środa, 22 lutego 2012

Chrześcijanie i muzułmanie razem w sojuszu?

Szejk Imran Hosein /fot. Aaimabdulrehman
Zdaniem Szejka Imrana Hoseina prawdopodobny sojusz między muzułmanami i chrześcijanami można traktować jako znak, że żyjemy w czasach ostatecznych.

W wywiadzie udzielonym Markowi Glennowi 10 stycznia 2012 roku szejk stwierdził, że istnieje duża szansa, że w najbliższej przyszłości dojdzie do zawarcia sojuszu między muzułmanami i chrześcijanami (szczególnie tymi związanymi z prawosławiem) przeciwko doktrynie i krajom wspierającym NWO. Całość trwającego ponad godzinę wywiadu można posłuchać poniżej (wkrótce na blogu umieszczę kilka ciekawszych fragmentów tego dość długiego wywiadu):


Imran Hosein urodził się na Karaibach w 1942 roku, jest znanym i poważanym na całym świecie filozofem muzułmańskim, specjalizuje się w badaniach na pograniczu polityki, ekonomii, eschatologii i stosunków międzynarodowych. Jest autorem kilkunastu książek i ogromnej ilości artykułów, prowadził wykłady na całym świecie, brał też udział w debatach między wyznawcami chrześcijaństwa, judaizmu i islamu.

Już w 2003 roku twierdził, że na Bliskim Wschodzie może dojść do fali protestów i rewolucji, które później nazwano "arabską wiosną", miały być one od początku wynikiem planu ludzi stojących za NWO a mających na celu osłabienie, a docelowo również zniszczenie państw stojących na drodze do stworzenia Nowego Porządku Światowego. 
Poparcie jakiego udziela Syrii i Iranowi Rosja świadczyć może o tworzeniu się zrębów zapowiadanego przez Hoseina sojuszu. Rosja od pewnego czasu bardzo wyraźnie podkreśla swoje chrześcijańskie korzenie równocześnie jednak licząc się z wciąż rosnącą populacją rosyjskich muzułmanów. Czy taki jest właśnie scenariusz nadchodzącej przyszłości? Jak myślicie?

wtorek, 21 lutego 2012

Anonymous: ataki jak w zegarku

grafika z jednej z poprzednich akcji grupy "Payback"
Członkowie grupy Anonymous zapowiedzieli zwiększenie dyscypliny w swoich szeregach i przeprowadzanie regularnych ataków w każdy piątek.

Informację opublikował magazyn Wired, który przeprowadził niedawno czat z Anonymous. Podczas czatu jeden z członków grupy stwierdził, że są oni w trakcie opracowywania kilkudziesięciu nowych celów a ataki będą się odbywać według ustalonego harmonogramu:

"W każdy piątek będziemy przeprowadzać ataki... w konkretnym celu - wymiecenia jak największej ilości skorumpowanych korporacyjnych i rządowych systemów z naszego Internetu."

Cele grupy zdają się być coraz jaśniejsze - w innym opublikowanym w sieci oświadczeniu Anonimowi poinformowali, że ataki nastawione będą zarówno na blokowanie stron internetowych jak i przechwytywanie maili i baz danych. Docelowo atakowane firmy oraz instytucje rządowe mają zupełnie zatracić możliwość funkcjonowania za pośrednictwem sieci.

W działalności Anonymous dostrzec można wyraźne zmiany. Grupa deklarując wprowadzenie ścisłej dyscypliny w kwestii regularności ataków nie tylko sprawia, że coraz słabiej przypomina tą mało w swojej istocie zdyscyplinowaną grupę hackerów a staje się coraz bardziej internetowym wojskiem, którego mocodawcy pozostają ukryci gdzieś za parawanem. 
 



poniedziałek, 20 lutego 2012

Kochanie - zróbmy sobie... PAŃSTWO!

Globalny terroryzm, globalne wyzwania, globalny podatek, a także światowe państwo, które ma nad tym wszystkim sprawować pieczę. W czasach, gdy drogi do zjednoczenia Ziemi w jeden organizm państwowy wydają się być bliższe niż kiedykolwiek w historii, warto przyjrzeć się koncepcjom alternatywnym, czyli zakładającym niepodległość jak największej ilości państw.

fot. artechdes/sxc.hu
Rzeczywistość polityczna jest dynamiczna, niektóre państwa upadają, a na ich miejscu wyrastają nowe, żywotne organizmy. Powstanie niektórych przebiega w sposób w miarę pokojowy, inne z kolei swoją drogę do niezależności muszą wywalczyć w długich i krwawych wojnach.

W kategoriach prawnych podstawowymi elementami niezbędnymi do powstania państwa są ludność, terytorium i władza najwyższa. Te trzy kryteria są fundamentem, na jakim dany obszar może próbować zbudować własną niepodległość i liczyć na to, że zostanie ona uznana przez inne państwa.

Zgodnie bowiem z konwencją z Montevideo z 1933 roku o prawach i obowiązkach państwa pojawił się także czwarty istotny element, jakim jest zdolność do utrzymywania stosunków z innymi państwami. W ten oto sposób właśnie rozpoznawalność na arenie międzynarodowej jawi się dziś jako główne kryterium tego, czy dane państwo traktowane jest jako niepodległe.


sobota, 18 lutego 2012

Komputery podsłuchujące nasze myśli? To wkrótce będzie możliwe!

elektrody w czaszce pacjenta


Naukowcy z Uniwersytetu Berkeley w Kalifornii mogą pochwalić się nie lada sukcesem. Niedawno poinformowali oni o skonstruowaniu przez nich skanera, który był w stanie odczytać ludzkie myśli.

Do eksperymentu zaangażowano 15 anglojęzycznych pacjentów cierpiących na określone schorzenia neurologiczne. W ich czaszkach wycięto dziury, przez które włożono 256 elektrod, których zadaniem było odbieranie sygnałów z mózgu.

Tak przygotowanym pacjentom odtworzono serię słów, rejestrując równocześnie aktywność ich mózgów. Następnie zdobyte dane przetworzono w komputerze, który odwrócił proces i na podstawie uzyskanych informacji o falach mózgowych pacjentów zrekonstruował usłyszane słowa. 
Póki co możemy rzecz jasna mówić o powodzeniu jedynie jednego eksperymentu, być może jednak dokonane odkrycia staną się milowym krokiem w procesie odczytywania ludzkich myśli. Z pewnością skorzystają na tym nie tylko osoby z zaburzeniami mowy, ale też najprzeróżniejsze agencje szpiegowskie.
źródło: Singularity Hub



piątek, 17 lutego 2012

Obama postuluje wprowadzenie światowego podatku

Z czym kojarzy się rząd? Według słownika wyrazów obcych PWN rząd to "naczelny wykonawczy i zarządzający organ państwa, kierujący całym aparatem administracyjnym". Jedną z najważniejszych cech rządów, bo chyba nie istnieje rząd, który by tego nie robił, jest pobieranie podatków. Generalnie można przyjąć, że terytorium, nad którym państwo sprawuje władzę to obszar, na którym jest ono zdolne pobierać i egzekwować podatki.

Czym więc w związku z tym będzie Rząd Światowy? Będzie on przede wszystkim rządem, który będzie w stanie (albo będzie do tego dążyć) do pobierania podatków na całym ziemskim globie. Nawet gdyby potraktować całą sprawę z innej strony, to znaczy rozpoczynając od globalnego podatku, musiałaby istnieć instytucja, która zajmować by się miała pobieraniem tego podatku w każdym miejscu na kuli ziemskiej a także, w razie potrzeby dyscyplinować krnąbrne kraje, które na takie rozwiązanie nie chciałyby się zgodzić. Mielibyśmy więc krok w stronę powołania Rządu Światowego.

Pozostaje zatem zadać sobie pytanie, jak powinniśmy odczytywać pomysły wprowadzenia globalnego podatku? Zapewne w wielu przypadkach byłyby to jedynie próby naprawy świata i zaradzenia istniejącym niesprawiedliwościom.

Być może właśnie tak należy potraktować deklarację doradcy ekonomicznego prezydenta Baracka Obamy, Gene'a Sperlinga, który wyraził swoje poparcie dla wprowadzenia światowego podatku. Co warto podkreślić Sperling nie powiedział tego podczas prywatnego wywiadu, lecz w trakcie oficjalnego spotkania w Białym Domu. Swoje poparcie uzasadniał przede wszystkim faktem, że wiele firm, w obawie przed kryzysem uciekała do rajów podatkowych.

Chociaż Biały Dom oficjalnie zdystansował się od tego stanowiska, sam prezydent USA wkrótce oznajmił coś bardzo podobnego. Jak zauważyli bowiem dziennikarze Weekly Standard, Obama na spotkaniu w Milwaukee stwierdził, że istnieje potrzeba by "międzynarodowe korporacje płaciły podstawowy, minimalny podatek". Teoretycznie Obama i Sperling użyli innych nazw, jednak można się domyślić, że mieli oni na myśli to samo.

źródło: Weekly Standard

czwartek, 16 lutego 2012

Brytyjski sąd: Rothschild pociągał za sznurki

Niewiele jest rodzin tak jednoznacznie kojarzonych z wielkim światowym spiskiem jak słynny ród Rothschildów. Ta sięgającymi swoimi korzeniami XVIII wieku rodzina bankierów uważana jest za jednego z głównych twórców Nowego Porządku Światowego. Oczywiście, czemu nie ma się co dziwić, oficjalnie nikt z nich nigdy tego nie przyznał. Zdarzają się jednak takie momenty, że pewne fakty wyjdą na jaw i informacje o nich zostaną przekazane przez główne media. 

Tak stało się niedawno w wyniku procesu jaki wytoczył brytyjskiemu "Daily Mail" Nathaniel Rothschild w związku z opublikowanym przez dziennik w maju 2010 roku artykułem. 

Zdaniem Rothschilda dziennikarze w artykule opisującym jego podróż do Rosji w 2005 roku w sposób "niesprawiedliwy" "przekoloryzowali" jego wizerunek przedstawiając go jako "władcę marionetek". 

Z artykułu wynikało, że tuż po ekonomicznym forum w Davos Rothschild udał się do Moskwy, gdzie spotkał się z rosyjskim oligarchą, Olegiem Deripaską (uważanym za jednego z najbogatszych ludzi na świecie). Z Moskwy obaj polecieli do prywatnej posiadłości Deripaski na Syberii.  

Zdaniem Rothschilda podróż miała charakter czysto rekreacyjny, jednak dziennikarze Daily Mail udowodnili, że towarzyszył im bliski znajomy bankiera Lord Mandelson, a cała sprawa miała związek z wartymi 250 milionów funtów kontraktami na zakup dwóch należących do Deripaski hut aluminium.

Dziennikowi udało się przekonać sędziów i sprawa została wygrana, jednak Rothschild zapowiedział apelację. 

Teoretycznie sprawa wydaje się typowa, kilku wpływowych biznesmenów i polityków bawi się razem i wspólnie uzgadniają warunki ogromnego kontraktu - historia jak wiele innych w dzisiejszych czasach. Jeśli jednak sprawa jest tak oczywista to czemu Rothschildowi tak zależy by nie kojarzono go z podobnymi interesami?


środa, 15 lutego 2012

Mroczna strona Internetu

W ciągu ostatniego roku zostaliśmy dosłownie zbombardowani doniesieniami na temat kolejnych prób kontroli prywatności i cenzury w Internecie. Informacje o zmianie polityki Google'a, udostępnianiu danych przez Facebooka, blokadzie wpisów na Twitterze, przede wszystkim zaś porozumienia takie jak SOPA w USA czy mająca zasięg globalny ACTA sprawiają, że człowiek zaczyna się zastanawiać: co potem? 

Chociaż Internet jest wynalazkiem bardzo młodym to jednak zdążyliśmy się do niego przyzwyczaić. Internet stał się dla młodych Polaków tak bliski, że informacja o planach podpisania przez polski rząd ACTA doprowadziła do masowych protestów. Co jednak gdy ACTA wejdzie w życie? Co stanie się kiedy sieć stanie się faktycznie kontrolowana tak jak dążą do tego możni tego świata?

Wbrew pozorom sprawa nie jest przegrana i już teraz rozpoczęły się poszukiwania alternatywnych rozwiązań. Jednym z nich była propozycja  wysunięta podczas Chaos Computer Congres w Berlinie pod koniec grudnia 2011 roku kiedy to zaproponowano stworzenie sieci własnych satelitów, które umożliwiłyby niezależną komunikację między internautami. 

Realizacja powyższej koncepcji byłaby kolejnym krokiem w kierunku stworzenia alternatywnej wobec kontrolowanej przez rządy i korporacje sieci, jednak z pewnością nie byłby to pierwszy krok w tą stronę. 

Od lat bowiem istnieje również prawdziwe internetowe podziemie.


Czym jest Dark Internet?

Istnieją różne nazwy określające tą mało znaną przeciętnym internautom przestrzeń w sieci, możemy się spotkać między innymi z takimi określeniami jak "deep web" bądź "darknet", wszystkie one jednak oznaczają to samo. 

Sama tematyka nie doczekała się do tej pory rzetelnego opracowania, szacuje się nawet, że sieć swoją strukturą może przypominać górę lodową i większa część jej zasobów pozostaje ukryta. 

Michael K. Bergman, który pod koniec lat 90-tych podjął się zbadania wielkości darknetu stwierdził, że jego wielkość przekracza dwu lub trzykrotnie wielkość tradycyjnie przez nas pojmowanej sieci. W opublikowanym w 2001 roku raporcie zauważył, że wyszukiwarki wyszukują jedynie 0,03% wszystkich dostępnych w sieci stron, co więcej rozmiary darknetu rosną w błyskawicznym tempie. 

Proszę zwrócić uwagę - raport pochodzi z 2001 roku, a więc sprzed blisko 11 lat. To w skali historii Internetu cała epoka, jeśli więc zauważony przez Bergmana trend się utrzymał, dziś wielkość darknetu przekracza nasze najśmielsze wyobrażenia. 

Stare nieużywane adresy i serwery mogą być wykorzystywane przez hackerów do przeprowadzania ataków, być może wykorzystywane są również przez wywiady obcych państw w wiecznych rozgrywkach o światową dominację. Inne z kolei mogą służyć jako ścieżki, dzięki których dotrzeć można do zakazanych treści, informacji na temat największych spisków tego świata, tajemnic III Rzeszy, prawdy o UFO, WTC i wielu innych.

Nie oszukujmy się, większość internautów zagląda jedynie do kilku serwisów i podlinkowanych do nich stron, rzadko kiedy szuka czegoś więcej. Wbrew pozorom nie jest bowiem tak, że z naszego domowego komputera i zwykłej przeglądarki możemy w pełni połączyć się z dowolnym serwerem na świecie, niektóre serwery pozostają zablokowane przy pomocy haseł, adresów innych nigdy nie będzie nam dane poznać. 

Niejednokrotnie już ludzie chcąc uciec przed zagrożeniem uciekali do podziemia, dziś chociaż dotyczy ono wirtualnej rzeczywistości to jednak zagrożenie pozostaje jak najbardziej realne i być może już niedługo zakazana wiedza o darknecie stanie się cenna na wagę złota.


źródło: 4chan.org





wtorek, 14 lutego 2012

Przypadek czy rezultat? Masowe wymieranie delfinów

Uważni czytelnicy tego bloga z pewnością pamiętają wpis poświęcony masowym zgonom zwierząt, szczególnie ptaków jakie miało miejsce na początku ubiegłego roku. Masowe zgodny ptaków powtórzyły się 31 grudnia 2011 roku w miasteczku Bebee w stanie Arkansas w USA i chociaż nie ustalono ostatecznie przyczyn masowego umierania ptaków spodziewano się, że podobnie jak rok wcześniej zjawisko powtórzy się także w roku 2012.

Wbrew oczekiwaniom styczeń okazał się wyjątkowo spokojnym miesiącem, jednak na początku tego miesiąca pojawiły się pierwsze niepokojące informacje. 7 lutego serwis Activist Post poinformował o śmierci blisko stu delfinów na plażach przylądka Cod (po prawej). Z niewiadomego powodu zwierzęta opuszczały morze i lądowały na plażach by tam umrzeć. Chociaż tego typu zjawiska pojawiały się już u waleni przypadek z 7 lutego próbowano powiązać raczej z innymi masowymi zgonami zwierząt.

Nie minął tydzień i serwis podał informacje o kolejnym, bardzo podobnym do poprzedniego wydarzeniu. Tym razem miało ono jednak miejsce na peruwiańskich plażach Oceanu Spokojnego. Porozrzucane wzdłuż wybrzeża na północ od Limy zwierzęta w przeciwieństwie do delfinów z przylądka Cod były martwe już w momencie kiedy znajdowano je na plaży, nie można było im pomóc. 

Znalezienie na wybrzeżu Peru aż 260 martwych delfinów jest tym dziwniejsze, że w ogóle nie występują one w tych okolicach, bez względu na to czy na nie polowano czy też otruto, tych zwierząt w ogóle nie powinno być w tamtym miejscu! W chwili obecnej Peruwiański Instytut Morski bada próbki martwych zwierząt, jest więc szansa, że wkrótce uda się rozwiązać całą zagadkę. 

Masowa śmierć zwierząt łączona jest z innymi tajemniczymi zjawiskami, między innymi dziwnymi dźwiękami słyszanymi na całym świecie a także z bronią HAARP, której stosowanie wciąż szufladkowane jest jako "teoria spiskowa".


poniedziałek, 13 lutego 2012

Skandal we Włoszech - Benedykt XVI miałby umrzeć w tym roku?

Miniony weekend we Włoszech upłynął pod znakiem głośnego skandalu w związku z ujawnieniem notki, z której wynika, że papież Benedykt XVI umrze w ciągu najbliższego roku.

fot. David Iliff. Licencja: CC-BY-SA 3.0
Treść napisanej po niemiecku anonimowej noty opublikował lewicowy dziennik "Il Fatto Quotidiano" jeden z największych tytułów we Włoszech. Miała ona wcześniej być przekazana do wiadomości papieża w styczniu przez kardynała Dario Castrillon Hoyo. Za źródło notki uważa się zapiski innego hierarchy, arcybiskupa Palermo Paolo Romeo, który jesienią zeszłego roku przebywał w Chinach.

Informacja została zdementowana przez Watykan jako "brednie", nie przeszkodziło to jednak w wywołaniu burzy we włoskich mediach. Komentatorzy zwracali uwagę na fakt, że arcybiskup Palermo przebywać miał w Chinach z prywatną wizytą, jednak zdaniem "Il Fatto Quotidiano" celem podróży było również reprezentowanie Stolicy Apostolskiej w Państwie Środka.

Zgodnie ze starą zasadą księcia Aleksandra Gorczakowa nie należy wierzyć w niezdementowane informacje. Zastanówmy się zatem w jakim celu tak doświadczony dyplomata jak abp. Romeo ujawnił podobną informację?

Benedykt XVI nie jest rzecz jasna najmłodszy, w tym roku skończy 85 lat, jednak informacja o bliskiej śmierci papieża musiała być podyktowana czymś więcej, być może wiedzą o jego stanie zdrowia? Pojawiały się spekulacje na temat ewentualnego zamachu na Benedykta XVI wydaje się jednak, że gdyby ktoś planował zamach na papieża musiałoby mu bardzo zależeć na czasie.

Autor bloga "Młot na przedsoborowie" zwraca uwagę na fakt, że w Watykanie mamy obecnie do czynienia z bardzo silnym konfliktem między różnymi stronnictwami (powołując się przy tym na prace o. Malachi Martina, o którym pisałem na tym blogu przy okazji Encyklopedii Spisku), dla niektórych z nich Benedykt XVI jest osobą wybitnie niewygodną i eliminacja dawnego "pancernego kardynała" wiązać się może z wprowadzanymi przez niego reformami w Kościele.

Warto w tym miejscu przytoczyć fragment rozmowy z powieści "Kod Władzy":

– Każdy z nas – włączył się człowiek w białym ubraniu – jest
w takiej samej sytuacji. Myślimy co innego, robimy co innego. Nigdy
jednak nie zwątpiłem, że przyjdzie taki czas, by bez skrępowania
pokazać kto decyduje o przyszłości świata.
– Tak… zgadzam się z tobą – potwierdził człowiek z blizną.
– Ja też w to wierzę i dlatego musimy wzmocnić swoją pozycję,
nawet gdybyśmy musieli zrobić to na siłę, eliminując przeciwników.
Nie pozwolę – wyprostował się – by Kościół porozumiał się
z kimś trwale. Jego pozycja wówczas się nadmiernie wzmocni. Nie
jest nam po drodze z silnym Watykanem. Im słabsza jego pozycja,
tym lepiej.


sobota, 11 lutego 2012

Filipiny - USA chcą powrotu na dawną kolonię

Kolejny krok w wielkiej grze o Oceany Indyjski i Spokojny. Tym razem ruch należy do Stanów Zjednoczonych, gdyż Pentagon zapowiedział, że będzie dążyć do zwiększenia dostępu do baz i portów w Filipinach. 

To wschodnioazjatyckie państwo było przez długi czas amerykańską kolonią. Jeszcze 20 lat temu stacjonowały tam wojska USA, teraz w związku z coraz większą aktywnością Chin, Amerykanie chcą tam powrócić - podaje serwis DefenseTech powołując się na informacje z agencji Reutera. 

"Powrót" Amerykanów na Filipiny nie będzie jednak oznaczał budowy nowych baz wojskowych. Pentagon zapewnia, że jedyne czego będzie potrzeba to dostępu do filipińskich baz i lotnisk. 

Autorzy z DefenseTech zauważają jednak, że informacja ta pojawiła się wkrótce po tym jak Pentagon ujawnił na konferencji prasowej, że na terytorium Singapuru umieszczone zostaną amerykańskie okręty bojowe. 

Przypomnijmy ostatnie ruchy w tym rejonie:

Kolejne figury rozstawione.

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf