sprawiła, że w promieniu blisko 2 kilometrów wyparowało praktycznie wszystko. Słowa św. Filipa ziściły się a dwa miasta legły w gruzach grzebiąc tysiące mieszkańców. Około 80% procent domów oddalonych w odległości 1-2 km od miejsca uderzenia zawaliło się lub spaliło, cała okolica była pokryta ciałami. większość ludzi i zwierząt zmarła natychmiast, rośliny zostały spalone. Ci co przeżyli cierpieli z powodu rozległych oparzeń i napromieniowania.



W Hiroszimie blisko miejsca uderzenia znalazło się jednak ośmiu cudownie ocalonych niemieckich jezuitów, którzy nie tylko wyszli z bombardowania bez większego szwanku, ale też nie doświadczyli jakichkolwiek powikłań w wyniku napromieniowania, co potwierdzono wielokrotnie podczas blisko 200 badań przeprowadzonych na zakonnikach. Jak twierdzi jeden z nich, ojciec Hubert Schiffer (zmarły w 1982 roku w wieku 67 lat) podczas wybuchu został przywalony gruzem, ale poza kilkoma kawałkami szkła wbitymi w szyję, nic mu się nie stało. 

Katedra Urakami w Nagasaki, wrzesień 1945


Wkrótce potem po uderzeniu bomby w Nagasaki zniszczeniu uległa największa w ówczesnej Azji katolicka świątynia, katedra Urakami, w której podczas bombardowania odbywała się Msza, jak twierdzą tamtejsi katolicy, będąca próbą odkupienia win za japońskie zbrodnie w czasie wojny. W katedrze zginęli wszyscy, z niej samej pozostało niewiele, jedynie część murów i kilka figur, które dziś stoją przed odbudowaną świątynią. Natomiast w tym samym mieście, pośród innych, zupełnie zniszczonych budowli ostał się klasztor franciszkański ufundowany przez samego św. Maksymiliana Kolbe.

Cud? Zarówno franciszkanie od św. Maksymiliana jak i jezuici z Hiroszimy byli głęboko oddanymi wiernymi szczególnym kultem otaczający objawienia w Fatimie. Czy to mogło ich uratować? 

środa, 6 sierpnia 2014

Jest nowy Edward Snowden

W NSA jest więcej szpiegów i informatorów, za pośrednictwem których "wyciekają" doniesienia na temat szpiegujących służb. 

Edward Snowden, fot. Wikipedia
Zatrzymanie się Edwarda Snowdena w Moskwie nie kończy wcale afery jaką udało mu się wywołać. Za jego przykładem idą kolejne osoby, które również decydują się na ujawnienie kulisów podsłuchiwania internautów i polityków przez amerykańskie służby. Potwierdzają to przedstawiciele władz, które za pośrednictwem stacji CNN poinformowały, że pojawił się kolejny, odpowiedzialny za przecieki informator. 


Od co najmniej kilku miesięcy spekulowano na temat jego istnienia, między innymi z uwagi na fakt, że publikujący do tej pory pochodzące od Snowdena materiały dziennikarz Glenn Greenwald w ostatnim czasie ujawnił kolejne doniesienia, które jednak pochodziły z zupełnie innych, anonimowych źródeł. Jego portal w ostatnim opracowaniu poświęconym bazom danych osób podejrzewanych o działalność terrorystyczną opiera się na danych pochodzących z Narodowego Centrum Przeciwdziałania Terroryzmowi (National Counterterrorism Center), które powstały mniej więcej w sierpniu 2013 roku, a więc już po opuszczeniu Stanów Zjednoczonych przez Snowdena. Greenwald na Twitterze przyznaje z resztą, że istnieje ktoś jeszcze. 


Sprawa Snowdena to najgłośniejsza afera szpiegowska ostatnich lat. Za jego pośrednictwem świat dowiedział się wiele na temat skali na jaką amerykańska National Security Agency prowadziła działania inwigilujące internautów na całym świecie, jak również podsłuchiwała rozmowy czołowych światowych polityków, w tym prezydentów Francji czy kanclerz Niemiec. Jak zwraca przy tym uwagę portal Pro Publica, Barack Obama jest prezydentem, za którego kadencji skazano za szpiegostwo i ujawnianie poufnych informacji więcej ludzi niż za kadencji wszystkich poprzednich prezydentów USA. 





wtorek, 5 sierpnia 2014

Azjaci ruszają w kosmos. Zobacz najnowsze projekty Chin i Japonii

Dwie wielkie azjatyckie potęgi od pewnego czasu zdają się dążyć do co raz to bardziej nieuniknionej konfrontacji. Japonia rezygnuje z pacyfistycznej konstytucji i delikatnie wraca na ścieżkę militaryzacji, z kolei Chiny co raz pewniej definiują swoje żądania rozwijając morską flotę oraz siły naziemne. To wszystko jednak tylko część ich rosnącej aktywności. Już wkrótce bowiem mogą się one ze sobą zetrzeć w przestrzeni kosmicznej. 





Wszystko z powodu najnowszych projektów, których realizację praktycznie w tym samym czasie ogłosiły Chiny i Japonia, oba państwa mają też plan by z ich realizacją zdążyć przed końcem tej dekady. 

Państwo Środka stawia przede wszystkim na zasoby, dlatego jako jedyny kraj poważnie pracuje nad stworzeniem pierwszych kopalni na Księżycu. Nasz satelita jest bowiem bogaty w rzadkie na Ziemi minerały, przede wszystkim zaś w izotop helu-3. Zastosowany w reaktorze atomowym może stać się źródłem ogromnej energii, która sprawi, że Chińczycy zyskają znaczną przewagę w wyścigu o podbój kosmosu, jest to też szansa na uniezależnienie się ludzkości od paliw kopalnych. Szacuje się, że na powierzchni Księżyca znajduje się blisko 1 100 000 ton tego gazu, zaś około 40 ton odpowiada rocznemu zużyciu energii przez całe Stany Zjednoczone.


Co w tym czasie zrobi Japonia? Kraj Kwitnącej Wiśni również spieszy się na Księżyc. Tokio deklaruje, że do 2020 roku powstanie tam pierwsza, zautomatyzowana baza, która ma stać się punktem oparcia dla dalszego zagospodarowania Księżyca. Do tego japońskie ministerstwo obrony poinformowało niedawno, że planuje ono stworzenie systemu monitoringu, który umożliwi skuteczne wykrywanie zagrożeń z orbity okołoziemskiej. Co miałoby stanowić to zagrożenie? Chyba nietrudno się domyślić.



poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Fragment powieści "Kod Władzy": Rozdział 44 Wałbrzych, Polska

Marc zatrzymał samochód na parkingu w centrum Wałbrzycha. Była dwunasta pięćdziesiąt pięć. Gdy przejeżdżali przez miasto, rozglądali się, szukając wzrokiem poczty lub budki telefonicznej. Zobaczyli ją na małym parkingu. Wysiedli z auta. Marc wziął do ręki słuchawkę telefonu. Wykręcił numer. Sygnał połączenia brzmiał w jego uchu przez chwilę.
–  Słucham – usłyszał znajomy głos.
–  Kajetan? – upewnił się.
–  Tak, witaj, co tam u was? – Ucieszył się, słysząc przyjaciela.
–  Och, długo by mówić. Mieliśmy wczoraj pasjonującą rozmowę z poznanym małżeństwem amerykańskich poszukiwaczy skarbów.
– Poszukiwaczy skarbów? –  przerwał Kajetan. –  To tacy jeszcze istnieją? – Roześmiał się. – Wydawało mi się, że ostatnim był Indiana Jones.
–  Nasi byli jednak realni – odpowiedział Marc. – Przynajmniej do pewnego momentu – poprawił się.
–  Co masz na myśli?
–  Będziesz się śmiał, być może – zasugerował Marc – ale wyobraź sobie, że nasi rozmówcy zniknęli.
–  Zniknęli? – zdziwił się Kajetan. – Jak to zniknęli?
–  To historia rodem ze wspomnianego przez ciebie Indiany
Jonesa. Nasi nowi, jakże interesujący znajomi, chcieli spędzić noc na  zamku, o  którym jedna z  legend mówi, że  z  pewnej komnaty znikali goście właścicieli. Przynajmniej ci niemile widziani.
–  Znikali? A jakim sposobem? – zdziwił się Kajetan.
–  Otóż pod łóżkiem była kilkunastometrowa przepaść, prowadząca wprost do płynącej pod ziemią rzeki. W łożu była zapadnia i goście wpadali w przepaść głowami w dół.
–  I ty myślisz – roześmiał się Kajetan – że wasi znajomi zostali poddani takiej egzekucji?
–  No właśnie... –  zmieszał się Marc. –  Mówiłem, że  będziesz się śmiał. Ale tak czy owak oni zniknęli.
– Może po  prostu wyjechali? –  starał się spoważnieć
Kajetan.
Stojąca obok Monik zaczęła kręcić się obok Marca. Starała
się przyciskać ucho do  słuchawki, by  słyszeć rozmowę mężczyzn. Przejeżdżające ulicą samochody zagłuszały ich słowa.
–  Umówiliśmy się, że pojedziemy razem do Książa, na drugi dzień po śniadaniu. Nie przyszli na spotkanie.
W słuchawce zapadło milczenie.
–  Może, wybacz, byli trochę roztargnieni, jak  na  poszukiwaczy skarbów przystało?
–  Mam wrażenie, że  dalej jesteś myślami przy wspomnianym filmie – powiedział Marc – ale najciekawsze jest to, że nikt z obsługi zamku nie potwierdził ich obecności. Tak jakby nigdy nie istnieli.
W słuchawce ponownie zapanowało dłuższe milczenie.
–  Przypuszczasz, że  było to związane z  tematem waszych rozmów?
–  Zastanawialiśmy się nad tym z Monik po drodze. Nasza rozmowa była pasjonująca. Ci ludzie nie tylko byli skarbnicą informacji o terenach, na których się znajdujemy. Istotne jest to, że wszystkie mało znane fakty lub hipotezy łączyły się w całość. Wskazywały na  istnienie supertajnej i  superrozwiniętej technicznie broni. Jest prawdopodobne, że  próby z  tą bronią odbywały się właśnie tutaj, gdzie jesteśmy. A może nawet pod nami. – Spojrzał na Monik.
Kajetan zastanowił się.
–  Trudno to nazwać skarbami – powiedział głośno. Zdanie to zabrzmiało raczej jak głośna myśl niż stwierdzenie.
– Skarby też się pojawiły –  odpowiedział Marc. –  I  to
w ogromnych ilościach. Zdaniem naszych znajomych były wywożone z tych terenów.
–  Czy według nich podziemne budowle mogą być dzisiaj wykorzystywane?
–  Nie zanegowaliśmy tej możliwości, ale  również nie potwierdziliśmy. Dlatego dzisiaj jedziemy na zamek Książ.
–  Znam to miejsce, rzeczywiście ciekawy obiekt.
–  Najgorsze jest to, że naszą rozmowę przerwaliśmy po zapewnieniu Toma, tak miał na imię, że ujawni nam coś na temat tych właśnie terenów.
–  Zawiadomiliście policję? – zapytał Kajetan.
Marc spojrzał na Monik. Ta wzruszyła ramionami.
–  Nie, dziś mija pierwszy dzień, a  jak wiesz w  pierwszym dniu nikt nie zareaguje. Mamy nadzieję, że może odnajdziemy ich dziś w okolicach, w których się umówiliśmy.
–  Pewnie masz rację. Życzę wam powodzenia. Cieszę się, że informacje, jakie pozyskaliście, są tak frapujące.
–  To prawda – potwierdził Marc. – Co u Poula?
–  Co powiedziałeś?
Przejeżdżająca ciężarówka zagłuszyła słowa Marca.
–  Pytałem, co u Poula? – powtórzył.
–  W porządku, wraca na Mazury. Jak już mówiłem, również sporo się dowiedział. Ale jest przekonany, że tego, czego szukamy, nie znajdziemy w tamtych okolicach. Jak dojedzie, będziemy na was czekali.
–  OK, w takim razie umawiamy się u ciebie. Zadzwonię jutro o tej samej porze.
– Naturalnie.
Monik wyjęła Marcowi słuchawkę z ręki.
–  Kajetan, to ja, Monik. Chciałam cię pozdrowić.
–  Czekam na was z niecierpliwością. Pilnuj całej wycieczki – zażartował.
–  Jak widzisz, jakieś złe licho podkrada mi jej uczestników
– zmartwiła się.
–  Znajdą się, nie przejmuj się – pocieszył ją. – Trzymajcie się. Do jutra.
–  Do widzenia – powiedzieli oboje naraz.
Monik odwiesiła słuchawkę. Spojrzała na Marca pytająco.
–  Jedziemy dalej.
Wsiedli do samochodu i ruszyli w kierunku zamku.

piątek, 1 sierpnia 2014

Przypominamy: Manifest światowej waluty!

Świat u progu wojny? Wielki konflikt za pasem a ktoś w ogóle myśli o tworzeniu globalnej waluty? Tak! Okazuje się, że pomysł wcale nie umarł i dlatego przypominamy manifest United Future World Currency, fundacji, której działalność poparli zarówno Dymitrij Miedwiediew jak i Barack Obama:



Manifest


ART. 1
"Jedność w różnorodności" jest fundamentem przyświecającym tej powołanej w 1996 roku inicjatywie. Jej celem jest zjednoczyć ludzi i wznieść się ponad narodowe stereotypy. Jego historyczna waga jest nawet większa niż ekonomiczna; jest to cel oparty na wierze, wspólnej nadziei i na zjednoczeni kulturowych i duchowych korzeni.

ART.2

Związek pomiędzy Europą i Ameryką, a także między Stanami Zjednoczonymi i wieloma państwami z pięciu kontynentów, oparta jest na wspólnych kulturowych tradycjach i podtrzymywana przez równoległą wizję świata. Kieruje nim najwyższa idea braterstwa i pokoju. Relacje te są kultywowane są poprzez globalną dynamikę, której celem jest wypełnienie politycznych i ekonomicznych celów, przy zachowaniu pełnego szacunku dla narodowych tożsamości zdefiniowanego w konstytucjach poszczególnych krajów.

ART. 3

Z tego też względu naszym życzeniem jest powołać do życia projekt wspólnej waluty, którą nazwać możemy różne nazwy: "Eurodollar/Dollaeur", "Zjednoczony Pieniądz", "Światowa Waluta Zjednoczonej Przyszłości". Symbolizować on będzie nie tylko ekonomiczne, ale również ludzkie, społeczne, polityczne i duchowe więzy pomiędzy dzielącymi podobne idee Narodami ze wszystkich Kontynentów.

ART. 4

Wspólna waluta jest niezwykle ważnym krokiem ku zjednoczeniu ludzi. To środek zrozumienia, tworzy punkt odniesienia i wzmacnia poszczególne tożsamości, dzielące wspólne cele. Rywalizacja na rynkach pozostanie wolną a podstawowe cechy tożsamości uczestniczących państw zostaną zachowane.

ART. 5

Jesteśmy zdecydowani podnieść świadomość na temat tego projektu wśród tak wielu ludzi jak to tylko możliwe. Jesteśmy skoncentrowani na aktywnym włączeniu się młodych ludzi, zwłaszcza tych ze szkół. W rzeczy samej młodzi ludzie są najsilniejszym i najbardziej konkretnym środkiem rozpowszechniania tej idei. Są też potencjalnie przyszłymi beneficjentami tego wielkiego kroku naprzód w stronę unifikacji i stworzenia świata, który łamiąc społeczne i ideologiczne bariery lepiej odpowiada na wymagania nowego Milenium.

ART. 6

Zmiana postrzegania waluty zaowocuje odnowieniem kulturowego interesu w Ekonomii. Będzie to owoc debaty otwartej wraz ze wprowadzeniem Euro. Poprzez ten projekt studenci, łącznie z tymi najmłodszymi, będą mogli zaznajomić się z podstawowymi rozwiązaniami ekonomicznymi. Zacofani są bardzo ważni w nowym społeczeństwie szerokiego dobrobytu.

ART. 7

Wybrany zostanie specjalny Komitet. W jego skład wejdą eksperci skupieni wokół szeregu dyscyplin. Każdy będzie mógł wnieść swój wkład w całość projektu. Komitet ten będzie również Jury, którego zadaniem będzie wybranie najciekawszych idei, propozycji i projektów.

ART. 8

Przeprowadzona zostanie kampania informacyjna, której celem będzie koordynacja grup, komitetów i klubów, tworzonych przez organizacje, komitety i stowarzyszenia. Dla wszystkich partnerów przewidziany jest okres próbny uwzględniający czas na ekspansję, porównania i poszukiwanie odpowiedzi na konkretne problemy techniczne; optymalizację instrumentów prawnych i procedur; jak również wypełnienie warunków wprowadzenia nowej Waluty.


ART. 9

Podczas ważnych międzynarodowych wydarzeń przeprowadzone zostaną pokazy, których zadaniem będzie podniesienie świadomości, edukacja oraz promocja "Zjednoczonego Pieniądza" (monet i banknotów). Pokazy prowadzone będą przez najlepszych międzynarodowych profesjonalistów i ekspertów w swoich dziedzinach.
Prowadzone będą badania nad zaawansowanymi technologicznie rozwiązaniami dotyczącymi bezpieczeństwa, które przyszła Waluta będzie musiała mieć na uwadze. Dotyczyć to będzie najbardziej prestiżowych i wiarygodnych prywatnych i publicznych struktur, w tym uniwersytetów i przedsiębiorstw.


ART. 10

To na przyszłych obywateli świata i wybrane przez nich rządy spadnie odpowiedzialność za realizację naszego projektu. Projekt ten inspirowany jest wiarą w unifikację i koegzystencję różnych ludzi. Jego celem jest promocja równej dystrybucji zasobów planety i  (owoców - przyp. VO) ludzkiego intelektu.


Rzym i Bruksela, 21 marca 1996
Nowy Jork, 12 stycznia 2000
Mediolan, 17 lutego 2009

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf