piątek, 2 października 2015

Wielka autostrada od Londynu aż po Nowy Jork, czy Rosja boi się Jedwabnego Szlaku?

Samochodem przez Europę, Syberię, Wschodnią Azję aż na Alaskę, potem Kanada, USA i prosto do Nowego Jorku - tak ogromna autostrada byłaby jednym z największych przedsięwzięć w historii ludzkości, czy ma ona w ogóle szanse powstać? 



Pomysł zbudowania autostrady wyszedł od prezesa rosyjskiej firmy... kolejowej, Władymira Jakunina, który zaproponował powołanie inwestycji o nazwie Trans-Eurasian Belt Development (TEPR). Droga nie powstawałaby rzecz jasna zupełnie od zera, korzystałaby bowiem z istniejącej już sieci dróg otaczających kluczowe dla projektu aglomeracje, jednak i bez tego wymagałoby to budowy tysięcy kilometrów nowych odcinków, przede wszystkim na terenie Rosji i Ameryki Pólnocnej. 

Według proponowanego projektu autostrada miałaby biegnąć wzdłuż linii Kolei Transsyberyjskiej, później, konstruktorzy staną przed nie lada wyzwaniem - Cieśniną Beringa, przez którą zapewne będą chcieli zbudować most. Przez setki kilometrów droga biegłaby przez kompletnie niezamieszkane terytoria, przez góry i lasy gdzie z trudnością idzie doszukać się jakichkolwiek ludzkich osiedli. 

Według CNN wyruszając z Londynu do Nowego Jorku musielibyśmy pokonać 12 910 mil, jeśli zaś przyjmiemy, że najwyższa dopuszczalna prędkość na autostradach w USA wynosi 85mph, możemy policzyć, że podróż zajęłaby prawie 152 godziny, czyli blisko tydzień nieprzerwanej jazdy. Co więcej to nie ma być jedyny projekt, autostrada ma być częścią poważniejszej inwestycji zakładającej także budowę superszybkiej linii kolejowej, również łączącej Londyn z Nowym Jorkiem. 

Pojawia się pytanie, kto miałby to sfinansować i czy przypadkiem kwota, którą trzeba by było wydać nie byłaby niższa gdyby zbudować podobną trasę, ale na dnie Atlantyku? Przynajmniej będzie bliżej...

czwartek, 1 października 2015

Co w 1890 przepowiedział Władca Świata? Czy przytoczona przez Antoniego Ossendowskiego proroctwo właśnie się spełnia?

Przytoczona przez Ossendowskiego przepowiednia opowiadać ma o wielkich wojnach, które przyniosą nędzę wielu ludom. Czy mówił o Wojnach Światowych? Czy wizja ta dotyczy naszej przyszłości czy też wszystko to miało już miejsce?

Antoni Ossendowski

Antoni Ferdynand Ossendowski to jedna z najbarwniejszych, ale i najbardziej enigmatycznych postaci XX wieku. Jego barwne przygody, domniemana działalność szpiegowska a później również twórczość literacka z pewnością zasługują na bliższą uwagę czytelników. Jego życiu towarzyszyło jednak wiele tajemnic, z których wiele Ossendowski zabrał ze sobą do grobu, jedną z nich jest historia tajemniczego Władcy Świata.

Władca Świata, opisany w opisującej jego podróż z Syberii, przez Tybet i Mongolię do Chin i Japonii jest postacią, która pojawia się w tybetańskich tradycjach i legendach. Ma on od setek lat władać podziemnym królestwem i stamtąd potajemnie wpływać na losy świata. O Władcy Świata będziemy jeszcze na blogu pisać, istotne jest jednak to co przepowiedział on tybetańskim i mongolskim lamom odnośnie przyszłości Europy jeszcze w 1890 roku. W książce Ossendowskiego "Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów" można przeczytać następujące słowa, zastanówmy, czy proroctwo to właśnie się nie spełnia?

" Ludzie coraz bardziej będą zapominali o swojej duszy, troszczyć się zaś będą tylko o ciało. Wielki grzech i rozpusta zapanują na ziemi. Ludzie zaczną pożądać krwi i śmierci braci. Przygaśnie półksiężyc, a czczący go będą żyli w poniewierce, męczarniach, nędzy i nieustającej wojnie. Wrogowie ich poniosą klęskę od ludzi słońca, lecz nie staną się lepsi i spotka ich powtórna klęska na wojnie, która się skończy hańbą w oczach innych ludów. Spadną korony z głów wielkich i małych mocarzy... Widzę osiem koron, które rozprysły się w proch. Widzę bitwy wszystkich ludów, nawet morze i powietrze będą szkarłatne od krwi. Runą państwa, zginą ludy. Przyjdą głód, mór, zbrodnie, jakich nie znał dotychczas świat.  Nastąpią czasy wrogów boskiego ducha w człowieku. Czterysta milionów ludzi zostanie wydanych na głód i zgubę. Ludy zaczną koczować, ścigane przez śmierć... Zginą muszą trzy największe, najpiękniejsze miasta. Rozpadną się rodziny, zaginie prawda i miłość."

Powyższa przepowiednia rodzi wiele pytań - czy to co zostało przepowiedziane już miało miejsce czy też dopiero nastąpi? Czym są "ludzie słońca"? Do kogo należy "osiem koron, które rozprysły się w proch"?

środa, 30 września 2015

Fragment powieści "Tajemnica 14 bramy": Rozdział 39 Zamek Hochosterwitz. Austria



Telefon zadzwonił, wyrywając Marca z głębokiego snu. Od kilku dni, a więc od czasu przyjazdu na zamek, źle sypiał. Spał nerwowo. Zasypiał i budził się późno. Wstawał niezadowolony, rozczarowany niemocą swojego zachowania w poprzednim dniu. Marc zerwał się z łóżka, szukając na ślepo telefonu. Znalazł go. Nacisnął zielony guzik i połączył się.
– Słucham, Marc Perce. Kto mówi?
Głos w słuchawce zabrzmiał znajomo.
– Witaj Marc. Mam nadzieję, że cię nie obudziłem. Tu George.
– Jak to dobrze, że dzwonisz. Szczerze mówiąc obudziłeś mnie. Ale to dobrze.
– Doprawdy? – zdziwił się George. – Przecież już południe.
Zapytałem trochę kurtuazyjnie... – Trochę źle sypiam ostatnio – przyznał się Marc. – Czy coś się stało?
– Marc...
– Tak?
– Posłuchaj, mam wiadomości o Monik...
– Boże! – przerwał mu Marc, niemal krzyknął. – Wiadomości o Monik?! Mów, mów proszę, natychmiast!
– Spokojnie, już mówię. Popracowałem przez noc. Trochę się dowiedziałem.
– Mów, błagam! – przynaglał go Marc.
– Dowiedziałem się, że Monik wsiadała na lotnisku z dwoma mężczyznami. Odjechali...
– Powiedz mi – przerwał mu Marc. – Powiedz, George...czy Monik żyje?
W słuchawce zapanowała cisza.
– George...
– Jestem, Marc... nie wiem, czy żyje..., ale chyba wiem, gdzie może się w tej chwili znajdować.
– Naprawdę?! – Marc nie krył radosnego dziwienia. – Powiedz mi, gdzie ona jest?
– Najprawdopodobniej jest w miejscowości Sankt Kathrein.
Niedaleko stąd.
– Sankt Kathrein? A co ona tam robi?!
– Nie wiem. To okolice starego, niewielkiego kościoła. Może być tam.
– W kościele? – zdziwił się Marc.
– Nie wiem, ale tak mogę przypuszczać, że w jego okolicy.
Marc, ona na pewno żyje – starał się go pocieszyć.
– Mam taką nadzieję. Posłuchaj. Jedziemy tam?! Kiedy możemy tam pojechać? George!
– Oczywiście, Marc. Pojedziemy tam natychmiast.
– Dziękuję ci, nawet nie wiesz, jak bardzo potrzebuję twojej pomocy.
– Wiem, będę na ciebie czekał na parkingu pod zamkiem, powiedzmy za godzinę, OK?
Marc odetchnął z ulgą.
– Pewnie, będę na dole za godzinę.
– Znakomicie.
– George...
– Słucham?
– George, bardzo ci dziękuję.
– W porządku. Do zobaczenia.
– Do zobaczenia.
Rozłączył się. Spojrzał na zegarek. Było dwadzieścia po dwunastej. Miał godzinę.

poniedziałek, 28 września 2015

Na Marsie jest woda i to w stanie ciekłym!

Niewiele czasu minęło od praktycznie pewnego potwierdzenia teorii, że na Czerwonej Planecie znajdują się duże ilości zamarzniętej wody, jednakże dzisiejszym komunikatem NASA zepchnęła na margines wszystkie informacje jakie krążyły w mediach, podała bowiem do wiadomości, że na Marsie nie tylko jest woda, ale do tego występuje tam ona w postaci ciekłej. 

EPA/NASA/JPL/University of Arizona]

W okolicach względnie ciepłych, dość stromych stoków już dawno temu zaobserwowano ciemne smugi, których genezy do tej pory nie znano. Dziś jednak doktorant Georgia Institute of Technology w Atlancie, Lujendra Ojha opublikował na łamach Nature Geoscience artykuł, w którym dowodzi, że owe ciemne smugi to nic innego jak pozostająca w stanie ciekłym słona woda. Jak przyznaje Ojha obecność wody w takiej postaci oznacza, że na Marsie znajdują się obszary o znacznie korzystniejszych dla życia warunkach niż dotychczas przypuszczano. 

Ciemne smugi po raz pierwszy dostrzegły sondy NASA latające w okolicach południowych równoleżników Marsa, to co budziło zdziwienie to fakt, że w okresie letnim ich barwa była ciemniejsza, natomiast zimą ciemniały a cykl ten powtarzał się rok po roku. Zdaniem naukowców miał być to znak, że woda pod wpływem promieni słonecznych topnieje i spływa w dół stoków tworząc okresowo koryta rzeczne. 

Badacze z Atlanty korzystali z narzędzia zwanego CRISM (Compact Reconnaissance Imaging Spectrometer for Mars), które przetwarzało zgromadzone wcześniej przez sondy dane. Dzięki niemu byli oni w stanie wywnioskować z jakich minerałów składa się powierzchnia Marsa. Wówczas też odkryli oni, że w miejscach gdzie niektóre pierwiastki są obserwowane okresowo, badacze zauważyli także obecność soli. 





piątek, 25 września 2015

Istnienie podziemnego miasta na Dolnym Śląsku potwierdzone!

Skrywana od wielu dekad tajemnica powoli wychodzi na światło dzienne. Dzięki sprawie "Złotego pociągu" media zainteresowały się skrywanymi w Górach Sowich tajemniczych kompleksach. 




W trakcie II Wojny Światowej w Górach Sowich III Rzesza przy pomocy organizacji Todt prowadziła szeroko zakrojone prace górnicze przy których zginęły dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy jeńców ze wszystkich podbitych przez Niemcy krajów. Zmuszeni do niewolniczej pracy, umierając z przemęczenia i z chorób nieustannie drążyli oni tunele powoli budując tam podziemne miasto. O jego istnieniu mówiono od lat, temat kompleksu Riese pozostawał jednak w większym lub mniejszym stopniu przedmiotem dociekań fascynatów i tropicieli spisków, którzy jednak nie mogli jednoznacznie określić gdzie znajduje się wejście do podziemnego kompleksu. 


Według relacji lokalnych mediów w okolicach gór Moszna i Włodarz trwają badania przy użyciu georadaru, który ma ustalić wielkość tajemniczego Riese. Do tej pory udało się między innymi ustalić, że podziemne tunele mogą się rozciągać na powierzchni nawet 200 hektarów, co więcej udało się zlokalizować także wlot tunelu kolejowego, który jednak zdaniem geologów został wysadzony przez wycofujących się Niemców. 

Po zakończeniu badań przeprowadzone zostaną wiercenia, wytypowano już cztery miejsca: dwa tunele prowadzące od byłego dworca do Włodarza, jedno w bloku A stanowiącym nieodkrytą część kompleksu Riese - najprawdopodobniej jest to również największa część całego obiektu. Jak twierdzi Krzysztof Szpakowski ze stowarzyszenia Riese jest szansa na znalezienie podziemnych linii kolejowych oraz ogromnej hali, najpierw jednak trzeba przebić się przez 20 metrów skały i pokonać tunele, które mogą być zaminowane lub zalane. 

Tajemnicze Riese już wkrótce może zostać ponownie odkryte. Co Waszym zdaniem może znajdować się w podziemnych tunelach?




czwartek, 24 września 2015

Kim było 10 wybitnych bawarskich iluminatów?

Czy pamiętają Państwo takie nazwisko jak Weishaupt? Uważni czytelnicy bloga być może pamiętają historię powstania tajnego zakonu Iluminati, który był niejednokrotnie tutaj przywoływany. Poniżej lista 10 członków jego najstarszego członu - Iluminatów Bawarskich. Niektórzy z nich odegrali znaczącą rolę w wybuchu i przebiegu Rewolucji Francuskiej, niektórzy z nich omal z resztą nie padli jej ofiarą. To nie są nazwiska słynnych postaci, wymienieni bowiem poniżej osobnicy woleli działać w ukryciu.


1. Charles-Pierre-Paul, Marquis de Savalette de Langes (1745-1797)

Był jednym z najbardziej wpływowych masonów swojej epoki, za jego czasów loża Mesmerystów była jedną z najważniejszych w Paryżu, to właśnie tam spotykali się rewolucjoniści i radykalni publicyści, którzy jako pierwsi podpalili całą Francję. 

2. Gabriel Honoré Riqueti, Hrabia de Mirabeau (1749-1791)

Był francuskim ambasadorem w Berlinie, uważa się, że to właśnie on, zafascynowany rewolucyjnymi ideałami Fryderyka Wielkiego przeniósł je na grunt francuski. Uważał jednak, że to ostatecznie Prusy staną się najbardziej rewolucyjnym państwem Europy. Wybitny mówca, popularyzator hasła "rewolucji umysłów", "rewolucji", "kontrrewolucji". W początku Rewolucji Francuskiej był jedną z najważniejszych postaci. 

3. Alexandre-Louis Roëttiers de Montaleau (1748-1808)

Prawa ręka księcia Orleanu  aktywnie działał u początku rewolucji, o mało nie przypłacając tego życiem. 



4. Hrabia Franz Joseph von Kolowrat-Liebsteinsky (b. 1748)

Twórca loży Iluminatów na terenie Czech (Brno) 

5. Johann Caspar [Jean Gaspard] Schweizer (1754-1811

Metafizyk i niezwykle twórczy inicjator wielu projektów.

6. Friedrich Christian Carl Heinrich Münter (1761-1830)

Zaangażowany w działalność lóż Iluminatów w całej Europie: Niemczech, Danii, Włoszech.

7. Francesco Mario Pagano (1748-1799)

Jeden z liderów Illuminati we Włoszech, według wielu znawców to właśnie on mógł stać za powstaniem późniejszego ruchu karbonariuszy. 

8. Ignaz Edler von Born (1742-1791)

Naukowiec, blisko związany z austriackim dworem, miał on rzekomo zainspirować Mozarta przy pisaniu pierwszej sceny jednej z jego najsłynniejszych oper - Czarodziejskiego Fletu.


9. Friedrich Ludwig Ulrich Schröder (1744-1816)

Aktor i dramaturg, równocześnie jednak także reformator niemieckich masonów.

10. Mathias Metternich (1747-1825)

uznawany za jednego z najwybitniejszych wychowcawców młodych adeptów iluminati

http://www.conspiracyarchive.com/2015/09/20/10-notable-members-of-the-bavarian-illuminati/

środa, 23 września 2015

Którędy imigranci docierają do Europy? Czy wkrótce ruszą przez Polskę?

Europa jest zalewana przez imigrantów. Nawet Donald Tusk nie ukrywa już, że dzisiejsze tysiące już wkrótce mogą się stać milionami przybyszów z ubogich lub pogrążonych w wojnie części Azji i Afryki. Walka Węgier o utrzymanie nieprzepuszczalności granic to tylko pierwsza odsłona konfliktu, który być może na zawsze odmieni oblicze Europy jaką znaliśmy dotychczas. 



Publikowane wszędzie zdjęcia potwierdzają, że obecna ogromna fala imigrantów nie jest już tylko związana z Syrią i trwającą tam od lat wojną domową. Syryjczycy znajdują się wśród przybyszy do Europy, ale stanowią oni jedynie ułamek wszystkich wędrujących w kierunku Starego Kontynentu ludów. Część z nich pochodzi z Afryki, zarówno tej północnej, z Libii, Tunezji, Algierii, część z Afryki Subsaharyjskiej, grupy te najczęściej decydują się na ucieczkę przez Hiszpanię, czasami Włochy. Druga grupa przez na północ od strony Azji, to przede wszystkim przybysze z Bliskiego Wschodu, ale są wśród nich duże grupy ze Wschodniej Afryki, np. Somalii, Erytrei. Wspólnie z nimi przez Irak, Syrię, Turcję, w końcu Grecję do Europy docierają mieszkańcy Azji Środkowej, Uzbekowie, Afgańczycy. 

Ich cele są wbrew pozorom różne, znacząca część chce dotrzeć do Niemiec, inni stawiają na Szwecję - to właśnie w tych państwach wielu z przybyszy widzi koniec swojej długiej i ciężkiej podróży. Inni widzą jej kres bardziej na zachodzie, szczególnie w Wielkiej Brytanii, do której najpierw jednak muszą się przedrzeć pokonując euro-tunel prowadzący z francuskiego Calais do Dover lub trafiając szczęśliwie na płynący prom. 

Ścieżki dla imigrantów są różne: Gibraltar i Hiszpania, Sycylia i Włochy, Lesbos i Grecja, w końcu pozostaje jeden, nie podany na poniższej mapie kierunek - najdłuższą granicę Unii Europejskiej ma bowiem Polska i to właśnie ten kierunek, szczególnie znając słabość ukraińskiego państwa, mogą wykorzystać imigranci. 





poniedziałek, 21 września 2015

Fragment powieści "Tajemnica 14 bramy": Rozdział 38 Gdzieś w Austrii



Ręka Monik poruszyła się.
Kobieta powoli budziła się z głębokiego snu. Otworzyła oczy. Wokół panował półmrok. Zmrużyła powieki, starając się przypomnieć sobie, co wydarzyło się przed tym, jak zapadła w sen.
Pamięć wracała powoli. Jazda samochodem. Wejście do podziemi kościoła w maleńkiej miejscowości, do której dotarli. Co było dalej? Nie pamiętała. Schodzili po jakichś schodach. Było zimno i wilgotno. Otaczali ją jacyś obcy mężczyźni. Prowadzili ją coraz niżej w dół. Poul...
„Gdzie jest Poul?” – Ogarnął ją niepokój.
Poderwała się z leżącej pozycji, w jakiej się znajdowała.
– Poul, jesteś tu?! – krzyknęła.
Opadała na plecy. Skrępowane ręce i nogi nie pozwoliły jej wstać.
– Cicho, Monik, nie krzycz proszę – usłyszała znajomy głos.
– Jesteś tu, Poul? – szepnęła. – Gdzie jesteś?
Jeszcze raz podniosła się. Spojrzała w prawo. Ujrzała ciemną ścianę, całą z szarej skały. Spojrzała w lewo. W odległości mniej więcej dwóch metrów stał wysoki biały wózek, na którym leżał znajomy mężczyzna.  Za nim dostrzegła duże pomieszczenie, którego ściany stanowiła ta sama skała, którą widziała po prawej. Pomieszczenie rozświetlało kilka przymocowanych do sufitu metalowych, okrągłych lamp, z których wydobywało się słabe światło.
Zauważyła, że Poul spogląda w jej stronę.
– Poul, co się stało? Gdzie my jesteśmy? Dlaczego nie mogę się ruszyć?
Poruszyła skrępowanymi rękoma. Więzy trzymały mocno.
– Spokojnie, Monik – odezwał się mężczyzna. – Staram się uwolnić. Może... Powinno mi się za chwilę udać.
Monik dostrzegła, że poruszał rękami, starając się wyzwolić z krępujących ręce pasów. Był w tym samym ubraniu, które miał na sobie w momencie, gdy prowadzono ich do krypty.
– Poul, powiedz mi, proszę, co my tu robimy? – zapytała zaniepokojona. – Kto nas uwięził?
– Nie wiem kto. Pamiętasz, przywieźli nas tutaj mężczyźni, którzy przetrzymywali nas na małej farmie niedaleko zamku.
Przypominasz sobie? Jechaliśmy samochodami... Potem zmusili nas do wejścia do lochów pod kościołem.
– Tak – potwierdziła. – To pamiętam. Ale potem... Nie wiem, co się z nami stało. Poczułam ból w prawym ramieniu i chyba straciłam przytomność. Co było potem?
Zapanowała chwila milczenia.
– Poul, słyszysz mnie?
Monik ponownie opadła na wózek, na którym leżała. Więzy trzymały mocno.
– Tak, słyszę. Staram się uwolnić. Jeszcze moment... Boże pomóż... Proszę.
Spojrzała na niego. Szarpał gwałtownie prawą ręką. Po chwili przestał.
– Też nie pamiętam, co się stało później. Wiesz, mam wrażenie, że zrobili nam jakiś zastrzyk, po którym oboje straciliśmy przytomność. Budziłem się... chyba dwa razy. Za pierwszym razem byliśmy sami. Szukałem cię. Spałaś. Mówiłem do ciebie, ale nie reagowałaś. Może ten środek usypiający mniej na mnie działał. Rozglądałem się dookoła. Czekałem, co będzie się działo. Nic, tylko ta szarość. Po chwili usłyszałem kroki. Ich odgłos zbliżał się powoli do nas. Starałem się dostrzec, czy ktoś do nas idzie. Potem... znowu straciłem przytomność. Obudziłem się ponownie, na moment i... sam nie wiem kogo lub raczej co widziałem. Byłem półprzytomny, a moje ciało całkowicie sztywne. Ktoś nade mną stał, jakieś postacie... i był też jakiś mężczyzna w fartuchu... To było straszne. Ponownie poruszył ręką, chcąc wyjąć ją z paska, który ją przytrzymywał. Przypomniał sobie dwie wysokie postacie, których nie potrafił rozpoznać. Ludzie? Czy może... Nie umiał stwierdzić. Nosili jakieś dziwne kombinezony, zakrywające również twarze. Szare, ciemno-zielone maski, szczelnie przylegające do twarzy. Oczy... ich nienaturalne oczy... to było ostatnie wspomnienie. Tracił już przytomność, gdy postacie pochyliły się nad nim. A potem odeszły. I było jeszcze coś. Zwłoki. Jego sobowtóra? To wspomnienie przeraziło go i równocześnie wydało się niezwykle absurdalne. Nie chciał o tym mówić Monik, wolał wyprzeć ten obraz ze swojej pamięci.
– Poul! – Usłyszał głos kobiety.
– Tak? – zapytał zamyślony.
– Co było dalej? Kogo zobaczyłeś?
Zawahał się. Nie chciał jej przerażać. Wiadomość o tym, że ktoś lub coś, czego nie potrafił sam rozpoznać, przywiozło ich do tej sali, mogła ją wystraszyć. Negatywnych emocji było już i tak za wiele.
– Trudno mi poskładać to wszystko w całość. Wiem, że w międzyczasie gdzieś nas wieźli. Chyba po tym, jak po raz pierwszy straciłem przytomność.
– Nic nie pamiętam – zdziwiła się. – Czy...? Czy – powtórzyła – grozi nam jakieś niebezpieczeństwo?
Poul zastanowił się, co jej odpowiedzieć.
– Nie wiem..., ale ... gdyby chcieli nam coś złego zrobić, to pewnie nie zostawiliby nas tutaj zupełnie samych. Nie uważasz? Na dodatek zostawali nasze ubrania a nawet... dokumenty. – Poul dotknął kieszeni, w której znajdował się portfel.
Zastanowiła się.
– Masz rację. Po co mieliby to robić? Wiesz... – podniosła głos.
– Tak? – zapytał.
– Poul... a może oni wiedzą, kim jestem i po prostu chcą wyłudzić od papy jakieś pieniądze? Mężczyzna zamilkł na chwilę. Pomyślał, że ta teoria powinna ją uspokoić, bez względu na to, jak wyglądała prawda.
– Pewnie masz rację... poczekaj... o... jest, udało mi się – przerwał.
Udało mu się uwolnić rękę z krępującej ją obroży skórzanego paska, przymocowanego do wózka.
– Nareszcie, Monik zaraz cię uwolnię.
Spojrzała w jego kierunku. Odpinał pasek z lewej ręki. Po chwili podniósł się, chcąc sięgnąć do skrępowanych nóg. Opadł na plecy. Znowu się podniósł. Rozkołysał się, starając się dosięgnąć pasków na końcu wózka. Udało się mu. Złapał prawą ręką za pasek, a lewą zaczął odpinać drugi.
– Jeszcze chwila – wyszeptał z wysiłkiem.
Mocował się jeszcze przez moment. Uwolnił się z więzów. Usiadł na wózku. Rozejrzał się dookoła. Zsunął się na ziemię. Zakołysał się niepewnie. Ścierpnięte nogi odmawiały posłuszeństwa. Stał dłuższą chwilę. W sali panowała cisza. Zrobił krok w kierunku leżącej kobiety.
Jeszcze jeden. I jeszcze...
Walczył z paskami krępującymi jej ręce i nogi.
– Zaraz będziesz wolna. – Pochylał się nad nią. Pierwszy pasek puścił. Za chwilę drugi.
„Jeszcze nogi” – pomyślał.
Monik była wolna. Usiadła na wózku. Pocierała dłonią miejsca, w których krępowały ją paski. Bolało. Teraz ona rozglądała się dookoła. Szarość ścian. Słabe światło nie pozwalało za wiele dostrzec. Po prawej stronie, w odległości kilkunastu metrów, zobaczyła duże, podwójne metalowe drzwi z okrągłymi, niewielkimi oknami w każdym ze skrzydeł.
Spojrzała w drugą stronę. Mrok, tylko mrok, nic nie widziała.
Spojrzała na Poula.
– Co robimy? – zapytała.
Rozejrzał się. Zastanawiał się przez chwilę.
– Nie pozostaje nam nic innego, jak spróbować się stąd wydostać. Jak się czujesz? – zapytał, spoglądając na nią z troską.
Uśmiechnęła się, walcząc z bólem.
– W porządku. Musimy uciekać. Pomóż mi. – Wyciągnęła do niego rękę.
Pomógł jej zejść z wysokiego wózka.
– W którą stronę? – zapytała znacząco.
Poul ponownie się rozejrzał.
– Może zobaczmy, co jest za tymi drzwiami – zaproponował.
– Dobrze. Idź pierwszy – poprosiła.
Skinął głową. Ruszyli w kierunku zamkniętych drzwi. Stanęli przed nimi. Każde z nich spojrzało w okrągłe okna. Po drugiej stronie zobaczyli oświetlone na niebiesko pomieszczenie wypełnione sprzętem medycznym. Przypominało jakąś salę chirurgiczną albo laboratorium naukowe. Nikogo w środku nie było. Nie dostrzegli innego wejścia oprócz tego, przy którym stali.
– Co to jest? – zapytała Monik.
– Nie wiem – odpowiedział szczerze. – Ale na pewno nie ma tam wyjścia. Musimy zawrócić i szukać go gdzieś indziej. Mam nadzieję, że nie trafimy na nikogo – zawiesił głos.
– Chodź, poszukamy wyjścia.
Spojrzał na nią. Wziął ją za rękę i pociągnął za sobą.
Ruszyli w nieznanym sobie kierunku.

czwartek, 17 września 2015

Jak można dokonać terraformingu Marsa?

Wraz ze zbliżającymi się pierwszymi załogowymi wyprawami na Marsa przed ludzkością staje nowe wyzwanie: jak wykonać kolejny krok i sprawić, że Czerwona Planeta stanie się bardziej dogodną do życia? 

Artystyczna wizja sterraformowanego Marsa. (fot. Daein Ballard/WikiMedia)

Jeden z pomysłów został przedstawiony przez kontrowersyjnego przedsiębiorcę Elona Muska. Miliarder ma ambicję sfinansowania i zorganizowania pierwszej marsjańskiej kolonii, ma też pomysł na to by rozpocząć proces jego terraformowania, czyli uczynienia jego atmosfery zbliżonej do ziemskiej a więc umożliwiającej człowiekowi życie na powierzchni bez dodatkowych osłon. Pomysł Muska jest bardzo prosty - wystarczy w okolicach oblodzonych biegunów zrzucić bomby termojądrowe. Wybuch wywołać ma uwolnienie potężnych zapasów dwutlenku węgla, który poprzez zatrzymywanie promieni słonecznych sprawi, że temperatura na Marsie będzie powoli rosnąć a tym samym zaczną się topić lodowe czapy uwalniając tlen i dalsze zapasy dwutlenku węgla. 

Ten pomysł, zdaniem niektórych badawczych obciążony jest jednak znaczącym ryzykiem - istnieje bowiem zagrożenie, że eksplozja podniesie takie pokłady pyłu, że promienie słoneczne z jeszcze większym trudem docierać będą na powierzchnię. To tylko pogorszy sytuację i jeszcze obniży temperaturę na Czerwonej Planecie. Zamiast tego proponują np. zastosowanie ogromnych luster, które zostaną umieszczone na orbicie i będą koncentrować a następnie kierować w stronę powierzchni Marsa promienie słoneczne. Inny pomysł jest dość podobny do wybuchu termojądrowego, z tym że na większą skalę. Naukowcy proponują bowiem zmianę trajektorii jednej z wielkich asteroid i sprawienie, że uderzy ona w powierzchnię Marsa - uderzenie spowoduje ogromną eksplozję, która rozpocznie efekt cieplarniany na planecie. Z kolei zdaniem Carla Sagana zastosować możemy także ciemny pył jakim pokryte są mroczne księżycze Marsa, Phobos i Deimos. Pozyskany z ich powierzchni pył miałby następnie znaleźć się na lodowych czapach i w ten sposób skoncentrować promienie słoneczne. 

Kolejne dwie teorie wydają się nieco bardziej realne, zakładają one nieco prostsze rozwiązania angażujące w to aktywność ludzi i mikrobów. Z jednej bowiem strony proponuje się aby wywołać na Marsie nową rewolucję przemysłową i właśnie tam masowo stawiać fabryki, które produkować będą dwutlenek węgla, inni z kolei proponują by w okolice biegunów dostarczyć odpowiednio wyhodowane mikroby, które staną się zalążkiem nowego życia na Marsie. Odpowiednio spreparowane, zdolne wytrzymać marsjańskie temperatury stworzenia zaczną samodzielnie produkować dwutlenek węgla. 

Terraformowanie Marsa to być może największe wyzwanie dla ludzkości. Błąd jaki popełniliby twórcy tego procesu mógłby sprawić, że pomysł kolonizacji tej planety trzeba by było odsunąć o setki lat w przyszłość, plan musi więc być szczegółowo dopracowany. Czy któryś z powyższych znajdzie zastosowanie w rzeczywistości?



na podstawie: www.mnn.com

wtorek, 15 września 2015

Ekonomiczne NATO, czyli czym są "Trzy wielkie trójki"?

Nazwa "ekonomicznego NATO" to określenie znane z ujawnionych maili byłej sekretarz stanu USA, Hilary Clinton, ma być ono sposobem na obronę porządku transatlantyckiego przed konkurującymi z nimi gospodarkami z grupy BRICS. Jednym ze sposobów na obronę przed nowym porządkiem mają być tajne porozumienia do jakich dotarli działacze z Wikileaks.




"Wielkie Trójki" to trzy wielkie porozumienia handlowe forsowane przez Stany Zjednoczone i Europę zupełnie niezależnie od Światowej Organizacji Handlu. Zdaniem Wikileaks są one tajne z konkretnych powodów. Mają być one bowiem kolejnym krokiem do stworzenia nowego międzynarodowego układu prawnego, który ma "pozwolić międzynarodowym korporacjom omijać lokalne sądy, regulacje ekologiczne, policję i regulację internetu, ograniczy także obostrzenia związane z badaniami genetycznymi i suwerenność prawną poszczególnych państw". Porozumienie "trzech trójek" ma być równocześnie próbą obejścia zyskujących na znaczeniu gospodarek państw 

BRICS (Brazylii, Rosji, Indii, Chin i RPA). 

Oto jakie porozumienia wchodzą w skład "wielkiej trójki":

1) TISA czyli Trade in Services Agreement jest uważana za największe, najgorsze i najbrzydsze z tych porozumień. Jest ono potajemnie negocjowane między 52 państwami stanowiącymi 3/4 światowego PKB, w tym 28 państw UE, Turcja, Meksyk, Kanada, Australia, Pakistan i Tajwan. 

2) TPP - Transpacific Partnership Agreement

3) TTIP - Transatlantic Trade and Investment Partnership - dostęp do treści tych porozumień pozostaje niejawny, według Wikileaks ma doprowadzić do uprzywilejowanej pozycji międzynarodowych korporacji. Jak twierdzi twórca serwisu Julian Assange "tajność TTIP kładzie się cieniem na przyszłość europejskiej demokracji. Pod płaszczykiem porozumienia na wolność zostaną wypuszczone prywatne interesy, których próbkę mieli okazję poznać mieszkańcy Grecji. TTIP wywrze wpływ na każdego Europejczyka, wmanewruje Europę w wieloletni konflikt z Azją"




- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf