sobota, 21 stycznia 2012

Rok 2050 – kto będzie rządzić światem?

Opublikowany po raz kolejny raport banku HSBC noszący wiele mówiący tytuł "Świat w roku 2050" ("The World in 2050") to interesująca próba przewidzenia kierunków w jakich podąży światowa gospodarka i jakie państwa w nadchodzących dekadach zyskają szczególnie na znaczeniu. 

Z raportu jasno wynika, że w najbliższych latach możemy się spodziewać poważnego przetasowania i zachwiania istniejącego dotychczas schematu: bogata północ - biedne południe. Będzie to miało związek z dynamicznym rozwojem gospodarek szeregu państw, które dziś uchodzą za rozwijające się. 

Do kogo należy zatem przyszłość? 

Z pewnością raport potwierdza prognozy wielu – XXI wiek będzie wiekiem Azji. Oprócz dotychczasowych liderów takich jak Japonia, Korea Południowa, Singapur a ostatnio również Indie i Chiny, pojawią się kolejne: Filipiny, Wietnam czy Malezja. Warto przy tym podkreślić, że będzie się to łączyło z rosnącym wzrostem populacji w wielu azjatyckich krajów, szczególnie wzrośnie liczba dwóch państw – Filipin i Pakistanu. 

Wzrost znaczenia Azji oznacza także zmianę światowych wektorów – już dziś widać przeniesienie się środka ciężkości z obszaru atlantyckiego na Pacyfik. W wojskowości dostrzec to można między innymi w związku z zacieśnieniem sojuszy Stanów Zjednoczonych oraz Chin na tym obszarze. Odnosząc to do sfery ekonomicznej wśród wymienionych w raporcie państwo, które rozwiną się szczególnie intensywnie bardzo wiele powiązanych jest właśnie z Oceanem Spokojnym. Zdaniem autorki raportu Chiny nie będą jedynym państwem, którego oblicze ulegnie radykalnej przemianie. Szczególne znaczenie uzyskają Filipiny. Równocześnie po drugiej stronie Oceanu pojawią się nowe, o wiele silniejsze niż dotychczas państwa. Chodzi przede wszystkim o Chile i Peru, które zyskają we wszystkich rankingach. To ostatnie zdaniem autorki może w przeciągu nadchodzących dekad przeskoczyć ponad 20 pozycji w rankingu i znaleźć się na 26 miejscu pod względem wielkości PKB. 

Będzie to kolejny objaw jak już wspomniano wcześniej przeniesienia się światowego środka ciężkości nie tylko na Ocean Spokojny, ale też o wiele bardziej na południe. Obok wymienionych państw w Ameryce Południowej rozwijać się będą również Brazylia, Ekwador, Boliwia, Honduras i Paragwaj. Równocześnie wzrośnie znaczenie niektórych państw afrykańskich, szczególnie Nigerii, Ghany i Etiopii. 

Państwa afrykańskie państwa swoją o wiele silniejszą pozycję zawdzięczać będą nie tylko poprawiającej się sytuacji gospodarczej, ale także ogromnemu przyrostowi ludności, która wkrótce ulegnie w tych krajach podwojeniu. Demografia zdaje się mieć w omawianym raporcie znaczenie kluczowe - widać wyraźny związek między spodziewanym, szybkim rozwojem a ilością nowych mieszkańców. 

Nowi gracze 

Interesująco prezentuje się lista państw, których znaczenie zdecydowanie wzrośnie. Zdaniem autorki raportu wśród liderów wzrostu gospodarczego wymienić należy Egipt, Turcję, Ukrainę i Nigerię. Turcja już dzisiaj wyrasta na lidera regionu, wspomnieliśmy już o wzroście znaczenia Nigerii, interesująca jest na pewno opinia na temat Ukrainy. Otóż zdaniem autorki w nadchodzących dekadach rozwój gospodarczy tego państwa wynosić będzie średnio 4-5% rocznie. Ma to się stać pomimo wyraźnego spadku ludności Ukrainy oraz o wiele gorzej sytuacji w porównaniu z większością krajów postkomunistycznych. 

W tej grupie dobrze rokują również Rumunia i Czechy, które mają pozostać najlepiej rozwijającą się gospodarką regionu Europy Środkowej. 

A co z Polską? 

Polska jak się okazuje znalazła się w grupie krajów o najniższym wzroście gospodarczym. W ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat nasza pozycja pozostanie mniej więcej taka jaka była. 

Cały raport chociaż z pewnością dostarcza wielu interesujących prognoz, sprawia wrażenie mało odkrywczego. Przede wszystkim zdaje się opierać jedynie na tym jak prezentuje się sytuacja poszczególnych państw w dniu dzisiejszym i próbuje je odnieść na kilkadziesiąt lat w przyszłość. Historia uczy nas zaś, że rzadko kiedy coś co zapowiadano jako pewnik sprawdzało się w rzeczywistości. Przede wszystkim raport zakłada istnienie stałych granic państw, nie uwzględnia tak istotnych przy takich analizach ewentualnych konfliktów zbrojnych ani poważniejszych kryzysów gospodarczych, katastrof ekologicznych czy innych istotnych zwrotów jakie już niejednokrotnie miały miejsce w historii. Wszystko to sprawia, że na raport warto spojrzeć nieco z dystansem.


piątek, 20 stycznia 2012

Kolejny etap głosowania w konkursie Blog Roku 2011

Drodzy Czytelnicy,

Dzięki Waszej mobilizacji i udzielonej pomocy, blog "Kod Władzy" zakwalifikował się do kolejnego etapu w konkursie na Bloga Roku 2011. Blog uzyskał ogromne wsparcie czytelników osiągając pierwszą lokatę! To jednak nie koniec, w kolejnym etapie w naszej kategorii rywalizujemy z blogami ze wszystkich kategorii stąd Wasza pomoc będzie nieodzowna. 


Bardzo proszę o oddanie głosu na bloga "Kod Władzy" poprzez wysłanie SMSa o treści C00109 (c-zero-zero-jeden-zero-dziewięć na numer 7122. Przypominam przy tym, że na dany blog głos można oddać tylko raz a koszt SMS wynosi 1,23 zł. Cały dochód z SMS'ów zostanie przekazany na turnusy rehabilitacyjne dla osób niepełnosprawnych. 

Victor Orwellsky

czwartek, 19 stycznia 2012

Tajne bazy CIA

Ujawnienie przez agencję AFP i telewizję ARD lokalizacji kolejnego z tajnych więzień CIA, w których na początku ubiegłej dekady przetrzymywano osoby aresztowane podczas „wojny z terroryzmem”, obrazuje jak dokładnie te informacje były do tej pory skrywane.

więźniowie w bazie w Guantanamo
Wbrew pozorom, pomimo wybuchających w kolejnych krajach skandali na temat więzień CIA, zwanych także „black sites” i tajnych lądowań samolotów w Europie Środkowej wciąż wiadomo niewiele. Powoli prawda wychodzi na jaw, ale wyraźnie widać, że wielu wpływowym ośrodkom politycznego lub militarnego wpływu jest ona nie w smak. Co więcej temat ten stał się w rzeczywistości narzędziem służącym wewnętrznym rozgrywkom politycznym w wiecznej grze o władzę.

Warto zwrócić uwagę choćby na moment publikacji wiadomości o odkryciu lokalizacji więzienia w Rumunii. Została ona ujawniona przez AFP w czwartek 8 grudnia, zaś wieczorem tego samego dnia telewizja ARD wyemitowała film dokumentalny na ten temat. Czy data na pewno była przypadkowa? Dokładnie tego dnia miał się odbyć szczyt Unii Europejskiej, podczas którego dyskutowano na temat przyszłości strefy euro i przyszłości europejskiej integracji jako takiej. Nikt nie ma wątpliwości, że najważniejsze role podczas szczytu odgrywały Francja i Niemcy, uważane za główny motor napędowy mających miejsce zmian. Abstrahując od oceny ustaleń, jakie zapadły podczas szczytu, należy zwrócić uwagę, że pojawienie się informacji o odkryciu kolejnego z tajnych więzień CIA mogło mieć wydźwięk propagandowy godzący przede wszystkim w Stany Zjednoczone.

Agencja AFP (Agence France Press) należy do rządu francuskiego, zaś ARD jest niemieckim nadawcą publicznym, nie można więc wykluczyć, że decyzje o emisji materiałów poświęconych więzieniom zapadły właśnie na szczeblu politycznym.

Władze Rumunii nie były chętne do współpracy w kwestii więzień. Jeszcze we wrześniu ubiegłego roku komisarz Rady Europy ds. praw człowieka, ThomasHammarberg stwierdził, że rząd w Bukareszcie „nie wykazuje szczególnej woli by ujawnić prawdę”, najwyraźniej jednak sytuacja uległa zmianie, gdyż dziennikarzom udało się ustalić położenie więzienia w północnej części stolicy kraju.

Znajdowało się ono w zatłoczonej dzielnicy willowej, w budynku Narodowego Biura ds. Tajnych Informacji, funkcjonującego pod nazwą ORNISS. W pobliżu leżą tory kolejowe, a z używanego jako więzienie budynku można było w zaledwie kilka minut dojechać do centrum Bukaresztu. Jak ustalili dziennikarze więźniów przetrzymywano tam od marca 2003 roku do maja 2006, wśród przetrzymywanych znajdował się między innymi „mózg” ataków z 11 września Khalid Szejk Mohammed.

Lokalizacja tajnej bazy wydaje się być zaskakująca, zważywszy, że w kraju tak dużym i słabo zurbanizowanym jak Rumunia nie będzie brakować dyskretniejszych obiektów. Budynek w centrum miasta był odpowiedni nie tylko dla Rumunów. W 2009 roku stacja ABC ujawniła, że na terenie Litwy znajdowały się dwa obiekty wykorzystywane jako więzienia CIA. Jednym z nich był budynek mieszczący się w centrum Wilna, drugim zaś dawna szkoła jeździecka znajdująca się około 30 kilometrów od stolicy kraju. Jedynie obiekty wykorzystywane w Polsce, takie jak opisywana w książce „Kod Władzy” baza w Starych Kiejkutach, miały charakter ściśle wojskowy.

Działania władz rumuńskich nie są jedynym przykładem prób ukrycia współpracy z CIA. We wrześniu 2011 roku portal Wikileaks ujawnił, że władze polskie i amerykańskie wspólnie próbowały zatuszować sprawę wykorzystywania bazy w Starych Kiejkutach. Kiedy presja mediów okazała się zbyt silna, podczas wizyty ówczesnego ministra spraw zagranicznych RP Stefana Mellera w USA, polski MSZ zwrócił się do Amerykanów z prośbą o ścisły kontakt w celu skoordynowania publicznego stanowiska.

Jeszcze inaczej rzecz miała się na Litwie. Zapewne część czytelników pamięta głośną sprawę procesu impeachmentu jakiemu został poddany prezydent Rolandas Paksas. Oskarżenia były poważne, gdyż oskarżono go wówczas o współpracę z rosyjskim wywiadem. Jednak cała sprawa ma także inny wymiar. W programie dokumentalnym poświęconym więzieniom, nakręconym przez telewizję Russia Today, Paksas utrzymuje, że usunięto go także z innego powodu – chodziło właśnie o chęć ujawnienia przez niego informacji o tajnym więzieniu mieszczącym się nieopodal Wilna.

Cała sprawa nie dotyczy jednak tylko byłych krajów postkomunistycznych w Europie Środkowo-Wschodniej. Jesienią 2011 roku głośno zrobiło się na ten temat także w Finlandii i Danii. Pod koniec października fiński minister spraw zagranicznych Erkki Tuomioja stwierdził, że nie ma podstaw by wszczynać śledztwo w sprawie doniesień mówiących o domniemanych lądowaniach amerykańskich samolotów przewożących więźniów. Stało się to pomimo nacisków ze strony organizacji zajmujących się prawami człowieka takimi jak Amnesty International, które przedstawiły nagrania wskazujące, że w poprzedniej dekadzie na fińskich lotniskach przynajmniej kilkakrotnie lądowały samoloty przewożące więźniów CIA. Jeden z nich miał miejsce 16 maja 2003 roku na lotnisku Helsinki-Vantaa.

Co ciekawe prawie w tym samym czasie podobną decyzję podjął również minister spraw zagranicznych Danii, Villy Søvndahl. Żądania przeprowadzenia śledztwa pojawiły się po ujawnieniu, że od 2001 roku nad Danią miało miejsce blisko 2 tysiące podejrzanych lotów. Za przeprowadzeniem niezależnego śledztwa opowiadały się w latach 2006-2011 trzy partie, które od ubiegłej jesieni tworzą rządzącą koalicję. Kiedy jednak doszły do władzy, związany z nimi minister Søvndahl stwierdził, że dalsze śledztwo będzie zbyt kosztowne i wycofał się z ich poparcia. Do tej pory informacja o tajnych lotach nad duńskim terytorium nie została potwierdzona przez samo CIA. Podejrzewa się przy tym, że podczas tych lotów (obejmujących także terytorium Grenlandii) przewożono nie tylko terrorystów, ale również między innymi najemników.

Sprawa więzień CIA w Europie zdaje się być bombą z opóźnionym zapłonem. Chociaż większość z nich działała w pierwszej połowie minionej dekady, to jednak dopiero w ostatnich latach temat ujrzał światło dzienne, wywołując coraz to nowe skandale. 

środa, 18 stycznia 2012

foto: Piotr Pietrzyk

Stany Zjednoczone, kraj który do niedawna uchodził za wzór i ostoję wolności powoli odchodzi od swoich ideałów dążąc pod pretekstem obrony praw autorskich do ograniczenia najbardziej fenomenalnego zjawiska naszych czasów - Internetu. Nowe, mająca rzekomo walczyć z internetowym piractwem ustawy (SOPA I PIPA) prowadzą do wprowadzenia realnej cenzury całej sieci. 18 stycznia protestować będzie Wikipedia, protestować będzie Internet. Protestujmy również my.
                                                                                                                                     Victor Orwellsky



wtorek, 17 stycznia 2012

Apokaliptyczne hałasy z całego świata

Doniesienia o głuchym, metalicznym dźwięku dobiegającym gdzieś z nieba docierają do nas z całego świata. Od początku stycznia słyszany był w tak odległych miejscach jak Nowa Zelandia, Kostaryka, Dania, USA czy Węgry. W niektórych miejscach dźwięki były tak silne, że trzęsły się ściany i szyby w oknach domów. 

Niezidentyfikowane Obiekty Dźwiękowe, UAO (Unidentified Audible Objects) zdają się dołączać do szeregu tajemnic współczesnego świata. Do tej pory nie udało się jednoznacznie stwierdzić co stoi za tymi niezwykłymi zjawiskami dźwiękowymi. Z drugiej jednak strony w sieci w ostatnich dniach pojawiło się wiele nagrań gdzie usłyszeć można owe tajemnicze hałasy, poniżej niektóre z nich: 

  • 09.01.2012 Kostaryka


  • 10.01.2012 Aalborg, Dania


  • 11.01.2012 Budapeszt, Węgry


  • 12.01.2012 Conklin, Alberta, Kanada

  • 12.01.2012 Czechy


  • 12.01.2012 południowa Szwecja
  • 12.01.2012 Luizjana, USA



Zjawiska te obserwowano i nagrywano już wcześniej, poniżej można zobaczyć między innymi nagranie z Kijowa z 11 sierpnia 2011:




Zastanówmy się co może być ich przyczyną. Jak zwykle w przypadku tego typu niewyjaśnionych zjawisk pojawia się cała masa najprzeróżniejszych teorii, część z komentatorów zwraca uwagę, że równie dobrze możemy mieć do czynienia ze sprytnie przygotowaną formą marketingu wirusowego. Jest to możliwe, jednak w przeciwieństwie do wywiadu z tajemniczym francuskim wizjonerem prezentowanego na tym blogu kilka dni temu powyższe filmy zostały umieszczone na o wiele "starszych" kontach, na których znaleźć można również inne nagrania.

Niektórzy łączą te dziwne dźwięki z falą tajemniczych wybuchów, które miały ostatnio miejsce na świecie. Internauci przystąpili do oznaczania tych miejsc na poniższej mapie:


Co jest źródłem tych tajemniczych, budzących dreszcz dźwięków? Czy jest to tylko zwykły zbieg okoliczności? A może specyficzne zjawisko atmosferyczne? Jak myślicie drodzy czytelnicy - czy to tartak, strzały z dubeltówki czy naprawdę UOA?

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Lotnisko w Szymanach

Ruszył w kierunku miejsca niezwykłego spotkania. Nie docierały tutaj odgłosy pobliskiego lotniska. Marca przepełniło znane mu uczucie podnoszącej się adrenaliny i ciekawości. Tak jak wtedy, gdy w Londynie spotkał się z informatorem tajnego stowarzyszenia byłych oficerów Stasi. Wtedy jednak jego życiu groziło niebezpieczeństwo. Tym razem sam nie wiedział czego się spodziewać.

– Dotychczas wydawało mi się, że takie miejsca są wyłącznie poza Europą – diabeł mówi tu dobranoc – pomyślał.

Droga, którą się poruszał, wyglądała na nieużytkowaną. Zarośnięta, z koleinami przypominającymi ślady czołgowych gąsienic.

– To chyba jeszcze tylko kilkadziesiąt metrów – pocieszył się.

Spotkanie z nieznajomym miało odbyć się przy starym młynie wodnym, który od lat stał opuszczony. To właśnie tam tajemniczy rozmówca Marca wskazał miejsce rozmowy. Sąsiedztwo obiektów wojskowych zmniejszało szanse natknięcia się na okolicznych mieszkańców. Jedynie dzikie zwierzęta biegały swobodnie po tym terenie nieświadome jego znaczenia. Choć gdyby wiedziały, jakich mają naprawdę sąsiadów, znalazłyby sobie pewnie spokojniejsze miejsce do życia. 

Marc znalazł się na polanie. Chylący się ku upadkowi budynek młyna dodawał polance uroku. Zaczął powoli zbliżać się do zabudowań, starając się robić trochę hałasu, aby nie zaskoczyć swojego rozmówcy.

Na zarośniętym trawą przewróconym młyńskim kole ktoś siedział. Ubrany był w wojskową kurtkę. Na głowie, mimo narastającego upału, miał wojskowy kapelusz. Jego twarz maskowała zielona chusta. Najwyraźniej chciał pozostać anonimowy. Marc podszedł do mężczyzny. Wyciągnął rękę w geście powitania. Szorstka dłoń uścisnęła dłoń Marca.

– Witam, cieszę się, że zechciał się pan ze mną spotkać – powiedział Marc.

– Proszę nie dziękować, w końcu to była moja inicjatywa – odparł mężczyzna. – Chciałem, by ktoś z cywilizowanej części Europy dowiedział się, co się tutaj dzieje. Najpierw towarzyszyli nam Ruscy, a teraz Amerykanie.

– Jacy Amerykanie? Kogo pan ma na myśli? Nic pan wcześniej nie wspominał – zdziwił się Marc.

– Naprawdę? –nieznajomy wzruszył ramionami. – Nie mówiłem, że samoloty były amerykańskie?

– Nie! Jakie samoloty?

– Być może. W każdym razie samoloty były amerykańskie. Sprawdziłem to. I jestem pewien, że dzieje się tu coś złego. Ktoś prowadzi jakąś grę skrywaną przed światem. Dlatego do pana zadzwoniłem. Nagle po wielu latach spokoju zaczęły się dziwne lądowania, tajemnicze transporty. Pojawiły się samoloty, jakich te okolice wcześniej nie widziały. Kiedyś pomyślałbym, że to Ruscy coś kombinują, ale teraz? Po Ruskich pozostało tylko wspomnienie. Najwyraźniej to nasi sojusznicy coś rozrabiają. Jestem przekonany, że to jakaś podejrzana operacja. Liczę na pańską dyskrecję, boję się o swoje życie.

– Ależ oczywiście, mam taki obowiązek – potwierdził Marc.

– No dobrze, co chce pan wiedzieć?

– Proszę opowiedzieć mi o tych samolotach.

– Terminy przylotów były zawsze pilnie strzeżoną tajemnicą.

Samolot pojawiał się nagle i tak samo nagle, poza wszelką procedurą, znikał. Pamiętam szczególnie jedno takie lądowanie. Nikt nie uprzedził mnie o tym fakcie. Na krótko przed nim do wieży weszło dwóch cywili, którzy powiadomili obsługę, że za godzinę przyleci niezapowiedziana maszyna.


Zegar Zagłady ustawiony na 11:55

Gdy na tym zegarze wybije godzina 12:00 najprawdopodobniej nie będzie już nikogo kto będzie w stanie o tym napisać. Działający od 1947 roku Zegar Zagłady (Doomsday Clock) ma w sposób symboliczny pokazywać jak bardzo ludzkość zbliżyła się do momentu Ostatecznej Zagłady.

Od czasu jego uruchomienia autorzy Bulletin of the Atomic Scientists wydawanego na uniwersytecie w Chicago przestawiali wskazówkę kilkakrotnie, jej pierwotna pozycja w 1947 roku znajdowała się na 11.53. Najbardziej gorący okres miał miejsce już w 1953 kiedy to zdaniem naukowców byliśmy zaledwie "dwie minuty" od końca świata. Drugim skrajnym momentem po latach ocieplenia był rok 1984 (11:57) i prowadzony wówczas wyścig zbrojeń. Wkrótce jednak, wraz zakończeniem Zimnej Wojny, sytuacja zdawała się poprawiać a po podpisaniu przez USA i ZSRR traktatu START1 wskazówka powędrowała aż na 11:43. Ten wybuch optymizmu trwał jednak zaledwie kilka lat, od pewnego czasu obserwujemy kolejne, nieubłagane przesuwanie się wskazówki w stronę "północy".
Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że naukowcy z Chicago od lat 90-tych dodali kolejne kryterium - zmiany klimatyczne wywołane działalnością człowieka. Po ich uwzględnieniu, jak również w związku z narastającym napięciem w stosunkach międzynarodowych, 10 stycznia bieżącego roku wskazówka powróciła do stanu z roku 2007.

Czy sytuacja na świecie jest aż tak zła? Jeśli spojrzymy na wskazówki i porównamy ze stanem poprzednim, stwierdzimy, że wciąż istnieje dość duże pole manewru. W końcu bywało gorzej. Owszem, bywało i tym musimy się pocieszać, z drugiej jednak strony sam zegar jest jedynie pewnym symbolicznym i medialnie atrakcyjnym wskaźnikiem ustalanym przez relatywnie niedużą grupę naukowców, którzy są przecież tylko ludźmi i jak to u ludzi bywa też popełniają błędy.

sobota, 14 stycznia 2012

Szpiedzy w kosmosie

Do tej pory jeśli mówiło się o jakichkolwiek formach szpiegostwa w kosmosie z reguły pod tym terminem rozumiano przede wszystkim wykorzystanie satelitów szpiegowskich umożliwiające śledzenie obiektów znajdujących się na Ziemi. 

Ostatnie doniesienia wskazują jednak, że nadszedł czas aby zweryfikować to podejście. Pojawiły się bowiem informacje mówiące o tym, że Stany Zjednoczone wykorzystywały bezzałogowy wahadłowiec do podsłuchiwania chińskiego laboratorium kosmicznego. 

Zakończenie przez NASA programu załogowych lotów wahadłowców nie oznacza wcale, że nabytego doświadczenia nie wykorzystywano przy innych rozwiązaniach. W 1999 agencja rozpoczęła prace nad bezzałogowym wahadłowcem (unmanned vertical-takeoff, horizontal-landing, VTHL), który przy o wiele niższych kosztach eksploatacji byłby w stanie wykonywać wiele misji w kosmosie. Jego realizację zlecono koncernowi Boeing, zaś po kilku latach projekt przeszedł pod skrzydła Departamentu Obrony.

W marcu zeszłego roku mierzący 9 metrów długości wahadłowiec został przy użyciu rakiety Atlas umieszczony na niskiej orbicie Ziemi. Wkrótce obserwatorzy śledzący ruchy tych urządzeń zauważyli pewne nieprawidłowości. Otóż orbita X-37B różniła się od tych jakimi do tej pory poruszały się amerykańskie wahadłowce. Wkrótce okazało się, że jego trajektoria pokrywa się z lotem innego znajdującego się w kosmosie obiektu - chińskiej stacji Tiangong 1.

Tiangong 1 ma być według deklaracji Pekinu zaczątkiem chińskiej stacji kosmicznej i znaczącym krokiem w kierunku pozaziemskiej ekspansji Państwa Środka, nie powinno więc dziwić, że ich konkurenci są ciekawi stosowanych przez nich rozwiązań.


piątek, 13 stycznia 2012

Włochy pod rządami mafii

Z opublikowanego przez Daily Mail raportu wynika, że kryzys bynajmniej nie zaszkodził włoskiej mafii, która ma się nad wyraz dobrze. 

Zorganizowana przestępczość jest procederem, który we Włoszech przynosi największe, sięgające 100 miliardów euro zyski. Oprócz tradycyjnych form zarobku takich jak haracze, zastraszenia i wymuszenia dokonywane na przedstawicielach najróżniejszej maści legalnych biznesów, bogaci w kapitał mafiosi dzięki kryzysowi znaleźli kolejną okazję do zwiększenia swojego stanu posiadania. 

Okazuje się bowiem, że nowym źródłem ogromnych zysków są wysoko oprocentowane pożyczki udzielane pozbawionym kapitału firmom. Zdaniem autora raportu, Marco Venturiego mafia stała się "największym bankiem w kraju". Venturi jest prezesem stowarzyszenia Confesercenti skupiającego małe i średnie przedsiębiorstwa, szacuje on, że wspomniane pożyczki i wymuszenia doprowadziły w całych Włoszech do upadku blisko 190 tys. firm.
Z raportu wynika, że udzielanie pożyczek jest o wiele prostsze i bardziej opłacalne od przemytu narkotyków i broni, prostytucji czy hazardu. Co więcej szczególnym miejscem zainteresowania mafiosów stał się Rzym, w którym krzyżują się interesy wszystkich najważniejszych graczy: 
  • mafii sycylijskiej - powołanej jeszcze w XIX wieku znanej pod nazwą Cosa Nostra (na zielono),
  • Camorry - zdecentralizowanej i skonfliktowanej ze sobą struktury z regionu Kampanii (na pomarańczowo)
  • 'Ndranghety - związanej z Kalabrią (na niebiesko), uważanej za jedną z najsilniejszych organizacji przestępczych świata, 
  • Sacra Corona Unita - najmłodsza z wymienionych, szczególnie silna w rejonie Apulii ( na żółto) oraz w Albanii, trudniąca się przede wszystkim przemytem.

Włoska mafia dołącza do wąskiego i elitarnego klubu beneficjentów panującego kryzysu. Patrząc na rosnącą władzę i inwigilację ze strony wielu państw na świecie, nie sposób odmówić trafności słowom znanego polskiego aforysty i scenarzysty Andrzeja Majewskiego, który zauważył, że: "dobrze zorganizowaną grupę przestępczą nazywamy mafią, najlepiej zorganizowaną mafię, nazywamy państwem".


czwartek, 12 stycznia 2012

Wirusy komputerowe, które obronią Cię przed atakiem

Najwyraźniej japońscy informatycy wzięli sobie do serca to, że złośliwe oprogramowanie zwykło się nazywać "wirusami" i zdecydowali się wziąć przykład ze świata natury. W przyrodzie mikroorganizmy żyją w symbiozie z innymi stworzeniami zapewniając im w ten sposób bezpieczeństwo przed atakami innych żyjątek. Japończycy planują stworzyć wirusa, który pozostanie nieszkodliwy dla komputera, lecz w razie zagrożenia zdolny będzie odeprzeć atak. Ma on być w stanie przeanalizować naturę ataku, następnie zlokalizować jego źródło i powstrzymać "infekcję". 

Pomysł ten zdecydował się wesprzeć japoński rząd, który zainwestuje w program 2,3 miliona dolarów, choć jak zauważyli autorzy z portalu Pejcz.cz tworzenie wirusów komputerowych jest zabronione przez prawo. Będzie się to wiązało zapewne ze zmianą przepisów bądź też, jak to miało miejsce w Niemczech, z próbami obejścia przepisów.

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf