czwartek, 21 marca 2013

Zabójcza szczepionka. Komu zależy na fałszywej pandemii?

Najwięksi krytycy szczepionek mówią o wdrażaniu za ich pomocą tzw. "programu planowanej redukcji populacji". Niezależnie jednak od ich opinii, bez wątpienia znaleźliśmy się dziś nad gigantyczną przepaścią, która pokazuje liczne ułomności koncernów farmaceutycznych i ogromny medyczny chaos. Problem dodatkowo potęgują propagowane na szeroką skalę "uniwersalne" szczepionki, których negatywne skutki (co potwierdzają kolejne badania) odłożone są w czasie...

fot. anh-usa.org
Ostatnie badania potwierdzają, że popularna szczepionka przeciwko A/H1N1 (przeciwko "świńskiej grypie") zawiera toksyczny związek powodujący występowanie zespołu Guillaina-Barrégo. Choroba paraliżuje układ nerwowy oraz powoduje neuropatię ruchową na skutek procesów autoimmunologicznych. 

Najnowsze analizy zamieszczone w czasopiśmie Lancet (wiodące na świecie czasopismo medyczne i specjalistyczne) zawierają przekonywujące dowody, że liczne przypadki pojawienia się zespołu Guillaina-Barrégo spowodowane zostały poprzez szczepienia przeciwko grypie A/H1N1 z 2009 roku. 

To nie jest jednak pierwszy raz, kiedy szczepionka przeciwko grypie jest związana z pojawieniem się zespółu Guillaina-Barrégo. W 1976 roku, szczepionka na świńską grypę spowodowała tak wiele przypadków choroby, że amerykańskie Center for Disease 'Creation and Proliferation' zostało zmuszone do stworzenia specjalnej strony wyjaśniającej obecnie całą sprawę. 

Problem zaczyna występować na coraz większym obszarze. Rządy Norwegii, Szwecji, Finlandii i Irlandii, potwierdziły, że wiele z przypadków zespółu Guillaina-Barrégo, ale i narkolepsji jest wynikiem szczepień. Oczekuje się pojawienia niebawem wielu nowych przypadków zachorowań.

Negatywne skutki szczepień z 2009 roku dopiero dziś wychodzą na jaw. Trudno przewidzieć, jakie konsekwencje czekają tych, którzy szczepią się obecnie. Niektórzy podkreślają, że szczepionka to narzędzie, które zmienia "pacjenta w klienta" wielkich firm farmaceutycznych, i to na długie lata...

Czy Waszym zdaniem ryzyko związane ze szczepionkami jest aż tak wysokie? Czy możemy się mu jakoś przeciwstawić?


Źródła: ultraclearance/activistpost/about

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/03/zabojcza-szczepionka-komu-zalezy-na.html

środa, 20 marca 2013

"Demokracja niesiona na bagnetach", czyli amerykańska inwazja na Irak po dziesięciu latach

Dokładnie dziesięć lat temu 38 państw pod przywództwem USA dokonało inwazji na Irak. Ówczesny amerykański sekretarz stanu generał Colin Powell wyraża dziś "ubolewanie", że był manipulowany przez George'a Busha i Tony'ego Blaira, czego celem miało być przekonanie ONZ do ataku w oparciu o fałszywe dane... Nie ulega jednak wątpliwości, że naruszeń dopuścił się zarówno reżim Busha, jak i obecny prezydenta USA Barack Obama, który nie podjął w tym zakresie żadnych działań kontrolnych i szeroko rozumianych rozliczeń. 

fot. i.i.com.com
Amerykanie wydali olbrzymią kwotę pieniędzy na wojnę w Iraku. Joseph Stiglitz (laureat nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii) i Linda Bilmes wyliczyli, że inwazja kosztowała podatników 3 biliony dolarów. Szacunek ten może okazać się jednak bardzo optymistyczny - najnowsze badania pokazują, że ​​koszt wojny w Iraku może wynieść (co najmniej) dwa razy tyle. 

Ludzkie koszty po stronie Iraku to zdaniem krytyków "hańba dla Ameryki": 4,5 miliona przesiedlonych Irakijczyków, aż 1 milion zabitych cywilów, infrastruktura kraju w gruzach, zniszczone i skonfliktowane irackie społeczeństwo... Co miało uzasadniać aż tak dramatyczną w skutki amerykańską okupację? Broń atomowa, której jednak nigdy nie odnaleziono i która stanowiła prawdziwy "sztandar propagandy". 

Amerykanie stracili na tej wojnie blisko 5 tysięcy swoich żołnierzy. Większą liczbę stanowią jednak ludzie, którzy cierpią z powodu stresu pourazowego i wyrzutów zabijania niewinnych ludzi w Iraku. Ci, których sumienie skłoniło do oprotestowania wojny bito i nękano policją oraz FBI. Wydaje się, że Stany Zjednoczone osiągnęły dziś punkt, w którym każdy obywatel w oczach rządu może stać się "wrogiem państwa". 

Związek Radziecki upadł, jednak Waszyngton potrzebuje nowego wroga. Celem podejmowanych przez USA działań jest napędzanie wzrostu gospodarki, rozszerzanie swoich politycznych wpływów, zagarnianie cennych surowców niepodległych państw, a także "wprawianie w ruch" i utrzymanie ogromnej, a przede wszystkim kosztowej amerykańskiej armii. "Nowym wrogiem" Ameryki wydaje się być szeroko rozumiany Bliski Wschód i świat islamu. 

Większość amerykańskiego społeczeństwa jest źle poinformowana, aby zrozumieć to co się dzieje. Ci, którzy rozumieją, są skutecznie uciszani. Słusznie podnosi się komentarze, że XXI wiek będzie jednym z najmniej chlubnych w historii ludzkości. Na naszych oczach umiera wolność jaką znamy, a jedynym dziedzictwem dla przyszłych pokoleń może okazać się "wojna z terrorem"...

Czy Waszym zdaniem USA powinny pełnić nadal funkcję światowego "rozważnego szeryfa" o którym pisał niegdyś Richard N. Haass?


Źródła: activistpost/infowars/guardian

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/03/demokracja-niesiona-na-bagnetach-czyli.html

wtorek, 19 marca 2013

Chiny "stworzą" dzieci-geniuszy

W tajemniczym BGI Shenzhen (Instytut Genetyki w Pekinie), chińscy naukowcy zebrali próbki DNA od ponad dwóch tysięcy najbystrzejszych ludzi z całego świata w celu zidentyfikowania alleli, które determinują ludzką super-inteligencję. Zdaniem zachodnich ekspertów, Pekin nie jest daleko od ich znalezienia, a kiedy już to się stanie, potencjalni rodzice będą mogli wybrać "najlepszą" zygotę i sukcesywnie zwiększać inteligencję kolejnych pokoleń od 5 do 15 punktów w skali IQ...

fot. static3.businessinsider.com
Po przejęciu władzy przez Deng Xiaopinga w późnych latach 70., uwaga chińskiego rządu skoncentrowała się na zarządzaniu gospodarką oraz próbie wpływania na "jakość" i liczbę osób w państwie. "W latach 90. zaczęto przeprowadzać szerokie badania prenatalne co do wad wrodzonych przy pomocy ultradźwięków, a ostatnio ogromne pieniądze kierowane są na badania genetyki człowieka, aby dowiedzieć się, które geny powodują, że ludzie są mądrzejsi", podkreśla Geoffrey Miller, psycholog ewolucyjny i wykładowca na Uniwersytecie Nowojorskim. 

BGI Shenzhen w Pekinie jest obecnie na pewno największym centrum badań genetycznych w Chinach, a być może nawet i na świecie (trudno to ocenić ze względu na brak wglądu do wszystkich badań i gromadzonych danych). Instytut "eksperymentuje" nie tylko z ludzką genetyką, ale także z DNA zwierząt, czy roślin. 

Czyje DNA gromadzone są w Pekinie? Geoffrey Miller podkreśla, że rząd interesuje się głównie ludźmi pochodzenia chińskiego oraz europejskiego. "Rekrutacja do badań odbywa się pocztą pantoflową. Trzeba podać jakieś dowody, że jest się mądrym. Musisz wysłać swój pełny życiorys, osiągnięcia, dyplomy", dodaje badacz.

Rzeczywiste wykorzystanie technologii przesiewowej zarodków może nastąpić dopiero za dziesięć lat. Jednak nie wykluczone, że Chiny swoje pierwsze "wdrożenia" rozpoczną już za dwa lata. Wszystko zależy od tego, jak bardzo Pekin jest zmotywowany. 

To co daje Chinom ogromną przewagę, to fakt braku nadmiernej regulacji prawnej, która ogranicza badania genetyczne w Europie oraz w USA (nie wspominając już o blokujących nas częstokroć kwestiach etycznych oraz moralnych). Państwo Środka - najludniejsze na świecie, wyraźnie ukierunkowane jest na odzyskanie swojej historycznej pozycji w świecie...

Czy Waszym zdaniem podejmowane właśnie badania genetyczne w Chinach przyniosą pożądany skutek?



Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/03/chiny-stworza-dzieci-geniuszy.html

poniedziałek, 18 marca 2013

Geopolityczny dynamit: czy Cypr zagłosuje za opuszczeniem strefy euro?

W ostatnich dniach mogliśmy usłyszeć o niezwykle kontrowersyjnym planie ratunkowym uzgodnionym dla Cypru. Kłopoty niewielkiej wyspy będą miały ogromny wpływ na jej przyszłość (w tym dla 25 tysięcy Brytyjczyków żyjących na Cyprze). Cypr otrzyma 10 miliardów € w zamian za serię niezwykle trudnych ustępstw. Umowa ratunkowa zawiera obligatoryjny "podatek" bankowy: 6,75 procent dla osób z kapitałem mniejszym niż 100.000 € na rachunku bankowym oraz 9,9 procent dla osób przekraczających ten próg.

fot. themoneyupdate.com
Część ekonomistów podkreśla, że inaczej niż w przypadku Grecji, dług cypryjski spadnie do około 100 procent PKB w wyniku rządowych restrykcji (w Grecji dług wynosi 160 procent PKB). Kontrowersyjna kombinacja podatku depozytowego oraz postępująca prywatyzacja na Cyprze ma dać państwu trochę "wytchnienia". Nikomu nie byłoby na rękę, aby Cypr opuścił strefę euro, tym samym pokazując światu, że wspólna waluta nie jest czymś "nieodwracalnym". 

Znacznie większa część ekonomistów (zwłaszcza nieoficjalnie) podkreśla, że "wszystkie tego typu akcje ratunkowe są nieuczciwe". Ministrowie finansów strefy euro zamknęli się w pokoju i postanowili, że każdy obywatel Cypru - czy bardzo bogaty czy też biedny - będzie musiał oddać część swoich ciężko zarobionych pieniędzy dla "dobra państwa". Pamiętajmy, że obecny cypryjski prezydent Nicos Anastasiades wyraźnie obiecał w swojej kampanii wyborczej, że depozyty bankowe są bezpieczne...

Co niebawem może wydarzyć się na Cyprze? Parlament cypryjski będzie głosować jutro nad ofertą pakietu ratunkowego. Cypryjski prezydent posiada tylko 28 z 56 głosów w parlamencie, a więc nie większość. Wczoraj Anastasiades wydał poważne ostrzeżenie: albo zaakceptujemy ofertę ratunkową albo grozi nam "kompletny upadek, z możliwością wyjścia ze strefy euro". 

Cypr to zbyt małe państwo, aby wywołać oburzenie na szeroką skalę. Co jeśli jednak podobny scenariusz obejmie niebawem Włochy czy Hiszpanię? Widok tłumów na Cyprze szturmujących bankomaty może stać się proroczy i dla innych krajów strefy euro. 

Czy Waszym zdaniem UE przekracza swoje kompetencje zezwalając na tak drastyczne kroki? Czy w dzisiejszym świecie nawet nasze oszczędności w banku nie są już bezpieczne?


Źródła: stratrisks/financialmirror/whatreallyhappened

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/03/geopolityczny-dynamit-czy-cypr-zagosuje.html

sobota, 16 marca 2013

Pierwszy jezuita na Tronie Piotrowym. Co to oznacza?

Jezuici to męski zakon apostolski Kościoła katolickiego, zatwierdzony przez papieża Pawła III jeszcze w 1540 roku. Założony został w głównej mierze do walki z reformacją, ale także, aby rozszerzać wiarę oraz naukę Kościoła katolickiego na całym świecie. Zakon ten ma tyle samo zwolenników, co przeciwników. Nie bez powodu mówi się, że jezuitom zależy "na byciu tam, gdzie ważą się losy świata"...

fot. saintsprojectdemo.files.wordpress.com
Jorge Mario Bergoglio od 1998 roku służył jako arcybiskup Buenos Aires, trzy lata później został powołany na funkcję kardynała przez Jana Pawła II. Od 13 marca 2013 r. został wybrany przez konklawe na pierwszego papieża - jezuitę. Co warto wiedzieć o tym zakonie?

Jezuita to członek największego katolickiego zakonu dla mężczyzn na świecie (inne znane, choć nie tak liczne i wpływowe to grupy franciszkanów, dominikanów, benedyktynów i salezjanów). Oznacza to, że podobnie jak inne zakony jezuici zawierają śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa oraz życia we wspólnocie razem. 

W przeciwieństwie do księży diecezjalnych ich praca nie skupia się wyłącznie na życiu parafii. Jezuici oprócz pracy w szeroko rozumianej edukacji (w szkołach średnich oraz na uniwersytetach), pracują także jako kapelani szpitalni i więzienni, geolodzy, astronomowie, działacze społeczni, lekarze oraz pisarze. 

Jorge Bergoglio nie jest "zwykłym" jezuitą, którzy złożył tylko śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa. Po święceniach Bergoglio pracował jako dyrektor jezuickiego nowicjatu w Argentynie, będąc odpowiedzialnym za duchowe szkolenie młodych jezuitów i nowicjuszy. 

Niewiele później, obecny papież został wybrany przez swojego ówczesnego przełożonego w Rzymie na prowincjała jezuitów, czyli regionalnego przełożonego wszystkich jezuitów w okolicy. Oznaczało to, że nie tylko był odpowiedzialny za przypisywanie ludzi do poszczególnych ministerstw, ale także za "troskę o ludzi jako jednostki". 

Jorge Mario Bergoglio. Pierwszy jezuita, który został papieżem.
(fot. sconews.co.uk)

Puste kościoły w Europie potrzebują prawdziwej armii "żołnierzy" święcie przekonanych o słuszności rzymskokatolicyzmu. Przywództwo wielkiego papieża-jezuity stanowi na pewno szansę na większe zjednoczenie się katolików w obronie swej wiary... Jednak czy to jedyny a zarazem najważniejszy argument?

Nieukrywaną taktyką Towarzystwa Jezusowego, w którym wyrastał kardynał Jorge Bergoglio jest "bycie wszędzie tam, gdzie ważą się losy naszego świata". Jezuici od zawsze dbali o dostęp do elit społecznych i politycznych, aby mieć wpływ na sprawowanie władzy świeckiej. Nie przez przypadek najlepsze uczelnie w Georgetown oraz w Bostonie prowadzone są przez jezuitów (ich filie niebawem mają zostać otwarte w Katarze na Półwyspie Arabskim!). 

Po latach przywództwa skupionego na sprawach doktrynalnych kardynała Ratzingera, kościołowi katolickiemu pilnie potrzebny jest papież, który zadba o wpływy polityczne i odzyska je na nowo. Czy Waszym zdaniem papież Franciszek właśnie w tym celu został wybrany na głowę kościoła katolickiego?


Źródła: time/washingtonpost/alternet

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/03/pierwszy-jezuita-na-tronie-piotrowym-co.html

piątek, 15 marca 2013

Pierwszy elektroniczny tatuaż drukowany bezpośrednio na skórę

Początkowo rozwijane były jedynie elektroniczne samoprzylepne tatuaże z rozciągliwych baterii. Dziś naukowcy odkryli w jaki sposób zapisać wszystkie "medyczne" informacje bezpośrednio (dosłownie!) na ludzkiej skórze. "Witamy w świecie elektronicznego naskórka", podkreśla John Rogers, autor wynalazku i naukowiec z Uniwersytetu w Illinois.

fot. http://news.sciencemag.org
Grupa naukowców pod kierownictwem Johna Rogersa wprowadziła liczne modyfikacje dla elementów elastycznych takich jak baterie, ogniwa słoneczne i urządzenia bezprzewodowe. Efektem prac zespołu jest ultracienka siatka umieszczana bezpośrednio na powierzchni skóry, co eliminuje potrzebę dodatkowego podłoża uprzednio używanego jako kleju. 

Koncepcja "elektronicznego tatuażu" liczy ponad 14 lat i wiązana jest z licznymi urządzeniami, które nie tylko miały wykrywać temperaturę ciała i nawilżenie skóry, ale także przesyłać elektroniczne sygnały z serca i mózgu. 

Unikalny tatuaż ma na razie charakter tymczasowy i nie może wytrzymać na skórze zbyt długo. Przylegająca do skóry wraz z tatuażem elektronika powinna działać bezawaryjnie do dwóch tygodni. "Zastosowana bateria jest zaskakująco cienka. Naszym pierwotnym celem jest ukierunkowanie na pozyskiwanie danych z organizmu na temat jego zdrowia", powiedział John Rogers.

Ciekawostką jest fakt, że projekt finansuje amerykański departament energii oraz - niespodzianka - fundacja Billa Gates'a, miliardera i założyciela firmy informatycznej Microsoft. 

Jaka przyszłość Waszym zdaniem czeka "elektroniczny tatuaż"? Czy ma szanse na powszechne zastosowanie?


Źródła: activistpost/extremetech/ideaconnection

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/03/pierwszy-elektroniczny-tatuaz-drukowany.html

Znamy już listę nagrodzonych w marcowym konkursie!


W dniu dzisiejszym odbyło się kolejne (trzecie) losowanie unikatowych nagród spośród wszystkich osób, które zakupiły książkę "Kod Władzy" poprzez system mikropłatności na blogu.

Listę nagrodzonych osób zamieszczamy poniżej.


Voucher dla 2 osób uprawniający do darmowego noclegu na Zamku Korzkiew:

Adam Rajewicz

Książka "Kod Władzy: Tajemnica czternastej bramy" ze specjalną dedykacją Autora:

Robert Czekański

Anna Deńca

Krzysztof Kowalski

Marta Radwan

Irena Sarin

Wszystkim zwycięzcom serdecznie gratulujemy! Skontaktujemy się z Wami niezwłocznie i przekażemy szczegóły co do odbioru nagrody.

Kolejne losowanie odbędzie się już 15 kwietnia! Zachęcamy do lektury powieści "Kod Władzy" i brania udziału w konkursie. Przypominamy także o nagrodzie specjalnej - podwójnej wycieczce do Wenecji (losowanie odbędzie się pod koniec marca).

czwartek, 14 marca 2013

Konklawe kompromisu

Cóż takiego się stało, że Benedykt XVI zrezygnował uwalniając piotrowy tron przybyszowi z dalekiej Argentyny? Czy można dać wiarę zmęczeniu starszego człowieka, który niczym zwykły pracownik przechodzi na zasłużoną emeryturę? Chyba jednak warto postawić kilka kontrowersyjnych tez, zwłaszcza po wczorajszym, dosyć chłodno przyjętym przez świat wyborem. 

Franciszek, nowy papież z Argentyny.
(firstpost.com)
Załóżmy, że abdykacja Benedykta XVI nie była przypadkowa a była wynikiem tajnej umowy, której efektem było nie tylko ułaskawienie papieskiego kamerdynera, ale (co szokujące) rezygnacja samego papieża. Proces kamerdynera był najlepszym miejscem do ujawniania tajemnic, które mogły uderzyć w kościół katolicki pod przewodnictwem Benedykta XVI a tym samym w papieża. Zeznania „uciekiniera" byłyby znakomitym elementem ewentualnego szantażu. Na procesie bowiem można powiedzieć wszystko i to w taki sposób by swoimi zeznaniami moderować zakładane z góry skutki. Poddany presji papież, widząc ograniczoną perspektywę czasową swoich rządów, zgodził się na własne odejście w interesie - jak to pojmował - kościoła. Czy mógł zachować się inaczej? 

W każdej sytuacji są na ogół dwa wyjścia, jednak zważywszy na przygotowane argumenty o nie transparentnych interesach w obszarze Watykanu, konflikt w najbliższym otoczeniu papieża i perspektywę koniecznego radykalnego zaangażowania, wymagającą kolosalnego wysiłku wykraczającego poza możliwości zdrowotne, Benedykt XVI zachował się tak jak się zachował. Sprawa seksualnych dewiacji duchownych miała przy tym odwracać uwagę od wagi innych argumentów, które legły u źródeł jego rezygnacji. 

Wpływowy politycznie i mający swoje zalety dla światowej finansjery Watykan jest jak atomowa elektrownia. Nie da się jej nagle wyłączyć, bez względu na to kto nią w danej chwili kieruje. Da się nią jednak skutecznie kierować zza pleców wystawionego na widok publiczny przywódcy, do czasu kiedy zaczyna się on przeciwstawiać obowiązującym regułom. Na prawdziwe wyniki konklawe trzeba będzie długo czekać, a sama osoba papieża jest tylko jednym z elementów skomplikowanej układanki, składającej się na współczesna wersję dziesięciu przykazań. Tym bardziej kiedy wybiera się "przybysza z daleka", który za nim się zorientuje co, jak i gdzie, jego prochy dawno wrócą do matki ziemi. 

Przywołując spiskowe teorie dziejów można powiedzieć, iż wczorajszy wybór umocni grono tych, którzy mieli i chcą mieć decydujący wpływ na to co dzieje się w Stolicy Piotrowej. Co do samego Papieża: do jego raju wiedzie długa droga przez czyściec, by nie powiedzieć piekło, usłana interesami osób i grup, od lat zabiegających o zwiększanie swoich wpływów, którym nie w głowie zamiana gronostajów na franciszkański habit. 

Bez wątpienia Benedykt XVI stał się ofiarą własnego wyboru, zarówno gdy obejmował papieski tron jak i wówczas gdy zmuszony był go opuścić. Szkoda by było, a żeby kolejną ofiarą stał się Papież-Franciszek skupiony na ewangelicznym świadectwie swojej misji. Misji, której sens wielu watykańskich „ministrantów” dawno przestało pojmować. Wszak zawsze na łożu śmierci będą się mogli wyspowiadać.


Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

środa, 13 marca 2013

Wyścig zbrojeń trwa. Wielka Brytania przedstawia "straszliwego" Taramisa

Brytyjskie Ministerstwo Obrony potwierdziło, że wkrótce rozpocznie fazę testów dla swojego superdrona o nazwie Taranis (nazwa pochodzi od celtyckiego boga piorunów). Dron przeznaczony jest do misji międzykontynentalnych, potrafi osiągać prędkości naddźwiękowe, jest niewidoczny dla radaru i prawie całkowicie wolny od ludzkiej ingerencji. 

fot. aosgrp.com
Projekt Taranis kosztował 223 miliony dolarów i był opracowywany przez firmę BAE British Aerospace we współpracy z brytyjskim ministerstwem obrony począwszy od grudnia 2006 roku. Konstruktorzy podkreślają, że Taranis będzie "przekraczać granice skradania się i samodzielności. Będzie w stanie zadać nieprzyjacielowi ogromne straty, niewielkim kosztem po naszej stronie".

Brytyjski superdron będzie posiadał technologię pozwalającą używać komputerów pokładowych do wykonywania manewrów w powietrzu, unikania zagrożeń i samodzielnego określenia celów. Taranis ma mierzyć 11 metrów długości i 10 metrów w miejscu rozpiętości skrzydeł. Będzie zdolny do lotu naddźwiękowego, międzykontynentalnych misji i uzupełnienia amunicji w powietrzu.

Zagrożenie spowodowane nadużywaniem technologii przez rządy poszczególnych państw blednie jednak w porównaniu z zagrożeniem przestępców lub terrorystów wykorzystujących drony. Marc Goodman z Singularity University napisał szeroki raport o dronach, które trafiają w niepowołane ręce. W 2011 roku niejaki Rezwan Ferdaus planował zdetonować ładunki wybuchowe w Pentagonie i Kapitolu przy użyciu zdalnie sterowanego samolotu. Z kolei kolumbijscy handlarze narkotyków na co dzień używają zdalnie sterowanych łodzi podwodnych do przemytu kokainy.

Czy Waszym zdaniem drony jak i technologia bezzałogowych statków jest uzasadniona? Komu najbardziej ona służy?


Źródła: powerfullinfo/stratrisks/scoop

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/03/wyscig-zbrojen-trwa-wielka-brytania.html

wtorek, 12 marca 2013

Konklawe rozpoczyna naradę. Czy jeszcze dzisiaj poznamy nowego papieża?

115 kardynałów rozpoczyna dziś wybór nowego duchowego przywódcy dla 1,2 miliarda katolików na całym świecie. Jedyną wskazówką dla tego co dzieje się wewnątrz, będą od tej pory kłęby dymu wylatujące z komina zainstalowanego w ostatni weekend w Kaplicy Sykstyńskiej. Jakie są szanse, że jeszcze dzisiaj zobaczymy biały dym zwiastujący wybór nowego papieża?

fot. cdn.breitbart.com
"Kardynałowie będą prawdopodobnie głosować po raz pierwszy we wtorek, ale nie muszą", podkreśla rzecznik Watykanu Federico Lombardi. "Jeśli jednak tak się stanie, to pierwszy dym będziemy mogli zobaczyć około godziny 20.00", dodaje. 

Kardynałowie podczas konklawe będą całkowicie odcięci od świata i nie będą mogli się z nim komunikować w żaden sposób. Każdy elektor otrzyma jedynie pióro, czerwoną podkładkę i kartę. Najdłuższe konklawe od XX wieku trwało pięć dni. Ile potrwa te rozpoczynające się dzisiaj? Zdania są podzielone. Niektórzy podkreślają, że wybór nowego papieża potrwa nawet tydzień, inni, że decyzja może zapaść jeszcze dzisiaj.

W ostatnich dniach w mediach jako faworyci podawani byli arcybiskup Mediolanu, Włoch Angelo Scola oraz arcybiskup Sao Paulo, Brazyliczyk Odilo Scherer. Jak podkreślałem już wcześniej, wydaje się, że nie tylko w mediach, ale i przez osoby duchowne szczególnie lansowane są dwie tezy. Jedna mówi o tym, że przychodzi czas na papieża spoza Europy, druga, że będzie on Włochem. Niektóre radykalne głosy mówią nawet o konieczności wprowadzenia kadencyjności piastowania funkcji przez kolejnych papieży (np. 5 lat).

Od jutra kardynałowie będą głosować aż cztery razy dziennie - dwa razy rano i dwa razy w godzinach popołudniowych, do czasu wyboru nowego przywódcy Kościoła rzymskokatolickiego. Jeśli nikt nie zostanie wybrany do piątku, w sobotę odbędzie się dzień modlitwy i refleksji, a następnie głosowanie zostanie wznowione.

Czy Waszym zdaniem papież zostanie wybrany już dzisiaj? Jakie największe dylematy będą towarzyszyć kardynałom?


Źródła: cnn/huffingtonpost/reuters

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/03/konklawe-rozpoczyna-narade-czy-jeszcze.html

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf