czwartek, 31 października 2013

"Kosmiczna sprzątaczka" wkrótce zacznie czyścić orbitę

CleanSpaceOne to nowy projekt szwajcarskiej firmy, która za cel postawiła sobie uprzątnięcie bałaganu jaki znajduje się na orbicie okołoziemskiej.
fot. ESA

Odkąd człowiek po raz pierwszy umieścił na orbicie Ziemi sztucznego satelitę (przypomnijmy, że był to sowiecki Sputnik wystrzelony w 1957 roku) wokół naszej planety zgromadziła się ogromna ilość wszelkiej maści odpadów pochodzących z niezliczonych kosmicznych misji. Szacuje się, że obecnie wokół nas krąży około 21 tysięcy drobnych elementów nie większych niż 10 centymetrów i aż pół miliona przedmiotów, których wielkość waha się pomiędzy 1 a 10 centymetrami. Są to rzecz jasna liczby szacunkowe, do tego należy również doliczyć dużą liczbę drobniejszych cząstek, które stanowią znaczne zagrożenie dla przebywających na orbicie ludzi.

Jak szkodliwe mogą być te cząstki przekonali się między innymi Amerykanie, których satelita Iridium została w 2009 roku zniszczona nad Syberią przez krążącego bezwładnie starego rosyjskiego satelitę wojskowego. Z tego też względu od pewnego czasu światowe potęgi kosmiczne zaczęły coraz poważniej brać pod uwagę projekty oczyszczenia ziemskiej orbity z rosnącej liczby śmieci. Ostatecznie jednak może się okazać, że pierwszy będzie sektor prywatny.

Firma Swiss Space Systems (S3) rozważa bowiem wystrzelenie około 2018 roku specjalnego wahadłowca, którego zadaniem będzie "sprzątnięcie" orbity z zalegających tam śmierci. CleanSpaceOne nie będzie wielkim pojazdem, jego waga ma nie przekraczać 30 kilogramów. Według wstępnych szacunków koszt takiego urządzenia nie będzie też jak na warunki kosmonautyki zbyt wysokie bo mają wynieść około 16 milionów dolarów.

Kosmiczne śmieci stają się coraz większym problemem, czy poradzi z tym sobie prywatna firma? I na czym chce ona zarabiać?









środa, 30 października 2013

Rządy na podsłuchu - echa skandalu NSA

gen. Keith Alexander/fot NSA
Kontynuujemy wątek podsłuchiwania i dwuznacznej postawy jaką prezentuje wiele rządów, które padły ofiarą działań NSA. Jak wskazywałem w poprzednim wpisie oburzone podsłuchami Niemcy same swego czasu miały na sumieniu szpiegowanie własnych obywateli. Czy na tym koniec?

Niemcy i Francja skandal z podsłuchami doskonale wykorzystują dyplomatycznie - chcą między innymi wymusić na USA stworzenie i przestrzeganie "kodeksu", który zobowiązywał będzie Waszyngton do ograniczenia praktyk podsłuchowych. Co więcej wspólnie z Brazylią chcą one na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych ustanowić rezolucję, która skutecznie usankcjonuje i tym samym ureguluje podobne działania szpiegowskie.

W związku z wagą tych oskarżeń do kontrataku przeszła sama NSA, która za pośrednictwem jej szefa, generała Keitha Alexandra podważyła wiarygodność publikowanych w ostatnim czasie doniesień. Twierdzi on bowiem, że rewelacje pochodzą od ściganego w USA za szpiegostwo Edwarda Snowdena i zostały one sfałszowane w celu podważenia pozycji Stanów Zjednoczonych wśród swoich sojuszników. Jak podaje Financial Times według Alexandra powyższe dane gromadzone były w celach obronnych mających na celu ochronę obywateli USA i Europy, jednak to co opublikowały media nie ma nic wspólnego z gromadzonymi informacjami.

Nawet jednak informacje te faktycznie okażą się fałszywe to jednak pozostanie wyraźne napięcie między USA a krajami Unii Europejskiej. Znacznie też poważniej media będą podchodzić do kolejnych doniesień dotyczących podsłuchów, szczególnie, że wkrótce po wybuchu skandalu były francuski minister spraw zagranicznych Bernard Kouchner przyznał, że podsłuchiwanie się to naturalna rzecz w dyplomacji i jego kraj również się tym zajmował. Dodał przy tym, że wśród europejskich elit wiedziano, że USA ich podsłuchują, nie zdawano sobie jednak sprawy na jaką skalę.

Czy Waszym zdaniem ten skandal skutecznie osłabi dobre dotychczas relacje między Ameryką a Europą?

źródło: financialtimes/aljazeera/freep/ctvnews

wtorek, 29 października 2013

Kto tak naprawdę jest ofiarą "afery podsłuchowej"?

Podsłuchiwanie zawsze było jedną z ulubionych metod działania służb wywiadowczych, ujawnienie działań Stanów Zjednoczonych, którym udało się dotrzeć do rozmów najważniejszych światowych polityków nie jest w tym przypadku niczym nowym. Jedynym błędem wywiadu USA było to, że dali się złapać, jednak w rzeczywistości również ich "ofiary" nie są zupełnie niewinne.
fot. Lawrence Jackson

Podanie do wiadomości publicznej informacji o podsłuchach założonych na liniach telefonicznych najważniejszych światowych przywódców wywołało skandal, którego skutki będziemy zapewne odczuwać w najbliższych miesiącach. Dotychczas śledzeni politycy będą w przyszłości znacznie bardziej ostrożni, a Stany Zjednoczone utracą tym samym istotne źródło informacji, które z czasem spowoduje, że ich przewaga informacyjna może nieco słabnąć. Rewelacje ujawnione między innymi przez Edwarda Snowdena jasno pokazują działanie mechanizmu, który niejednokrotnie był przedstawiany na tym blogu.

Przede wszystkim wyraźnie widać współpracę służb wywiadowczych i prywatnych firm technologicznych, które zgadzały się na wykorzystanie ich infrastruktury w celach szpiegowskich. Tak jak opisywałem to niejednokrotnie, tego typu sytuacje miały miejsce już wcześniej i wyszły one na jaw między innymi przy okazji konfliktów zbrojnych w Libii czy w Syrii. Tym razem jednak wielki skandal z podsłuchami ma znacznie większą skalę. Przede wszystkim tym razem nie mamy do czynienia z podejrzanym dyktatorem, który chce sprawować jeszcze większą kontrolę nad swoimi poddanymi. Wręcz przeciwnie, w tym przypadku skandal dotyczy światowego imperium, które interesuje się rozmowami i pocztą obywateli suwerennych państw. Do tego dochodzi aspekt nie tylko polityczny, ale i gospodarczy, gdyż wśród śledzonych były również między innymi czołowe francuskie i brazylijskie przedsiębiorstwa.

Oprócz nich z ujawnionych dokumentów wynika, że NSA interesowała się przede wszystkim pocztą i rozmowami czołowych polityków niemieckich, wysokich urzędników unijnych, otoczeniem prezydenta Meksyku Felipe Calderona czy pracowników stacji telewizyjnej Al-Jazeera. Oprócz tego skontrolowano także miliony wiadomości email obywateli Brazylii, śledzono również aktywność na portalach społecznościowych.

Koniec zaufania

Oburzenie jakie to wywołało jest naturalną reakcją pozwalającą wykorzystać skandal w celach propagandowych. Już sam fakt, że wiele tych informacji pochodzi od ukrywającego się w Rosji Edwarda Snowdena, który w ten sposób chce zapewne przedłużyć sobie możliwość bezpiecznego azylu w Moskwie. Nie bez powodu również ujawniono przede wszystkim, że wśród podłuchiwanych znaleźli się czołowi niemieccy politycy, w tym kanclerz Angela Merkel. Jak zwracają uwagę dziennikarze The New York Timesa może to skutkować rozbiciem budowanego przez dekady transatlantyckiego zaufania pomiędzy państwami należącymi do NATO. Tym samym będzie to skutkować zbliżeniem się Unii Europejskiej do Rosji.

Niemcy wcale nie takie niewinne

Same Niemcy nie są przy tym niewinne - równo dwa lata temu grupa berlińskich hackerów z Chaos Computer Club ujawniła, że BND opracowała specjalny rodzaj trojana służącego do inwigilacji swoich obywateli. Aplikacja była zdolna między innymi do robienia screenshotów z pulpitu zainfekowanego komputera, pobierania haseł, nagrywania rozmów na Skypie jak również przejmować kontrolę nad podłączonymi kamerami i mikrofonami. W ten sposób władze były w stanie nie tylko zgromadzić ogromną ilość danych na temat aktywności użytkownika w sieci, ale nawet monitorować to, co dzieje się w pomieszczeniu, w którym przebywa. Niemieckie władze przyznały się do stawianych im zarzutów, ale pomimo, że projekt poważnie naruszał federalne prawo, nikt ważny nie poniósł konsekwencji, nie było też tak poważnego skandalu jak ten, który mamy obecnie.

Czyżby więc działały tutaj podwójne standardy? 


poniedziałek, 28 października 2013

Fragment powieści "Kod Władzy": Stare Kiejkuty cz. III

 Poprzednia część rozdziału do przeczytania tutaj:

Fragment powieści "Kod Władzy": Stare Kiejkuty cz. II


–  Ach, te polskie drogi – pomyślał .
Jazda  we  wskazane  przez  tajemniczego  rozmówcę  miejsce  budziła w nim mieszane uczucia .To, że na lotnisku lądują jakieś samoloty, nie jest jeszcze czymś nadzwyczajnym . Faktem jest, że byli niedaleko od miejsca, w którym kilkadziesiąt lat temu zbudowano tajną kwaterę Adolfa Hitlera .Wiedział, że to właśnie  tutaj  decydowały  się  losy  wschodniej  części  Europy . Widział, że to właśnie tutaj Hitler cudem uniknął śmierci. Możliwość odwiedzenia sąsiedniego kraju, w którym znajdowało się miejsce owiane  tajemnicą,  ucieszyła  go . Polska  pełna  była  śladów  i  blizn przeszłości .Tajemnicze zamki, podziemne korytarze, ukryte skarby zostały wpisane w jej historię .
–  Chyba  jesteśmy  już  na  miejscu  –  odezwał  się  do  swojej  towarzyszki .Możemy pojechać do Szczytna i tam poszukać miejsca do spania lub znaleźć coś tutaj, w jakiejś prywatnej kwaterze .Co robimy?
–  Jest mi wszystko jedno… Może rozejrzymy się po okolicy? Za chwilę będzie ciemno .Wiesz, amoże pojedziemy do tego miejsca, które polecił mi kolega z redakcji?
– Możemy, spróbuję je wobec tego znaleźć.
Samochód toczył się spokojniej.
–  Czy ten człowiek kontaktował się jeszcze później z tobą? Czy zostawił ci jakieś namiary na siebie? – wróciła do poprzedniej rozmowy .
–  Nie. Nie chciał .Podałem mu swój numer telefonu komórkowego .Prosiłem, żeby zadzwonił, gdyby zdarzyło się coś ważnego .
Na tym rozmowa się skończyła .
–  Kiedy to było? – zapytała .
Zastanawiał się przez chwilę .
–  Jakieś trzy tygodnie .Musiałem uporać się z bieżącymi tematami – chciałem tu przyjechać. Zadzwonił po dwóch tygodniach, poprosił o spotkanie .Na miejscu w Szymanach .Właściwie wezwał
mnie na to spotkanie .Był tak zdecydowany, że nawet nie pomyślałem o odmowie .Zaskoczyło mnie tylko bardzo dokładne wyznaczenie terminu – jutro o 6 rano… Postanowiłem spotkać się z tym
człowiekiem .Pojechać do Polski .Cieszę się, że dałaś się namówić na wspólny wyjazd .
–  Ależ nie mogę odpuścić takich tematów .W końcu wszystko
dopiero przede mną – zaśmiała się .
–  Zdecydowanie – potwierdził .
Samochód zjechał z asfaltu w leśną drogę biegnącą wśród iglastych drzew .Na jej końcu, jak się po chwili okazało, znajdowało się jezioro .
Nad jego brzegiem stała stara chata, jak z realistycznego obrazu .
Otoczona  była  pochylającym  się  płotem,  a  z  taflą  wody  łączył  ją niezbyt szeroki drewniany pomost prowadzący w głąb jeziora. Do niego przycumowana była mała łódka .
Rozpościerająca się obok łąka porośnięta była ziołami i polnymi kwiatami .
–  Miejsce jak z bajki .To tutaj .Zaraz się przekonamy, czy twój kolega dobrze nam doradził – zapytał.
–  Boże, nie wiedziałam, że coś takiego istnieje! – zachwyciła się .
– Nie powiedział mi, że jego znajomy mieszka w tak cudownej okolicy .
Powoli podjechali pod chatę, tak aby nikogo nie wystraszyć swoim nagłym pojawieniem się .

piątek, 25 października 2013

Islamskie NATO: Turcja i Bractwo Muzułmańskie

Świecka Turcja i skrajne Bractwo Muzułmańskie miałyby wspólnie zainicjować powstanie islamskiego odpowiednika Paktu Północnoatlantyckiego? Ten z pozoru dziwaczny pomysł ma wbrew pozorom swoich zwolenników...

Jednym z najbardziej znanych zwolenników powstania podobnej organizacji jest Przewodniczący tureckiej partii Saadat, Mustafa Kamalak, który już ponad rok temu podczas swojej wizyty w Maroku, polityk stwierdził, że jego zdaniem istnieje potrzeba większego zaangażowania państw islamskich w regionie i zabezpieczenie tym samym ich interesów. Najlepszym jego zdaniem rozwiązaniem byłoby powołanie wspólnych sił zbrojnych wzorowanych na NATO czy ASEAN.

Co zaskakujące jednym z możliwych sojuszników dla takiego projektu może być słynne Bractwo Muzułmańskie, które choć oficjalnie pozostaje organizacją antyamerykańską to jednak jej działanie zdaje się sugerować, że pozostaje ono pod wpływem CIA.



czwartek, 24 października 2013

Gdzie żyją współcześni niewolnicy?

Baty, łańcuchy, głodzenie, sprzedaż ludzi na aukcjach - to wszystko wydaje się być reliktem przeszłości, jednak są miejsca na świecie, gdzie wciąż kwitnie niewolnictwo. Co więcej, niewolnicy są również w Polsce!

Według danych opublikowanych niedawno przez australijską fundację Walk Free na całym świecie żyje w tej chwili około 29,8 milionów niewolników. Liderem pozostaje Mauretania, gdzie blisko 4% całej populacji żyje w niewoli. Dalej na tej niechlubnej liście znaleźć możemy między innymi: Haiti, Pakistan i Indie. Również w krajach europejskich istnieje niewolnictwo - na naszym kontynencie wśród krajów o największym odsetku zniewolonych ludzi są przede wszystkim państwa Europy Środkowej, w tym Polska.

To może być zaskakujące, ale prowadzony przez wspomnianą organizację Global Slavery Index umieszcza nas na 61. pierwszym miejscu wspólnie z Chorwacją i Słowacją. Według autorów indeksu szacuje się, że w Polsce żyje od 130 do 150 tysięcy niewolników.


Poznajcie czołówkę tego smutnego zestawienia:
1. Mauretania,
2. Haiti,
3. Pakistan,
4. Indie,
5. Nepal,
6. Mołdowa,
7. Benin,
8. Wybrzeże Kości Słoniowej,
9. Gambia,
10. Gabon

Powyższy ranking koncentruje się przede wszystkim na odsetku zniewolonej populacji, gdyby uwzględnić liczby bezwzględne okazałoby się, że niezaprzeczalnym liderem pozostają Indie, gdzie może żyć około 14 milionów niewolników (czyli prawie tyle ile mieszka w całej Holandii). Skąd jednak tak wysoka pozycja Polski? Konstruując ranking jego autorzy uwzględnili 3 główne czynniki: liczba małżeństw pod przymusem, szacowana liczba zniewolonych mieszkańców oraz ilość transportowanych ludzi przez terytorium danego kraju, biorąc pod uwagę fakt, że nasz kraj jest od lat ważnym punktem tranzytowym, to z pewnością mogło wywindować naszą pozycję do góry.

Czy taka definicja wystarczy? Czy może jest ona przesadzona? Jestem niezmiernie ciekaw Państwa opinii w tej sprawie.
 
 


środa, 23 października 2013

Argentyna ofiarą GMO

Według agencji prasowej AFP modyfikowane genetycznie uprawy doprowadziły w Argentynie do katastrofalnych szkód niszcząc zdrowie wielu obywateli tego południowoamerykańskiego państwa.

fot. Deesilustration.com

Nie minęły nawet dwa lata odkąd przeważająca część krajów europejskich zabroniła upraw żywności modyfikowanej genetycznie. Chociaż sprawa zakończyła się sukcesem to jednak można było odnieść wrażenie, że zwolennicy GMO mogli zawsze użyć argumentów, że przecież żywność ta uprawiana jest w wielu państwach Ameryki Południowej i do tej pory nie ma tam żadnych negatywnych skutków tej działalności, za to takie państwa jak choćby Argentyna stały się jednym z liderów upraw soi i bawełny na świecie. Teraz jednak po raporcie opublikowanym przez agencję AFP bardzo trudno będzie bronić upraw GMO.

AFP podaje, że pestycydy wykorzystywane do spryskiwania upraw w tragicznym wręcz stopniu wpłynęły na zdrowie mieszkających w pobliżu upraw Argentyńczyków. W liczącym 12 milionów mieszkańców rolniczym regionie tego kraju obserwuje się ogromny wzrost zachorowań na choroby układu nerwowego, skóry czy układu pokarmowego.

Co ciekawe już w 2009 roku prezydent Christina Fernandez powołała komisję mającą zająć się wpływem pestycydów na zdrowie obywateli. Komisja miała regularnie pobierać próbki i analizować je w warunkach laboratoryjnych, jednak według AFP ostatnie spotkanie jej członków miało miejsce w 2010 roku...

Ustawodawstwo Argentyny nie przewiduje jednolitych przepisów regulujących jak daleko od osiedli ludzkich można prowadzić opryskiwania. Jest to ustalane przez władze poszczególnych prowincji i tym samym różni się w zależności od części kraju. W jednej jest to 3 kilometry, w innej zaś wystarczy, że ludzie nie mieszkają w odległości 50 metrów. Aż w jednej trzeciej prowincji nie ma żadnych ograniczeń.




źródło: abcnews/boston.com

wtorek, 22 października 2013

NSA ujawnione - Francja i Meksyk na podsłuchu

Amerykańska agencja szpiegowała obywateli Francji i Meksyku, włamano się nawet na prywatną skrzynkę mailową prezydenta tego drugiego państwa.

Jak donosi francuska gazeta Le Monde, pracownicy US National Security Agency (Narodowa Agencja Bezpieczeństwa - NSA) zajmowali się śledzeniem aktywności w sieci wielu osób nie mających nic wspólnego z terroryzmem za to zajmujących wysokie pozycje w polityce, mediach czy w biznesie. Nie jest to co prawda pierwsze doniesienie na temat działalności tej instytucji, podejrzenia, że NSA szpieguje obywateli innych państw były wielokrotnie powtarzane za pośrednictwem wszelkiej maści alternatywnych mediów. Teraz jednak sprawą zainteresowały się również media tak zwanego "głównego" nurtu. 

Według francuskiego dziennika tylko na przełomie grudnia 2012 i stycznia 2013 agencja zgromadziła dane blisko 70 milionów rozmów przeprowadzonych przez francuskich obywateli. Wkrótce podobne sensacje opublikował również niemiecki Der Spiegel, który poinformował o przechwytywaniu wewnętrznych e-maili wysyłanych między członkami rządu Meksyku, w tym prezydenta Peña Nieto. Sprawa publikacji spotkała się z resztą z ostrą reakcją meksykańskiego rządu, który oświadczył, że sprawa wpłynie poważnie na wzajemne stosunki między obydwoma państwami. Według Der Spiegel NSA śledziła meksykańską pocztę przez lata.

NSA jest obecnie najpotężniejszą (znaną opinii publicznej) organizacją wywiadowczą zajmującą się śledzeniem i gromadzeniem danych na temat ludzi na całym świecie. Oficjalnie ma ona służyć walce z terroryzmem i wyszukiwaniem osób, które mogą w przyszłości stać się potencjalnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa publicznego, jak jednak pokazuje praktyka profil działalności organizacji jest znacznie dalszy od zamierzonych.

A my? Czy mamy już swoje "teczki" w NSA?
 
 



poniedziałek, 21 października 2013

Fragment powieści "Kod Władzy": Stare Kiejkuty cz. II

Dalszy ciąg drugiego rozdziału powieści "Kod Władzy", poprzedni fragment możecie przeczytać pod tym linkiem.

Mężczyzna, skupiony na jeździe milczał. Kobieta wyglądała na lekko zmęczoną. Przeciągnęła się na siedzeniu, które po wielu godzinach jazdy stawało się coraz mniej wygodne.
– Jesteś pewien, że ta wyprawa ma sens? – zapytała.
– Wiesz, w naszym zawodzie czeka cię sporo takich doświadczeń, kiedy długo nie będzie można powiedzieć, że to co robisz w danej chwili, ma sens. Chyba ma – uśmiechnął się .
– No tak, mój ojciec, przestrzegał mnie przed tym zawodem .Wiesz, nie chciał, bym pracowała w rodzinnym interesie – poirytowała się.
– Rodzinnym interesie? – mężczyzna roześmiał się .– Ładnie to nazwałaś .Ogromny światowy koncern, potentat prasowy. Szkoda, że nie jestem synem twojego ojca.Wiedziałbym, co z tym zrobić – zażartował .
– Zawsze możesz zostać jego zięciem – zadrwiła.
Mężczyzna zmieszał się.
– To na szczęście tak prawdopodobne jak wygrana na loterii – odparł.
Spojrzała na niego marszcząc brwi.
– Nic się nie bój, już tata znajdzie dla mnie jakiegoś bankrutującego księcia.
Słabnący blask zachodzącego słońca przebijał się przez sosnowe igły. Widok za oknem zachęcał do zatrzymania samochodu, jednak nie to było zamiarem kierowcy.
– Mam nadzieję, że dojedziemy przed zmrokiem – odezwał się.
– Myślisz, że znajdziemy jakieś wygodne miejsce, gdzie moglibyśmy się zatrzymać? – kobieta miała już wyraźnie dość podróży.
– Sądząc po tym, co planujemy, raczej celę z niewygodnymi pryczami – mimo zmęczenia nie opuszczał go dobry nastrój – ale nie jestem pewien, czy nas do tego oryginalnego hotelu wpuszczą.
Spojrzała na niego, wyraźnie się ożywiając.
– Przeanalizujmy twoją rozmowę z informatorem raz jeszcze.
Możesz ją powtórzyć?

Zamyślił się, starając przypomnieć sobie zdarzenie, o które go pytała.
– Telefon do redakcji zadzwonił krótko przed północą. Byłem zaskoczony, bo na ogół o tej porze nikt już nie dzwoni… siedziałem nad artykułem o dostawach broni do Iraku…
– Wspominałeś coś o tym – wtrąciła kobieta – Udało ci się dotrzeć do pośrednika.
– Właśnie… wówczas całkowicie mnie to pochłaniało .Jak mówiłem, zadzwonił telefon. Podniosłem słuchawkę. Po drugiej stronie odezwał się niski męski głos mówiący po niemiecku ze wschodnim akcentem.
– Myślisz, że to był Polak?
– Nie wiem… tak trudno ich odróżnić od Rosjan.
Odkręciła butelkę z coca-colą.
– Ledwo żyję… Przepraszam. I co powiedział?
– Zapytał o mnie. Doskonale wiedział z kim chce rozmawiać.
Mam wrażenie, że chciał się upewnić, że ma do czynienia właśnie ze mną… To nie był przypadkowy telefon.
Uniosła brwi ze zdziwieniem.
– Dziwne. Skąd wiedział, że siedzisz w redakcji tak długo. Zresztą, to akurat nieważne. Co było dalej?
– Stanowczo poprosił o dyskrecję .Przedstawił się jako pracownik lotniska w Szymanach. Nie wiedziałem, o jakich Szymanach mówi. Precyzyjnie określił lokalizację. Powiedział, że na tym niewielkim lotnisku lądują od pewnego czasu jakieś podejrzane samoloty.
Poprawiła się na fotelu.
– Samoloty? – powtórzyła – Co miał na myśli?
– Stwierdził, że samoloty odlatywały natychmiast po lądowaniu z pominięciem standardowych procedur.
– Czy powiedział ci, dlaczego zadzwonił właśnie do ciebie?
– Tak, powiedział, że zna moje publikacje. Wytłumaczył, że zaskoczył go fakt, iż pracownicy dostawali wtedy zaskakująco wysokie premie .Nocne lądowania bez zapowiedzenia, premie, wszystko to wydało mu się bardzo dziwne.
– To logiczne, ale dlaczego nie zadzwonił do jakiejś polskiej gazety? Z pewnością też by się tym zainteresowali.
– Mówił, że nie ufa polskiej prasie. Wiesz, powiedział mi coś jeszcze. Coś, co wydało mi się zupełnie nieprawdopodobne.
– Co takiego? – zapytała.
– Powiedział, że domyśla się, co dzieje się w tym ukrytym przed
ludźmi miejscu, ale nie wyjawił co miał na myśli.
W samochodzie zapanowało milczenie. Mężczyzna zmarszczył czoło, przypominając sobie tamtą rozmowę. Kobieta zastanawiała się nad tym, co powiedział. Spojrzała przez okno samochodu.
– Nigdy wcześniej o niczym takim nie słyszałam – powiedziała
niepewnie.
– Ja też… na drugi dzień sprawdziłem stronę internetową tego
lotniska. I wiesz, co tam znalazłem?
– Tak?
– Informację, że działalność lotniska została zawieszona – powiedział.
Samochód wtoczył się na kamienistą drogę. Mogło się wydawać, że koniec świata był już blisko . Kierowca starał się prowadzić go tak, by jak najmniej nim rzucało.

piątek, 18 października 2013

Amerykańskie gułagi

Amerykański rząd przeszedł właśnie jeden z najpoważniejszych kryzysów w ostatnich latach. Zawieszenie prac rządu pokazało jednak, że wcale nie oznacza to zawieszenia działania najbardziej niebezpiecznych instytucji takich jak FEMA.

FEMA (Federal Emergency Managment Agency – Federalna Agencja Zarządzania Kryzysowego)zarządza sięcią ponad ośmiuset tajemniczych obozów rozsianych po terytorium USA. Tak zwane „FEMA Camps” to sieć potężnych ogrodzonych kompleksów wyposażonych w magazyny oraz bloki przypominające więzienia. Wielu obiekty te nie kojarzą się jednak bynajmniej z więzieniami, lecz z nazistowskimi obozami koncentracyjnymi bądź sowieckimi gułagami. Jak głosi jedna z teorii spiskowych związanych z FEMA, do obozów mają trafić w pierwszej kolejności najbardziej niepokorne jednostki i obywatele, którzy otwarcie będą sprzeciwiać się kolejnym próbom ograniczenia ich wolności (liczbę tą szacuje się na nieco ponad 20 milionów osób). Wszystko to na mocy zatwierdzonego przez Kongres w 2006 roku Military Comissions Act, który umożliwia aresztowanie i przetrzymywanie wszystkich nie będących obywatelami USA a także osoby uznanych za „enemy combatants”. 


Nie oszukujmy się, dziś trudno mówić o oazie wolności, kwestią czasu zaś pozostaje kiedy przygotowana na kryzys infrastruktura w końcu zacznie być wykorzystywana. Czy Waszym zdaniem są na to szanse w najbliższym czasie?



- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf