wtorek, 15 września 2015

Ekonomiczne NATO, czyli czym są "Trzy wielkie trójki"?

Nazwa "ekonomicznego NATO" to określenie znane z ujawnionych maili byłej sekretarz stanu USA, Hilary Clinton, ma być ono sposobem na obronę porządku transatlantyckiego przed konkurującymi z nimi gospodarkami z grupy BRICS. Jednym ze sposobów na obronę przed nowym porządkiem mają być tajne porozumienia do jakich dotarli działacze z Wikileaks.




"Wielkie Trójki" to trzy wielkie porozumienia handlowe forsowane przez Stany Zjednoczone i Europę zupełnie niezależnie od Światowej Organizacji Handlu. Zdaniem Wikileaks są one tajne z konkretnych powodów. Mają być one bowiem kolejnym krokiem do stworzenia nowego międzynarodowego układu prawnego, który ma "pozwolić międzynarodowym korporacjom omijać lokalne sądy, regulacje ekologiczne, policję i regulację internetu, ograniczy także obostrzenia związane z badaniami genetycznymi i suwerenność prawną poszczególnych państw". Porozumienie "trzech trójek" ma być równocześnie próbą obejścia zyskujących na znaczeniu gospodarek państw 

BRICS (Brazylii, Rosji, Indii, Chin i RPA). 

Oto jakie porozumienia wchodzą w skład "wielkiej trójki":

1) TISA czyli Trade in Services Agreement jest uważana za największe, najgorsze i najbrzydsze z tych porozumień. Jest ono potajemnie negocjowane między 52 państwami stanowiącymi 3/4 światowego PKB, w tym 28 państw UE, Turcja, Meksyk, Kanada, Australia, Pakistan i Tajwan. 

2) TPP - Transpacific Partnership Agreement

3) TTIP - Transatlantic Trade and Investment Partnership - dostęp do treści tych porozumień pozostaje niejawny, według Wikileaks ma doprowadzić do uprzywilejowanej pozycji międzynarodowych korporacji. Jak twierdzi twórca serwisu Julian Assange "tajność TTIP kładzie się cieniem na przyszłość europejskiej demokracji. Pod płaszczykiem porozumienia na wolność zostaną wypuszczone prywatne interesy, których próbkę mieli okazję poznać mieszkańcy Grecji. TTIP wywrze wpływ na każdego Europejczyka, wmanewruje Europę w wieloletni konflikt z Azją"




poniedziałek, 14 września 2015

Fragment powieści "Tajemnica 14 Bramy": Rozdział 37 Hamburg. Niemcy



Drzwi do pokoju otwarły się gwałtownie. Uderzyły klamką o ścianę i zaczęły się wolno zamykać. W pokoju panował bałagan. Na kilku stojących biurkach leżały sterty papierów i gazet. Na każdym z nich stały kolorowe kubki i talerze pokryte resztkami jedzenia. Także na podłodze leżało duże opakowanie po pizzy. W powietrzu unosił się zapach nikotyny. Blask porannego słońca wpadał do środka przez niedomknięte, metalowe żaluzje, którymi pokryte były wszystkie okna. Robert zdjął energicznie płaszcz, stając na środku pokoju. Za nim, zatrzymawszy się przez chwilę w drzwiach, weszła młoda kobieta o długich blond włosach. Ubrana starannie w krótką, ale elegancką spódniczkę oraz błękitną bluzkę ze sporym dekoltem nie pasowała do panującego w pokoju bałaganu.
– Boże, ale tu bajzel – powiedziała, rozglądając się dookoła.
– Nie marudź – powiedział nieprzyjemnym tonem. – Trzeba było siedzieć z nami do nocy, a nie uganiać się za zastępcą naczelnego.
– Nie uganiam się za nikim – zaooponowała stanowczo.
– Wydaje ci się, że inaczej nie można tu awansować?
– Nie gadaj bzdur – odpowiedział szorstko. – Zrób mi czarną kawę. Mocną czarną kawę – powtórzył – i dawaj ich tutaj.
Dziewczyna spojrzała na niego.
– Wszystkich?
– Wszystkich. Niech natychmiast wszyscy się tu zjawią.
Mam dla nich robotę. No nie stój. Idź już.
Stała nadal za jego plecami.
– Czy ty zawsze musisz być taki niemiły? – zapytała.
Odwrócił się do niej.
– Miły to ja jestem prywatnie. – Uśmiechnął się. – W pracy jestem bezkompromisowy. Inaczej nic nie osiągnę. Idź, zrób mi tę kawę – powiedział łagodniej. – Bez kawy dziś umrę.
Dziewczyna wyszła. Robert podszedł do okna. Uchylił je szeroko. Do pokoju wpadł powiew wiatru od morza. Przyjemny, wilgotny, wypełnił po chwili cały pokój. Robert usiadł za biurkiem. Włączył komputer i wprowadził hasło Dulce. Zaczął przeglądać strony, które odkrywała przed nim internetowa przeglądarka. Wpatrzony w ekran wziął do ręki duży błękitny kubek. Przytknął go do ust, przełykając łyk zimnej herbaty, której nie dopił wczoraj.
– Paskudne – żachnął się.
Skupił się na swojej pracy. Po chwili rozszedł się zapach świeżo zaparzonej kawy. Do pokoju zaczęli wchodzić młodzi ludzie. Siadali przy biurkach, rozmawiali głośno, nie zwracając uwagi na Roberta.
Mijały minuty. Pokój wypełnił się. W pewniej chwili Robert spojrzał na przybyłych.
– Jesteście? – zapytał głośno. – Świetnie. Mam nadzieję, że wyspani? – zażartował. Posłuchajcie. Mam dla was robotę.
Weźcie coś do pisania. Istotne jest jedno. Mamy mało czasu.
Dziś wieczorem muszę mieć wasze relacje.
– W jakiej formie? Informacji na piśmie? Relacji ustnej? Jak to ma wyglądać? – zapytał niewysoki, trochę otyły chłopak w dużych, okrągłych okularach. Jego sympatyczna twarz była uśmiechnięta.
Robert spojrzał na niego.
– W każdej z nich. Wszystko, co uda wam się zdobyć. O dwudziestej się tu spotykamy. Gdybyście mieli coś wcześniej, dawać mi pocztą.
– Na jaki temat zbieramy informacje? – zapytała drobna brunetka.
– Wreszcie rozsądne pytanie. Chcę mieć wszystkie dostępne informacje na temat ewentualnej obecności przybyszy z innych planet na ziemi. Ale nie relacje o latających spodkach, tylko o podziemnych bazach. O uprowadzeniach ludzi w celu poddania ich eksperymentom. Jedno konkretne hasło: Dulce. To najprawdopodobniej baza podziemna w Stanach Zjednoczonych. Chcę wiedzieć wszystko, co napisano na ten temat. Podzielcie się obowiązkami tak, by nie zajmować się wszystkim naraz. Uruchomcie wasze kontakty. Może są ludzie fascynujący się takimi tematami. Jest mi obojętne, co o nich ktoś sądzi. Chcę mieć wszystkie możliwe informacje. Macie jakieś pytania? Spojrzał na każdego z podwładnych z osobna. Wiedział, że wywiążą się ze swojego zadania świetnie. Nie pierwszy raz pracował z nimi w ten sposób. Mógł na nich liczyć. Potrafili dawać z siebie wszystko, kiedy tego od nich oczekiwał.
– Nie ma? – zapytał. – No to... wojsko – uśmiechnął się
– Do roboty.
Wrócił do przeglądania Internetu. Nie zwracał już uwagi na to, co się dzieje w pokoju. Chciał pomóc Marcowi. Lubił go. Wiedział, że Marc zrewanżowałby mu się podobnym zaangażowaniem, gdyby tego potrzebował.

sobota, 12 września 2015

[EN] Jak bronić się przed strzelającym napastnikiem?

Atakują niespodziewanie w miejscach gdzie praktycznie nikt nie jest uzbrojony a ludzie nie potrafią się bronić. Taktyka samotnych wilków, którzy otwierają ogień w kierunku uczniów w szkole, uczestników obozu dla młodych partyjnych działaczy, w pociągach oraz w biurach jest prosta - zabić jak najwięcej osób. Zachęcam zatem do zapoznania się w krótkim filmem instruującym co robić w przypadku zagrożenia. 



czwartek, 10 września 2015

Czy naukowcom uda się przywrócić syberyjskiego wirusa-zombie?

Ocieplający się klimat to nie tylko podnoszenie się poziomu mórz, tornada i susze. To także zupełnie nowe terytoria, które do tej pory były skute lodem, to także nowe tereny pod uprawę i lepsze warunki do uprawy roślin. To również nowe zagrożenia, na przykład powrót starych, zdawałoby się wytępionych już chorób, a także prehistorycznych wirusów, których działania nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Z tego też powodu francuski zespół badaczy przygotowuje się do rozmrożenia jednego z zamarzniętych mikrobów. Odnaleziony w wiecznej zmarzlinie wirus sprzed 30 tysięcy lat może już wkrótce zostać przywrócony do życia. 

źródło: Phys.org


Prehistoryczny wirus Mollivirus sibericum został odnaleziony przez francuskich biologów w północno-wschodniej Rosji, jak podaje naukowy magazyn PNAS mierzy on 0,6 mikrona i jest jednym z czterech odkrytych w tym miejscu od 2003 roku. 

Ocieplenie klimatu stawia przed naukowcami zupełnie nowe pytania, przede wszystkim dotyczące tego jakie jeszcze wirusy i bakterie ulegną rozmrożeniu po tym jak stopnieją lody w strefie polarnej. W wyniku roztopienia wiecznej zmarzliny przed ludźmi otwierają się nowe perspektywy, ogromne połacie terenu staną się przyjazne do życia i zapewne powoli zaczną powstawać tam ludzkie osiedla a później także miasta. Z tego też powodu ma zostać przeprowadzony omawiany eksperyment - zanim wirus zostanie rozmrożony biolodzy upewnią się, że mikrob nie będzie źródłem chorób dla ludzi i zwierząt. W rozmowie z agencją AFP członek zespołu, Jean-Michel Claverie podkreśla, że nawet nieduża tkanka zwierzęca ( w tym przypadku ameba) powinna wystarczyć do zbadania zagrożenia jakie może stanowić wirus. 

"Jeśli nie będziemy ostrożni i dokonamy uprzemysłowienia tych terenów bez ustawienia odpowiednich zabezpieczeń może dojść do sytuacji gdy pewnego dnia obudzimy wirusy podobne do wirusa ospy, który jak nam się wcześniej wydawało zupełnie już wyginął." - dodaje Claverie.



środa, 9 września 2015

Wojna wywołana przez suszę? Na kilka lat przed wybuchem wojny domowej w Syrii doszło do prawdziwej klęski!

Podczas lektury kolejnych artykułów na temat imigrantów nacierających wielkimi falami do Europy często spotykamy się ze stwierdzeniem, że powodem ich ucieczki są prześladowania i trwająca w Syrii wojna. Ich przeciwnicy twierdzą jednak, że tak naprawdę imigranci przybywają na Stary Kontynent szukać lepszego życia. Kto ma rację? Wydaje się, że obie strony, na pewno zaś sytuacja gospodarcza Syrii w ostatniej dekadzie znacząco się pogorszyła. Nie tylko z powodu wojny. 



Syria leży w sercu tzw. Żyznego Półksiężyca, części świata, w którym najwcześniej w historii rozwinęło się rolnictwo, w którym swoje korzenie ma wiele potężnych cywilizacji i w którym leżą najdłużej nieprzerwanie zamieszkane miasta świata (Damaszek). Teraz jednak, w wyniku trwającej suszy to może się zmienić. 

Jak twierdzi Francesco Femia, współzałożyciel Center for Climate and Security zajmującej się związkami pomiędzy zmianami klimatycznymi a bezpieczeństwem zwraca uwagę na fakt, że w latach 2006-2011 w Syrii trwała susza, która dotknęła blisko 60% powierzchni kraju. W efekcie doprowadziło to do zniszczenia znaczących połaci upraw w tym do niedawna bardzo żyznym rolniczym kraju. 

Sytuację pogorszyła polityka rządu, który dotował uprawę pszenicy i bawełny wymagających znaczącego nawadniania, które było prowadzone ponadto w sposób nieumiejętny, prowadząc do dalszego wysychania gleby. W rezultacie na północy i południu Syrii blisko 75% rolników straciło swoje uprawy, na północnym wschodzie pasterze stracili blisko 85% pogłowia. To spowodowało z jednej strony znaczący wzrost cen żywności w całym kraju, z drugiej zaś masową migrację ze wsi do miast ludzi, którzy po utracie swoich gospodarstw próbowali znaleźć pracę w mieście. To często kończyło się niepowodzeniem, prowadząc do pogorszenia nastrojów społecznych i protestów. Reżim Bashara al-Assada rozpoczął aresztowania, które tylko pogorszyły atmosferę. W końcu doszło do wybuchu wojny.




wtorek, 8 września 2015

Śmierć cywilizacji - francuski pisarz przewidział to 40 lat temu

Wydana w 1973 roku powieść przedstawia nam niezwykle obrazową wizję "inwazji" mieszkańców Trzeciego Świata na Europę, która w swoim samozadowoleniu nie robi nic by ich powstrzymać. To doprowadza książkowy świat do upadku. Czy podobnie będzie z Europą 2015 roku?

fot. wikipedia



Masy imigrantów szturmujące Europę co raz większymi falami stają się źródłem co raz poważniejszego kryzysu politycznego, nie wiadomo czy przetrwa go Unia Europejska, czy w ogóle przetrwa go Stary Kontynent, który zdaje się być zbyt stary by cokolwiek w tej sprawie zrobić. Co ciekawe właśnie taki obraz upadającej cywilizacji przedstawił blisko 40 lat temu francuski pisarz Jean Raspail. 

W powieści "Obóz Świętych" Europę szturmuje flota przybyszów z dotkniętych klęskami suszy i głodu Indii, porywają oni statki i wyruszają na straceńczą wyprawę ku brzegom wymarzonego świata, w którym nie brakuje żywności a wszyscy ludzie są bogaci. W obliczu zbliżających się przybyszów z kraju trzeciego świata francuskie elity nie robią nic, wręcz otwierają swoje granice czekając ze zniecierpliwieniem, ale i obawą na ich dotarcie do europejskich wybrzeży. Ta niezwykła flota ląduje u wybrzeży Francji, mieszkańcy nadmorskich miejscowości uciekają w panice, świat nigdy już nie będzie taki sam. Tak zaczyna się ta prorocza opowieść, Jeana Raspaila, która niezwykle trafnie oddaje sytuację z jaką zmagać się musi współczesna Europa. 

Są też różnice - dziś granice UE przekraczają przybysze z Bliskiego Wschodu i z Afryki, niewielu jest wśród nich obywateli Indii, które w ostatnich dziesięcioleciach znacznie poprawiły swoją materialną sytuację. Zapalnikiem tych wydarzeń są wydarzenia z ostatnich lat, ogromna ilość młodych ludzi, którzy nie mając perspektyw we własnych krajach szukają nadziei za granicą, Arabska Wiosna, która oprócz zmiany reżimów w części państw doprowadziła też do wybuchu wojen domowych w takich krajach jak Syria czy Libia. Dziś to między innymi stamtąd ciągną tysiące uciekinierów, którzy chcą dotrzeć do bogatych państw Europy. Jaki będzie finał tego co dzieje się dziś na ulicach, nie wiemy. Możemy natomiast spodziewać się dynamicznych zmian na Starym Kontynencie, być może już za kilka lat świat nam znany dotychczas będzie zupełnie inny od tego jaki był gdy powstawał blog "Kod Władzy". 



poniedziałek, 7 września 2015

Fragment powieści "Tajemnica 14 Bramy": Rozdział 36 Zamek Hochosterwitz. Austria

Po wejściu do swojego pokoju Marc wyjął telefon komórkowy. Chwilę zastanawiał się nad wyborem rozmówcy. Najchętniej zadzwoniłby do Monik.



Pierwszy raz w życiu czuł, że nie panuje nad sytuacją. Od kilku dni, niczym kula puszczana w ruletce przez krupiera, przetaczał się bezwolnie, nie mając wpływu na to, co działo się wokół niego. Był jedynie adresatem niezwykłych zdarzeń. Miał świadomość, że niczym tonący, bez umiejętności pływania, starał się nieudolnie mieć jakiś wpływ na to, w czym uczestniczy. Nie wiedział, gdzie jest Monik. Nie miał pojęcia, co działo się na zamku ani pod nim. Nie rozumiał, dlaczego na obiekt potencjalnych eksperymentów wybrano właśnie to miejsce.

Wbrew logice. Było przecież odwiedzane corocznie przez tysiące turystów. Marc zastanawiał się, dlaczego nikt z nim nie rozmawiał. Żadna z osób, które go otaczały, nie nawiązała z nim kontaktu. I to w chwili, gdy na zamek nie wpuszczano nikogo z zewnątrz. W momencie dziejących się ważnych wydarzeń, spoglądano na niego obojętnie, jakby nie dostrzegano jego obecności. Nawet wówczas, gdy wymknął się pilnującym go ludziom, nikt go nie szukał, nikt się nim nie interesował.

Jedynym pozytywnym zrządzeniem losu była znajomość z Georgiem. Marc wierzył, że razem mają większą szansę odleźć Monik. Wiedział, że kontakty jego nowego znajomego mogą pomóc w zorientowaniu się, gdzie ona się znajduje.

Ostatnie spotkanie z poznanym w Hamburgu człowiekiem zaskoczyło go. Więcej, raczej przeraziło. Jego ucieczka z tajemniczego miejsca w okolicznościach, o jakich mówił George, mogła zszokować nawet najwytrawniejszego poszukiwacza sensacji.
Marc spojrzał na wyświetlacz telefonu. Wybrał numer. Przycisnął słuchawkę do ucha. Czekał.
– Tak? Słucham? – Głos w słuchawce był zaspany.
– Robert? – zapytał Marc.
– Tak... moment... kto mówi?
– Marc. Dzwonię do ciebie z Austrii
– Już, już... jeszcze moment... już jestem. Spałem. Marc?
Co się dzieje?
– Wybacz, jest trochę późno...
– Nie ma sprawy. Miałem dzisiaj ciężki dzień. Ale co tam.
Co się dzieje, że dzwonisz? Dawno tego nie robiłeś.
Marc usiadł na fotelu.

– Posłuchaj. Chciałbym, byś mi pomógł, żebyś zebrał dla mnie pewne informacje. Bardzo mi są teraz potrzebne.
– Teraz? – zdziwił się Robert. – Mam sprawdzić to od razu?
– Nie, jeżeli możesz to zrobić jutro, byłoby świetnie.
– W porządku, jestem trochę spokojniejszy – zaśmiał się.
– Powiedz, Marc, w czym mogę ci pomóc?
– Sprawa jest konkretna. Posłuchaj. Chodzi o Dulce.
– Marc, chyba już o tym gdzieś słyszałem.
– Tam chyba jest jakaś tajemnicza baza. Robert, chciałbym, abyś zebrał na ten temat jak najwięcej informacji. A szczególnie byś dowiedział się, czy możliwe jest, że na terenie Europy, a zwłaszcza w miejscu, gdzie jestem... wysuwano jakieś hipotezy, że istnieje tu podobny kompleks.
– A gdzie ty jesteś Marc?
– Jestem na zamku Hochosterwitz. W południowej Austrii.

Niedaleko miejscowości Klagenfurt.
– Znajdę. Nie ma problemu. Zrobię, co będzie możliwe.
Czy mogę dzwonić, gdybym chciał o coś dopytać?
– Pewnie, będę miał telefon przy sobie. Robert...
– Słucham?
– Robert – Marc ściszył głos. – Czy są jakieś nowe informacje o Monik?

W słuchawce zapanowała cisza.
– Robert?
– Jestem, jestem. Wiem, że dla ciebie to ważne.
– Właśnie.
– Nie ma żadnych informacji. Z tego co wiem, jej ojciec postawił na nogi wszystkich, którzy mają wpływ na poszukiwania. Znasz go. To energiczny człowiek.
– Tak. No cóż, miałem nadzieję. – Głos Marca był smutny.
– Robert, jakby coś było wiadomo, to dzwoń – powiedział stanowczo. – Czekam na informacje od ciebie z niecierpliwością. Śpij dobrze. Przepraszam, że cię obudziłem. Dobranoc.
– Nie ma sprawy. Trzymaj się tam. Nie martw się, Monik na pewno się znajdzie.
– Dziękuję, dobrej nocy.
– Dobranoc.
Marc nacisnął klawisz z czerwonym symbolem słuchawki. Rozłączył się. Położył telefon na stoliku. Wstał. Podszedł do okna. Otworzył je. Wychylił się i nabrał powietrza. Noc była ciemna. Minął kolejny dzień. Marc przypomniał sobie rozmowę telefoniczną z nieznajomym, kiedy tu jechał. Ostrzegam... życzliwie ostrzegam. Niech pan nie jedzie na to spotkanie. To nie pańska sprawa.
– Pozwoli pan, że sam zdecyduję...
– Oczywiście..., ale to może być pańska ostatnia podróż...
Nie przypuszczał wówczas, że tak to będzie wyglądać. Nie ulegał groźbom. Nie dawał się zastraszyć. Ale nie spodziewał się, że zamiast uderzyć w niego, ktoś uprowadzi Monik. Uprowadzenie. Był tego coraz bardziej pewny. Bał się pomyśleć, co się może z nią teraz dziać. Rozebrał się. Wszedł do łazienki. Po chwili położył się do łóżka. Zagasił światło.

Długo nie mógł zasnąć.

sobota, 5 września 2015

Nowe fakty w sprawie śmierci Garetha Williamsa. Czy był w to zaangażowany Bill Clinton?

Sprawa Garetha Williamsa jest jedną z najbardziej tajemnicznych, budzi zainteresowanie mediów i pasjonatów historii szpiegowskich. Czy Williams zabił się sam czy ktoś mu pomógł? 

fot. Daylimail


W 2010 roku w Londynie, nieopodal budynku Parlamentu znaleziono zwłoki Garetha Williamsa, 31-letniego pracownika MI-6. Ciało Garetha było nagie, znajdowało się w torbie podróżnej umieszczonej w wannie. Okoliczności śmierci pozostawały nieznane, brano pod uwagę jego specyficzne zamiłowanie do zamykania się w ciasnych pomieszczeniach, nie wyjaśniało to jednak dlaczego umarł.

Trwające od lat spekulacje ponownie trafiły na pierwsze strony gazet po tym jak brytyjski 'The Sun' opublikował sensacyjne informacje rzucające zupełnie nowe światło na całą sprawę. Okazuje się bowiem, że w sprawę jego śmierci może być zamieszany były prezydent USA Bill Clinton. 

Według tabloida Williams kilka dni przed śmiercią nagrywał się na poczcie głosowej rodziny i znajomych, wiadomości te jednak zniknęły. Według zeznań policji jego ciało znaleziono 8 dni po śmierci, jego telefon i karta SIM leżały na stole w mieszkaniu, zaś w historii komputera również nie znaleziono niczego sensacyjnego - ostatnią stroną jaką przeglądał agent MI6 była witryna poświęcona kolarstwu.

To co łączy Williamsa z Clintonem to daty - zaledwie kilka dni wcześniej wrócił on ze Stanów Zjednoczonych. W tym samym czasie hackerzy ukradli pamiętnik Billa Clintona. Czy mogło mieć to ze sobą związek? Zdaniem "The Sun" sprawa jest do udowodnienia a redakcja tabloidu zapowiada, że wkrótce ujawni więcej szczegółów.

środa, 2 września 2015

Ilu potencjalnych zamachowców może być dziś w Europie? Według hiszpańskich służb może ich być nawet 800!

Nieudana próba zamachu do jakiej doszło w pociągu kursującym między stolicami Holandii i Francji sprawiła, że po raz kolejny powróciło pytanie ilu jeszcze podobnych zamachowców może dziś chodzić po europejskich stolicach. 



Infografika z informacjami na temat obcych bojowników w Syrii i Iraku: https://public.tableau.com/s/gallery/foreign-fighters-iraq-and-syria

Wielu z bojowników służących w szeregach Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu (ISIL lub ISIS) to rodowici Europejczycy, którzy przeszli na islam bądź też potomkowie imigrantów mający obywatelstwo i wychowane w Zachodniej Europie. O części z nich wiadomo, byli oni bowiem bohaterami filmów propagandowych zachęcających innych młodych ludzi do wzięcia udziału w świętej wojnie, inni z kolei wysyłali listy do rodzin informując, że właśnie są w drodze na Bliski Wschód. 

Nie wszyscy jednak tam zostali. Niektórzy przeszli odpowiednie szkolenie i wrócili w swoje rodzinne strony, do Hiszpanii, Francji, Wielkiej Brytanii czy Niemiec, ponownie wtopili się w społeczeństwo i czekają na odpowiednią chwilę by zaatakować. Zdaniem hiszpańskich specjalistów od bezpieczeństwa nie są oni szczególnie dobrze wyszkoleni, ich zadaniem jest przede wszystkim opanowanie posługiwania się bronią i gotowość do ataku.

Dokładnie taki schemat miał miejsce w przypadku tak było w przypadku zamachowca Ayouba El-Khazzaniego, który był obywatelem hiszpańskim marokańskiego pochodzenia, w maju udał się on w podróż do Istambułu gdzie najprawdopodobniej odbył szkolenie organizowane przez struktury ISIL. Jego nieudany zamach w pociągu relacji Paryż-Amsterdam został unieszkodliwiony jedynie przypadkiem, ale zdaniem hiszpańskich służb podobnych mu ludzi może być nawet 800. Kiedy zaatakują? Tego nie wie nikt, zapewne również oni sami.





wtorek, 1 września 2015

Morska bestia znaleziona w Zatoce Perskiej, czym jest to tajemnicze stworzenie?

Znalezisko w Zatoce Perskiej stawia przed nami pytania na temat tego jakie jeszcze istoty żyją pod dnem morskim. Czy irańska załoga znalazła kuzyna potwora z Loch Ness?




źródło: BlackVault.com

Dwa lata temu w Zatoce Perskiej irański statek zawiadomił, że natrafił na ogromne ciało unoszące się po powierzchni wody. Cuchnące zwłoki czuć było w promieniu 200 metrów, było ogromne, jego długość sięgała od 33 do 39 stóp. Załoga statku zrobiła zdjęcia, nakręciła krótki film i odpłynęła powiadamiając wcześniej o kierunku w jakim dryfowały tajemnicze zwłoki.

Zdaniem obecnych na miejscu świadków mógł to być martwy wieloryb lub ogromna ośmiornica, nie są oni jednak tego pewni, ponadto z relacji wynika, że rzadkością jest by prąd morski sprowadził do Zatoki Perskiej podobne istoty. Sprawę utrudnia fakt, że widoczne na zdjęciach zwłoki nie przypominają żadnego ze znanych nam zwierząt, bardziej kojarzą się w ogromnym, martwym gadem. 

Pomimo pozostawienia informacji o kierunku, w którym dryfowały tajemnicze zwłoki nie ma doniesień by zainteresowały się nim saudyjska lub irańska straż przybrzeżna, nie ma więcej zdjęć a ich los pozostaje nieznany. Sprawą do tej pory nie zainteresowały się żadne instytucje zoologiczne, które by próbowały okreslić czym jest znalezisko, po raz kolejny również pojawia się pytanie czy faktycznie wiemy już wszystko o tajemnicach jakie skrywa w sobie morska otchłań. Morza stanowią 3/4 powierzchni naszej planety, ich głębokość sprawia, że gdzieś w odmętach oceanów mogą istnieć stworzenia, których wielkość i wygląd przekracza nasze najśmielsze wyobrażenia. Czy kiedykolwiek je odkryjemy?






- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf