W dniu dzisiejszym rozpoczęło się głosowanie SMS w konkursie Blog Roku 2011! Dlatego też zachęcam wszystkich czytelników bloga "KOD WŁADZY" do oddania na niego głosu w konkursie smsowym.
Aby zagłosować na ten blog proszę wysłać sms o treści:C00109
Pod Numer: 7122
Z danego numeru można na dany blog głosować tylko raz, koszt jednego sms to 1,23 zł (dochód ma zostać przeznaczony na cele charytatywne).
Głosowanie trwa do 19 stycznia, zaś na "Bloga Blogerów" do 7 lutego.
Zbigniew Brzeziński jest z pewnością jednym z najbardziej wpływowych współczesnych analityków. Z jego zdaniem wciąż liczy się wielu ludzi na całym świecie a publikacje jego autorstwa są szeroko komentowane. W artykule "8 Geopolitycznie Zagrożonych Gatunków" ("8 Geopolitically Endangered Species") opublikowanym w najnowszym numerze prestiżowego "Foreing Policy" wymienił on szereg głównych państw zagrożonych ewentualnym upadkiem Stanów Zjednoczonych.
Autor słynnych słów, że "Ameryka jest zbyt słaba, by sama rozwiązywać problemy światowe i zbyt potężna, by można je rozwiązać bez niej." zwrócił uwagę na fakt, że w przypadku ewentualnego wycofania się Stanów Zjednoczonych z prowadzonej przez nią globalnej polityki stracić mogą przede wszystkim relatywnie nieduże bądź słabe państwa graniczące z silnym i ekspansywnym sąsiadem. Podkreślił przy tym przede wszystkim rosnące znaczenie takich regionalnych potęg jak Indie i Chiny a także zmianę polityki rosyjskiej.
Kto więc zdaniem Brzezińskiego straci na wycofaniu się Amerykanów?
1. Gruzja - bez wątpienia to kaukaskie państwo jest szczególnie zagrożone ewentualnym wycofaniem się poparcia USA. Brzeziński wskazuje, że region ten ma szczególne znaczenie dla Rosji i ewentualne wycofanie się USA z poparcia dla Gruzji skończy się szybką reakcją Moskwy. Dodał przy tym, że pomoc USA ma również charakter ekonomiczny - od czasu wojny w 2008 roku Gruzja otrzymała blisko miliard dolarów.
2. Tajwan - "Narodowe Chiny" od prawie 60 lat pozostają niezależne od rządzonej przez komunistów części kontynentalnej. Od czasu wejścia przez ChRL na ścieżkę reform napięcia między obydwoma państwami chińskimi powoli maleją, jednakże zdaniem Brzezińskiego powolna integracja jest możliwa między innymi dzięki temu, że Tajwan może liczyć na amerykańskie wsparcie. Gdyby poparcie to wycofano można się spodziewać przyspieszenia integracji, lecz tym razem warunki dyktowaliby o wiele silniejsi komuniści.
3. Korea Południowa - podobnie jak w przypadku Tajwanu wycofanie się USA oznacza wzrost znaczenia Chin w regionie. ChRL pozostaje też protektorem Korei Północnej co wiązać się może z utrudnieniem wzajemnych kontaktów. Według Brzezińskiego skończy się to zbliżeniem między Seulem a Tokio, choć oba kraje ze względu na zaszłości historyczne nie pałają do siebie sympatią.
4. Białoruś - chociaż związki tego państwa z Rosją już teraz są bardzo silne, to zdaniem amerykańskiego eksperta ewentualne połączenie się obu państw blokuje między innymi przeciwwaga w postaci obecności USA w Europie. Ich wycofanie się sprawi, że dalsza integracja pozbawiona będzie jakiegokolwiek ryzyka, a co więcej sprawi, że zagrożone staną się państwa bałtyckie z Łotwą na czele.
5. Ukraina - państwo to pozostaje w rozkroku między Wschodem i Zachodem. Bez USA Europa będzie zdaniem Brzezińskiego za słaba by utrzymać zachodni kierunek tego państwa i w efekcie skończy się to powolnym przejęciem kontroli nad Ukrainą przez Rosjan. Państwo to ma szczególne znaczenie bo dzięki niemu Rosja stanie na drodze do odbudowy swojej mocarstwowości.
6. Afganistan - ten zniszczony przez wiele lat wojen kraj po wycofaniu USA stanie według Brzezińskiego po raz kolejny w obliczu wojny. Tym razem zagrożenie stanowić ma ewentualny konflikt między Indiami i Pakistanem a także powrót Talibów i odbudowa zaplecza dla terroryzmu.
7. Pakistan - to pełne kontrastów mocarstwo nuklearne, wciąż pozostaje niestabilne i zagrożone wybuchem konfliktu wywołanego przez wewnętrzne tarcia. Brzeziński twierdzi, że jedynie Stany Zjednoczone są zdolne zrestrukturyzować i unowocześnić Pakistan, bez ich obecności państwo to może szybko przekształcić się w kolejny Iran uzbrojony dodatkowo w broń atomową.
8. Izrael i Wielki Bliski Wschód - ewentualne wycofanie się Amerykanów oznaczać może tylko jedno: konflikt między najsilniejszymi graczami w regionie, szczególnie między Izraelem i Iranem co skończyłoby się tragicznie przede wszystkim dla państw słabych, takich jak Liban czy Palestyna.
W artykule Zbigniewa Brzezińskiego wyraźnie widać przekonanie o tym, że to właśnie Stany Zjednoczone są mocarstwem, które stabilizuje światowy ład. Stoi to w zupełnej sprzeczności z opiniami wielu innych komentatorów, których stanowisko niejednokrotnie było na tym blogu przytaczane. Na ile artykuł Brzezińskiego jest pewną prognozą a na ile zwykłym "straszakiem" mającym odegrać swoją rolę przed wyborami prezydenckimi w USA czytelnicy muszą odpowiedzieć sobie sami.
Na portalu YouTube pojawił się wywiad z tajemniczym francuskim wizjonerem. Ma on pochodzić z 1980 roku. Opowiada on o tym co wydarzy się w ciągu najbliższych 30 lat. Mówi o wybuchu elektrowni atomowej w Czarnobylu, upadku Układu Warszawskiego, o ataku terrorystycznym na terytorium USA, o wojnach religijnych, wojnach o ropę i energię, w końcu o czarnoskórym prezydencie USA, który traktowany będzie prawie jakby był Mesjaszem.
Trwające blisko 15 minut nagranie pokazuje mężczyznę w wieku ok. 30 lat siedzącego na krześle. Ubrany jest schludnie, ale dość staromodnie, za jego plecami w pokoju widać zestaw płyt gramofonowych. Mężczyzna mówi po francusku.
Z opisu wynika, że wywiad został nagrany w 1980 roku, nie wiemy jednak gdzie ani kim jest ów tajemniczy francuskojęzyczny wizjoner.
Jego wizje zdają się być niezwykle trafne, jednak brak informacji na temat tożsamości bohatera wywiadu poddaje w wątpliwość jego wiarygodność. Niektórzy uważają, że jest on po prostu aktorem a cały film to nic innego jak jedna wielka mistyfikacja.
Nagranie sprawia wrażenie skopiowanego z taśmy VHS, jednak pomimo upływu czasu jej jakość jest bardzo dobra. Co więcej film pojawił się niedawno, 7 stycznia 2012 na profilu, który powstał najwyraźniej po to by opublikować ten konkretny materiał.
Czy nagranie jest zatem fałszywe?
Trudno jest to stwierdzić na pewno. Jeśli film jest prawdziwy to dlaczego nikt nie słyszał o tym człowieku? Wydaje się być oczywistym, że osoba o tak wybitnych zdolnościach szybko zyskałaby sławę jako znany wizjoner. Być może zmarł wkrótce po tym nagraniu, bądź też znalazł zatrudnienie u ludzi, którzy wiedzieli jak wykorzystać jego zdolności, lecz nie chcieli się nimi dzielić ze światem.
Jeśli z kolei film jest oszustwem to nie pozostaje nam nic tylko czekać aż ktoś je wykryje lub jego twórcy sami się ujawnią mówiąc: "Mamy was!"
Z krążących w sieci dowodów wynika, że telekomunikacyjni giganci umożliwili indyjskim służbom wywiadowczym włamanie się do telefonów członków rządowej komisji zajmującej się stosunkami amerykańsko-chińskimi.
fot. sxc.hu
Informacja została ujawniona w sobotę przez indyjską grupę "Lords of Dharamraja", którzy na swojej stronie opublikowali szereg dokumentów, które świadczyć miały o tym, że Apple, Nokia i Research in Motion (producent Blackberry) udostępnili agentom "furtkę", za pośrednictwem której możliwe było śledzenie urządzeń należących do członków komisji.
"Podsłuchy" miały miejsce od kwietnia 2011 roku. Amerykańsko-Chińska komisja ds. Gospodarki i Bezpieczeństwa (United States-China Economic and Security Review Commission) jest rządową instytucją powołaną w 2000 roku w USA w celu monitorowania i badania kwestii narodowego bezpieczeństwa oraz handlu między Stanami Zjednoczonymi i ChRL.
Nieznane są póki co motywy jakimi kierowały się wspomniane wcześniej firmy wyrażając zgodę na pomoc indyjskiemu wywiadowi. Jedną z hipotez jest ułatwienie dostępu na ogromny, liczący ponad miliard mieszkańców rynek Indii. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że władze w Nowym Delhi już jakiś czas temu udzieliły głównej agencji szpiegowskiej RAW pozwolenia na śledzenie elektronicznej komunikacji każdego z obywateli.
Wcale nie jest też pewne, że doniesienia indyjskich hackerów są prawdziwe. Krytycy wskazują na szereg niejasności związanych z dokonanym przez nich "włamaniem". Po pierwsze "Lords of Dharamraja" utrzymują, że na serwery wywiadu udało im się włamać dzięki pozyskaniu kodu źródłowego systemu antywirusowego Norton Security. Tą informację kwestionuje producent oprogramowania, firma Symantec, która jednak zapowiedziała zbadanie sprawy. Drugim powodem jest sam fakt istnienia "tylnych drzwi" do smartfonów - na ten temat w sieci trwa zażarta dyskusja i zdania są podzielone. Istnieje także trzeci powód, mianowicie fakt, że raporty Amerykańsko-Chińskiej komisji ds. Gospodarki i Bezpieczeństwa są jawne i dostępne wszystkim zainteresowanym co daje w wątpliwość sens tak ryzykownych działań indyjskich służb. Z drugiej jednak strony służby te mogą być zainteresowane pewnymi zakulisowymi informacjami, których nie w sposób znaleźć w oficjalnych raportach.
Jeśli doniesienia "Lords of Dharamraja" okażą się prawdziwe, będzie to pierwszy w tym roku skandal ujawniony przez grupę hackerów. W roku 2011 dostrzec można wyraźnie rosnący wpływ tych środowisk czy to przez działalność portalu Wikileaks, czy też słynną grupę Anonymous. Głośna była również sprawa stworzenia przez niemiecki rząd specjalnego trojana umożliwiającego śledzenie komputerów swoich obywateli, o czym opinia publiczna dowiedziała się dzięki grupie Chaos Computer Club.
Tym razem w Encyklopedii Spisku skierujemy się w jeden z zapalnych regionów tego świata. Sytuacja tam zostanie opisana z perspektywy postaci, o której do tej pory nie pisano jeszcze w języku polskim.
fot. facebook.com
Syed Zaid Hamid, pakistański publicysta, komentator ds. bezpieczeństwa, założyciel think tanku Brasstacks. Urodził się w Karachi w Pakistanie w 1964 roku. Jego ojciec był oficerem Armii Pakistanu. W 1980 roku na uniwersytecie w Karachi uzyskał tytuł licencjata z inżynierii komputerowej.
W czasie konfliktu w Afganistanie zgłosił się na ochotnika po stronie Mudżahedinów walczących z Sowietami (ten trwający blisko sześć lat okres życia opisał w wydanej niedawno książce „From Indus to Oxus”), brał udział między innymi w walkach pod Kabulem. Jak podano na stronie założonego przez niego think-tanku Brasstacks:
„W okresie tym z pierwszej ręki poznał działanie operacji partyzanckich (…). Jego podróż do Afganistanu pozwoliła mu stworzyć sieć kontaktów z wieloma ważnymi postaciami dżihadu, zarówno z Afganistanu jak i Pakistanu. Dało mu to unikalny wgląd w psychikę Afgańczyków, ukryte mechanizmy rządzące polityką regionu, w historię całej operacji jak również rolę jaką odegrało CIA i innych agencje w całej grze.”
Po wojnie Zaid wykorzystał nabyte doświadczenie zajmując się kwestiami bezpieczeństwa. Pod koniec lat 90-tych stworzył własną firmę Brass Tack Security, która w 2001 roku zyskała także swoje drugie oblicze – niezależnego think-tanku.
Popularność zyskał przede wszystkim dzięki swojemu programowi telewizyjnemu prowadzonemu w płatnej telewizji New One. Nadawany od kilku lat program ma dużą oglądalność a Zaid stał się znanym komentatorem wydarzeń militarnych i strategicznych związanych z Pakistanem.
Poglądy
Opinie wygłaszane przez Zaida przez wielu pakistańskich komentatorów zostały uznane za „teorie spiskowe”. Twierdzi on, że Pakistan pełni szczególną rolę na Bliskim Wschodzie, gdyż dzięki posiadanej broni atomowej stanowi zaporę przez syjonizmem reprezentowanym nie tylko przez państwo Izrael, ale także Indie. Istotną rolę odgrywa w tym również CIA, której celem jest destabilizacja kraju i realizacja scenariusza jugosłowiańskiego a co za tym idzie przejęcie kontroli nad bronią atomową.
Twierdził między innymi, że za atakami w Bombaju w listopadzie 2008 roku, w którym zginęło 195 osób stały powiązane z syjonistami służby indyjskie i atak można traktować jako indyjski odpowiednik ataków z 11 września.
W wywiadzie dla telewizji Press TV wskazał na szereg dowodów mających świadczyć o podstawowej różnicy między talibami operującymi w Pakistanie, a tymi którzy działają w Afganistanie. Jego zdaniem wiele z walczących oddziałów talibów to w rzeczywistości indyjscy agenci, wspierani i zbrojeni przez rząd w Nowym Delhi.
Pozostaje wierny tradycji islamskiej, postuluje wprowadzenie prawa szariatu na terenie Pakistanu, gdyż jego zdaniem chociaż państwo powstało jako kraj dla muzułmanów to jednak zachowało świecki charakter. Uważa on, że wybuch konfliktu na Bliskim Wschodzie zakończy się ogromnym zwycięstwem islamu, zniszczeniem Indii i przede wszystkim krokiem do stworzenia światowego kalifatu.
Wczoraj kilka minut przed północą w gmachu Centrum Informacji Naukowej i Bibliotece Akademickiej zgasły światła, zawyły policyjne syreny i stu osobowy tłum biegiem ruszył w kierunku wyjścia. Nie była to jednak pożar, nie był to również napad, ani próba ewakuacyjna. Tak zakończyła się nocna gra fabularna, czyli LARP, podczas którego uczestnicy wcielając się w rolę spiskowców, policjantów, tajnych agentów, oficerów służb militarnych czy mafiozów odegrali na żywo swoje role.
Jak było? Fascynująco, tajemniczo, zaskakująco.
Uczestnikom gry jeszcze raz dziękuję za świetną, pełną emocji zabawę.
Wszystkich zainteresowanych tym niecodziennym wydarzeniem, zapraszamy również na stronę internetową http://orwellsky.com/media.htm, gdzie znaleźć można liczne relacje medialne z tego wydarzenia.
Zdaniem władz w Ankarze Bliski Wschód stoi u progu kolejnej zimnej wojny. Tym razem stronami konfliktu mają być przedstawiciele różnych odmian islamu - sunnici i szyici.
Jak stwierdził minister spraw zagranicznych Turcji, Ahmet Davutoglu tuż przed wyjazdem do Iranu, istnieją ludzie, którym zależy na kolejnej zimnej wojny. Co więcej wojna ta może okazać się "samobójstwem" dla całego regionu Bliskiego Wschodu. Minister dodał przy tym, że Turcja jest zdeterminowana by działać przeciwko podobnym trendom.
Davutoglu pojechał w środę do Iranu w celu kontynuowania rozmów na temat programu nuklearnego Teheranu, a także sytuacji w sąsiednich krajach - Iraku i Syrii.
Napięcia między Sunnitami i Szyitami przekładają się na stosunki między głównymi państwami regionu, szczególnie Iranem i Arabią Saudyjską. Oba te kraje dążą do jak największej kontroli nad Zatoką Perską.
Turcja zdaje się wykorzystywać swoją pozycję jako rozjemcy pomiędzy skonfliktowanymi stronami zapewne także po to by osiągnąć swoje własne cele, które od pewnego czasu formułowane są coraz głośniej.
W Sylwestra na mieszkańców miasteczka Bebee w stanie Arkansas po raz kolejny spadła plaga martwych ptaków. Nieżywe zwierzęta były wszędzie, na ulicach, dachach i trawnikach. Ich ciałami zajęły się już służby sprzątające, ale wciąż nie wyjaśniono tej tajemniczej fali zgonów.
Identyczne zjawisko miało miejsce rok wcześniej, również w Sylwestra. Żeby uniknąć powtórzenia się sytuacji władze wprowadziły zakaz korzystania z fajerwerków. To jednak nie pomogło, około godziny 19.00 na Bebee zaczęły spadać ptaki. Czy faktycznie było to spowodowane sztucznymi ogniami? Przyjmijmy, że tak, więc dlaczego do podobnego wydarzenia nie doszło 4 lipca kiedy Amerykanie fetują zdobycie niepodległości? Dlaczego doszło do tego dopiero w Sylwestra 2011 a nie miało miejsca wcześniej? Dlaczego w końcu stało się to w Sylwestra tylko i w tym jednym mieście?
Gdyby to był jeden jedyny przypadek sprawa by była prostsza, zawężona do niedużego obszaru. Problem w tym, że tego typu przypadki mialy miejsce nie tylko w Arkansas i dotyczyły nie tylko ptaków. Poniżej zaledwie kilka najbardziej znanych przykładów masowej śmierci zwierząt w bardzo krótkim okresie:
To nie wszystkie przypadki. Obszerne zestawienie można znaleźć między innymi tutaj. Zaś poniżej przyjrzeć się można mapie z zaznaczonymi miejscami, w których doszło do zagadkowych, masowych zgonów zwierząt:
Chociaż naukowcy utrzymują, że między tymi wydarzeniami nie ma związku to jednak zgodnie z zasadą, że przypadki się nie zdarzają warto rozważyć co lub kto może za tym stać. Do tego niezwykłego zjawiska doszło w relatywnie krótkim okresie, widać też, że szczególnie dużo przypadków miało miejsce we wschodniej części Stanów Zjednoczonych i w Wielkiej Brytanii.
Zen Gardner, w serwisie Activist Post umieścił zestawienie 10 możliwych przyczyn masowego umierania zwierząt. Z jednej strony podał on hipotezy związane z przyczynami naturalnymi takimi jak przemieszczanie się bieguna magnetycznego Ziemi (jak podaje National Geographic przesuwa się on w stronę Rosji) bądź deszczu meteorytów. Z drugiej jednak możemy mieć do czynienia z efektami działania człowieka, wśród których pod uwagę brane są: geoinżynieria, testy broni biologicznej, GMO (związane z tym wymieranie pszczół i nietoperzy) czy choćby HAARP.
Bez względu na to jaka jest prawdziwa przyczyna tego zjawiska pojawia się pytanie czy w tym roku powtórzy się to z równą intensywnością co w roku poprzednim? Zobaczymy.
Internet rośnie w siłę. Jest źródłem wiedzy, nowych światopoglądów i rewolucji. To za pośrednictwem sieci zbierali się protestujący w Egipcie i Tunezji. To również w sieci skrzykiwali się uczestnicy ruchu “Occupy”.
Chociaż przedstawiciele różnorakich władz od dłuższego czasu próbują, często po cichu, forsować nowe prawo, które będzie w stanie przejąć kontrolę nad internetem lub przynajmniej uzyskać wiedzę na temat najaktywniejszych uczestników sieci.
Ostatnimi czasy te próby wydają się coraz intensywniejsze, dlatego też na ostatniej konferencji Chaos Communication Congress, która odbyła się w dniach 27-30 grudnia 2011 w Berlinie powrócono do koncepcji sieci hackerskich satelitów.
Projekt ma nosić nazwę Hackerspace Global Grid i umożliwić ma komunikację poza kontrolą rządów a jak również dostęp do coraz szybciej zamykanych sieci p2p.
Pomysłodawcy proponują by zbudowane niewielkie satelity wysyłać na niską orbitę Ziemi. W ten sposób stworzona ma być sieć niezależnych przekaźników, które nie tylko pozwolą uniezależnić się od lokalnych dostawców sieci, ale też utrudnią namierzenie poszczególnych użytkowników.
Umieszczenie niewielkich satelitów na niskiej orbicie powoli staje się osiągalne dla przeciętnego zjadacza chleba, stworzenie podobnej sieci może otworzyć nowy front w trwającej wojnie sieciowej i wzmocnienie ukrytych w miejskiej dżungli partyzantów.
Rozpoczęta blisko rok temu Arabska Wiosna miała być początkiem przemian w rejonie Bliskiego Wschodu. Zapewne idealiści oczekiwali, że będzie to krok ku zmianom na lepsze kojarząc obalenie dotychczasowych reżimów z większą stabilnością, wolnością i bezpieczeństwem. Chociaż na pewno jeszcze za wcześnie by wyciągać zbyt daleko idące wnioski na temat tego jakie skutki przyniesie wiosenna fala protestów, to warto jednak śledzić kolejne doniesienia z tego regionu.
Daleko póki co do realizacji przepowiedni szejka Nazima, który ostrzegał, że w miesiącu Muharram (przełom listopada i grudnia) dojdzie do wybuchu wielkiej wojny na Bliskim Wschodzie, w wyniku której radził wszystkim przez co najmniej kilka dni w ogóle nie wychodzić z domu.
Jak jednak stan bezpieczeństwa widzą niezależni analitycy i doradcy? Otóż ich zdaniem wiele organizacji powinno w najbliższym czasie zweryfikować dotychczasowe strategie funkcjonowania w wielu krajach.
źródło Maplecroft/Stratrisks.com
(przepraszam za jakość, ale to była jedyna wersja jaką udostępnili)
Jak twierdzą w wielu krajach w ostatnim czasie znacznie wzrosło ryzyko wybuchu wojny, zaś szczególnie zagrożone pozostają Bliski Wschód i Afryka.
W specjalnie opracowanym indeksie ryzyka konfliktu aż 12 państw zostało ocenionych jako państwa „ekstremalnego ryzyka”. W pierwszej dziesiątce znalazły się:
Z mapy wyraźnie wynika jednak, że nie tylko Afryka i Bliski Wschód są zagrożone, prawie cała Azja została oznaczona jako obszar wysokiego ryzyka - to tłumaczyłoby z resztą ostatnie napięcia na tamtym obszarze i zawieranie kolejnych sojuszy.
Z drugiej strony okazuje się, że Polska zdaniem autorów indeksu jest ponownie „zieloną wyspą” tym razem jednak pod względem bezpieczeństwa. Wyprzedzamy pod tym względem większość krajów Europy Zachodniej, jak również naszych sąsiadów na Wschodzie, gdzie jak choćby w przypadku Ukrainy, wielu komentatorów wskazuje na prawdopodobny scenariusz wybuchu wojny domowej w tym kraju.
Interesujące, że w poprzednim indeksie Libia zajmowała aż 120. pozycję, w tym roku „awansowała” zaś na czwartą. Czy świadczy to o jego nieskuteczności? Z pewnością jeszcze rok temu niewiele osób byłoby skłonnych założyć się, że już wkrótce ten najbogatszy kraj północnej Afryki zmieni się nie do poznania. Tak naprawdę żyjemy w czasach bardzo dynamicznych zmian, dlatego też ciężko powiedzieć gdzie jest naprawdę bezpiecznie.